
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Problemy w związku:...
Problemy w związku: Brak wsparcia partnera przed operacją i w codziennych obowiązkach
Dzień dobry,
jestem z moim partnerem od 6 lat. Na początku związku było wszystko idealnie, lecz od paru lat zaczęły zachodzić zmiany. Nic mi nie chce pomagać w domu — dopiero zrobi jedną rzecz, jak zrobię mu tzw. wojnę. Nie raz z nim rozmawiałam na ten temat, ale rozmowy i błagania nic nie dają. Zawsze, jak tylko go proszę o pomoc, to mówi, że ma coś pilnego do zrobienia i wyjeżdża. Wraca dopiero do domu na noc.
Teraz mam ogromnie stresującą sytuację, ponieważ idę na ważną dla mnie operację. Chciałabym, żeby był ze mną, ale jego nadal nie ma przy mnie — na całe dnie znika, żeby robić coś innego (pomimo że od 3 miesięcy mówię mu, że tuż przed i po operacji będę potrzebowała pomocy i wsparcia). Już nie pierwszy raz przychodzą mi do głowy myśli, żeby od niego odejść. Boję się, że po operacji nie będę miała w nim żadnego wsparcia, że nie pomoże mi w codziennych obowiązkach.
Nie wiem, czy to początek końca związku.
Proszę o pomoc lub radę, co mogę zrobić w takiej sytuacji.
Usunięty Specjalista_tka
To, co opisujesz, brzmi bardzo trudno i rozumiem, że czujesz się zawiedziona, zmęczona i osamotniona. Szczególnie teraz, kiedy stoisz przed ważną operacją i naturalnie potrzebujesz obecności, troski i realnego wsparcia ze strony bliskiej osoby.
Masz pełne prawo oczekiwać od partnera zaangażowania i współodpowiedzialności — zarówno w codziennych obowiązkach, jak i w chwilach trudnych. To, że od dłuższego czasu nie otrzymujesz tego wsparcia, mimo prób rozmów i jasnego komunikowania swoich potrzeb, może być bardzo bolesne i frustrujące.
To nie Twoja wina, że czujesz się rozczarowana i opuszczona — Twoje emocje są ważne i uzasadnione. Być może to moment, w którym warto poważnie zastanowić się nad tym, czy ten związek daje Ci to, czego potrzebujesz i na co zasługujesz: poczucie bezpieczeństwa, szacunek, troskę, partnerstwo.
Decyzja o odejściu nie jest łatwa, ale też nie musisz jej podejmować natychmiast. Warto zadbać teraz przede wszystkim o siebie — o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Jeśli tylko masz taką możliwość, spróbuj poszukać wsparcia wśród innych bliskich osób lub skorzystać z pomocy psychologa, który może pomóc Ci przejść przez ten czas z większym spokojem i jasnością.
Jestem z Tobą myślami. Trzymaj mocno ❤️
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Maszerowska
Słyszę, że czujesz się osamotniona i zaniedbana, nie możesz liczyć na partnera i nie rozumiesz jego zachowania. W tej sytuacji ważne byłoby zadbanie o wsparcie po operacji osób innych, niż partner - rodzina, przyjaciele, pielęgniarka. Jeśli znajdziesz przestrzeń na postawienie jasnych granic i oczekiwań w stosunku do Partnera - myślę, że warto zrobić to w spokojnej, rzeczowej rozmowie. Co jest dla Ciebie nie do przyjęcia? Czego dokładnie oczekujesz? To, co sygnalizujesz, ma cechy długofalowego braku współodpowiedzialności w relacji. Twój partner fizycznie „znika”, kiedy tylko pojawia się potrzeba zaangażowania, a rozmowy i prośby nie przynoszą zmiany. To może świadczyć o unikającym stylu przywiązania, ale też o braku dojrzałości emocjonalnej do tworzenia partnerskiej relacji.
Pojawiające się w Twojej głowie myśli o rozstaniu nie są dowodem słabości, tylko wewnętrznym sygnałem alarmowym, że Twoje potrzeby są systematycznie niezaspokajane i nie widać zmiany mimo prób rozmów. Bardzo istotne jest, byś nie tłumiła tych sygnałów — ale potraktowała je jako ważną informację o stanie relacji. Życzę dużo zdrowia!
Katarzyna Ujek
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne — bo jesteś w momencie, w którym szczególnie potrzebujesz obecności, bliskości i wsparcia, a zamiast tego zostajesz sama. To boli. I to naturalne, że zaczynasz się zastanawiać, czy ten związek Ci służy. W relacji ważne jest to, żebyśmy czuli, że możemy na drugiej osobie polegać — zwłaszcza w takich chwilach, jak choroba czy operacja. To, że przychodzą Ci do głowy myśli o odejściu, nie oznacza, że robisz coś złego. To znak, że Twoje ciało i psychika mówią: „Nie chcę już dźwigać tego wszystkiego sama”. I może warto się w te myśli wsłuchać — nie po to, żeby od razu podejmować decyzję, ale żeby zobaczyć, gdzie jesteś i czego potrzebujesz.

Zobacz podobne
5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.

