Wstecz

Od razu chcę wchodzić w związki, które trwają max miesiąc. Samoocenę mam dobrą, ale czuję się samotna. Proszę o pomoc!

Anonimowo

Ponawiam pytanie, bo w poprzednim nie uwzględniłam wszystkiego. Mam problem z chłopakami, jeśli jakiś okaże mi najmniejsze zainteresowanie, od razu mam ochotę wchodzić z nim w związek, nawet często nie patrząc na wygląd czy charakter. Bardzo często znamy się krótko (nawet po tygodniu). We wcześniejszych odpowiedziach proponowano mi akceptację siebie tyle, że ja lubię to, jaka jestem i się akceptuje. Nie mam problemu z samooceną. Wydaje mi się, że problemem mogłaby być samotność, zazwyczaj w szkole (aktualnie jestem w liceum) jestem odrzucana przez rówieśników i nie wiem, czym jest to spowodowane. Mimo wszystko chciałabym umieć sobie z tym poradzić, bo mnie to męczy i nie chcę też ranić chłopaków, z którymi mój związek trwa co najwyżej miesiąc. Proszę o pomoc.

Dzień dobry, 

Słyszę, ze wczesniejsze odpowiedzi nie były satysfakcjonujące. Rozumiem, ze może to być spowodowane tym, ze trudno dopasować adekwatna pomoc psychologiczna na forum, mając szczątkowe informacje i musząc odpowiedz zawrzeć w kilku zdaniach. Słyszę tez, ze dla Ciebie problem jest wazny i poważny i ze chciałabyś coś z nim zrobić. Przyczyn takiego Twojego zachowania może być naprawdę bardzo wiele i nieprofesjonalnym byliby mówić ze wiemy na pewno jak jest, nie przeprowadzając szczegółowego wywiadu. Dlatego zachęcam do skorzystania z pomocy psychologa - szkolnego, w poradni zdrowia psychicznego dla dzieci i młodzieży, w fundacjach niedaleko miejsca zamieszkania gdzie oferowana jest bezpłatna pomoc dla nastolatków. Wówczas specjalista poświęca Ci więcej czasu, lepiej Cie poznaje i razem możecie zastanawiać się nad istota problemu. Pozdrawiam, Magdalena Bilinska Zakrzewicz  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Monika Kujawińska

Monika Kujawińska

Psycholożka
27 odpowiedzi na forum

Droga Autorko, 

Młodzi ludzie w okresie dorastania są na początku drogi poznawania siebie, budowania swojej autonomii, odkrywania co im pasuje, a co nie. Poczucie niedopasowania czy odrzucenia w grupie rówieśniczej musi być nieprzyjemne. To co opisujesz faktycznie może być motywowane samotnością, a dokładniej pragnieniem posiadania bliskiej osoby, akceptacji przez środowisko. 

Jeśli chodzi o to jak sobie z tym poradzić, może warto zacząć od innej strony. Proponowałabym Ci spróbować poszukać przyjaciół, dobrych znajomych, niekoniecznie od razu związku. Jesteś uczennicą liceum, możesz spróbować dołączyć do kółka zainteresowań, porozmawiać z kolegami/koleżankami z klasy, z innych klas. Na pewno macie jakieś wspólne tematy.

 Jeśli chodzi o ranienie chłopaków i związki, radziłabym Ci trochę zwolnić. Nie chodzi o zmienianie siebie, tylko zastanowienie się nad tym czego tak właściwie chcesz od relacji zanim w nią wejdziesz. A jak już się zdecydujesz warto dowiedzieć się czego oczekuje ta druga strona, porozmawiać, dać relacji czas na to by mogła się rozwinąć, dać szansę na wspólne przeżycia, które budują związek, dać sobie trochę cierpliwości. Kilka tygodni to trochę za mało. 

Zawsze też możesz porozmawiać ze swoimi rodzicami, oni też byli kiedyś w Twoim wieku i przechodzili przez podobne rozterki. Możliwe, że oni będą Ci w stanie coś doradzić. 

Jeśli jednak uznasz, że takie wsparcie jest niewystarczające zawsze możesz udać się do psychologa/psychoterapeuty i porozmawiać o tym, co Cię trapi (oczywiście za zgodą rodziców, jeśli jesteś niepełnoletnia) 

Mam nadzieję, że pomogłam. 

Pozdrawiam, 

Psycholog Monika Kujawińska 

 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Lubię siebie i swój wizerunek, ale ludzie źle na mnie reagują. Nie chcę się zmieniać, co mam robić?
Dzień dobry! Zastanawia mnie dlaczego ludzie nie lubią mojego wyglądu. Mam specyficzny wygląd nosa, ogólnie twarzy oraz ubieram się niestandardowo, ale nie wulgarnie czy niechlujnie. Nie przeszkadza mi to wcale. Polubiłam swój nos, twarz i akceptuję swój wygląd. A ubiór jest taki jak kocham wyglądać. Mimo to często ludzie mówią mi uwagi na temat wyglądu, że coś niby jest nie tak z moim wyglądem, że ,,pewnie mam ciężko w życiu z takim wyglądem" i w ogóle. Poza tym jestem zawsze źle oceniana na początku. No może nie zawsze, ale w większości przypadków. A później jak ktoś mnie pozna to się grubo myli. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ja wcale nie widzę brzydkiej osoby w sobie i nie chcę się zmieniać. Ale denerwuje mnie podejście innych. To nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, bardzo dobrych zresztą. Lecz przez to, że ludzie mnie traktują w ten sposób poważnie się zastanawiam czy nie zmienić czegoś w swoim wyglądzie. Co robić? Chcę być normalnie traktowana i akceptowana.
2 odpowiedzi
Jak odzyskać miłość po nieporozumieniu w związku z partnerem po przejściach?
Witam mam problem. Od 10 miesiecy bylismy przyjaciolmi pracowalismy razem lubilismy sie bardzo I postanowilismy wyznac sobie milosc I bylismy w zwiazku przez 7 kolejnych miesiecy. Bylismy szczesliwi planowalismy wspolne zycie mieszkanie a jestesmy obydwoje po przejsciach. Planowalismy pierwsze wspolne swieta bylismy zakochani pokochalam jego dzieci a on moje . Jednego dnia jego corka zachorowala odwolal nasz wspolny weekend bylam zla ale nie ze odwolal bo dzieci sa najwazniejsze ale ze ze mna o tym nie porozmawial nie zaprosil mnie nawet na kawe zeby z nimi pobyc tez sie martwilam o nia tak samo jak on . Bardzo go to zabolalo i postanowil ze nie moze mi dac czego ja chce i odszedl powiedzial ze serce nadal jest ze mna ale nie wie czy moze mi dac tego czego ja chce. Przepraszalam go za moje zachowanie problem zeby nie rezygnowal z naszej milosci . Napisal mi ze zawsze bendzie mnie kochal ale nie jest gotowy na ten zwiazek ze nie moze patrzec jak mnie ciagle rani . Nie chce go stracic ale on juz nie kontaktuje sie ze mna poprostu odszedl . Co moge jeszcze zrobic. Narazie czekam az sam sie odezwie moze cos sie u niego zmieni ale nie wiem czy warto czekac. Wiem ze popelnilam blad I przeprosilam
2 odpowiedzi
Przyjaciółka zrywa kontakt - jak pogodzić się z utratą długoletniej przyjaźni?

Witam, Od pewnego czasu zauważyłam, że z moją przyjaciółką, z którą znam się 12 lat, kontakt się urwał. Każda z nas założyła rodziny, mężowie, ona dziecko. Spotykałyśmy się raz na jakiś czas, pisania było mało. Kiedyś mi już zasugerowała, że wkraczam bardzo w jej życie, kontroluje i po prostu nie mogę tak robić. 

I bardzo z tym walczyłam. I czuje, że mi wychodziło. Przedwczoraj napisałam do niej czy może się spotkamy, odczytała.. nie odpisała. Po 2 dniach w pracy, zamiast napisać do koleżanki znak zapytania (bo pracuje w szpitalu, w którym jest mój dziadek i wysłałam jej ciągle zapytania o dziadka) to wysłałam do nie przypadkowo. Kontaktu nadal zero, zaczęłam się martwić, myślałam, że coś z dzieckiem czy z nią. I po chwili dostałam wiadomość, że ona wie, że ten znak na pewno był do niej, żebym przestała kłamać i ona życzy mi jak najlepiej, ale ona przestrzeni na naszą relacje już nie ma. Ma dość tłumaczeń i kończy to. Napisałam, że to nie było do niej, ale ona mówi, że dość słuchania tłumaczeń i na razie. Chciałam się dowiedzieć, co ją kierowało, mówi, żebym nie drążyła i skoro cześć to cześć. Rozmawiałam z mężem, powiedział, że może poczuła się otoczona z twojej strony, ale powinna to wyjaśnić. Jest mi przykro, bo boję się, że kolejny raz coś zrobiłam, chyba że może warto iść naprawdę prosto i nie patrzeć ciągle zecja popełniłam błąd, tylko pogodzić się z utratą i iść przez życie...

6 odpowiedzi
Jestem w jednostronnie niezwykle burzliwej relacji - manipulacje, szantaże emocjonalne.

Dzien dobry, mam relację z osobą, którą znam już 3 lata. Głównie piszemy, choć chodzimy do tej samej klasy i w sumie nigdy nie rozmawiałyśmy osobiście bardziej pisaliśmy i może przytulenie itp. 

Na początku była bardzo pewna siebie, energiczna i przyciągała moją uwagę, ale z czasem nasza relacja stała się trudna i wyczerpująca emocjonalnie. Wiem że nie mogę nikogo diagnozować, ale bardziej po prostu wyczuwam, podejrzewam, że ma cechy narcyza ukrytego niekiedy. Zauważyłam u niej zachowania, które mnie ranią i zastanawiają: robi „ciepło-zimno” raz jest miła, chwilę później zimna i zdystansowana, odwraca uwagę od swoich zachowań, żeby wyglądało, że to ja jestem winna, gdy próbuję wyjaśnić swoje uczucia, często robi z siebie ofiarę albo mówi, że ma mnie dość, głównie co w niej widzę to rola ofiary, ciągle wyolbrzymia wszystko, że wszystko ją rani, a ona jest dobra dla każdego i sie poświęca, że każdego stawia ponad siebie. 

Zmienia ton rozmowy w sekundę, co sprawia, że czuję się emocjonalnie wyczerpana, mówi, że się stara o mnie, choć o to nie prosiłam, i wymaga, żebym to doceniała i mówi, że ją to niszczy, że za mną biega, ale ja nawet nie chcę i obiecuje zmiany, np. wizytę u psychologa, a gdy przypominam, staje się agresywna, tłumaczy też ze przeze mnie sie nie zmienia, bo jej wypominam zachowanie jej, które mnie rani i które powtarza. 

Tłumaczy swoje manipulacje tym, że każdy manipuluje i to naturalne zachowanie człowieka i że robi to nieświadomie, albo reaguje agresją na to, że wyłapie manipulacje. Raz mówi, że jestem wspaniała i najlepszą i mnie kocha, że mam jej nie zostawiać, a raz, że jestem okropna i najgorszą osoba jaką poznała. 

Czuje jakby specjalnie wybierała swój wizerunek po kłótni np. że mnie kocha i się zmieni, że mam jej nie zostawiać  i błaga mnie i prosi, przeprasza choć dopiero mówiła, że jej niszcze życie jak też przypominam jej sytuację, gdzie mnie zraniła to mówi, że nie "pamięta" a jak jej wyśle screena tej wiadomości to zaczyna sie wkurzać - wymuszała kiedyś ode mnie nagie zdjęcia pisząc w schemacie ciepło-zimno i manipulacja emocjami jak nie chciałam wysłać to była okropna, że to nie ma sensu itp. 

Każdy błąd, który jej wytykam, ją tak boli, że zaczyna być agresywna i mną manipulować mówię np. ze mnie rani i sytuację przewraca na mnie, że to ja ją ranie albo że mam jej nie poniżać jak mówię tylko ,że "ranisz mnie zachowujesz sie manipualcyjnie" mówi też, że każdy chce ją wykorzystać seksualnie, choć to nieprawda, bo ona to robiła ze mną, ale wciąż zaprzecza tego, że dotykała mnie bez zgody. 

Czuję obrzydzenie do dziś, ale tak zaczęła pisać, że nie wiem już czy se wymyśliłam to czy co naprawdę. Często, gdy staram się ustawić granice lub powiedzieć, co mnie rani, reaguje agresją lub próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy, w przeszłości pokazywała mi zdjęcia swoich ran i pisała, że chce skończyć ze sobą, co wywoływało u mnie ogromny stres i poczucie odpowiedzialności, mimo że nigdy nie powinnam tego czuć, odwraca sytuację tak, że to ja mam poczucie winy, a ona staje się ofiarą, ciągle poznaje nowych ludzi, z którymi chce się wiązać, a potem mówi, że zostali ją zranili, mimo że sama zachowywała się wątpliwie wobec nich, ale tłumaczy się że chce dla każdego dobrze i dostrzegać w każdym dobro. 

To powtarza się od lat i dotyczy też relacji rodzinnych, np. z mamą czy byłym chłopakiem. 
Czuję się ciągle manipulowana i wątpię czasem w to co myślę i czuję mam teraz myśli, że to sobie wymyślam i może na rację:/ Nie potrafię być do niej jakaś emocjonalna czuję się ciągle zdenerwowana przez nią jakbym nie miała emocji tylko te złe. Po takich interakcjach czuję się wyczerpana emocjonalnie i zdezorientowana jakbym była odpowiedzialna za jej uczucia i zachowania, choć wiem, że to nie moja rola. 
Chciałabym zrozumieć, czy jej zachowania to po prostu konflikty i różnice w relacjach, czy mogą to być oznaki manipulacji emocjonalnej lub innych trudnych schematów zachowań. To naprawdę długi temat, musiałabym dużo pisać, ale chciałabym tylko by spojrzeć na to, co robi teraz.

1 odpowiedź
Ja chcę się rozstać, a mąż twierdzi, że on nigdzie się nie wyprowadzi, że się dla mnie poświęcił.
Jestem z mężem 10 lat po ślubie. Mamy dwóch synów. W naszym małżeństwie układało się różnie, nie kłóciliśmy się głośno, ale w zamian za to milczeliśmy, w ostatnich latach częściej i dłużej (nawet dwa miesiące). Ok. pół roku temu straciłam już cierpliwość (zwykle po takich okresach milczenia mąż przyznawał się do winy tłumacząc, że potrzebował czasu na przemyślenia). Uznałam, że nie mogę tak żyć. Mimo, że mąż jest bardzo dobrym, pracowitym i odpowiedzialnym człowiekiem, nie dogadujemy się w wielu kwestiach, a brak komunikacji jest już rażący. Jesteśmy już po kilku wizytach u psychologa, dzieci również rozpoczynają terapię, bo odbija się sytuacja na nich. Ja, niestety, nie widzę przyszłości tego związku, mówię mu otwarcie, że nie kocham go już, że nie jestem szczęśliwa, a mąż idzie w zaparte, że nie wyprowadzi się z domu, bo rodzina jest dla niego najważniejsza, że wszystko da się odbudować, tylko trzeba czasu. Dodam, że to człowiek o cechach osobowości narcystycznej, z zewnątrz idealny. Nie wiem, co robić. Chcę małżeństwo zakończyć, ale nie trafiają do niego żadne argumenty. Nawet taki, że zakochałam się w innym mężczyźnie. Słyszę tylko, że niszczę rodzinę, że on się dla mnie poświęcił, że beze mnie nie istnieje. Tymczasem oboje męczymy się tą sytuacją, ja nie potrafię znieść jego obecności. Mąż znalazł psychologa, który utwierdza go w przekonaniu, że dobrze robi, walcząc o rodzinę. Co robić w takiej sytuacji , gdzie mąż, niezależnie od sytuacji, rozstać się nie chce.
2 odpowiedzi
Powtarzajacy sie schemat rozpadu zwiazkow i brak pozadania partnerek - seksuolog czy psycholog?
Witam, Poszukuje odpowiedzi, a mianowicie, chciałbym się dowiedzieć czy mój problem jest skierowany do seksuologa czy psychologa, postaram się po krótce opisać moją historię związkową. Mam 29 lat i właśnie (2 tygodnie temu) zakończyłem swój drugi 4 letni związek. Martwi mnie to, ponieważ schemat jednego i drugiego związku jak i jego zakończenia łudząco się przypominają, tak samo czas trwania, związki rozpadły się w podobnych ramach czasowych. Po krótce streszczę i jedną i drugą relację, aby przedstawić podobieństwo tych relacji. Pierwsza moja poważna relacja z partnerką opierała się na wzajemnym szacunku, przyjaźni, nie było między nami toksycznych zagrywek. Już nie pamiętam wszystkich szczegółów dobrze, te rzeczy działy się dobre kilka lat temu ale pamiętam, że świetnie się dogadywaliśmy aż do samego końca pomimo że widziałem wiele wad u partnerki których nie próbowałem zmieniać a akceptowałem. Nasze pożycie seksualne było zaskakująco dobre aż do czasu, jak stopniowo partnerka zaczęła się oddalać z pożądaniem a ja niekoniecznie wiedziałem co miałem zrobić – były wtedy z jej strony tłumaczenia, że to są hormony, że jednak jest aseksualna, niekoniecznie chciała mi powiedzieć prawdę której nie znam aż do dziś co we mnie było nie tak, że te pożądanie zniknęło. W końcowej fazie związku po 3 latach w ogólnie nie uprawialiśmy seksu aż wszystko runęło – partnerka zerwała ze mną tłumacząc, że „jestem za dobry” po czym po tygodniu weszła w nową relacje – więc naturalnie poczułem się zdradzony. Okres rozstania z poprzednią partnerką przeżyłem strasznie, to dziś pamiętam jakie emocje mi towarzyszyły, ile smutku, gniewu oraz żalu wylewało się ze mnie, ale nauczyłem się z tym żyć a emocje z czasem szybko opadły – po 3 miesiącach poznałem nową partnerkę – i jak wchodziłem w nową relacje to czułem się „gotowy” – mniej więcej 5-6 miesiecy po rozstaniu. Przebieg mojej drugiej relacji jest zaskakująco podobny. Z moją drugą partnerką byliśmy razem też 4 lata. Zdecydowała się zakończyć relacje dwa tygodnie temu, tłumacząc, że to z nią jest problem, że kocha mnie jako przyjaciela, że nie czuje do mnie pożądania – na moje pytanie co tak właściwie źle robiłem nie otrzymałem odpowiedzi. Druga relacja cechowała się jeszcze mocniejszą więzią emocjonalną, nasz „miesiąc miodowy” w związku cechował się dużą ilością seksu i pozytywnych emocji, potem jak naszła faza stabilizacji związku to liczba zbliżeń spadła, w między czasie razem zamieszkaliśmy, ale zawsze uważałem pożądanie za nic stałego – zmienia się to w okresie trwania relacji – więc tym się nie martwiłem. Pomimo braku seksu bardzo dobrze się dogadywaliśmy, śmialiśmy się, gadaliśmy, przytulaliśmy i całowaliśmy, nasza intymność nigdy nie zniknęła, jedynie seksu brakowało . Odkąd razem zamieszkaliśmy seks jeszcze bardziej stopniowo się zmiejszał aż w ostatnich 6 miesiącach relacji całkowicie zniknął, partnerka tłumaczyła to anemią, hormonami, przeróżnymi powodami ale nie mną, ja nigdy nie byłem niczemu winny. Próbowałem kilkukrotnie rozpocząć rozmowy jednak bezskutecznie i nie wiedziałem jak mogę odbudować pożądanie. Prawde mówiąc po drugim takim związku gdzieś moje poczucie męskości zanikło przez to, że wiele razy byłem odrzucany, a ja dalej się starałem i dawałem najlepszą wersje siebie. Nasz związek ostatecznie się rozpadł, wszystko odbywa się z szacunkiem i dużą liczbą emocji, jednak partnerka powiedziała, że ktoś jej się spodobał, że jestem zbyt mało „dominujący”, że nie chce już ze mną być a jednocześnie jestem najważniejszym człowiekiem w jej życiu, a przez ostatnie pół roku walczyła ze sobą pomimo tego, że mnie kocha. Próbowałem jeszcze ratować tą relacje ale z szacunkiem, jednak partnerka powiedziała, że nie chce ze mną być i to akceptuje, gdyż będzie to zdrowsze dla mnie, bo jednak związek to jest obustronna walka. Jedyny wniosek jaki wysunąłem po tej drugiej relacji to brak odpowiedniej komunikacji ale uważam, że to za mało. Reasumując – aktualnie jestem w fazie żałoby po ważnej dla mnie relacji, gdzieś tam mam swoje poczucie wartości i wiem, że kogoś jeszcze w swoim życiu spotkam – to pewne. Jednak bardzo bym nie chciał powtórzyć trzeci raz swoich błędów które nie mam pojęcia gdzie leżą i przepracować to w sobie. Jestem raczej typem faceta który stawia granice, ale też bardzo dba o te drugie osoby (nie pomylić tego z nadopiekuńczością albo ojcowaniem bo tak nie jest) raczej dużo od siebie daje, niekoniecznie tyle samo biore. Gdzie szukać schematów jakie u mnie w jednym i drugim związku się pojawiły? Jak je wyłapać tak żeby w kolejnych relacjach się nie powtórzyły? Gdzie szukać u siebie elementów do poprawy? Bardzo prosiłbym o odpowiedź do kogo się z tym zgłosić. Dziękuję
10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta przy furtce stawia granicę spokojnym gestem dłoni

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.