Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Półtora miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem.

Witam, Półtora miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem. Rozstanie przebiegło całkiem dobrze. Mówiliśmy sobie wtedy, że być może jeszcze do siebie wrócimy, a na razie będziemy utrzymywać kontakt. Tydzień po rozstaniu on przestał się odzywać, rzadko odpisywał na moje wiadomości. Kilka dni temu przyznał, że już ma kogoś, a nasz powrót do siebie jest niemożliwy. Wygarnęłam mu wszystko, co do tej pory trzymałam w sobie, więc się rozłączył i już nie chce rozmawiać. Mój świat się zawalił. Nie mogę spać, nie umiem wstać do pracy, nie mam ochoty spotykać się z ludźmi. Co mam zrobić w tej sytuacji? Proszę o pomoc, bo sama sobie nie radzę.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry. Rozstanie z bliską osobą jest trudnym doświadczeniem i jest całkowicie normalne, że chwilowo odczuwasz smutek i trudności z codziennym funkcjonowaniem. Ważne, abyś pozwoliła sobie na przeżywanie tych uczuć i dała sobie czas na zaakceptowanie tej sytuacji - po rozstaniu można przechodzić przez pełen proces żałoby. Może to być pomocne, jeśli:

  • - znajdziesz sposób na wyrażenie swoich uczuć - na przykład poprzez pisanie, rozmowę z przyjaciółmi lub z profesjonalistą.
  • - zadbasz o siebie - choć może być ciężko, spróbuj w zakresie swoich sił robić rzeczy, które mają pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne - np. uprawianie sportu, przeznaczenie czas na hobby, wyjście do restauracji czy kina, krótkie sesje oddychania/mindfulness itp. Robienie przyjemnych rzeczy podnosi nastrój.
  • - znajdziesz wsparcie wśród bliskich - rozmowa z przyjaciółmi i rodziną może być bardzo pomocna w trudnym czasie. Możesz też rozważyć skorzystanie z pomocy profesjonalnego psychologa.

Nie jest łatwo poradzić sobie z rozstaniem, ale z czasem powinnaś zacząć odczuwać poprawę i znaleźć sposób na radzenie sobie z tą sytuacją. Jeśli jednak obniżony nastrój będzie się utrzymywał przez dłuższy czas i nie zauważysz poprawy, warto będzie skorzystać z pomocy psychologa, aby wsparł Cię w procesie wychodzenia z kryzysu emocjonalnego.

Wszystkiego dobrego.

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przemoc emocjonalna i fizyczna w związku po wyjściu z więzienia - prośba o pomoc

Mój partner od dłuższego czasu traktuje mnie jak rzecz, jest bardzo wulgarny i krzykliwy. Ostatnio nawet usłyszałam od niego: „żebyś zdechła”, „nie kocham cię”, „lepiej mi było bez ciebie” itd. Zaczęło się odkąd wyszłam z więzienia za kradzieże i oszustwa. Miałam problem z hazardem. Ale trzy lata spędzone za kratami zmieniły mnie na dobre. Stałam się kompletnym przeciwieństwem dawnej siebie. Pracuję, zajmuję się domem, synem i przejęłam wszystkie obowiązki partnera, czyli ojca mojego syna, aby ten miał mniej na głowie, ponieważ pracuje po 10–12 godzin dziennie fizycznie. Przychodzi około 18:30, otwiera piwo i siada przed TV. I tak spędza każdy wieczór.

Wcześniej, kiedy przychodziłam z jakimś tematem, aby pogadać, to potrafił mnie nawet z pokoju wyrzucić, bo twierdził, że marudzę, przeszkadzam mu w oglądaniu. Bywa, że nawet wkłada słuchawki, by mnie nie słyszeć. Czasami powinnam ugryźć się w język, bo przychodzi zmęczony, ale skoro ma siły oglądać filmy, to dlaczego nie ma siły, by poświęcić mi chwilę czasu? Ponadto w ogóle mnie nie obchodzi — znaczy: w ogóle mnie nie obchodzi jego stosunek do mnie. Jestem chora na serce, po dwóch zawałach, i z kręgosłupem do operacji. Nie powinnam nic robić fizycznie, ale muszę, bo nie mam od niego pomocy.

Po wyjściu z więzienia chciałam pokazać im, że się zmieniłam, że jestem uczciwa, kochająca i dobra, i zaczęłam we wszystkim ich wyręczać, aby czuli, że ich kocham i że chcę wynagrodzić to całe zło, jakie wyrządziłam, trafiając do więzienia. Wszystko było jak w bajce przez pierwsze 2–3 miesiące po moim wyjściu. Potem stopniowo zaczęło się psuć. Za dużo marudziłam, za dużo gadałam i przeszkadzałam — taki powód podawał mój partner. Więc starałam się nie zawracać mu głowy jakimikolwiek sprawami i nauczyłam się sobie z tym radzić, ale pewnego razu podczas kłótni nie mogłam oddychać, a on zaczął mnie przedrzeźniać. Przy następnej powiedział: „i dobrze (…) żebyś zdechła”. I wtedy coś we mnie pękło i zaczęłam sprzeciwiać się jego traktowaniu mnie. I wtedy zaczęły się między nami poważne awantury.

Wiem, że też przesadzam, bo używam słów, których nie powinnam, ale gdy mam wyrzuty, to zawsze go przeproszę, nawet w trakcie kłótni. Jednak działa to tylko w jedną stronę. On nawet nie przeprosi, kiedy jest winny, i nie reaguje, gdy mówię mu, że mnie zranił; a gdy płaczę, to wyśmiewa mnie i twierdzi, że wydziwiam albo przesadzam. W jakikolwiek sposób nie podejdę do niego, nawet ze spokojem, to jego reakcja i tak jest taka sama — wulgarna i atakująca. Z początku myślałam, że zasłużyłam na takie traktowanie i znosiłam pokornie jego upokarzanie.

Zanim trafiłam do więzienia, byłam tą złą w domu — kradłam i oszukiwałam przez internet kupujących, do tego problem z hazardem i epizod z narkotykami. Przeszłam załamanie, trafiając do więzienia, ale zrozumiałam wszystko i postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę. Całkowicie przeszłam metamorfozę charakteru, bo zrozumiałam, ile zła wyrządziłam. Wzięłam całą winę na siebie i z tym poczuciem winy żyję do teraz. Gdy wyszłam z więzienia, mój partner postanowił, że mi zaufa i da nam szansę, i przez pierwsze dwa miesiące było pięknie. Rozmawiał, był czuły, zainteresowany domem i naszą rodziną, ale nagle w wakacje coś się zmieniło i stopniowo zaczął być coraz bardziej agresywny i wulgarny, opryskliwy i przestał okazywać mi szacunek.

Nawet przy dziecku mnie obrażał i krytykował. Ciągle słyszałam, że źle coś zrobiłam, albo powinnam pomyśleć, domyślić się i tak dalej. Jak wspomniałam wcześniej, potrafił wyrzucić mnie z pokoju, a nawet z domu. Mówił, że moje miejsce jest w WC, albo że jak nie wyjdę z pokoju, to mi łeb rozj***e. Z początku pokornie szłam do kuchni i tam spędzałam wieczory, ale emocje się kumulowały i po każdej kłótni chciałam z nim rozmawiać i coś wyjaśnić lub ustalić albo dowiedzieć się, dlaczego tak mnie traktuje, dlaczego mnie nie przeprasza. Pytań mam i miałam mnóstwo, lecz bez odpowiedzi.

Cały czas dotrzymuję danych postanowień i obietnic. Jestem uczciwa, lojalna, szczera, ale rozchorowałam się i to też stanowi problem mojej cierpliwości. Niestety nie mam wsparcia w partnerze i nie potrafię dowiedzieć się od niego, dlaczego traktuje mnie jak zero. Co ja takiego po wyjściu na wolność zrobiłam? Pomyślałam też, że może jest to jego zemsta i plan, żeby ukarać mnie za czas przeszły… Kiedyś byłam gorsza, a on mimo to nigdy mnie nie wyzywał, nie krzyczał i nie bił. A teraz, kiedy stałam się wręcz „idealna”, on nawet dopuszcza się rękoczynów.

Niestety w tym temacie nie jestem bez winy, bo też nie panuję nad emocjami — bywa, że kiedy na przykład powie mi „nie kocham cię”, to popchnę go z tej niemocy albo rzucę przedmiotem w jego stronę. Wtedy on reaguje jak opętany i zaczyna dusić albo bić, ale uderza w najczulsze moje punkty, czyli kręgosłup, plecy. Kiedy po awanturze nie mogłam chodzić, dostałam niedowład lewej nogi i przewróciłam się, to syn poprosił go, by mi pomógł, a on powiedział: „niech leży i się męczy”. Słyszałam od niego wiele przykrości, więc to jest jedno z wielu jego metod traktowania mnie i poniżania.

On kiedyś mnie zdradził — ja go nigdy — a wyzywa mnie od najgorszych (kuro, suko, głupia pido). Może sobie z czymś nie radzi, nie wiem, ale on tym zachowaniem pozbawił mnie totalnie wiary w życie. Gdy miałam myśli samobójcze i mówiłam mu, że nie daję rady, to zamiast wsparcia i poprawy dostawałam obelgi, a nawet zaproponował, że jak będę się wieszać, to on to nagra i na TikToka wrzuci. Trzy razy powiedział, że jak nie dam mu spokoju, to mnie zabije. Czy naprawdę moje zawracanie głowy rozmową o związku jest tak złe, że zasługuję na takie gnębienie?

Kiedy grzecznie przychodzę do niego z troską i proszę o rozmowę, to nawet wtedy zaczyna mnie atakować. Nigdy nie mówił, że mnie nie kocha, a w ciągu ostatniego roku powiedział to aż cztery razy. Kiedy ja chcę rozmawiać o tym i dowiedzieć się, dlaczego tak się dzieje i coś z tym zrobić, on udaje, że nic się nie stało, i przechodzi do porządku dziennego, rzucając mi słowa: „przestań, nie wydziwiaj, jesteś nienormalna”. A kiedy ja nie odpuszczam i proszę go wciąż o rozmowę, wtedy znowu zaczyna mnie agresywnie atakować słowami i zrzuca winę, mówiąc, że tak mnie traktuje, bo ja non stop gadam o problemach.

Ale gdy tłumaczę mu, że nie byłoby takich rozmów, gdyby był dla mnie normalnym człowiekiem i mnie szanował, to on zmienia ster i atakuje mnie słownie tak, aby wyszło, że znowu to moja wina, albo mówi, że gdybym nie wyjechała z tematem związku, to on by mnie nie wyzywał. Obraża mnie regularnie. Nie pamiętam, kiedy coś miłego od niego usłyszałam, ale wiem, że jestem na skraju wyczerpania, bo natłok obowiązków i ból przez brak zdrowia, z jakim się zmagam, nie daje mi normalnie funkcjonować. A on zamiast być moim wsparciem, to jeszcze mnie w tym wszystkim dobija.

Proszę o pomoc. Zaczęłam zachowywać się bardzo źle — w sumie tak jak on mnie traktuje, tak ja jego — ale tak nie może być. Czy to ja jestem winna temu wszystkiemu? Czy ja sobie zasłużyłam na to, aby mimo moich starań, zmiany i dbania o dom i rodzinę zasłużyć na ciągłe wyzwiska, krytykę, poniżanie i potępianie? Proszę, pomóżcie, bo ja nie daję sobie z tym rady. A może faktycznie to ja jestem ta zła i psychicznie chora?

Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć
Zostawiła mnie dla innego, od roku nie potrafię przestać o niej myśleć. Powiedziała że jestem toksyczny, bywają sytuacje i myśli samobójcze, nie mam pojęcia co robić.
Witam od roku mam problem z zaufaniem do swojego partnera, jesteśmy już 4 lata razem i od 2 mieszkamy razem. Był czas ,że bardzo dużo wspominał o swojej koleżance z pracy oraz gdy widział wiadomość od niej uśmiechał się, starał się też i sugerował czasami rzeczy do ubioru które ona już posiada. Nie jestem pewna czy stara się mnie upodobnić do niej czy to już moje wyobrażenia. Gdy rozmawiamy zaprzecza ale przy tym widać, że jest zmieszany. Staram się mu ufać ale nie ma dnia kiedy nie myślę, że on mógł się w niej zakochać, chociaż stanowczo zaprzecza... to rozmyślanie niszczy mnie od środka i chciałabym pozbyc sie myśli i zacząć ufać.
Czy jestem psychicznie chora? Problem w związku, utrata pracy i poczucie izolacji

Mój facet powiedział mi, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć, bo: bałam się, że mój ukochany pies umrze podczas operacji: byłam w ciąży W 90% usunęłam dziecko, z powodu licznych rozmów jak,by to wyglądało. Straciłam pracę, ale później moja szefowa znalazła wyjście (także rozmowa o utracie pracy, a potem radość z odzyskania jej czyni mnie psychiczną. Bywa, że wracam z pracy okropnie zmęczona, bo moja szefowa potrafi być uszczypliwą żmiją. On jest muzykiem i zawsze wychodzi na wierzch coś, o czym, nie wiedziałam więc moja uwaga: jeździsz sobie imprezować i bawisz się, a ja siedzę w domu, nie mam przyjaciół (Mieszkam w Specyficznym miejscu we Włoszech, gdzie mogę porozmawiać co najwyżej z imigrantami jak ja. Chcę jechać na Castlefest (festiwal, podczas którego mnie zdradził Powiedziałam dokładnie tak jak wszyscy inni, że 19 godzin banie jest do słupy i i że pogoda jest do dupy( Każdy z zespołu o tym mówił) . Czy to czyni mnie psychicznie chorą ? P.S w domu nie mogę rozmawiać o pracy, o moich treningach, naszym psie, pieniądzach, mojej rodzinie, pieniądzach, filmach serialach, praktycznie najlepiej żebym się nie Odzywała. Do tego w sobotę złapał mnie za nadgarstki, przycisnął do ściany i powiedział, że ochotę mnie uderzyć, bo psuje mu jego ulubiony festiwal w roku.

Uczucie do sąsiada po latach: skąd nagła zmiana uczuć i jak to zrozumieć?

Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego akurat teraz zaczął podobać mi się mój sąsiad. Mieszkam w obecnym mieszkaniu od 5,5 roku a w mieszkaniu tuż obok, za moją ścianą mieszka ten sąsiad, jeszcze dłużej ode mnie. Czemu akurat teraz dostrzegłam go w taki sposób? Przecież mieszkam tam od dawna i kompletnie nie zwracałam na niego uwagi ani nie myślałam o nim. 

Zaczęłam o nim myśleć jakiś miesiąc temu, dosłownie przyszło mi do głowy pytanie "dlaczego on mi się w zasadzie nie spodobał do tej pory? Przecież zawsze uważałam, że jest całkiem przystojny". Nigdy wcześniej tak kogoś nieświadomie nie odtrącałam. 

Czuję różnego rodzaju emocje w związku z nim - fantazjuję o nim, chciałabym go poznać, czułam też częściową niechęć, bo jest dosyć sporo starszy, ma około 40 lat a ja 26. Nie gustuję w starszych mężczyznach. Męczy mnie jednak ta sytuacja i w zasadzie to, że nie mam pojęcia, dlaczego mi się spodobał. Pamiętam, że kiedyś wydawał mi się arogancki i przypisałam go do kategorii takich, których należy unikać. Czuję smutek, gdy widzę, że nie pali się światło w jego oknie, zastanawiam się, gdzie on jest, w zasadzie to dzisiaj dotarło do mnie, że on chyba nie mieszka na co dzień w tym mieszkaniu i zaczęłam płakać, naprawdę mnie ta sytuacja przytłacza. 

Ja jestem bardzo atrakcyjną kobietą i na pewno mu się podobam, bo już to kiedyś okazał mową ciała. Myślę, że te reakcje jak płacz i dyskomfort, że raz jest, a raz go nie ma, wynikają z tego, że ja nie chcę mieszkać w tym miejscu, nie mam także koleżanek ani przyjaciółek, często spotyka mnie niestabilność, a ja pragnę stabilności. Bardzo często to ja jestem osobą, której się nie odpisuje i porzuca, możliwe, że jest to powiązane z tym, jak się czuję w powiązaniu do sąsiada. Nie wiem jednak, jak tym zarządzić, bo nie mam wpływu na zachowanie innych ludzi, jednak pragnę stabilności, poczucia bezpieczeństwa i wzajemności

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!