Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z intensywnym zauroczeniem i obezwładniającymi emocjami na początku znajomości?

Jak poradzić sobie z obezwładniającą falą zauroczenia? Gdy się zauraczam, obsesyjnie myślę o danym mężczyźnie, nie mam apetytu, mam ściścięte gardło, czuję stres, budzę się wcześnie rano - czyli na odwrót, bo ludzie mają problemy ze snem, a ja wybudzam się i przez to jestem niedospana. Mam głęboki głód na widzenie, na dotyk jego, fantazjuję o nim cały czas, bardzo szybko rozpoczynam fantazje seksualne, nie mogę się na niczym prawie skupić. Jest to utrudniające funkcjonowanie. Czytałam, że taki stan występuje przy zakochaniu, ale nie przy zauroczeniu. I że zakochani ludzie są jak pod wpływem narkotyku, czytałam o badaniach, że ludzie podobno cały czas zachowują się jak pod wpływem. Ja mam tak już na fazie wstępnej, gdy jeszcze jego nie znam, gdy są to naprawdę początki znajomości i jest tam sporo niepewności - czy się to rozwinie, czy nie. Czy taki stan jest w ogóle normalny na takich początkowych fazach? Bo to nawet jeszcze nie jest zakochanie, więc skąd takie uderzenie stanów emocjonalnych?
Marek Król

Marek Król

To, co opisujesz, może być bardzo intensywnym doświadczeniem – i choć męczące, nie jest nienormalne. W początkowych fazach relacji, zwłaszcza przy dużej niepewności, mózg potrafi reagować jak na silny bodziec: wzrost dopaminy, spadek serotoniny, napięcie, trudność ze snem czy jedzeniem – to typowe dla stanu silnego pobudzenia emocjonalnego, nie tylko zakochania.

 

W nurcie TSR warto zapytać: co pomaga Ci, choć na chwilę „wrócić do siebie”? Czy są momenty, w których ten stan odrobinę słabnie – np. w rozmowie z kimś, po spacerze, podczas konkretnego zajęcia? Może spróbuj znaleźć choć jedną taką drobną rzecz i robić jej więcej – nie po to, by wyłączyć emocje, ale by odzyskać wpływ na to, ile miejsca zajmują w Twoim dniu.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Arkadiusz Czyżowski

Arkadiusz Czyżowski

Droga Anonimko, 

reakcjie Twojego organizmu mogą być wywołane przez mieszankę hormonów, która pojawia się w odpowiedzi na mocny bodziec seksualny. Ta mieszanka powstaje między innymi z fenyloetyloaminy czy dopaminy.

 

Substancje te są silnie oddziałuwujące na nasz organizm. Wpływają na przykład na naszą sferę poznawczą i rozumienia, ale także mocno na sferę emocjonalną. No i oczywiście mają ogromne znaczenie dla reakcji naszego ciała. 

 

W zależności od tego, czy masz możliwość zaspokojenia swoich potrzeb, Twoje ciało będzie reagowało albo mocniej, albo słabiej. Twoje libido jest naturalną potrzebą biopsychospołeczną - zupełnie jak potrzeba snu czy jedzenia. Libido nie da się zaspokoić za pomocą biegania czy czytania. Jest to potrzeba seksualna, której realizację można opóźnić tymi czynnościami, jednak dopiero aktywność seksualna to napięcie zredukuje skutecznie.

 

I tutaj kilka pytań:

- czy masz możliwość kontaktu seksualnego z osobami będącymy podmiotami Twoich fantazji?
- czy potencjalny kontakt seksualny odbył by się za świadomą, dobrowolną i nieprzymuszoną zgodą? 

- czy zarówno Ty, jak i potencjalny partner seksualny spełniacie normy prawne (np. pod względem wieku), by aktywność seksualną podjąć legalnie?

- czy macie możliwość zastosować antykoncepcję lub inne środki ochrony przed niepożądanymi skutkami (choroby weneryczne, nieplanowana ciąża)?

- a może to masturbacja byłaby dla Ciebie najlepszą formą redukcji libido? Co o tym sądzisz?

 

Warto wspomnieć, że wraz z wiekiem libido się zmienia. Natomiast sama fascynacja jakąś osobą może minąć po pewnym czasie. Badania pokazują, że jeśli jesteś w kimś zauroczona, jesteś w związku z tą osobą i regularnie uprawiacie seks, ta mieszanka hormonów (o której wspomniałem na początku) przestaje tak silnie na nas oddziaływać już po około 3-4 latach (u każdej osoby może to być trochę mniej lub więcej). Po prostu uodparniamy się na ten stan. Co ważne, jeśli pojawi się nowa osoba i będziemy odczuwać podobną fascynację, ten proces zacznie się od nowa, ale może być trochę słabszy.

 

Jeśli Twój stan zaburza Ci Twój komfort życia, jest w jakiś sposób przez Ciebie niepożądany lub chcesz go przepracować, to rekomenduję konsultację seksuologiczną.

Być może Twoje reakcje są spowodowane czystą fizjologią, ale mogą być też jakimś wyuczonym wzorcem - warto to poeksplorować i sprawdzić.

 

Trzymam kciuki!

Arkadiusz Czyżowski

Emiko Okamoto-Łęcka

Emiko Okamoto-Łęcka

Dzień dobry, dziękuję, że tak szczerze podzieliłaś się tym, co przeżywasz. To, co opisujesz, czyli bardzo silne emocje, pobudzenie, trudności ze snem, brak apetytu, ciągłe myśli o drugiej osobie. Rzeczywiście może być bardzo obezwładniające. Chcę Cię jednak uspokoić: wbrew pozorom nie jesteś w tym sama. Takie reakcje zdarzają się u wielu osób na początkowym etapie fascynacji kimś, zwłaszcza gdy towarzyszy temu sporo niepewności co do dalszego rozwoju relacji.

Na poziomie biologicznym Twój organizm reaguje pobudzeniem układu nagrody, wzrostem dopaminy, noradrenaliny, co powoduje euforię, pobudzenie, czasem wręcz fizyczny dyskomfort. Kiedy sytuacja jest niepewna (czy ten ktoś odwzajemnia zainteresowanie? czy z tego coś będzie?), to napięcie może być jeszcze silniejsze. W dodatku dla osób o wrażliwszej strukturze emocjonalnej, czasami z tendencją do lęku czy dużej potrzeby bliskości, takie stany mogą przyjmować formę wręcz obsesyjną.

Jeśli te stany są bardzo intensywne i utrudniają Ci życie, warto rozważyć rozmowę ze specjalistą. Często w takich sytuacjach pomocna bywa praca nad regulacją emocji, stylem przywiązania.

 

Z wyrazami szacunku,
Emiko Okamoto-Łęcka
Psycholog / Psychotraumatolog
(mail: emikolecka@gmail.com)

Olga Borkowska

Olga Borkowska

Dzień dobry,

 

Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Opisany przez Panią stan – intensywne emocje, trudności ze snem, utrata apetytu, obsesyjne myśli i silne fantazje – może rzeczywiście przypominać stan zakochania, choć pojawia się już na bardzo wczesnym etapie znajomości.

Psychologicznie tego rodzaju reakcje są możliwe i mogą wynikać z połączenia działania neuroprzekaźników (m.in. dopaminy, adrenaliny i kortyzolu) oraz indywidualnych cech związanych m.in. z temperamentem oraz stylem przywiązania. Wczesne zauroczenie może wiązać się z niepewnością i idealizacją, co może powodować silne napięcie emocjonalne i trudności w codziennym funkcjonowaniu. Może to być męczące, warto więc obserwować siebie, swoje potrzeby i ewentualne mechanizmy, które się za tym kryją.

Jeśli ten stan powtarza się i utrudnia codzienne życie lub powoduje cierpienie warto rozważyć konsultację z psychologiem, który pomoże zrozumieć, co się za tym kryje i jak można odzyskać większą równowagę.

 

Pozdrawiam ciepło

Olga Borkowska
Psycholożka

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani opisuje – silne emocje, brak apetytu, napięcie w ciele, obsesyjne myśli – może być naturalną reakcją organizmu na zauroczenie, zwłaszcza w fazie niepewności. Dla niektórych osób zauroczenie aktywuje intensywne mechanizmy biologiczne: wyrzut dopaminy, adrenaliny, a także lęk przed stratą czy samotnością.

 

To nie znaczy, że coś jest z Panią nie tak. Raczej pokazuje, jak głęboka jest Pani potrzeba bliskości i jak silnie Pani organizm reaguje na emocjonalne pobudzenie. Warto jednak zaopiekować się sobą – zadbać o sen, ruch, świadomie obserwować swoje myśli, nie traktując ich jako faktów.

 

Jeśli ten stan często się powtarza i bardzo utrudnia funkcjonowanie, warto porozmawiać z psychologiem – być może u podstaw leży duża wrażliwość emocjonalna lub wzorce z przeszłości, które można zrozumieć i oswoić.

 

Pani reakcje są ludzkie. Nie musi Pani z nimi walczyć, ale warto nauczyć się je regulować – z troską, a nie z lękiem.

 

Z serdecznością,

Justyna Bejmert

Psycholog

Dagmara Smolarek

Dagmara Smolarek

Witam,

przeżywa Pani emocje w sposób, który nie jest rzadkością - wiele osób tego doświadcza, zwłaszcza gdy są emocjonalnie wrażliwe. Jednak intensywność tych uczuć może mieć różne źródła i warto się im przyjrzeć, szczególnie jeśli powodują cierpienie, niepokój lub wpływają negatywnie na Pani samopoczucie, relacje etc. 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele
Dzień dobry. Trudno jest mi zacząć pisać wątek na ten temat, ale potrzebuję nakierowania na dobrą drogę w tej sprawie. Mam dziewczynę z którą jesteśmy już razem 2 lata i związek przeszedł naprawdę wiele. Jestem 22 letnim chłopakiem po technikum, a ona jest 17-letnią dziewczyną z technikum. Były złe jak i dobre chwile, natomiast wszystko po czasie ułożyło się dobrze. Cały sezon letni zajmuję się rozwijaniem działalności, ale problemy związkowe również zajmują moją głowę i czuję, że to już nie jest to samo co na początku. Odbieram dziwne sygnały, że już jej nie zależy tak samo jak na początku. Nie odzywam się za wiele bo odrazu zostaje atakowany, że wszystkiego jej zabraniam, albo że musi być tak jak ja chcę. Natomiast nie czuję sie z tym aby liczyła się w ogóle z moim zdaniem i moją osobą. Często zdarzają/ły sie sytuacje, że w okresie zimowym jak i letnim gdy mam wolne i widzimy się więcej. Widzimy się chwilę po szkole i później ona ma widzieć się z przyjaciółka od godziny 16-19, ponieważ później ona się uczy i nie jest w stanie przełożyć swojej codziennej rutyny (a tak naprawdę wraca jej chłopak z pracy i chcą się widzieć same, a jej przyjaciółka później widzi się sama z chłopakiem). Ja w tym czasie mam szukać sobie zajęcia na siłę albo jechać do domu (około 30min drogi samochodem w jedną stronę). I później jest straszne naleganie aby byc od 19-22 (do tej możemy się widzieć). Jesli nie przyjadę to szuka sobie innej osoby z którą może spędzić ten czas żeby się nie nudzić. Gdy jednak napiszę, czy przyjaciółka nie mogła by sobie przełozyc rutyny, abym nie musiał tracić czasu na to dojezdzanie i proponuję czy nie mogły by się widzieć trochę pózniej przy czym wracał bym do domu to zostaje atakowany i odrzucany. Pragnę zaznaczyć, że one muszą się widziec tak codziennie i jest to dla mnie strasznie męczące psychicznie ponieważ strasznie ją kocham i mój charakter jest bardziej uległy. Czuję, że nie liczy się ze mną jak powinny liczyć się osoby w zdrowym związku i wydaje mi się, że jestem mniej brany pod uwagę (manipulowany). Drugim problemem są koledzy. Twierdzi, że nie chce mieć koleżanek bo ją bardzo zraniły niektóre, a oni jej nie ranią. Otacza się głownie nimi, do niektórych nie mam zastrzeżen bo naprawdę są w porządku, natomiast kilku poznałem i wiem, że oni mogą liczyc na coś wiecej. Zapytała mnie czy może isc z jednym z nich na basen i pokłóciliśmy się o to, ponieważ powiedziałem, że nie podoba mi się ten pomysł i będę sie źle z tym czuł (zazdrość). Po czym zostałem zaatakowany, że zabraniam jej mieć kolegów i przyjaciół. Dodam, że ten kolega, a mój przyjaciel napisał, że wydaje mu się że jestem o niego zazdrosny i nie chce wyciągać jej na basen, a ona odpisała mu, że raczej nie będę miał z tym problemu. Naprawdę nie chcę sie czuć jak KAT. Wydaje mi się, że w związku zasługuje na trochę szacunku i lojalności, nie spotykam się z żadnymi nawet przyjaciółkami sam na sam ponieważ ona jest zazdrosna, miałem nawet kilka sytuacji, gdzie pomogłem z zadaniem z matematyki jednej koleżance przez aplikację czatującą i dostałem straszną awanturę z tego powodu. Potrafię respektować jej zdanie, a ona mojego już niestety nie. Chciałbym aby ten związek polegał na zdrowej relacji, ale brakuje mi już sił i często mam ochotę odpuscić. Proszę
Jak wyjść z toksycznego związku z hazardzistą, będąc samotną matką?

Proszę o pomoc, bo nie wiem, co robić. Jestem jak w klatce. Mam partnera od 9 miesięcy — jest to osoba, przez którą popadłam w długi. Sam jest uzależniony od hazardu, chociaż udało mi się doprowadzić do tego stopnia, że usunęłam jego portal hazardowy i ograniczył się — to duży postęp. Jest wybuchowy, ma dwójkę dzieci, które boją się jego krzyku. Twierdzi, że ma swoje zasady, których trzeba się trzymać. Zawsze gdy próbuję nawiązać rozmowę, tworzy się jedna wielka awantura — on potrafi podać milion argumentów na to, że to moja wina za każdym razem, mimo że rozmawiam na temat moich uczuć i tego, z czym czuję się niekomfortowo. Zazwyczaj on nie słucha — odbija się to od niego jak od ściany, co mnie denerwuje i wywołuje kłótnie.

Ostatnio pokłóciliśmy się; chciał wręcz się spakować i wyprowadzić, bo chciał ciszy i spokoju, a ja chciałam porozmawiać, bo czułam się źle. Tym samym obarczył mnie winą, że mam brak szacunku do jego osoby, bo zwyczajnie miałam potrzebę rozmowy, podczas gdy on chciał spokój. Zaznaczę, że jest kierowcą i mało czasu spędza w domu. Po kłótni jest zimny — ja zresztą też — z tym że ja zachowuję spokój, a on unosi się na mnie o byle głupotę, tak jakby karał mnie za to, że wywołałam kłótnię — to boli.

Wpadłam w dołek, już nawet miałam najgorsze myśli. Choć wiem, że żyję w toksycznym związku — a przynajmniej tak mi się wydaje — to kocham go naprawdę. Ma sporo wad; jest ciężko żyć z jego charakterem, i to bardzo, ale nadal kocham go — i to mnie trzyma. Boję się, że jak mnie zostawi, zostanę sama z dziećmi i długami, bez środków do życia (już ledwo mi starcza na jedzenie). Jest to człowiek nerwowy, wytyka mi błędy, potrafi mnie słownie obrazić, mówi, jak dużo zrobił dla mnie, nie widząc, jak dużo ja zrobiłam dla niego.

Nie pomoże żadna terapia dla par, bo on na to nie pójdzie — tego jestem pewna. Boję się do niego rozmawiać; boję się jego reakcji, a czasem, jak do mnie mówi, moje dłonie drżą. Płaczę codziennie w poduszkę — nie mogę przy nim płakać, bo mówi, że to użalanie się nad sobą. Jestem po ciężkich przeżyciach, nie mam rodziny i przyjaciół — mam tylko jego i moje dzieci z poprzedniego związku. Z nim straciliśmy dziecko, co wywołało poważne problemy ze zdrowiem; mam chore serce i płuca, nie mogę się denerwować, jednak czuję, że popadam w depresję — jest mi ciężko.

Powiem otwarcie: były czasy, gdy ja go w pewnych kwestiach okłamałam — on mi to wypomina, i tu różnica, że ja nie wypominam mu jego błędów, bo żyję zasadą „było, minęło — idziemy do przodu”. Nawet w tym momencie powiedział mi, że nie ma ochoty na rozmowę ze mną, że go przytłaczamy. Czuję się jak śmieć.

Czuję się jak samotna matka, mimo iż mam męża. Mąż dba tylko o siebie.

Dzień dobry. Ostatnie miesiące żyję jak w kołowrotku, nie mam nawet chwili dla siebie. Na mojej głowie jest praca, dziecko, zakupy, sprzątanie, rachunki, naprawy w domu - wszystko. Jestem już przemęczona, wstaję rano i czuję, że nie mam siły na nic i jestem po prostu wypalona. Czuję się jak samotna matka, mimo iż mam męża. Mąż nie robi nic, prośby, groźby, rozmowy, nic nie działają. To on musi się wyspać, to on musi odpocząć po pracy, to on musi iść do kolegów się odstresować. Ja nie mam czasu nawet isc sama na spacer. Mąż nie sprząta nawet po sobie i go nie obchodzi że ledwo już funkcjonuję. Jego lenistwo doprowadza do tego, że coraz częściej myślę o odejściu, bo będąc z nim mam poczucie, że on ma gdzieś moje potrzeby, moje zmęczenie, robi sobie co chce. Gdy po raz kolejny go proszę o to, żeby zadbał o dom, to wyzywa mnie najgorszymi wyzwiskami. Ogólnie mąż nie chce ze mną spędzać czasu, wychodzić gdziekolwiek, rozmawiać, nie robi wspólnych planów. Jest mi przykro, patrząc na partnerów znajomych, którzy zwyczajnie robią to, co do nich należy w domu, bo ja się nie mogę doprosić niczego. Co zrobić, żeby zmienił do mnie stosunek i zaczął myśleć o mnie, bo mam wrażenie, że dla niego liczy się tylko on sam.

Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam.
Cześć. Jak pozbyć się poczucia winy? Niedawno zerwałam całkowicie kontakt z wieloletnią przyjaciółką i gryzie mnie sumienie, że tak zrobiłam. Powód był błahy. Noszę w sobie dużo złości, że mnie nie doceniła, choć dałam z siebie wszystko i nieważne, jakie metody zastosuję (typu otrząsanie ciałem), i tak mam to z tyłu głowy. Poza tym byłam w relacji romantycznej, która okazała się fiaskiem (powiedział, że jednak nie jest w stanie wejść w związek) i winię się podświadomie, że gdybym nie poprosiła go wtedy o rozmowę, nie doszłoby do tego.
Nie podoba mi się, że mąż jeździ na wyjazdy z kolegami "bez żon".
Dzień dobry Jestem w związku od 12 lat (2 lata w małżeństwie) od zawsze był problem z wyjazdami męża z kolegami ,nigdy mi się to nie podobało, ale rozumiałam, że póki nie jesteśmy małżeństwem, niech jedzie i się to zakończy po ślubie. Niestety na kolejne propozycje kolegów o wyjazd bez żon ,mój mąż nawet nie zapytał mnie co o tym sądzę, tylko dowiaduje się w momencie jego SMS z kolegami, że maja taki pomysł . Powiedziałam mu co sądzę na ten temat, że mi się to nie podoba i nie pozwolę, żeby koledzy wprowadzali w nasze życie swoje reguły . Nigdy nie rozumiałam, czemu nie zaproponują wspólnego wyjazdu z żonami, podkreślę, że jeden z kolegów jest po rozwodzie, także nie musi się z nikim liczyć . Proszę mi powiedzieć czy moja reakcja jest normalna i czy mam racje ? Potrzebuje porady specjalisty (psychologa) Pozdrawiam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!