Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.

Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani “ES”

czy narcyz, czy nie to już kwestia jego terapii i chęci zmiany albo nie - do tego nikogo nie zmusimy, ale może Pani decydować o sobie. A tkwi/tkwiła Pani w związku toksycznym. Pewnie dużo się na to składa - począwszy od różnic kulturowych po temperamentalne, ale wszystko da się “przeskoczyć” jak łączy nas jedno uczucie…Pytanie czy tu tak było? No i pytanie jaki związek Pani sobie wyobraża, w jakim będzie się Pani czuła komfortowo - tu musi Pani być posłuszna, na wyłączność, bez własnych przyjaciół… - nie ma tu przestrzeni na wolność osobistą. I dobrze Pani powiedziała o uzależnieniu emocjonalnym, bo będzie to człowiek, który potrafi uzależnić. Pani siła jest teraz w Pani otoczeniu - wychodzeniu i rozmawianiu z przyjaciółmi, rodziną, osobami, które wiedzą o Was i widzą z boku jak ten człowiek Panią traktuje. Dobrze zrobić sobie taki bilans, nawet spisać to, co dobre i to co złe dla Pani z tej relacji. Wiem, że tylko myśląc o tym w głowie dominują emocje, kochanie, przywiązanie…a dobrze, żeby popatrzeć na fakty.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Czy oglądanie filmu '365 dni' z 13-letnim dzieckiem jest właściwe?
Witam, moja partnerka ogladala wraz z synem 13 letnim film “365”. Nie potrafie uzasadnic tego dlaczego uwazam to za nienormalne - nie potrafie jej wyjasnic slowami. A ponadto zastanawiam sie czy moja ocena jest sluszna. Ona natomiast stwierdzila, ze chciala pokazac synowi jak wyglada prawdziwa milosc… jestesmy z zupelnie innych planet…
Najważniejszy jest dla mnie związek i to co nas łączy, na co dzień jest wszystko ok, ale różnią nas potrzeby seksualne.
Witam W sumie to nie wiem czy to co chcę opisać to jakiś problem. Chciałbym się po prostu upewnić, że wszystko jest ok. Najważniejszy jest dla mnie związek i to co nas łączy, na co dzień jest wszystko ok, ale różnią nas potrzeby seksualne. Jesteśmy w małżeństwie, mamy 3 dzieci, ostatnie to bliźniaki, przed dziećmi jak to młode wolne pary dosyć często się ze sobą bawiliśmy i uprawialiśmy seks. Po porodach to się mocno zmieniło, ona trochę przytyła, ciało się zmieniło, wiadomo też że po porodach pochwa już nie taka sama. Do tego jeszcze zdecydowaliśmy się na wkładkę, żeby być pewnym, że nie wpadniemy z kolejną ciążą, bo finansowo byśmy nie dali rady. Na początku wydawało mi się, że ten brak zainteresowania seksem minie, ale dzieci już podrosły, a tu nadal rzadko. W końcu z nią porozmawiałem i się okazało, że po pierwsze od założenia wkładki w pochwie jest sucho i nie jest w stanie być wystarczająco morka do stosunku nawet jak się mocno podnieci i ją nakręcę grą wstępną, próbowaliśmy lubrykantów, ale słabo się sprawdzają, bo po porodach i tak jest "luźno" w środku, a po lubrykancie to już ogóle, aż czasami traciłem wzwód bo była za mała stymulacja, ogólnie seks z penetracją przestał jej sprawiać przyjemność i nie jest w stanie osiągnąć orgazmu podczas penetracji. Oboje lubimy seks oralny i tutaj mówi, że jest ok, podczas stymulacji oralnej dochodzi bez problemu i lubi to, ale też lubi masturbację i wyznała, że najlepiej dochodzi kiedy sama masuje łechtaczkę. Więc zaproponowałem żeby się z tym nie ukrywała, że przecież ją kocham i może to robić przy mnie, możemy to też robić razem, mnie bardzo kręci jej widok jak to robi. Więc od długiego czasu zamiast normalnego seksu mamy częsty petting, pieszczoty, oral, wspólną masturbację, kiedy ona się masturbuje ja pieszczę jej ciało, zajmuję się piersiami, tulę ją itd. mi to nie przeszkadza, a jeśli chodzi o mnie, to w sumie czy dojdę w pochwie, ustach czy jak zrobi mi ręką, albo sam, to nie ma dla mnie większego znaczenia. Czy to jest ok jeśli to nam wystarcza? Czy można żyć bez normalnego seksu i nie potrzebować go do zaspokajania się nawzajem w związku? Na co dzień między nami jest ok, chyba oboje jesteśmy wystarczająco zadowoleni, bo frustracja z braku seksu zniknęła, dogadujemy się, jest nam ok. Nie jesteśmy jacyś wybrakowani, czy taka forma zaspokojenia może nam służyć zamiast normalnego stosunku?
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań.
Witam, chciałbym prosić o diagnoęe, wiadomo, niedokładną w sprawie moich zachowań... Mam straszne wahania nastrojów, bardzo łatwo mnie wyprowadzić z równowagi i ciężko mnie uspokoić chyba, że szybko uda się rozwiązać powód, przez który się zdenerwowałem, potrafię szukać jednej rzeczy w domu i zaczynam się denerwować, na tyle okropnie, że domownicy niestety muszą przyjąć ode mnie niemiłe słowa w krzyku, jak się uspokoję, żałuję całej kłótni lub mojego ataku rozwalania rzeczy i często po kłótni od razu przepraszam, potrafię z dobrego humoru przejść nagle w smutek, w kłótni z mojego powodu potrafię wykrzyczeć się lub coś powiedzieć i zaraz po tym przepraszać lub zachowywać się, jakby nic się nie stało... Kolejną rzeczą męczącą w moim zachowaniu jest ciągłe wymyślanie, że dziewczyna mnie zdradza, oszukuje, chce mnie zostawić, każda rozmowa z nią wygląda tak, że jej wypomnę coś albo jak o kimś wspomni, to od razu myślę, że mnie z nim zdradzi, ciągła nieufność i spisek, częste kłótnie przeze mnie, bo wypominam ciągle jakieś rzeczy. Moja dziewczyna ma już mnie dość a bardzo się boję, że mnie zostawi i robię wszystko tylko, żeby mnie nie zostawiła, bo tylko przy niej czuję, że mnie rozumie. Najgorsze, co może być z tego wszystkiego, to jak zobaczę osobę jakąś, która mi kiedykolwiek groziła czy wydaje mi się, że może mi coś zrobić taka osoba, zaczynam panikować i dziwne zachowanie prowadzi do czynności jak: namawianie znajomych, żeby szybko opuścić teren, ogromne nerwy, jąkanie się, pocenie, trzęsienie się ogromne, przerażenie lub agresja słowna wobec osób mi towarzyszących, aby uciec z tego miejsca. Do psychologa się trochę boję zapisać i do tego czeka się długo, żeby się dostać na nfz a jestem osobą młodą i nie mam pieniędzy na prywatnego psychologa. Proszę, po prostu, jakoś napisać mi chociaż przypuszczenie, co mogę mieć z głową :((
Jak nawiązać relacje z ludźmi będąc osobą niepijącą i nieimprezującą?
Nie potrafię nawiązać relacji z ludźmi nigdzie nie pracuje a na codzien zajmuje się tylko dziećmi . Nie mam żadnej bliskiej osoby prócz partnera z którą mogłabym spędzać czas . Często gdy próbuję nawiązać kontakt lub spotkanie jestem odrazu skreślana bo nie lubię imprezować i nie spożywam alkoholu. Czuje się samotna
Zazdrość w związkach – wpływ dzieciństwa z konfliktowymi rodzicami
Ostatnio usłyszałam od swojej chrzestnej (siostry mojego taty), że moja mama jest bardzo zazdrosna, nawet za bardzo i dało mi to do myślenia. Ona ogólnie strasznie dużo pierdół mówi i rzeczy od rzeczy więc średnio jej wierzę, tym bardziej że zna tylko stronę prawdopodobnie taty. Ja natomiast zawsze słyszałam te kłótnie i byłam za mamą bardziej niż za tatą. I dzisiaj też jestem świadkiem takiej kłótni. Kłócą się bo mama twierdzi że tata oglądał się za jakąś babą i chciał do niej iść. Ona twierdzi że on się obraził, on że ona pierwsza. Nie wiem ale tak myślę, zawsze słuchałam tych kłótni i wierzyłam mamie, a tatą gardziłam. Czy mogłam wyrosnąć na tym że według mamy tata ją zdradzał albo oglądał się za innymi ciągle i teraz jestem taka sama? Ja ogólnie jestem bardzo zazdrosna. Dotyka mnie i wypatruje czy mój chłopak patrzy na inne dziewczyny, czy je obserwuje na social mediach, polubia. Nie sprawdzam czy z innymi pisze ale mnie kusi ale nigdy tego nie zrobiłam. Gdy kiedyś jedna do niego pisała pokazał mi wszystko. Też mam tak że się łapie że jak jest dużo ładnych dziewczyn i on chce gdzieś iść albo coś to myślę że to przez to że tam jest ta ładniejsza. Oczywiście nie kłóce się z nim jak moi rodzice bo moi rodzice nie mają 2 ogóle do siebie szacunku i czasami nawet boje się że dojdzie do rękoczynów. Ale tak zaczęłam się zastanawiać czy to co obserwowałam w dzieciństwie, te reakcje mogły wpłynąć na to jak ja teraz podchodzę do związków i jak to zmienić. Nadmienię że jak usłyszałam kłótnię to zamarłam, stanęłam w miejscu a serce chciało wyskoczyć z klatki jakby mnie lew gonił, teraz jak to pisze cała się trzęsę. Mam 21 lat na moment obecny i mój tata zawsze nie szanował granic innych osób, szarpał, krzyczał, zastawiał drogę, nie pozwalał wyjść jeśli chodzi o mamę, nas też bił jak "zasłużylismy" mojego brata bardziej niż mnie. Ja stawałam w obronie mamy czy brata. Krzyczałam żeby ich zostawił że np mama nie chce, że chce być sama, miałam lęk że może uderzyć.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.