- Strona główna
- Forum
- odżywianie się
- Po każdym zatruciu...
Po każdym zatruciu pokarmowym/chorobie związanej z wymiotami potem przez długi czas nie mogę zacząć normalnie jeść. Zastanawiam się czy może mieć to podłoże psychiczne, a jeśli tak, to co można z tym zrobić?
Anonimowo
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Trudno zacząć, Odmawiam jedzenia ! Po prostu nie chce jeść ! I nie jest powodem np wagi ! Np. to co na talerzu jest ! Po prostu (NIE). Miałem podobne okresy wcześniej i gdy byłem w domu to chowałem jedzenie lub wyrzucałem, a mieszkam z rodzicami. Będąc w szpitalu, to że tak powiem ( zaganiali ) do jedzenia , stali nade mną, mówiąc: „Jedz, jedz”, i nie było to skuteczne. Straszyli, że sondą karmić będą, a na pytanie, czemu, nie było odpowiedzi, że nie zasłużyłem! Chcę dodać byłem ruchliwy i waga też dobra , a że fakt odmowy jedzenia to próby nakłonienia były! A z czasem się to normowało i jadłem i nie było to badane. Teraz jest inaczej, bo są odruchy wymiotne, gdy coś zjem. Jest złość, agresja na samą myśl o tym, że mam coś zjeść, i hamulec, by to, co na talerz, nie wylądowało na ścianie! Już nie jest chowane przed mamą, która stara się jak może! Proszę tylko by nie zachęcali , by nie podsuwali jedzenia! Czuję, że hamulec puści! I co robić? By to się nie wydarzyło w obecności Rodziców! Abym poczuł się lepiej, to z grobu dopiero! Nie zapach przypomina obrzydlistwa smak to samo ! Ukrywam to przed Rodzicami, by nie robić Mamie smutku ! Widzę, że się stara, widzę że się martwi. Nie chcę rozmawiać z Nimi na ten temat. Na pytanie, czemu nie chcesz jeść, to odpowiadam (bo nie chcę lub nie wiem) i tak cały czas daję im smutek i to nie tylko z powodu niejedzenia .Trwa to bardzo długo i za długo ! A ja wiem, że nie będę jadł!! Konkretnego powodu nie mam, po prostu nie będę jadł. aaaaaaaaaaa dobra! Już nie wiem, co piszę. Przepraszam, miało być inaczej
Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale coraz bardziej boję się jeść w miejscach publicznych. Nawet myśl o tym, że ktoś na mnie patrzy, sprawia, że mam ochotę uciec. Boję się, że ktoś mnie oceni — jak jem, co jem, albo nawet jak wyglądam przy stole.
Kiedyś uwielbiałam wyjścia do restauracji, spotkania z ludźmi, a teraz to mnie paraliżuje. Już kilka razy wymyślałam wymówki, żeby tylko nie musieć nigdzie iść. Chcę to zmienić, ale nie wiem, od czego zacząć. Może powinnam próbować chodzić w mniej zatłoczone miejsca? Ale czy to coś da? Jak w ogóle przestać się przejmować tym, co myślą inni? Czuję się coraz bardziej zamknięta w sobie przez ten strach, a to tak bardzo nie jestem ja. Pomóżcie mi, proszę, bo nie wiem, jak z tym walczyć, a chciałabym znowu cieszyć się życiem i zwykłymi rzeczami.
Witam, mam problem z kilkoma rzeczami, z wahaniami nastroju, z zaburzeniem rzeczywistości, ze stanami depresyjnymi. 1. Generalnie z zaburzeniami nastroju mam już długo problem, i to jest dosyć częste, czuje się godzinę dobrze a później znów źle i tak w kółko przez cały dzień, rzadko zdarza sie żebym był w stabilnym nastroju przez cały dzień, ale gdy jestem przy swojej dziewczynie to, to jest dosyć rzadsze, do tego mam problemy ze szkolą przez takie coś, nie potrafię się skupić i czuje sie niepewnie przy tych wszystkich ludziach, te wahania są różne i nigdy nie mam jakoś za bardzo możliwości tego kontrolować. Dziwnie mi to powiedzieć, ale często czuje się "nieprawdziwy", takie stany derealizacji mam, jakbym nie istniał i nie dowierzał w to, ze ja potrafię istnieć i ingerować w świat tak samo jak komunikować się z innymi ludźmi, strasznie trudną wiadomością dla mnie jest to ze ja naprawdę istnieje, wręcz to jest niesamowite, a z drugiej strony straszne, ze spośród tych wszystkich ludzi akurat ja jestem sobą, nie za bardzo rozumiem, dlaczego tak mam i trochę mnie to przeraża
Ze stanami depresyjnymi mam dosyć spory problem, często poddaje się przy czymś albo tracę siły, bo i tak w dalszym rozrachunku myślę sobie ze "to i tak wszystko przeminie" bo ja jestem świadomy, że kiedyś umrę i jaki to ma na końcu sens, jak i tak zniknę? Przecież za kilka lat dużo rzeczy i tak będzie zapomniane tak samo, jak każdy kiedyś umrze, takie myśli bardzo mnie męczą i nie wiem, jak to hamować, często chciałbym po prostu zniknąć, żeby nie musieć się męczyć z tym całym światem i poprostu odpocząć. Z odżywianiem też jest różnie, raz mam ochotę bardzo dużo jeść słodyczy itd, róźnych potraw, które lubię, a w drugi dzien już praktycznie nic nie jem.
W wakacje w 2024 uczęszczałem do pani psycholog ,ale rozmowa pomagała tylko na 1 maks 2 dni, w dalszym rozrachunku pani wypisała mi opinie w której jest podejrzenie aspergera (bardzo mocno nie rozumiem emocji i intencji innych) i podejrzenie depresji, później po tych sytuacjach zaczęła się znów szkoła i bylem zapisany do pedagoga szkolnego i psychologa, ale to jakoś nie pomaga. Nie wiem za bardzo, w jaką stronę się kierować, a dosyć ciężkie to, mam 17 lat i chodzę do branżówki











