Wstecz

Tata odkąd pamiętam na mnie krzyczał, robił awantury. To samo robi w mojej dorosłości, przy moim synu. Nie wiem co robić, trzęsę się i płaczę.

Natalia

W czasach szkoły gimnazjalnej i licealnej, często tata krzyczał na mnie, na mamę, siostrę i brata o to, że było brudno w domu. Nie ważne jak byśmy posprzątali, zawsze znalazł powód do tego, żeby krzyczeć na mamę, bądź na nas wszystkich. A to brudno, a to piach mu pod nogami przeszkadza, a to coś stoi tam, gdzie nie powinno. Właśnie w czasach gimnazjalnych miałam bardzo często myśli samobójcze, okaleczałam się z myślą, że nikt nie będzie mnie ranić, no chyba, że ja sama. Zawsze robiłam to po wybuchach taty. Teraz mam 26 lat. Mam męża i syna. Kocham ich ponad życie, ale czasami nie mam sił do syna, męża. Ale najgorzej jest, gdy przyjeżdżamy do moich rodziców. Tata dalej robi awantury o to, że brudno. Cieszy się, że jest wnuk, ale uważa, że w domu też musi być czyściutko, bo są tutaj trzy kobiety. Zawsze w momencie, gdy widzę, że on szuka pretekstu, by się kłócić, zaczynam się trząść. Serce mi łomocze, brzuch boli, ręce latają jak szalone,a łzy najchętniej płynęłyby jak z kranu. Nie potrafię i nie chce ucinać kontaktu, ale nie chcę, żeby mój syn musiał oglądać i słuchać takiego dziadka. Nie chcę tego. A tym bardziej nie chcę, by widział mnie jak płaczę i się trzęsę... Nawet nie wiem, czego chce, czy jakieś porady, czy może się wygadać. Przepraszam, jeśli napisałam to chaotycznie, a na pewno tak jest, ale jestem po kolejnej awanturze taty, tyle że zamknęłam się z synem w pokoju, bo śpi. A do taty powiedziałam tylko, żeby był ciszej, bo budzi syna. Mojego męża nie ma przy mnie, dlatego też jest mi ciężej ..
Zdjęcie Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Post nie jest chaotyczny. Właśnie idealnie oddaje stan, w jakim obecnie jesteś. Twój organizm reaguje w ten sposób, bo już od dziecka byłaś narażona na te krzyki, to normalne, że ogarnia Cię strach. Nie chcesz zrywać kontaktu, zrozumiałe. Może można w jakiś sposób zaznaczyć granice? Jesteś dorosła, nie musisz już się bać. Można nauczyć się opanować to uczucie strachu, objawy somatyczne. A później spróbować postawić tacie granicę. Pozdrawiam.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Psycholog
223 odpowiedzi na forum

Pani Natalio,

napisała Pani wszystko bardzo jasno i konkretnie - a przede wszystkim jest Pani niesamowicie świadoma siebie. Z tego, co pani pisze, to raczej nie korzystała Pani z psychologa wcześniej? Na pewno Pani przeżycia z dzieciństwa mają znaczący wpływ na to, jak Pani teraz funkcjonuje, więc świetnie, że decyduje się Pani o tym pisać i mam nadzieję kontynuować przepracowanie tematu. W każdym razie, przepracowanie w głowie postrzegania siebie to proces trwający w czasie. Ja to widzę tak dwutorowo: z jednej strony właśnie terapia nad sposobem postrzegania i powrót nieco do przeszłych doświadczeń związanych z rodzicami. Drugi tor to, to co może Pani dla siebie zrobić tu i teraz, żeby już pomalutku przejmować odpowiedzialność za siebie i swoje emocje. Żeby wyrwać się z silnej emocjonalnej zależności od taty. Tu, znów jedno to, to co tkwi w głowie i co warto przemedytować, na ile Pani już sama wierzy w opinie taty o sobie - i na ile będzie Pani próbowała poszerzać repertuar dobrych komunikatów na swój temat. Zachęcam do takiego ćwiczenia, w którym wypisuje Pani na kartce 10 podpunktów i daje sobie czas - tydzień na przykład - żeby te listę uzupełnić o swoje zalety, umiejętności, mocne strony. Druga sprawa, to kwestia taka bardziej logistyczna - na ile ma Pani kontakt z rodzicami i na ile go sobie Pani dozuje. Myślę, że warto to przegadać z mężem.

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z trudnościami w budowaniu relacji z powodu emocjonalnej obojętności rodziców
Od zawsze mam trudność z budowaniem głębokich relacji. Często towarzyszy mi poczucie, że nie zasługuję na bliskość i że inni prędzej czy później mnie opuszczą. Choć w dorosłym życiu otaczają mnie ludzie, w środku często czuję się samotny. Kiedy byłem mały, musiałem radzić sobie z wieloma rzeczami sam. Rodzice byli fizycznie obecni, ale emocjonalnie odlegli, lekarze, rzadko bywali w domu – nie okazywali ciepła, nie wspierali mnie w trudnych chwilach. Z czasem nauczyłem się tłumić emocje i nie oczekiwać pomocy od innych. Zastanawiam się, jak radzić sobie z takimi emocjami.
10 odpowiedzi
Konflikt z żoną i wychowanie pasierbicy: jak przywrócić harmonię w rodzinie?

Poniżanie żony przed pasierbicą

Poznałem moją obecną żonę 11 lat temu. Ma dwójkę dzieci – syna niepełnosprawnego i córkę, która ma obecnie 14 lat. Początkowo wszystko dobrze się układało. Pasierbica mnie zaakceptowała, mówi do mnie „tato”. Syn, mimo że nie jest moim biologicznym dzieckiem, to moje oczko w głowie.

Od kilku lat pojawił się jednak problem z żoną, nie z pasierbicą. Chodzi o wychowanie nastolatki. Żona ciągle ją faworyzuje, na wszystko pozwala i nie liczy się z moim zdaniem. Nawet jeśli coś uzgodnimy, i tak postępuje tak, żeby córce było dobrze. Byliśmy nawet u psychologa po poradę i wyszło na moim.

Ostatnio ustaliliśmy, że zgodzimy się na kolczyk w nosie, ale pod warunkiem, że córka pięć razy skosi trawnik – żeby uczyła się, że nic nie ma za darmo. Niestety, już po pierwszym razie doszło do kłótni, bo nie wykonała zadania, a kolczyk i tak już zrobiła. Tym razem powiedziałem, że nie odpuszczę. Zostałem za to tak zwyzywany, że głowa boli.

Zawsze wygląda to tak samo – ja nigdy nie mam racji, musi być tak, jak żona chce. Wyciąga wszystkie brudy, wciąga całą rodzinę, byle tylko nie przyznać, że się myli. Od tygodnia naprawdę myślę o rozstaniu, bo tak po prostu nie da się żyć.

Czuję się we własnym domu jak niewolnik – gdy mam coś dać, jestem „tatą”, a gdy czegoś wymagam, to nagle staję się najgorszym ojczymem na świecie.

Proszę o poradę, co można zrobić w takiej sytuacji.

5 odpowiedzi
Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego.
Witam, mam taki problem, mam wrażenie, że moja 9 letnia córka boi się taty swojego. Boi się go, np. obudzić, cały czas pyta czy go kocham, albo żeby taty nie denerwować, boi się czasami odebrać telefon, żeby tata nie był zły. Czy to o czymś świadczy? Znajomi i rodzina mówią mi też, że tylko ze mną zachowuje się bardziej swobodnie- śpiewa, tańczy itd, a gdy jest jej tata to siedzi po prostu. Proszę o odpowiedź.
4 odpowiedzi
Jak podjąć decyzję o miejscu zamieszkania po ślubie, by zadowolić rodzinę i siebie?
Potrzebuję porady psychologicznej... Jesteśmy z Mężem 2 lata po ślubie, mamy roczną córeczkę. Ja lubię planować wszystko z wyprzedzeniem, mój Mąż woli na ostatnią chwilę. Kiedy braliśmy ślub nie wiedzieliśmy, co będziemy robic i gdzie mieszkać. Nalegałam, żeby coś znaleźć, ale Mąż powtarzał, że najwyżej pomieszkamy z którymiś rodzicami. Ja nie brałam tego pod uwagę, bo chcialam od razu być na swoim, nawet na wynajętym. Trochę się o to kłóciliśmy, bo on uważał, że bez sensu wynajmować, jak można mieszkać z rodzicami i zaoszczędzić pieniądze... Ostatecznie wyszlo, że 2 miesiące przed ślubem moja chrzestna powiedzieli, ze kupili mieszkanie w Warszawie i jak chcemy, to możemy w nim pomieszkać przez 2 lata. Zgodziliśmy się. Prosiłam męża, żebyśmy zdecydowali czy kupujemy mieszkanie czy budujemy sie, bo 2 lata, to mało czasu. On cały czas miał co innego do roboty. Ostatecznie wyszlo na tym, ze minęły juz dwa lata odkąd mieszkamy u cioci, a my dalej nie mamy podjętej decyzji, co robimy ze sobą i swoim życiem. Za 3 miesiące musimy się wyprowadzić i ja chcę coś wynająć, żeby mieszkać sami, jako rodzina, mój mąż woli wrócić do któryś rodziców, żeby pieniądze, które wydamy na wynajem, móc zaoszczędzić na mieszkanie lub dom. Tu się pojawia pierwszy problem, bo nie możemy się dogadać. Drugi problem to kwestia tego, gdzie chcemy mieszkać. Ja wolę mieszkać w Warszawie w mieszkaniu, żeby nie tracić codziennie 3 godzin na dojazdy do pracy do Warszawy, a mój mąż woli pobudować się na wsi i nie widzi problemu w dojeżdżaniu codziennie do pracy pociągiem... Trzeci problem pojawia się, gdybyśmy jednak zdecydowali się pobudować. Mamy wiele możliwości i nie potrafimy dojść do porozumienia. Mamy działkę na wsi, gdzie bylibyśmy sami, bez sąsiedztwa, bez drogi asfaltowej, z dojazdem ok. 2 km do szkoły w przyszłości dla dzieci i pewnie bez komunikacji miejskiej w przyszłości, ponieważ to działka pod lasem, na odludziu. Podoba mi się w niej to, że mieszkalibyśmy pomiędzy naszymi rodzicami, mniej więcej w połowie drogi do jednych i do drugich, więc nikt by nam się nie wtrącał i moglibyśmy żyć po swojemu. Mamy działkę za domem moich rodziców, mam sentyment do tego miejsca i jako córka czuję, że jeśli mam wybierać między teściami a rodzicami, to powinnam zostać przy rodzicach i z tych dwóch lokalizacji wybrać działkę za domem rodziców, ale wiąże się to z tym, że cały czas rodzice i moja babcia, ktora mieszka za droga, będą widzieć co robimy i kiedy gdzies wyjeżdżamy. Wiem, jak życie moich rodziców wyglądało, jak mieszkali naprzeciwko babci i jaki mieli z jej strony monitoring i do wszystkiego się wtrącała i chciałabym tego uniknąć dla swojej rodziny, więc wolałabym jednak pobudować sie gdzies w większej odległości od rodzicow. Z drugiej strony na tej wsi mamy szkole i sklep, wiec jest wszystko, co potrzeba, ale jeśli chodzi o opiekę nad dziecmi, to musiałaby do nas przyjeżdżać mama mojego męża, bo ona bedzie z nimi w większości siedziała. Mamy też do wyboru działkę za domem rodzicow mojego męża, obok jego brata, bo też sie ma tam budować z żoną. Wieś jest mniejsza, bardziej malownicza, chyba bardziej mi sie podoba, ale nie ma na niej ani sklepu ani szkoły, do najbliższych jest około 10-15 km. To co mnie powstrzymuje przed budowa tam, to to, że bedziemy obok brata mojego męża i obok jego rodzicow. Nie wiem czy sama tego nie chcę i podświadomie czuję, że powinnam jednak wybrać działkę przy moich rodzicach, żeby jako corka byc blizej nicj, mimo że wizualnie mi się mniej podoba, czy ten strach przed budowa u męża spowodowany jest tym, ze moja mama cały czas mi mówi, ze ona w moim wieku to ani razu nie została na noc u teściów, a ja zostaje, że miejsce córki jest przy matce, że gdzie ja tam pojde do teściów, to już lepiej w Warszawie coś kupić, a moja babcia powiedziała, że jak pojde tam, to się zabije albo zawału dostanie... I już sama nie wiem czego chcę, nie wiem gdzie będę bardziej szczęśliwa. Może te moje obawy są urojone i tylko mi się wydaje, że rodzice będą mieli do mnie wyrzuty, że poszłam do teściów, a może faktycznie tak będzie i wtedy wolałabym już wybrać miejsce przy nich, żeby oni byli zadowoleni, mimo że wiem, że ja nie będę do końca zadowolona z tego wyboru... Bardzo przejmuję się opinią innych i tym co inni by woleli, nie potrafię podjąć sama decyzji, bo jestem nauczona przez mamę, że albo ona podejmowała decyzje, albo wszystko było z nią konsultowane. I wolę zadowolić innych niż siebie, bo wtedy jestem spokojniejsza. Nie wiem już sama, co mam zrobić i jaką decyzję podjąć, żeby nie żałować...Nie wiem, może moje obawy są błędne, ale boję się, że jak pobudujemy się przy moich rodzicach, albo przy teściami (z którymi jakos nie bardzo się dogaduję), to będziemy co sobotę i niedzielę chodzić do nich na obiady, nie będziemy mieć własnej przestrzeni i czasu na obiad sami ze sobą, albo będę czuła sie w obowiązku zaprosić ich do nas na obiad... Poza tym jak pobudujemy sie przy teściami to moje dzieci będą na co dzień biegały do nich do domu i będą mieli z nimi lepszy kontakt, a do moich rodzicow nie pobiegną i z moimi będą mieli gorszy kontakt, a wolałabym, żeby to jednak z moją rodziną utrzymywali lepszy kontakt niż z rodziną męża...
3 odpowiedzi
Brakuje mi wsparcia rodziny przy próbie naprawy mojej relacji z partnerką. Nie wierzą, że jestem w stanie sam to naprawić.
Witam. Jak poradzić sobie z poczuciem winy i zadbać o miłość swojego życia? Zraniłem ją bardzo, zawiodłem i oszukiwałem, ale zmieniłem się. Chcę to naprawić. Już to naprawiam i razem chcieliśmy to poskładać w jedną całość, bo bardzo sie kochamy. Jednak ja jestem z innego miasta i moja rodzina nie wierzy we mnie, że sam sobie tutaj poradzę z kobietą mojego życia, bo zawsze byłem jednak blisko i miałem ich a oni mnie na wyciagnięcie reki. Teraz po tym wszystkim jak zawiodłem, zresztą ich też, oni nie potrafią we mnie uwierzyć, przez co ja tez nie potrafię...cierpi na tym moja dziewczyna. W pracy się nie układa, toksyczna atmosfera. Nie wiem co mam robić...wszystko zwaliło mi sie na głowę..
4 odpowiedzi
Jak pomóc partnerce z omamami i napadami nerwów, która odrzuca leczenie?

Dzień dobry, 

mam taki problem moja partnerka. Jestem już z nią 10 lat, mamy dwoje wspaniałych dzieci, ale już od kilkunastu miesięcy miewa ona omamy czuciowe, wzrokowe, napady nerwów, płaczę z tego powodu, że coś czuję i widzi, czego nie ma, jej zachowanie uległo naprawdę pogorszeniu. Nie tylko ja to widzę wszyscy dookoła.

Jest to trudne, gdyż nie da sobie powiedzieć, że potrzebuje pomocy, nie chce jej i twierdzi, że jest zdrowa. 

Odbija się to na mnie, gdyż napady nerwów dotykają mnie oraz dzieci. Potrafi oskarżać mnie oraz dzieci i wszystkich dookoła, że czymś ją rzucamy "jakimś brudem, kulkami''.

Utrudnia to normalne funkcjonowanie u nie,  wycofała się od prawie wszystkich, bo uważa wszystkich za współwinnych, jak ona to mówi "intrygi ". Nie chcę pomocy, nie da się jej namówić na wizytę u specjalisty.

Nie wiem, co zrobić, powoli już to wszystko wykracza poza granicę normalnego funkcjonowania, gdyż odbija się to na dzieciach, jak już wyżej wspomniałem.

Co mam w takim razie zrobić? Proszę was o pomoc ...

2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: dziecko zza drzwi pokazuje rysunek kucającemu tacie

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.