Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Boję się podejmowania decyzji, boję się przyszłości. Rzutuje to na moje szczęście, na lęk przed rzuceniem pracy.

IMRM

Dzień dobry, Czuję się zagubiona i mam duże problemy w podejmowaniu decyzji. Wszystkiego się boję, przyszłości. W tym roku skończyłam mgr. Mam bardzo fajną pracę w zawodzie, ale jestem w mieście ponad 250 km od rodziny totalnie sama bez znajomych, tylko praca. Do końca lutego mam umowę najmu i zastanawiam się, czy się nie zwolnić i nie poszukać nowej pracy bliżej bliskich, ale boję się, że z niej nie będę zadowolona, że będę mniej zarabiać, że wcale nie będę tam szczęśliwsza. Ogólnie miałam w planach już po skończeniu studiów się wyprowadzić, tylko że jest już listopad, a ja od lipca boję się rozczarować szefową, która jest zawsze ze mnie zadowolona. Nie wiem, co mam zrobić ze swoim życiem. Zaczęły do mnie dochodzić myśli, że to nie problem w miejscu, ale we mnie, że nie jestem szczęśliwa, chociaż mam wszystko, co potrzebne. Lepiej, żeby mnie nie było, skoro nie umiem podjąć głupiej decyzji.

Witam, z Pani wiadomości wynika że jest Pani zagubiona w swoich emocjach i żyje Pani w lęku. Niepokojące mocno są Pani ostatnie słowa, które wskazują mocno obniżony nastrój a nawet stan depresyjny. Proszę umówić wizytę do specjalisty i poszukać pomocy. Depresja to zaburzenie zdrowia psychicznego, zaliczane do zaburzeń nastroju. Jej głównym symptomem jest przewlekły smutek i niemożność odczuwania przyjemności z żadnych aktywności. Wpływa również na takie aspekty Naszego życia jak koncentrację i ogólną zdolność do podejmowania decyzji i prowadzenia satysfakcjonującego życia. Specjalista pomoże Pani wsłuchać się w siebie i w swoje potrzeby. 

Pozdrawiam

Justyna Adamczewska-Nowacka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

Decyzja, którą chce pani podjąć jest bardzo ważna i wpływa na całe życie - prywatne i zawodowe. Bez względu na to jaką pani podejmie decyzję, z pewnością nie będzie ona głupia. 

Z ważnymi decyzjami bywa tak, że lepiej dać sobie czas, niż wywoływać na sobie presję jej podjęcia. 

Słyszę też pani tęsknotę za rodzinnym domem, bliskimi osobami.

 

Pozdrawiam ciepło i życzę dawania sobie czasu, którego pani potrzebuje:)

Witam. Stan w jakim się Pani obecnie znajduję może wskazywać na dystymię, która może przerodzić się w depresję. Ma Pani super pracę, obroniła mgr a mimo to, nie czuje Pani radości z własnych osiągnieć. Warto się przyjrzeć temu skąd się bierze obniżony nastrój, jak długo trwa i jak można temu zaradzić. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Gabriela Hombek 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Partner, po powrocie po rozstaniu, 3 miesiąc nie wie czy chce ze mną być.
Witam. Z partnerem wróciliśmy do siebie po rozstaniu. Niestety mimo, że jesteśmy razem i mieszkamy razem, on wciąż nie wie czy chce ze mną być. Gdy pytam go o uczucia o pewność (wiadomo że chce wiedzieć, że nikt nas nie rozdzieli i nagle nie zostawi mnie dla nowej, ciekawszej „opcji” - bo po co żyć w związku „aby być”) to nic nie odpowiada albo mówi, że potrzebuje czasu i żebym na niego nie naciskała. Cały czas mi podkreśla, że teraz to już on musi sobie przemyśleć czy chce ze mną być i żebym dała mu czas. To trwa już 2 miesiące, pierwszy od ponownego wejścia w związek był bez rozmów na takie i poważniejsze tandety, drugi mieszkaliśmy juz razem, zaczęłam rozmawiać z nim na takie tematy i cały czas słyszę nie wiem czy chce z tobą być. A w przyszłym miesiącu minie już 3 miesiąc i ja się zastanawiam ile można tak być w niepewności? Jak można tak długo nie wiedzieć czy się chce z kimś być czy nie? I po co mnie trzyma skoro nie wie? Ja nie umiem odejść, a chyba powinnam. Sama nie wiem co robić czy czekać na dzień, w którym powie nie chce, czy jednak czekać dalej i być z nim dalej tak jak jest? I dać temu czas?
3 odpowiedzi
Czy psychoterapeuta bez własnych doświadczeń traumy i samobójstwa może skutecznie pomagać w terapii?
Witam. Dłuższą chwilę zbierałem się aby poruszyć temat na forum, a właściwie "włożyć kij w mrowisko". Z pełną premedytacją piszę i poruszę chyba niełatwy temat: Jak to się dzieje i dlaczego psycholodzy/psychiatrzy/psychoterapeuci którzy w żaden fizyczny sposób czyli BEZPOŚRENDIO na sobie nie doświadczyli poniżania, traumy, którzy nie żyją z ludźmi ze spektrum autyzmu, którzy nie „dotknęli” samobójstwa albo prób samobójstwa chcą nas „leczyć”? Czy przeczytanie iluś tam książek, czy studia dają im aż tak wielkie doświadczenie aby nakierowywać nas? Walczę z różnymi „demonami” i za każdym razem widzę, iż osoba po drugie stronie jest niezłym teoretykiem..... ale praktyki – ale tej brutalnie fizycznej – zero. Jak w takim razie mam rozmawiać z taka osobą? Aby uprzedzić pewne dziwne pytania: z tej racji iż ukończyłem studia pedagogiczne, obowiązkowo miałem także zajęcia z psychologii, więc nie jestem „kompletnym zerem” w tym temacie
8 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z rozczarowaniem po relacji z kolegą z pracy i sprzecznymi sygnałami?
Nie potrafię pogodzić się z rozczarowaniem dotyczącym mojej relacji z kimś mi bliskim. Chodzi o kolegę z pracy z którym po dłuższym czasie wspólnej pracy złapaliśmy fajny kontakt. Dziś już nawet nie pamiętam jak i kiedy dokładnie to się zaczęło ale głównym powodem było to że zaczęliśmy razem wracać z pracy, tzn. on mnie odwoził; Jakoś tak dość szybko złapaliśmy wspólny vibe. Razem pobiegliśmy w biegu podczas Święta w naszym mieście. Tego dnia zaproponował czy nie chce z nim i jego znajomymi iść na koncerty które się odbywały na mieście z okazji święta o którym pisałam wyżej. Na spotkaniach w gronie jego znajomych, wszystkim mnie przedstawiał spędziliśmy wspólnie z nimi dwa wieczory koncertowe bawiąc się naprawdę super. Kolejne miesiące pogłębiały nasza znajomość, bardzo dużo rozmawialiśmy, słuchaliśmy wspólnie muzyki, żartowaliśmy, w pracy też złapaliśmy zupełnie inna relacje no naprawdę czułam że było między nami fajnie. Na święta kupił mi prezent i coraz częściej zastanawiałam się czy on nie chce ode mnie czegoś więcej. Jak chorowałam zawsze pisał co u mnie i jak się czuję, kiedyś mi powiedział że jestem dla niego naprawdę ważna. Poznał mnie ze swoją mamą, często wracając z pracy zabieraliśmy jego tatę... Był mi naprawdę bliski. Potem coś pękło nie wiem co się wydarzyło ale jego zachowanie się zmieniło, mniej zadawał pytań, mniej interesował się mną rzadziej rozmawialiśmy i coraz częściej powroty do domu były w totalnej ciszy. Zbiegło się to trochę z moją trudną sytuacją w domu, kiedy zachorował mój tata i byłam naprawdę bardzo rozżalona i przejętą jego stanem. Nie miałam sił walczyć o więź która ulatywała... Mimo to wciąż jeździliśmy razem było lepiej i gorzej ale nigdy nie zapytałam go co się wydarzyło i czemu to się zmieniło. Po kilku miesiącach takiej niestabilnej znajomości zmarł mój tata ale kolega nadal był przy mnie, wspierał, był na pogrzebie po czym po 2 tygodniach oznajmił mi że zmienia pracę. Byłam załamana, czułam że nie chce tego tak zostawić że chce by wiedział jak ważny dla mnie jest i jak ważne było to co było między nami dlatego na pożegnanie napisałam mu list, w którym podziękowałam za podwózki za wspólne chwile, przeprosiłam za cięższe miesiące i wyraziłam żal coś się między nami skończyło. Na koniec napisałam mu z nadzieją że jeszcze się spotkamy i w jego ostatni dzień kiedy wręczałam mu list do ręki on powiedział dokładnie to samo. Niestety to się nie wydarzyło, reakcji na list z jego strony nie było żadnej, tylko cisza...Po tym dniu nie widzieliśmy się ponad rok czasu, wymieniłam z nim jedną wiadomość na którą miałam wrażenie że w ogóle nie miał ochoty odpisać...Dopiero niedawno na wiosnę spotkaliśmy się w dawnym gronie i naprawdę było miło jakby nic między nami się nie zmieniło nie pytałam o list bo uznałam że jest dobrze więc chyba wszystko w porządku. Wciąż dręczyło mnie jednak co się tak naprawdę między nami wydarzyło i czemu nie zareagował na list. Postanowiłam że chce się z nim spotkać żeby zapytać, zaprosiłam go na koncert ale odmówił tłumacząc że pracuje tego dnia. 2 tygodnie później spotkaliśmy się z jego inicjatywy znów w starym gronie ludzi od nas z pracy i jego znajomymi których kiedyś poznałam, pytał o koncert czy byłam i dostałam wskazówki że jak chciałabym kolejny raz się spotkać żeby dawać znać mu wcześniej nim ustalą mu grafik pracy. Tego wieczoru znów było jak dawniej, bawiliśmy się do samego rana naprawdę było super. W mojej głowie znów piętrzyły się myśli że chce to wyjaśnić że muszę wiedzieć co się stało że nasza relacja uległa zmianie i czemu nie było reakcji na list. W końcu odważyłam się i zaproponowałam spotkanie w 4 oczy, nie było to dla mnie łatwe tym bardziej że minęło już tyle czasu. Na spotkaniu nie wiedziałam jak zacząć o co pytać jak mu to wszystko powiedzieć. Wtedy on zapytał sam z siebie czy ja się w nim zakochałam, czy zauroczyłam. Oczywiście zaprzeczyłam i lekko na okrętkę zapytałam co się między nami wydarzyło bo wydawało mi się że przez jakiś czas było między nami fajnie a potem coś się zmieniło. Jego odpowiedź mnie powaliła on uważa że ta relacja była normalna, taka jak z innymi koleżankami i nigdy nie czuł do mnie nic więcej. Zamurowało mnie, poczułam się jakby ktoś mi odebrał wszystkie te piękne dni spędzone wspólnie, wszystkie rozmowy, wspólny śmiech itp. Powiedziałam wtedy że skoro on tak to widzi i widział no to ja nie wiem i tak trochę się miotałam, on próbował wyciągnąć ze mnie co dla mnie było wyjątkowe ale uznałam że tłumaczenie tego już nie ma sensu, skoro on tego nie widział, nie czuł i uznaje że traktował mnie jak każda koleżankę to cokolwiek bym mu teraz wyznała nie ma sensu i tak mu powiedziałam. Wtedy on powiedział o liście że się wystraszył że uznał że to było wyznanie miłosne a on tego nie czuł i nie umiał powiedzieć czemu nie zareagował ale przeprosił i powiedział że wie że głupio zrobił. Powiedziałam mu że nie potrzebuje teraz jego przeprosin i nie tego oczekiwałam od tego spotkania, kolejny raz chciałam zapytać o to co wydawało mi się że kwitło między nami ale widziałam że już chyba nie ma o co pytać bo on tego nie rozumiał.... Czułam się jak idiotka ale oczywiście udawałam że wszystko jest w porządku, powiedziałam że rozumiem i tyle. Po tym zaczęliśmy normalnie rozmawiać o bieżących sprawach co u nas i było znów tak fajnie i normalnie. Przy pożegnaniu przytulił mnie a jak zapytałam czy teraz będzie między nami dziwnie powiedział że będzie dobrze i fajnie jak zawsze i że za jakiś czas na pewno się zobaczymy. Powiem tak z jednej strony czegoś się dowiedziałam i chwilę po spotkaniu czułam ulgę i zadowolenie ze to już za mną i że mogę ruszyć do przodu. Niestety już wieczorem tego samego dnia zaczęłam znowu to analizować, jak doszło do tego że tak bardzo się pomyliłam co do jego intencji i zachowania, czy on był że mną w 100% szczery, czy czegoś nie ukrył... Dziś mija 3 dzień od naszej rozmowy a ja czuję się coraz gorzej, nie potrafię sobie poradzić z tym jak on to wszystko odebrał jak mało to było dla niego ważne, jak mało ja byłam ważna i czuję jakbym przeżyła coś wspaniałego podczas gdy dla niego nie miało to żadnego znaczenia.... Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, czuję się jakby ktoś zabrał mi to wszystko co miało dla mnie tak ogromną wartość. Wiem, że to wszystko jest bardzo chaotycznie napisane ale trudno streścić ta znajomość i wszystkie ważne wydarzenia żeby móc zrozumieć i mnie i jego.
0 odpowiedzi
Jak pogodzić męża z synem po błędach z przeszłości związanych z marihuaną?
Dzień dobry.Jestem matka 31 letniego mężczyzny który w przeszłości popełnił błąd i mojemu mężowi ciężko to zapomnieć.Ale od początku.Syna wychowywałam sama z pomocą rodziców.Męża obecnego poznałam gdy syn Łukasz był pełnoletni.Spotykaliśmy się 10 lat ale nie mieszkaliśmy razem bo opiekowałam się chora mama.W tym czasie mój syn poznał kolegów którzy palili marihuanę .Palił trawkę i na to potrzebował pieniędzy.Wiec przy wizytach mojego partnera u mnie w Domu wykradał mu pieniądze.Mój partner powiedział,ze u mnie w domu giną mu pieniądze.Syn zaprzeczał,płakał a w ostateczności wyjęłam mu ukradzione pieniądze schowane w majtkach. Tak się zdarzyło kilka razy.Po 10 latach wzięliśmy Slub cywilny,wyprowadziłam się do domu który Kupil mąż a syn jako dorosły mieszka już sam. Niebawem planujemy wziąć ślub kościelny bo uzyskałam unuewaznienie ślubu w Sądzie Biskupim. Niestety mój mąż nie chce nawet spróbować wybaczyć błędów z przeszłości mojemu synowi.Nie życzy dobie by mój syn przyjeżdżał do domu w którym mieszkamy razem. Co ja mam zrobić?jak się zachować?
1 odpowiedź
Konflikt z siostrami po smierci mamy i spor o mieszkanie - jak poradzic sobie z samotnoscia i poczuciem krzywdy?
Witam serdecznie, Mam taki problem tzn. 2 lata temu zmarła mi Mama. Tato zmarł już znacznie wcześniej. Mam dwie niewiele młodsze siostry. Wszystkie jesteśmy dorosłe, z czego siostry są w związkach partnerskich, natomiast ja jestem sama. Bardzo ciężko przeżyliśmy śmierć Mamy. Przez pierwsze 2 miesiące jakoś tak w miarę wzajemnie się wspierałyśmy. Natomiast później jedna z sióstr wyprowadziła się do chłopaka, a druga wynajęła mieszkanie. Ja zostałam sama w mieszkaniu rodzinnym. Całe życie Rodzice mówili, że mieszkanie rodzinne ma być dla najmłodszej siostry. Mieszkanie ma 60 m2, natomiast ja miałam dostać kawalerkę 23 m2 po Dziadkach. A średnia siostra dostała mieszkanie 50 m2 od Babci. Rodzice nie spisali testamentu, więc po śmierci Mamy, oba mieszkania tj. rodzinne oraz kawalerka zostały spisane notarialnie po 1/3 na każdą z nas. Po pół roku od śmierci Mamy, najmłodsza siostra postanowiła wynająć rodzinne mieszkanie, a mi kazała iść na kawalerkę, która generalnie nadaje się do remontu i była nieumeblowana. Przystałam na to. Po roku, kiedy straciłam pracę załamałam się. Siostry przestały też odbierać ode mnie telefony. Generalnie przez ten niemal cały okres kontakt był znikomy. A ja po utracie pracy potrzebowałam wsparcia, bardziej takiego mentalnego, niżeli finansowego. Zawsze to wsparcie otrzymywałam od Mamy. Siostry oznajmiły, że nie będą mi "matkować" i mam radzić sobie sama. Ponadto najmłodsza siostra postanowiła sprzedać mieszkanie Rodziców, aby kupić inne w mieście. Postawiłam warunek, że chciałabym otrzymać chociaż część z kwoty sprzedaży dużego mieszkania, abym mogła zainwestować w kompletny remont kawalerki, ale usłyszalam, że jestem chora psychicznie i że nic mi się nie należy, bo wolą Rodziców był taki podział, a nie inny. Z jednej strony mi żal, że śmiałam się upomnieć, a z drugiej strony zostałam całkiem sama na lodzie, w zapyziałym mieszkaniu po Dziadkach... Mam mętlik w głowie i wiem, że jeżeli dojdzie do sporu, to chociaż prawnie jestem wygrana, to siostry już nigdy więcej się do mnie nie odezwą... Bardzo proszę o wsparcie w tej sprawie i konstruktywną ocenę. Co mogę zrobić w takiej sytuacji? Pozdrawiam, Zagubiona
7 odpowiedzi
Witam. Jestem z dziewczyną 8 lat
Witam. Jestem z dziewczyną 8 lat. Mamy ponad 25 lat. Ogólnie na co dzień się dogadujemy i rzadko się kłócimy. Jak się kłócimy, to głównie z mojego powodu i przychodzę do was z pytaniem. Dlaczego mając własną dziewczynę tyle lat, czasem nie umiem się pohamować i nie wypisywać do dziewczyn czasem niestosownych rzeczy? Najgorsze jest to, że jest to chwilowe, do czasu upustu emocji, albo przyłapania przez dziewczynę. Ogólnie to nie uprawiamy w ogóle sexu, ale to też nie jest chyba powodem tego pisania. Nie chciałbym tego robić, ale nawet sam nie wiem, dlaczego to robię, nie umiem znaleźć logicznego rozwiązania.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: przyjaciel zdejmuje kobiecie połowę stosu segregatorów, obok hamak

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.