
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju
- Nie stać mnie na...
Nie stać mnie na terapię, a bardzo jej potrzebuję
Ola
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
myślę, że nie musi Pani siebie przekonywać co do potrzeby terapii, pisząc to pytanie wie Pani, że jest to niezbędne. Oczywiście jeśli ma Pani taką możliwość proszę korzystać z codziennego wsparcia osób bliskich, a po pomoc profesjonalną może Pani zadzwonić: telefon Zaufania Fundacji „Twarze Depresji” 22 290 44 42, Całodobowa Linia Wsparcia 800 70 2222, Antydepresyjny Telefon Forum Przeciwko Depresji (22) 594 91 00, Kryzysowy Telefon Zaufania 116 123.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
TwójPsycholog
Dzień dobry,
Pani Olu, jak Pani sama określiła, ma Pani świadomość, że pilnie potrzebuje terapii. Środki finansowe nie muszą być w tym temacie przeszkodą - proszę poszukać ośrodka, który sprawuje pomoc na NFZ na tej stronie: https://czp.org.pl/o-czp/
Świadomość, że chcę i powinnam skorzystać z pomocy psychologicznej to już zdobycie się na działanie! Świetnie, że rozpoznaje Pani, czego potrzebuje, by poczuć się lepiej i zmienić swoją sytuację.
Umówienie się na wizytę je możliwe mailowo i/lub telefonicznie w zależności od placówki. Warto wówczas dopytać, czy konieczne będzie skierowanie od lekarza rodzinnego - również tam, w gabinecie lekarza rodzinnego, może Pani zacząć poszukiwania pomocy, lekarz powinien mieć informację o miejscach świadczących refundowaną pomoc.
W razie dalszych pytań czy potrzeby wsparcia, zachęcamy do kontaktu.
Wszystkiego dobrego,
pozdrawiamy serdecznie!
Ada Adamczuk
Szanowna Pani Olu,
Rozumiem, że jest Pani w trudnej sytuacji i doceniam odwagę w podzieleniu się tym. Jeśli jeszcze Pani tego nie zrobiła, proszę poszukać w swoim miejscu zamieszkania Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub fundacji/ organizacji charytatywnych, które być może będą mogły zaoferować darmową pomoc lub terapię niskopłatną. Oprócz tego, może Pani poszukać terapii grupowej, która zazwyczaj jest sporo tańsza niż terapia indywidualna. Może Pani jeszcze spróbować poszukać terapii online, która może być tańsza niż spotkania stacjonarne, warto też zapytać konkretnego terapeuty czy miałby możliwość przyjąć Panią po niższej cenie ze względu na Pani sytuację finansową.
Myślę, że nie musi Pani siebie samej namawiać i zmuszać do terapii, sam fakt, że Pani zadała to pytanie już jest krokiem do tego, że chce Pani podjąć pracę nad sobą. Życzę dużo zdrowia i wytrwałości.
Pozdrawiam,
Ada Adamczuk
Katarzyna Olejnik
Dzień dobry, Pani Aleksandro proszę pomyśleć o terapii jako o drodze do zrozumienia siebie i zaopiekowania się sobą. Może wtedy będzie łatwiej się zdecydować. Terapia nie jest łatwą drogą, jednak jej celem jest zrozumienie i poprawienie naszej relacji ze sobą.
pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły
Katarzyna Marszałkiewicz
Alina Wiśniewska
Jest pytanie jak wykonać ruch mimo wielkiej niechęci. Martwota, zapadanie się, odwrócenie od źródła życia. To bardzo bolesne stany. Proponuję zadać sobie pytanie co jest przeciwko poprawie, jakie korzyści czerpane są z tego co jest obecnie, prawdopodobnie Pani stan ma jakieś komunikacyjne aspekty. Chce Pani komuś ważnemu w ten sposób coś powiedzieć, ale ta mowa nie jest rozumiana. Razem z terapeutą można się zastanawiać co jest przeciwko zmianie i poprawie.

Zobacz podobne
Już nie wiem, jak sobie poradzić.
Chodziłam do psychologa, ale miałam wrażenie, że po paru miesiącach było tylko gorzej. A więc rozwodzimy się z Mężem, mamy małą Córeczkę. On cały czas myśli o mnie bzdury i uważa, że nastawiam Córkę przeciwko niemu. A jest odwrotnie, kiedy ona nie chce iść do niego, to ją wysłuchuję i tłumaczę, że Tatuś ją kocha i tęskni, że u niego będzie fajna zabawa i będzie wesoło. Córka przechodzi przez „mamoze” tylko z Mamą jest fajnie, a Mąż twierdzi, że to moja wina. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, nagle on chciał rozwodu, ale żeby dalej być ze mną. Takie niezrozumiałe. Twierdził, że ma depresję, ale że psycholodzy i psychiatrzy (był u paru na może max 2-3 wizytach) twierdzą, że jest z nim wszystko porządku. Jego rodzina widzi, że jest z nim źle, że jest smutny i ma pusty wzrok, że śmiech jego jest taki sztuczny. Ale on twierdzi, że mu dobrze beze mnie. Odciął się od wszystkich, którzy próbowali mu przetłumaczyć, że widzą, że nie jest sobą, robi źle i będzie tego żałować. Odciął się nawet od swojej Matki, z którą zawsze był blisko. Chciał być ze mną w przyjaźni, ale ja tak nie potrafię. Jak wychodził z naszego domu i wracał do wynajmowanego mieszkania, widziałam, że robił to z ociąganiem i było mu smutno, tłumaczył, że ciężko mu odchodzić od dziecka, ale to nie tłumaczy tego, że jednak jak miał możliwość, to z chęcią rozmawiał ze mną sam na sam. Wszyscy widzieli i mówili, że ciągnie go do mnie. Ze smutkiem prosił, żebym nie robiła mu prezentów. Kiedy widział, że dalej go kocham, to wpadał w złość. Mówił wszystko, żebym się odkochała. W końcu stwierdziłam, że mam dość i ucięłam z nim kontakt.
On ma dalej kontakt z Córką i widuję ją (pomaga moja Mama). On jest ponoć wściekły, że nie ma ze mną kontaktu.
Próbował parę razy mnie sprowokować do kontaktu przez smsy. Za tydzień jest impreza urodzinowa naszej Córki i zobaczę go pierwszy raz od paru miesięcy, parę dni później jest rozwód. Bardzo się stresuje faktem, że znów go zobaczę, boję się cierpienia. Dalej go kocham i tęsknię za nim, nie wiem, jak sobie poradzić z tym. Ostatnio ktoś mi doradził hipnoterapie, ale nie wiem, czy rzeczywiście to działa.

