Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Podwójna osobowość: dlaczego w domu jestem pyskata i niezadowolona, a poza nim pełna energii?

Chciałabym opisać moja sytuacje, która jest ze mną, w sumie odkąd pamiętam, myślę, że jest to tez uwarunkowane genetycznie, bo mój tata tez się z tym utożsamia. Mianowicie w domu przez rodzinę, jestem postrzegana no i tak tez się zachowuje: niezadowolona wiecznie, chamska, docinająca, pyskata, zawsze mam jakiś problem, focha, wszystko mnie denerwuje i przytłacza, a poza domem zupełnie odwrotnie: pełna Energi, zadowolona, uczynna, nikt by nie pomyślał, ze mam taki charakter w domu. Oczywiście są wyjątki, ale jednak tak to się kreuje większa część mojego życia. Chciałabym jakoś to sobie wyjaśnić albo usprawiedliwić nawet jakimś schorzeniem wiec proszę o pomoc. Jestem 18-latka.

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

W psychologii zjawisko to jest dobrze znane i często ma swoje korzenie w mechanizmach obronnych, sposobach adaptacji do otoczenia czy nawet we wzorcach rodzinnych.

Możliwe, że w domu przyjmujesz określoną rolę, która została ukształtowana przez lata – być może na podstawie oczekiwań rodziny lub przez pewne wzorce wyniesione z dzieciństwa. Czasami zdarza się, że środowisko domowe wyzwala więcej negatywnych emocji, ponieważ czujemy się w nim na tyle bezpiecznie, aby dać upust frustracjom i napięciom. W relacjach rodzinnych często nie ma potrzeby zakładania „maski społecznej”, jaką przyjmujemy na zewnątrz, dlatego mogą wychodzić na powierzchnię silniejsze emocje – te trudniejsze, mniej kontrolowane. Z kolei wśród ludzi spoza rodziny automatycznie przyjmujemy inną postawę, ponieważ chcemy być postrzegani pozytywnie i zyskać akceptację.

Czy jest to coś, co można zakwalifikować jako schorzenie? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale warto spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Jeżeli takie zmienne zachowania sprawiają, że czujesz się zagubiona, przytłoczona lub że trudno Ci budować bliskie relacje w domu, warto byłoby zastanowić się, czy nie wynika to z nagromadzonego stresu, mechanizmów radzenia sobie z napięciem lub nawet głębszych wzorców emocjonalnych.

Jeżeli chcesz lepiej zrozumieć swoje zachowania, dobrym krokiem może być rozmowa z psychologiem, który pomoże Ci przeanalizować Twoje schematy emocjonalne i znaleźć odpowiednie sposoby ich regulacji.

I na koniec kilka pytań, które mogą pomóc Ci w refleksji nad swoją sytuacją i lepszym zrozumieniu swoich emocji oraz zachowań:
- Jakie sytuacje w domu najczęściej wywołują u Ciebie frustrację, złość lub poczucie przytłoczenia? Czy są to konkretne osoby, tematy rozmów, czy może codzienne obowiązki?
- Jakie emocje odczuwasz, gdy jesteś poza domem i zachowujesz się bardziej pozytywnie? Co sprawia, że czujesz się wtedy inaczej?
- Czy zauważasz, że Twoje zachowanie w domu jest reakcją na sposób, w jaki inni członkowie rodziny się do Ciebie odnoszą? Jakie są Twoje oczekiwania wobec nich?
- Jakie są Twoje potrzeby emocjonalne w relacjach z rodziną? Czy czujesz, że są one spełniane? Jeśli nie, co mogłoby się zmienić, abyś czuła się lepiej?
- Czy masz wrażenie, że w domu musisz odgrywać określoną rolę (np. „tej, która zawsze ma problem”)? Jak myślisz, skąd mogło się to wziąć?
- Jakie różnice widzisz między relacjami z rodziną a relacjami z przyjaciółmi lub znajomymi? Co sprawia, że te relacje są inne?

Te pytania mogą być punktem wyjścia do głębszej analizy Twoich emocji i zachowań. Warto je przemyśleć i, jeśli masz taką możliwość, omówić z psychologiem, który pomoże Ci znaleźć odpowiedzi i zaproponuje konkretne strategie działania.

Trzymam kciuki!
Martyna Jarosz

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Urszula Żachowska

Urszula Żachowska

To, co Pani opisuje – ta wyraźna różnica między zachowaniem w domu i poza nim – może być sposobem, w jaki psychika radzi sobie z napięciem, z czymś, co nie miało innego miejsca, by się wyrazić. Takie mechanizmy często mają swoją historię i sens – nawet jeśli dziś bywają trudne do zniesienia.

Zrozumiałe jest, że szuka Pani wyjaśnienia, może jakiejś etykiety, która pomogłaby to uporządkować. Ale być może przyglądanie się temu w psychoterapii mogłoby otworzyć inną drogę – nie tylko ku nazwaniu, ale ku wzięciu odpowiedzialności za swoją historię, uznaniu własnych, podmiotowych rozwiązań i poszukiwaniu innych, które mogłyby dziś służyć lepiej.

Zrozumienie siebie nie zawsze przychodzi od razu – ale już sam proces myślenia i mówienia o tym potrafi przynieść ulgę i dać przestrzeń na zmianę.

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 
już samo to, że potrafisz tak precyzyjnie i szczerze nazwać to, co się z Tobą dzieje – i że chcesz się temu przyjrzeć – świadczy o Twojej dojrzałości i gotowości do pracy nad sobą. To naprawdę dużo.

 

Dwie różne „Ty” – w domu i poza domem

To, co opisujesz – duża różnica między tym, jak się zachowujesz w domu, a tym, jak funkcjonujesz poza domem – jest czymś, co w psychoterapii nazywamy rozszczepieniem doświadczeń albo też adaptacyjną maską. To znaczy, że być może w domu nauczyłaś się działać według pewnego schematu, który z czasem stał się bardzo mocno utrwalony – i trudny do przerwania.

Innymi słowy zachowania, które dziś mogą wydawać się "chamskie", "pyskate", "wiecznie niezadowolone", to często forma obrony psychicznej. One coś chronią – najczęściej przed zranieniem, byciem niezrozumianą, niedostrzeżoną, niedocenioną. Czasami to także reakcja na emocjonalny klimat domu rodzinnego, który mógł być trudny, krytyczny, zimny lub chaotyczny.

Być może w Twojej rodzinie nie było przestrzeni, by wyrażać złość, lęk, smutek – a przynajmniej nie w sposób otwarty i akceptowany. Może nauczyłaś się, że trzeba walczyć, że trzeba być „na jeża”, bo inaczej zostanie się zdominowaną, zignorowaną, zranioną.


Czy to może być „genetyczne”?

Pisałaś, że Twój tata też ma podobne cechy – to bardzo ważna informacja. Czasem dziedziczymy pewne sposoby reagowania, ale niekoniecznie w sensie biologicznym – tylko poprzez obserwację i przesiąknięcie atmosferą domu. To się nazywa dziedziczenie emocjonalne – pewne wzorce relacyjne, napięcia, sposób okazywania emocji „przechodzą” z pokolenia na pokolenie, często zupełnie nieświadomie.

To nie znaczy, że jesteś „skazana” na taki sposób funkcjonowania – ale że warto się temu przyjrzeć głębiej, z pomocą terapeuty.

Dlaczego tylko w domu?

Dom to miejsce, gdzie często pokazujemy „surową wersję siebie” – bo tam czujemy się na tyle bezpiecznie, by „zrzucić maskę”. Ale jeśli ta wersja jest pełna napięcia, agresji, frustracji, to warto zapytać:

Czego nie możesz wyrazić inaczej?

Przed czym się bronisz?

Jaką rolę przyjęłaś w rodzinie – i czy to naprawdę Twoja rola?

Czy to może być jakieś „schorzenie”?

Nie jestem w stanie diagnozować Cię w tej formie – ale mogę powiedzieć, że Twoje doświadczenie nie musi oznaczać choroby psychicznej. Bardziej wygląda to na utrwalony mechanizm obronny albo efekt funkcjonowania w określonej dynamice rodzinnej.

Czasem w podobnych historiach pojawia się coś, co przypomina np. cechy osobowości typu borderline (chwiejność emocjonalna, silne reakcje, podział na czarne-białe), dystymia (przewlekłe obniżenie nastroju), zaburzenia regulacji emocji – ale to naprawdę wymaga spokojnej pracy terapeutycznej, nie etykiet.


Co możesz zrobić?

Najlepszym krokiem byłaby psychoterapia indywidualna, w której mogłabyś bezpiecznie eksplorować:

Skąd biorą się Twoje emocje i reakcje? Jak wyglądały Twoje relacje w dzieciństwie? Co Cię rani i czego potrzebujesz naprawdę – pod spodem złości?


Możesz zacząć od konsultacji – nawet jednej lub kilku – żeby znaleźć kogoś, przy kim poczujesz, że możesz „zajrzeć pod powierzchnię”.

 

Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

Barbara Ostrowska

Barbara Ostrowska

Historia, którą opisujesz i to, że masz w sobie gotowość, aby się temu bliżej przyjrzeć i lepiej zrozumieć też siebie zasługuje na uznanie. Tym bardziej że jesteś młodą osobą, a już szukasz odpowiedzi, zamiast tylko to tolerować.

Opisywana sytuacja wygląda  jak obraz dwóch wersji „siebie” – tej na zewnątrz przy innych ludziach, i tej drugiej w domu, tam gdzie czujesz się inaczej. Jest to nie tak  rzadkie. Wiele osób, zwłaszcza młodych, podobnie funkcjonuje, szczególnie gdy w domu rodzinnym w relacjach jest wiele napięcia, niezrozumienia, trudnych emocji lub braku przestrzeni na rozmowę i miejsce, aby się tym zająć.

To, że pojawia się złość, przytłoczenie, silniejsze reakcje to może być mechanizm adaptacji do czegoś, co się dzieje/działo w domu. Czasami tak reagujemy, gdy czujemy się nieakceptowani, oceniani, nieważni… albo wtedy gdy czujemy się na tyle bezpieczni, że nasze emocje mogą „lądować” na domownikach. To nie oznacza od razu choroby, lecz może być sygnałem, że  jakieś emocje i potrzeby domagają się zauważenia, zrozumienia i wyrażenia. Że może to, co wcześniej działało, już nie działa. To też (18 lat) jest czas nadal rozwoju układu nerwowego, gdy możemy być bardziej impulsywni i chwiejni.

Piszesz o tacie, który „się z tym utożsamia”. Dorastając, a szczególnie w początkowym okresie naszego życia, jako małe dzieci bezkrytycznie uczymy się reakcji od naszych opiekunów. Są oni dla nas modelem tego, jak rozwiązywać problemy w tym emocjonalne. Może być tak, że faktycznie jest jakaś cząstka „genów”, temperamentu, ale też może to być jakiś wypracowany przez lata schemat reagowania. Warto się temu przyjrzeć jako reakcji, która ma swoje powody. Być może pomiędzy tym co obecnie jest w twoim życiu , a tym czego pragniesz jest duża różnica, być może coś dla ciebie ważnego nie jest uszanowane, bądź nie wiesz co jest dla ciebie ważne. Wówczas możemy odczuwać dyskomfort emocjonalny i okazywać go na wiele sposobów. Warto zatem przyjrzeć się temu kiedy pojawia się złość lub inne nieprzyjemne emocje? Jakie myśli wtedy pojawiają się w umyśle? Co dzieje się chwilę przed „wybuchem”? Kiedy przychodzą te emocje co wtedy robisz? Co może przestajesz robić? Gdyby zamontowano ukrytą kamerę w Twoim domu co zobaczyłyby kamery – jakie zachowanie?  Tam coś się dzieje, czemu warto się bliżej przyjrzeć. Każda emocja ma swą funkcję, a złość najczęściej komunikuje brak zgody, przekraczanie granic, konieczność obrony, nawet poprzez atak. Jest wiele książek samopomocowych , od których można zacząć  - np. „Oswoić złość”.

I co ważne – fakt, że potrafisz być pomocna, radosna, energiczna w innych miejscach mówi, że taka też jesteś -  bywasz i zła, i radosna.  W domu pokazujesz się z jednej strony, a poza nim z innej. To prosty komunikat, że coś w Tobie domaga się uwagi, troski… może zaopiekowania i uznania. A na zewnątrz może to zaopiekowanie i uznanie dostajesz?

 

Trzymaj się
Barbara Ostrowska

Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Dziękuję Ci, że tak szczerze opisałaś swoją sytuację. To, że potrafisz spojrzeć na siebie z dystansem i chcesz zrozumieć, co się z Tobą dzieje — to już bardzo ważny krok. Naprawdę. Nie jest łatwo przyznać się do czegoś, co nas samych uwiera.

To, co opisujesz, można rozpatrywać na kilku poziomach — emocjonalnym, psychologicznym, a nawet trochę społecznym i rodzinnym.

Zachowanie w domu może wiązać się z Twoim nastawieniem do rodziny, na pewno jest zupełnie inne niż do znajomych czy przyjaciół. Warto zadać sobie pytanie co daje Ci to "narzekanie i fochy" o których piszesz i jaką pełnią funkcję. Czy dom to dla Ciebie bezpieczna przystań, gdzie nie musisz czuć presji czy wręcz przeciwnie?

Jeśli Twój tata przejawia podobne wzroce zachowania istnieje szansa, że jest to po prostu wyuczone zachowanie, jako dzieci uczymy się tego jak funkcjonować przez modelowanie, czyli obserwowalaś w jaki sposób zachowuje się tata i w którymś momencie uznałaś to za właściwy wzorzec zachowania. Jak wyżej, warto przyjrzeć się przekonaniom, które towarzyszą Ci zarówno w sytuacjach rodzinnych jak i tych poza domem.

Nie wiem czy szukanie usprawiedliwienia to dobre określenie - przyczyny jak najbardziej, jednak kluczowe jest pytanie do czego to "usprawiedliwienie" jest Ci potrzebne? Być może wystarczy zrozumienie kontekstu i idących za tym myśli? Kolejną kwestią jest odpowiedź na pytanie czy chcesz nad tym pracować?

Pamiętaj, Twoje reakcje być może były kiedyś sposobem na poradzenie sobie z trudnymi emocjami, ale dziś zaczynają Cię ograniczać i męczyć. Możesz to zmieniać — z pomocą psychoterapii, rozmowy, poznania siebie na głębszym poziomie.

 

Pamiętaj, że zasługujesz na to, żeby czuć się dobrze zarówno ze sobą, jak i wśród innych. 

 

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Konflikt z teściową a relacja z narzeczonym i oczekiwanie dziecka - jak sobie radzić?
Witam, mam pewien problem który już trapi mnie od miesięcy. Mianowicie chodzi o moje życie, narzeczonego i jego matki. Ja i narzeczony jesteśmy z dwóch różnych miast - różnica godzina drogi, wydarzyło się wiele bo zaszłam w ciąże i 2/3 za mną w tym momencie, przeprowadziliśmy się w strony narzeczonego bo nie mieszkaliśmy na co dzień razem, wiec można powiedzieć siedzimy w otoczeniu rodzinnym narzeczonego, nie ukrywam, bardzo brakuje mi bliskich i znajomych gdzie kontakt jest drogą smsową lub spotkaniem raz w jakiś weekend. Sęk w tym, że kiedy nie mieszkałam z narzeczonym i nie miałam dziecka w drodze, miałam dobre kontakty z teściową. Mój narzeczony mieszkał z nią sam bo reszta wyjechała zagranice do pracy, jej mąż nie żyje od kilku lat i mój facet bardzo jej pomagał w życiu. Kontakt z teściową zaczął się pogarszać jak zamieszkał ze mną. Na początku to wszędzie chciała z nami być i jeździć, była końcówka lata i dosłownie miałam wrażenie, ze codziennie lub co drugi dzień z nią jesteśmy. W którymś momencie zaczęłam mieć z tym problem i zaczęło mnie to już przytłaczać i mówiłam narzeczonemu czy nie jest tego trochę za dużo. On mam wrażenie jest taki obustronny - może teraz trochę bardziej jest za mną aczkolwiek nie wiem jak by było w sytuacji konfrontacji. Kiedy spotkań było mniej zaczęła kombinować i wydzwaniać z propozycją, że ma dla nas jedzenie (do teraz tak jest). Nie ukrywam to jest bardzo miłe i pomocne ale robi to przeważnie wtedy kiedy nie ma nikogo w domu i potrzebuje towarzystwa i wabi nas jedzeniem. Nie miałabym nic przeciwko w częstszym przebywaniu z nią gdyby nie takie zachowania. Ona ma silny charakter - taki męski, od jakiegoś czasu mam wrażenie, ze mi dogryza albo rywalizuje ze mną. Były sytuacje gdzie np komentowała jak się ubrałam (czy zimno mi nie jest), ona pracuje w szpitalu i odbierając je, przeczytała sobie, ze jakieś drobne zapalenie mi wyszło i zaczęła w towarzystwie żartować o tym, raz się upiła i do mnie z tekstem „kocham Cię ale nawet nie próbuj mi ograniczyć kontaktów z synem i wnukiem”, na co mój narzeczony zareagował i ją okrzesał. Ostatnio poznaliśmy płeć dziecka i w momencie niespodzianki miałam widok na nią i tą jej zwiędłą minę jak zobaczyła różowy kolor… To nawet nie była mina smutku tylko jej niezadowolenia co jak dla mnie jest strasznie słabe, gdzie sama mówiła, ze najważniejsze żeby dziecko było zdrowe. Na tej imprezie zdążyła również skrytykować moją przyjaciółkę, która mi opowiedziała, że nie znając jej mówi, ze z niej okropna matka bo nie pilnuje swojego dziecka. Dużo wydzwania do mojego faceta, kilka razy razy dziennie, mimo spotkań i kilometra różnicy w mieszkaniu od siebie. Często proponuje mu, ze zrobi mu jedzenie do pracy, gdzie często ja mu coś robię bo nadzwyczajnie mieszkamy ze sobą i dbamy o siebie. Czuje jakieś poczucie rywalizacji albo może problem teściowej. Nie mam pojęcia co robić, nie lubię tam jeździć ze względu na różnice charakterów, podejście tej matki i niepotrzebnych tekstów w moja stronę, w głowie mam wtedy, ze muszę się zmuszać tam jechać raz na jakiś czas żeby przykrości nie zrobić a mi chodzi tez o komfort psychiczny tym bardziej w ciąży. Boje się, ze jak urodzi się dziecko to będzie jeszcze gorzej. Będzie krytyka, bo ona wie lepiej itd. Co tu robić?
Jak radzić sobie z traumą z dzieciństwa i rodzinnym konfliktem po molestowaniu

Witam..jak poradzić sobie z sytuacją.. czuję ból psychiczny i cielesny.. byłam molestowana w dzieciństwie. Miałam około 5lat..teraz mam 51.. był to mój brat.. miałam ślub, córki..nie został zaproszony.. córka wiedziała wszystko o moich traumach i powiedziała, że nie chce go na swoim ślubie..nie mam praktycznie z nim kontaktu, w rodzinie wielkie oburzenie, dlaczego nie został zaproszony, czuję wielki strach i wstyd, że wszystko wyda się, znów czuję się jak wtedy, bezsilność w głowie mętlik..jak sobie poradzić, nie funkcjonuję

Jak pomóc 8-letniej córce z lękiem przed zwierzętami, zwłaszcza psami i kotami?
Dzień dobry, moja ośmioletnia córka boi się zwierząt wszystkich ale najbardziej psów, kotów. Próbowałam sama coś zadziałać, próbowałam z alpakami, w domu nie możemy mieć zwierząt z kilku powodów ale nie chcę się rozpisywać, poprostu nie ma takiej możliwości na chwilę obecną. Co robić? Gdy podchodzi pies wpada w taką panikę że nie sposób jej uspokoić. Dziękuję za pomoc
Czy problem DDA można przepracować jedynie przez psychoterapię?
Jak przepracować problem bycia DDA? Wiek 50+ , nadal opiekuję się ojcem alkoholikiem. Czy tylko i wyłącznie poprzez uczestnictwo w terapii?
Zmiana klasy w szkole – dziecko bez przyjaciół, jak pomóc?
Mój syn idzie teraz do klasy 4 i dyrekcja szkoły postanowiła że wszystkie dzieci z klas 3 zostaną wymieszane. Były rozmowy z rodzicami a nawet ankieta dla dzieci gdzie mogły wskazać z kim mają dobre relacje a z kim złe. Każde dziecko miało pójść do nowej klasy z przyjaciółmi a tak się nie stało. Ogłaszając listę klas 4 mój syn nie ma ani jednego kolegi. Wymieniał ich 5-6 i wszyscy znaleźli się w innej klasie. Dziecko płacze, jest przygnębione, czuje się oszukane i nie chce we wrześniu iść do szkoły. Dyrekcja się na to wszystko wypina i twierdzi, że robi wszystko dla dobra uczniów, że syn dostanie opiekę psychologa we wrześniu ale czy nie lepiej zaradzac czemuś niż doprowadzać dzieci do złego stanu psychicznego a potem leczyć? Nie jesteśmy jedynymi rodzicami którzy tak mają i tak się czują. Proszę Państwa o opinię w tej sprawie. Czy taki model szkoły jest słuszny i działa dla dobra dziecka? Czy według Państwa dzieci nie powinny iść dalej w takim samym składzie jak w klasie 3? Jesteśmy załamani całą sprawą a dziecko ma zepsute wakacje od kilku dni. Proszę o pomoc i wyrażenie opinii.
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.