Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Blokada emocjonalna w związku z powodu dysfunkcyjnej rodziny - jak sobie radzić?

ŁL

Mam problemy emocjonalne w związku. Mam 28 lat. Kiedy kłócę się ze swoją żoną, to najczęściej jest tak, że dochodzi u mnie do blokady emocjonalnej, w konsekwencji ona dużo mówi, wyrzuca z siebie emocje, a ja milczę i jestem zdezorientowany. 
Powodem tych kłótni jest to, że zamykam się w sobie i odcinam się emocjonalnie od partnerki. Dodam, że pochodzę z rodziny, w której matka prawdopodobnie jest narcystyczna, rodzina była dysfunkcyjna. Moje konflikty z żoną mogą się brać z braku wczucia się w uczucia, emocje drugiej osoby. Moja matka jest osobą, która nie myślała o swoich dzieciach, tylko ciągle o sobie i o swoich problemach. 
Proszę o pomoc, udzielenie jakichś rad odnośnie do mojej sytuacji w związku. Czy pochodząc z rodziny dysfunkcyjnej, da się stworzyć trwały i szczęśliwy związek? Co można zrobić w życiu dorosłym, kiedy miało się matkę z zaburzeniem osobowości? Pozdrawiam serdecznie

Witam, zadaje Pan ważne pytania i to pokazuje, że jest Pan świadomy swoich reakcji i chciałby się rozwijać. To pierwszy i ważny krok ku zdrowszym relacjom. Można stworzyć zdrowy związek pomimo dysfunkcyjnych wzorców, ale wymaga to świadomości, pracy nad sobą i czasem także wsparcia terapeutycznego. Pana pochodzenie nie przekreśla zdolności do miłości, ale może sprawiać, że pewne reakcje są silniejsze, trudniejsze do opanowania i automatyczne - np. zamykanie się emocjonalne, milczenie. Co można zrobić? Zacząć od akceptacji siebie, nauczyć się zauważać moment, w którym się Pan "zamraża", a wreszcie rozmawiać z partnerką o swoich emocjach, które na koniec małymi krokami można wyrażać (np. jest mi trudno, ale czuję złość).  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Albert Polak

Albert Polak

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Z Pana opisu wynika, że w sytuacjach napięcia w relacji z żoną przeżywa Pan coś bardzo trudnego: emocjonalne wycofanie, milczenie, poczucie dezorientacji. Taki stan nie musi świadczyć o braku empatii – przeciwnie, może być śladem nadmiernej wrażliwości, której nie ma gdzie bezpiecznie ulokować. W psychoanalizie mówimy w takich sytuacjach o braku wewnętrznego pojemnika – funkcji psychicznej, która pozwalałaby zatrzymać w sobie silne uczucia, pomyśleć je i przetworzyć, zanim zamienią się w lęk, panikę albo paraliż. 

To nie jest Pana wina. Jeśli nikt w dzieciństwie nie robił tego dla Pana – jeśli nikt nie tłumaczył emocji, nie nazywał ich spokojnym tonem, nie pomagał je „wytrzymać” bez lęku – nie mógł się Pan tego sam nauczyć. A wtedy, w dorosłości, silne emocje partnerki mogą niepostrzeżenie stawać się zbyt przytłaczające, zbyt bliskie, zbyt niezrozumiałe – i właśnie wtedy pojawia się reakcja wycofania. 

To, co Pan podejrzewa – że może ma trudność z empatią – warto zrozumieć inaczej: nie jako deficyt, ale jako brak doświadczenia. Empatia nie rodzi się z moralnego obowiązku, lecz z relacji – z tego, że ktoś kiedyś był przy nas, kiedy przeżywaliśmy coś trudnego, i potrafił nas w tym pomieścić. Jeśli mama – a może i inni bliscy – nie byli emocjonalnie dostępni, jeśli byli skupieni głównie na sobie, wtedy dziecko uczy się radzić sobie samo. Tylko że dziecko nie powinno musieć radzić sobie samo. Więc radzi sobie tak, jak potrafi: przez zamrożenie, wycofanie, zamknięcie. I ten wzór pozostaje – nie jako wybór, ale jako nawyk chroniący przed czymś, co kiedyś było nie do zniesienia. 

Czy z takim bagażem da się stworzyć bliski i trwały związek? Tak – ale nie przez ćwiczenia z komunikacji, lecz przez stopniowe budowanie pojemnika wewnętrznego. I jeszcze raz tak – pod warunkiem, że nie będzie Pan próbował być „idealnym partnerem”, ale pozwoli sobie być człowiekiem, który się tego wszystkiego dopiero uczy. 

To możliwe tylko w relacji, która przez dłuższy czas wytrzyma Pana emocjonalne wycofanie i powoli nauczy Pana trzymać swoje stany – zamiast je odcinać. Może to być relacja terapeutyczna, ale też świadoma, uważna praca z partnerką, jeśli oboje Państwo rozumieją, że związek nie jest wymianą emocji, ale próbą zbudowania wspólnej przestrzeni, w której uczucia są zawierane, nie rozlewane. Dopiero gdy Pana psychika nauczy się być własnym kontenerem – to znaczy: pomyśleć to, co trudne, zanim się wycofa lub eksploduje – możliwe będzie prawdziwe spotkanie z drugą osobą. 

Trwały związek to nie relacja dwóch dojrzałych osób, lecz relacja dwóch osób, które uczą się nawzajem być dla siebie pojemnikami – bez przymusu, bez rozszczepienia, bez obronnej ucieczki. I to właśnie może być dla Pana możliwe – pod warunkiem, że nie będzie Pan od siebie oczekiwał gotowości, zanim nie zbuduje Pan w sobie wystarczająco pojemnej przestrzeni na to, co trudne. To właśnie jest fundament więzi – nie doskonałość, ale obecność. 

Jeśli to, co napisałem, w jakiś sposób oddaje Pana doświadczenie — jeśli poczuł się Pan zauważony, może nawet trochę poruszony — to chcę powiedzieć, że właśnie na takim rozumieniu moglibyśmy wspólnie oprzeć naszą dalszą pracę. Nie chodzi o diagnozowanie, nie chodzi o szybkie naprawianie „problemów w związku”, ale o uważne i cierpliwe budowanie w Panu wewnętrznej przestrzeni, która pomoże wytrzymać napięcia, pomieścić uczucia, zrozumieć ich sens, zamiast od nich uciekać. 

Współczesna terapia, a szczególnie podejście psychodynamiczne i psychoanalityczne, nie polega na dawaniu rad, lecz na wspólnym szukaniu zrozumienia: skąd się biorą pewne reakcje, dlaczego właśnie teraz, dlaczego w taki sposób. W mojej pracy zależy mi na tym, aby nie tylko analizować, ale naprawdę być przy człowieku w jego wewnętrznym procesie — także wtedy, gdy jest on jeszcze niejasny, nieuporządkowany, bolesny. 

 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

To, co opisujesz, jest bardzo częste u osób wychowanych w domach, gdzie emocje były tłumione, ignorowane albo przekręcane – jak w rodzinach z rodzicem narcystycznym. Twoje trudności z wyrażaniem emocji i wycofywanie się w konfliktach to najpewniej mechanizmy obronne, które kiedyś były potrzebne, żeby przetrwać.

 

Ale tak – można stworzyć trwały i zdrowy związek, nawet po trudnym dzieciństwie. Wymaga to jednak uważnej pracy nad sobą i świadomości, że teraz Ty jesteś odpowiedzialny za swoje emocje i reakcje – nie Twoja przeszłość.

 

Kilka kluczowych kroków, które mogą Ci pomóc:

Zacznij od siebie – rozpoznaj, co czujesz w trudnych momentach. Nie musisz od razu mówić żonie wszystkiego, ale spróbuj nazwać emocje: „czuję lęk, wstyd, złość, bezradność”.

Powiedz żonie o swoich mechanizmach obronnych – np.: „Kiedy się kłócimy, często milknę, bo nie wiem jak mam zareagować, czuję się zdezorientowany."

Pomoc psychologa, psychoterapeuty – bardzo Cię do niej zachęcam. Z doświadczeniem, które nosisz, wsparcie specjalisty może naprawdę otworzyć zupełnie nowy rozdział w Twoim życiu emocjonalnym.

Nie wymagaj od siebie perfekcji – to, że masz blokady, nie czyni Cię złym partnerem. Świadomość tego już świadczy o Twojej dojrzałości.

 

Twoje pytanie "czy się da" pokazuje, że Ci zależy. To jest fundament. A wszystko inne – da się odbudować krok po kroku. Trudna przeszłość nie musi być wyrokiem. 

 

Trzymam mocno kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog 

Dzień dobry,

 Widzę, że doświadcza Pan trudności w relacji i jednocześnie potrafi trafnie zauważyć, co się dzieje – to już pierwszy, bardzo ważny krok.

Pisał Pan o emocjonalnym wycofaniu podczas kłótni z żoną. Taka reakcja może mieć swoje korzenie w dzieciństwie – zwłaszcza jeśli dorastał Pan w środowisku, gdzie emocje dziecka były ignorowane, a relacja z matką była trudna. W dorosłym życiu te doświadczenia często wpływają na sposób, w jaki budujemy bliskość i reagujemy na napięcie.

Dobra wiadomość jest taka, że nawet jeśli pochodzimy z rodziny dysfunkcyjnej, możemy nauczyć się tworzyć zdrowe, trwałe relacje. Wymaga to czasu, zrozumienia siebie i często wsparcia w postaci terapii. Można stopniowo nauczyć się, jak rozpoznawać emocje, jak mówić o nich, jak być w kontakcie z drugą osobą – w sposób bardziej świadomy i spokojny.

 

Z serdecznością,
Maria Sobol 
Psychoterapeuta
 

Zdjęcie Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Psycholog
132 odpowiedzi na forum

Witaj, 

Już samo to, że potrafisz zobaczyć związek między tym, co dzieje się teraz, a tym, co było w domu rodzinnym, to naprawdę duży krok. Wiele z osób, które dorastały w dysfunkcyjnych rodzinach, uczy się nie mówić o swoich emocjach, nie ufać im, a już na pewno nie pokazywać ich przy innych. Bo kiedyś to było niebezpieczne, niepotrzebne albo po prostu bez sensu. To, że w konflikcie z żoną zamykasz się w sobie i milczysz, nie znaczy, że ci nie zależy. To może być twoja stara reakcja obronna. Kiedyś może ratowała ci skórę, teraz komplikuje relację. I choć twoja żona pewnie odbiera to jako obojętność albo chłód, ty po prostu nie wiesz, jak zareagować. Czujesz się przytłoczony, zagubiony. I to jest OK – ważne, żebyś się nie karał za ten mechanizm, tylko próbował go zrozumieć. Pytasz, czy da się stworzyć zdrowy związek, jeśli ma się za sobą takie dzieciństwo. Tak, da się. Ale nie zawsze będzie to proste. Potrzeba świadomości, odwagi i często wsparcia z zewnątrz, kogoś, kto pomoże ci rozplątać te stare wzorce i nauczyć się czegoś nowego. Warto rozważyć terapię indywidualną, żebyś mógł popracować nad emocjami, nad tym, jak być „w kontakcie”, nie tylko z partnerką, ale i ze sobą. Terapia par też może pomóc, jeśli oboje jesteście gotowi się zaangażować.

Masz w sobie potencjał do budowania bliskich, wartościowych relacji. To, że chcesz się zmieniać i coś z tym zrobić, świadczy o tym, że ci zależy. I że jesteś gotów włożyć wysiłek tam, gdzie wiele osób po prostu rezygnuje. Nie jesteś skazany na powtarzanie tego, co znałeś z dzieciństwa. Możesz wybrać inaczej. I zasługujesz na relację, w której będziesz mógł być prawdziwy, obecny i spokojny.

Przesyłam dużo ciepła! 

 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

 

 

Zdjęcie Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Psycholog
67 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

Pochodząc z rodziny dysfunkcyjnej oczywiście da się stworzyć zdrowy związek, natomiast w zależności od trudności jakich doświadczyliśmy będzie wymagała to od nas trochę pracy. Jeśli nie otrzymaliśmy zdrowych wzorców zachowań czy komunikacji w dzieciństwie, czy to w rodzinie pochodzenia, czy to wśród rówieśników, może być nam dosyć ciężko nagle nabyć takie wzorce. W przypadku trudności z komunikacją i zrozumieniem własnych emocji, warto sięgnąć zarówno do literatury, ale również zgłosić się po pomoc do terapeuty, psychologa, czy może poszukać grupy wsparcia w swojej okolicy. Grupy są bardzo dobrym narzędziem do zwiększenia samoświadomości swoich trudności, uzyskania wsparcia od osób, które mierzą się z podobnymi problemami, oraz wytestowania nowych umiejętności. Pewnie warto poprosić również o wsparcie żonę, szczerze z nią porozmawiać nt. trudności, których Pan doświadcza. Zakładam, że może być to dla Pana trudne, ale do takiej rozmowy można się wcześniej przygotować - zachęcam do zapoznania się z budowaniem asertywnych komunikatów np. DEARMAN, można spróbować nawet przygotować sobie notatki do tego, co chciałby Pan powiedzieć, natomiast, jeśli żona nie wie i nie rozumie, z jakimi trudnościami się Pan mierzy, może być jej ciężko domyślić się, skąd takie reakcje i zachowania z Pana strony.

 

Życzę powodzenia i trzymam kciuki

z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Dzień dobry,

 

To, co Pan opisuje często pojawia się u osób, które dorastały w trudnych relacjach z rodzicami. Gdy w dzieciństwie nie było bezpiecznego miejsca do przeżywania emocji, to w dorosłości takie "zamykanie się" w trudnych rozmowach jest naturalnym mechanizmem obronnym pomagającym przetrwać napięcie. To, że Pan to zauważa, zastanawia się nad sobą i szuka pomocy, jest już dużym krokiem. Da się stworzyć dobrą, bliską relację, nawet jeśli w dzieciństwie zabrakło dobrego wzoru - czasem jednak potrzebna jest praca nad sobą, żeby uczyć się inaczej reagować. Psychoterapia może w tym bardzo pomóc. Warto też rozmawiać z żoną - powiedzieć, że nie chodzi o brak zaangażowania, tylko o trudność w radzeniu sobie z napięciem w kłótni. Podzielenie się tym, co Pan przeżywa w takich momentach, może pomóc Wam lepiej się nawzajem zrozumieć i budować poczucie bliskości.  

 

Pozdrawiam

Yolanda Bolivar-Wardas

Psycholog/Psychoterapeuta

Zdjęcie Krzysztof Chojnacki

Krzysztof Chojnacki

Psycholog
37 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, to co Pan opisuje, jest wyzwaniem w związkach, zwłaszcza gdy dochodzi do różnic w wyrażaniu emocji podczas konfliktów. Zrozumiałe jest, że odczuwa Pan blokadę emocjonalną i dezorientację, kiedy żona swobodnie wyraża swoje uczucia, a Pan milczy. Pańskie spostrzeżenie, że blokady mogą wynikać z doświadczeń rodzinnych, wydaje się trafne. Dorastanie w rodzinie, gdzie relacje bywały trudne, często wpływa na to, jak dorośli radzą sobie z emocjami i budują związki. Trudności z wczuwaniem się w uczucia drugiej osoby czy emocjonalne odcięcie mogły być mechanizmami radzenia sobie wykształconymi w przeszłości. Czy da się stworzyć trwały i szczęśliwy związek, pochodząc z rodziny dysfunkcyjnej? Zdecydowanie tak. Wiele osób buduje satysfakcjonujące relacje. Kluczem jest świadomość własnych wzorców i gotowość do pracy nad nimi. Jeżeli ma Pan poczucie, że nie wie od czego zacząć albo że potrzebowałby wsparcia na początku, warto rozważyć indywidualną terapię. Taki proces pozwoliłby Panu lepiej zrozumieć wpływ przeszłości na obecne trudności, przepracować bolesne doświadczenia i nauczyć się zdrowszych sposobów radzenia sobie z emocjami. Terapeuta mógłby pomóc w rozwijaniu umiejętności rozpoznawania i wyrażania własnych uczuć, a także budowaniu większej bliskości z żoną. Dodatkowo, otwarta i spokojna rozmowa z żoną o tym, co Pan przeżywa, bez obwiniania, mogłaby zwiększyć jej zrozumienie. Można by też rozważyć wspólne poszukiwanie informacji o wpływie dzieciństwa na dorosłe życie – to mogłoby otworzyć przestrzeń do wzajemnej edukacji i budowania empatii. Proszę pamiętać, że zmiana jest procesem wymagającym czasu i zaangażowania, ale jest możliwa. A zatem przede wszystkim cierpliwości i wytrwałości, zmiany będą powolne, ale będą. 

 

Pozdrawiam 
 

Dzień dobry,

 

To, że opisuje Pan tutaj ten problem w związku, świadczy o tym, jak zależy Panu na poprawie Państwa relacji. Mówi też o tym, że zauważa Pan ten schemat, co już daje solidne podstawy do pracy nad zmianą. 

 

Dynamika w związku, którą Pan opisuje, jest często spotykana wśród par, z którymi pracuje. Zachęcam Pana do rozważenia konsultacji z terapeutą par, aby mogli Państwo zgłębić schemat, który się odtwarza, zrozumieć jego dynamikę i nauczyć się reagować bardziej efektywnie. 

 

Pozdrawiam!

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Lęk przed bliskością - jak zauważać, że ktoś coś do mnie czuje, jak lepiej komunikować siebie i przestać bać się bliskości?

Od kilku miesięcy spotykałem się z pewną dziewczyną, wszystko wyglądało na to, że zmierza ku dobremu, ponieważ dobrze się rozumieliśmy i kontakt mieliśmy codziennie poprzez rozmowy na komunikatorze. 

Wraz z upływem czasu zacząłem coś czuć do niej, ale pojawił się strach przed tym uczuciem. W przeszłości niestety nie wyszedł mi jeden związek i od tamtej pory unikałem i nie próbowałem się z kimś związać, ponieważ bałem się, że znów się zranię. W pewnym momencie znajomości czułem taki lęk, że chciałem od niej uciec i pewnego dnia nastąpił ten moment powiedziałem jej, że się męczę i nie widzę tego. W odpowiedzi dostałem, że ona liczyła na coś więcej. Zamiast ulgi, poczułem ogromny ból i po dwóch dniach odezwałem się do niej, zrozumiałem wtedy, że strach wygrał z tym co czuję do niej. Czuję, że się do niej bardzo przywiązałem. Postanowiłem, że chce to w sobie naprawić, rozmawiałem już z psychologiem, który uświadomił mnie, że muszę zmierzyć się z tym lękiem. Powiedziałem tej dziewczynie co tak naprawdę czuję do niej i że chce pracować nad sobą. Wydawało mi się, że uda się tą relację naprawić, niestety ostatnio napisała, że zbyt duże są pomiędzy nami różnice i ona nie widzi przyszłości pomiędzy nami. Chciałem się dowiedzieć o jakie różnice jej chodzi, niestety nie chce udzielić na to odpowiedzi. Poprosiłem ją na końcu by jeszcze nie skreślała mnie i dała mi szansę popracować nad sobą, ponieważ z mojej perspektywy nie widzę różnic, które mogłyby nas tak dzielić, ale już nie otrzymałem odpowiedzi. 

Stąd mam pytanie jak pracować na sobą, jak zauważać to, że ktoś do mnie coś czuje, sam też nie jestem wylewny jeśli chodzi o uczucia, chciałbym to lepiej komunikować, przestać się bać tego wszystkiego.

4 odpowiedzi
Związek na odległość i konflikty rodzinne z dziećmi partnera
Jestem w zwiazku od 2 lat. Mam 38 lat partner 34. Z poprzednich zwiazków mamy - ja 5 letniego syna, partner 13 letnia córkę. Aktualnie jest to zwiazek na odleglosc, gdyz mieszkamy w dwoch roznych krajach. Dzieci mają ze sobą dobry kontakt, mój syn uważa mojego parnera z pół ojca, ja z jego córką też od razu się polubiłyśmy. Dziewczynka od urodzenia mieszka z matką oraz nowym partnerem oraz 3 przyrodnich młodszych braci w innym mieście. Parner widywał ją w miare mozliwosci zawsze staral sie byc blisko choc matka dziewczynki wielokrotnie mu to utrudniala. Od kilku miesiecy w domu dziewczynki odbywaja sie ciagle awantury jesli nie z jej mama to z ojczymem. Matka dziewczynki wydzwania wtedy i wypisuje do mojego pratnera oczekujac ze rzuci on wszystko, wezmie dzien wolny w pracy i pojedzie naprawiac sytuacje choc nigdy nie zostal nawet wpuszczony do domu. Dziewczynka raz nawet uciekla w nocy z domu. Niestety mimo moich nacisków partner nie stara się szukac podloza takiego zachowania u swojej córki tylko zabrał ją do siebie. Odbyło sie to za zgodą wszystkich,matka dziewczynki nawet stwierdzila ze bedzie jej lepiej z ojcem bo jest jego jedynym dzieckiem, ale teraz (po tygodniu!) zmienila zdanie i oskarza o wszystko mojego partnera. Podloze zachowani dziewczynki jak pisalam wyzej nie zostalo znalezione i cala sytuacja rozwiazana. Obawiam sie ze manipuluje ona wraz ze swoja mama moim partnerem. Szczegolnie ze w przeszlosci potrafila powiedziec nawet przy obcych ludziach ze nie daje on na nia pieniedzy (co oczywiscie jest nie prawda). Notorycznie nie odpisywala tez na jego widomosci i nie odbierala telefonow. Razem ze swoja mama potrafily tez odwolac zaplanowane spotkania w momencie kiedy partner byl juz pod drzwiami. Nie otwierajac mu ich nawet. Cała sytuacja odbija sie oczywiscie na naszej relacji. Nasze plany o jakiejkolwiek wspolnej przeszlosci odeszy w zapomnienie. Jego jedynym rozwiazaniem jest moja przeprowadzka tam. Powiedzial rowniez ze majac ja pod opieka sam nigdy by nie przyjechal nas odwiedzic bo ma córkę pod opieka. Zaznacze odrazu ze na miejscu ma on swoje rodzine - mamę, brata itd. Ja wychowuję swojego syna sama, mam tylko moją mamę a jednak potrafiłam jechać sama do niego na 4 dni, zostawiając dziecko z babcią. Odnoszę wrażenie że w życiu parrtnera nie ma miejsca dla nas. Sam powiedzial zreszta kiedys ze gdyby mu sie cos stalo wszystko otrzyma jego corka, a jesli zajdzie w ciaze on bedzie sie musial opiekowac jej dzieckiem. Gdy pytam o nasza przyszlosc mowi ze musi to poczekac az jego corka osiagnie pelnoletnosc. Nikt jednak nie skonsultowal ze mna calej sutacji ani nie zapytal czy chcialabym moze miec swoja rodzine? I chociaz rozumiem ze partner corke stawia na pierwszym miejscu, nie uwazam.ze zachowuje sie okay w stosunku do mnie i mojego syna. Bardzo prosze o poradę.
7 odpowiedzi
Nie panuję nad agresją, gdy dzieją się mi przykre rzeczy.

Kilka faktów o mnie: Jestem przed 30. Nie jestem brzydki, ale zawsze miałem kompleksy. Nigdy nie potrafiłem poderwać dziewczyny, zawsze to one podrywały mnie. 

Miałem bardzo trudne dzieciństwo, ojciec pił ciągle i znęcał sie i bił mamę i mnie, miał takie odpały, że robił bardzo złe rzeczy, nie napiszę tego.

Miałem ciągle problemy w szkole i problemy z agresją. Na początku gimnazjum zacząłem dużo ćwiczyć na siłowni, bardzo przybrałem, zacząłem jeździć z dużo starszymi znajomymi po zabawach i ciągle się biliśmy, imponowało mi to jak oni opowiadali co to nie robili po takich imprezach. W końcu podczas kolejnej awantury w domu pobiłem ojca i robiłem to notorycznie, gdy tylko zaczął robić awantury, aż przestał - wiedział, że nie da mi rady. 

Dorosłem, przestałem się bić, znalazłem dobrą pracę i poderwała mnie dziewczyna, zaczęliśmy chodzić ze sobą, ale dowiedziałem się, że mnie zdradza i nie zerwałem, bo nigdy nie potrafiłem tego zrobić, za to stałem się agresywny w stosunku do niej, wyzywałem ją przy każdej kłótni od najgorszych, po 4 latach zerwała ze mną, nie mogłem sobie z tym poradzić - ciągle pisałem do niej i wyzywałem ją, aż podała mnie na policję. Po tej akcji zerwałem całkiem kontakt z nią. 

Było mi bardzo ciężko, miałem myśli samobójcze a każdy dzień był nie do zniesienia, po około dwóch latach stanąłem na nogi, zacząłem się cieszyć życiem aż wreszcie napisała ona - kolejna dziewczyna, zaczęła mnie podrywać, nie chciałem jej, odrzucałem, nie odpisywałem aż w końcu uległem i się z nią spotkałem. Bardzo szybko zaczęliśmy chodzić razem, gdy po paru dniach przypadkiem spotkałem ją z byłym jak się obściskiwali, gdy to zobaczyłem uśmiechałem się do niej i poszedłem do swojego samochodu. Pobiegła za mną, zaczęła mnie przepraszać itp. Powiedziałem jej, żeby dała mi czas, ale ona była twarda i pisała cały czas do mnie aż w końcu jej wybaczyłem i od tego się zaczęło, łącznie przez rok czasu. Dowiedziałem się i widziałem jak kilkakrotnie mnie zdradzała, a ja jej zawsze wybaczałem, ale za to zacząłem ją bardzo wyzywać od najgorszych aż w końcu po roku czasu mnie zostawiła, a ja sobie nie mogę poradzić. Prawie nie jem, nie mogę też spać. Boję się, że już do końca życia sam zostanę, nie znajdę sobie nikogo. Nie potrafię panować nad sobą, jak zaczynam wyzywać od najgorszych. Jak zacząć panować nad tym?

4 odpowiedzi
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
Jak mogę sobie radzić z deindywiduacją?
5 odpowiedzi
Wybuchowy ojciec, manipulacja i ADHD - jak radzić sobie z atmosfera w domu?
Czuje że każdy problem sprowadza się do mnie, że czego nie zrobię będzie to moja wina jak nie wyjdzie...mam ADHD i problem z odczytywaniem niektórych emocji/ironi. Mam problem z ojcem, bo jest wybuchowy (nie ma problemu z alkoholem/używkami) po prostu...cały czas mam wrażenie że się poddaje jego grom psychologicznym, w sensie lekkich manipulacji, np. dziś miałam sobie zrobić kolacje, chciałam otworzyć kulkę mozzarelli (z takiego opakowania torebki) i chciałam wziąć nożyczki, jak normalny człowiek a on mi mówi żebym otworzyła nożem nie odezwałam się tylko otworzyłam po swojemu nożyczkami a on mi to wyrwał z ręki(rozlewając część zalewy) i prawie wykręcił mi palca żebym tylko nie miała już tego w ręce, pokazał mi jak mogłabym to zrobić nożem i wylał całą zalewę którą miałam odlać do pojemnika gdybym nie zużyła całej kulki. W wielkiej złości zaczęłam płakać bo bolała mnie już ręka i powiedziałam żeby przestał bo mnie to boli(puścił dopiero po swoim wywodzie) powiedziałam że "zajebiście wylałeś całą zalewę brawo" i zaczęłam klaskać, a on powiedział że "no super spójrz w lustro klaunie i sobie poklaszcz" miałam na powiekach tęczowy makijaż i tyle a włosy miałam napuszone i utrwalone lakierem żeby wyglądały na postrzępione i tak trochę creepy/psychicznie czy coś. Końcowo nie zjadłam kolacji a on mnie nie przeprosił i nie przeprosi, jestem tego pewna bo on nigdy nie przeprasza w takich sytuacjach, on uznaje że sprawa zamknięta nic nie było, a najlepiej jak ja go przeproszę. Więc tak...siedzę tu i piszę jakiegoś głupiego maila bo nie mam z kim o tym pogadać bo koleżanki nie zrozumieją a siostra jest w pracy, mama ma już dość i pewnie będzie próbować mnue jakoś udobruchać a najgorsze jest to że pewnie znowu się poddam!...mam już tego dość czasem chciałabym po prostu uciec...zniknąć żeby o mnie zapomnieli albo chociaż zaczęli szanować....
6 odpowiedzi
Czuję się przytłoczona po traumie - czy powinnam wrócić do psychiatry?
Witam. Niecałe 5 lat temu nastąpiła dla mnie traumatyczna sytuacja życiowa z mężem( w skutek zażywania amfetaminy przez jakiś czas, mąż zaczął mieć urojenia dotyczące moich rzekomych zdrad) przeszłam dla mnie myślę horror:( po wizycie u psychiatry dostałam leki po diagnozie " inne zaburzenia nerwicowe" niestety brałam je krótko, przerwałam leczenie ponieważ razem z mężem pokonaliśmy razem te trudności, mamy 4 dzieci a najmłodszy syn ma 18 miesięcy. Niestety w ostatnim czasie w szkole syna pojawiły się problemy, widzę teraz jak odbiły się na mnie, mam duże wahania nastrojów, raz jestem agresywna( bez przemocy fizycznej) a za chwilę płaczę a poczucie winy sprawia że mam pełne objawy fizyczne tj. Bóle pulsowanie głowy, ból brzucha z uczuciem trzęsienia się brzucha, sztywnienie nadgarstków i palcy u rąk, "góla" w gardle, bardzo szybkie bicie serca, kołotani, zimne poty itp. Z domu nie chce mi się wychodzić, każde wyjście w załatwienu sprawy jest dla mnie przytłaczające" że znowu muszę iść i rozmawiać z ludzmi" przez co zawalam dużo spraw, bardzo odbija się to na mężu ponieważ to w nim szukam wtedy winy o wszystko:( sama sobie ze wszystkiego robię problem, nie ma dla mnie pozytywnych myśli, zawsze jest coś co przekona mnie żeby jednak zrezygnować z danych rzeczy, w tym roku pierwszy raz byłam nad morzem z rodziną i nawet chwilę nie cieszyłam się z tego, wszystko ma dwie barwy białe i szare. Planuje wrócić do psychiatry, czy to konieczne czy ten zły czas minie jak wtedy? Dziękuję
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta bezpieczna w progu domu, opiekun z tarczą stoi na straży

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.