Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z wahaniem nastroju i negatywnymi myślami o przyszłości?

Jakie są sposoby na radzenie sobie z wahaniem nastroju (raz jestem wesoły, a za 10 minut smutny) oraz z negatywnymi myślami na temat tego, co może się wydarzyć ?

User Forum

Mateusz

4 miesiące temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Panie Mateuszu,

Warto się zastanowić skąd te wahania nastroju się biorą, zazwyczaj przed emocjami idą jakieś myśli, na które możemy nie zwracać uwagi, w takich sytuacjach warto przyjrzeć się temu, co pojawia się w naszej głowie. Czy są to jakieś wspomnienia, może jakieś założenia, może jakaś sytuacja nam o czymś przypomniała?

Sposobów na radzenie sobie z negatywnymi myślami jest całkiem sporo, można np. próbować z nimi dyskutować, oceniać ich prawdziwość na skali, można po prostu je zauważać i pozwalać im płynąć. Nie wszystko, co pojawi się w naszej głowie, jest warte naszej uwagi.

Gdyby jednak czuł Pan, że te wahania nastroju oraz negatywne myśli zaburzają Pana codzienne funkcjonowanie, proszę poszukać profesjonalnego wsparcia.

 

Z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta

4 miesiące temu
Olivia Adamczak

Olivia Adamczak

Dzień dobry,

To do czego odnosisz się w swoim pytaniu, czyli nagłe zmiany nastroju i pojawianie się przytłaczających, trudnych myśli, to dość szeroki obszar. Są to z pewnością trudne doświadczenia, takie, które odbijają się na codzienności i mogą wpływać na to jak człowiek funkcjonuje. Myślę, że nie jest to dla Ciebie łatwe.

Jednym z pierwszych kroków na pewno będzie przyjrzenie się tym emocjom i swojemu nastrojowi. Jak on się zmienia i co dokładnie rozumiesz przez wahanie. Emocje przychodzą do nas w różnych sytuacjach, popchnięte przez różne nasze np. myśli. To naturalne, że ich czas trwania czasem bywa krótki, a czasem się wydłuża.
Sprawdzaj na bieżąco, co czujesz, jak byś nazwał daną emocje, jaka sytuacja ją poprzedzała i jakie myśli przychodziły wtedy do głowy. To pozwoli na lepsze poznanie siebie od tej emocjonalnej strony i uzyskanie więcej informacji na temat tych zmian nastroju. 

Negatywne myśli dot. przyszłości najczęściej związane są z emocją lęku. Podobnie jak z emocjami, obserwuj, o czym są te myśli. Zauważaj je świadomie, to pozwala też na przyjęcie takiej postawy ,,obserwatora” - oddzielenia się od myśli, akceptacji, że one się pojawiają, ale nie trzeba za nimi podążać i nie zawsze są zgodne z prawdą. Szukaj dowodów, które im przeczą i zauważaj, że ludzkie myślenie jest pełne błędów. Nie staraj się na siłę tego kontrolować - to tak jak z ,,nie myśl o różowym słoniu” i zaczynasz o nim myśleć, gdy próbujesz tego nie robić. 

Pozdrawiam

Olivia Adamczak

Psycholog

4 miesiące temu
Tomasz Gromadka

Tomasz Gromadka

Dzień dobry Panie Mateuszu, 

dobrze byłoby zbadać, skąd biorą się wahania Pana nastroju i jaka jest przyczyna smutku, który wraca do Pana. Czy wiążę się on z bieżącymi wydarzeniami z Pana życia, czy z przeszłością. Warto też przyjrzeć się tym myślom negatywnym, co je uruchamia, jaka jest ich dokładnie treść. Jednym ze sposobów jest porozmawianie z drugą osobą o tym smutku i o tych myślach. Ujawnienie przed kimś uczuć ma moc uzdrawiającą i jest możliwością uzyskania wsparcia. 

 

Pozdrawiam serdecznie! 

4 miesiące temu
Dominika Krawczyk

Dominika Krawczyk

Wahania nastroju oraz negatywne myśli to dość powszechne doświadczenia, które mogą mieć różne przyczyny. 

Wahania nastroju mogą być wynikiem wielu czynników – od stresu, przez zmiany hormonalne, aż po nieprzewidywalne sytuacje życiowe. Kluczowe jest zrozumienie, że te zmiany są naturalne i nie zawsze muszą oznaczać coś złego. Nastroje mogą się zmieniać z różnych powodów, i to, że czujesz się raz wesoły, a za chwilę smutny, nie oznacza, że coś jest nie tak z Tobą.

Negatywne myśli o przyszłości (np. lęk przed tym, co się stanie) często prowadzą do niepotrzebnego stresu i napięcia. 

 

Warto pamiętać, że większość z tych obaw nigdy się nie spełnia, a myśli dotyczące przyszłości mogą wynikać z błędów myślenia (np. katastrofizowania).

- Realistyczna ocena sytuacji: Zastanów się, jak prawdopodobne jest, że twoje negatywne przewidywania się zrealizują. Często okazuje się, że są one mało realistyczne.

- Techniki poznawczo-behawioralne (CBT) - pracuje się nad rozpoznawaniem i kwestionowaniem negatywnych, nieadekwatnych myśli. Można zastanowić się, jakie dowody są za, a jakie przeciw takim myślom.

- Skupienie na teraźniejszości: Zamiast zamartwiać się o przyszłość, skoncentruj się na tym, co możesz zrobić teraz, w tej chwili, aby poczuć się lepiej. Możesz spróbować prostych działań, które poprawią twój nastrój (np. spacer, rozmowa z bliską osobą, medytacja).

Regularne ćwiczenie technik zarządzania emocjami jest bardzo pomocne. Może to obejmować zarówno praktyki fizyczne, jak i mentalne.

- Relaksacja: Techniki oddechowe (np. oddech przeponowy), medytacja czy progresywna relaksacja mięśni mogą pomóc w redukcji napięcia i poprawie samopoczucia.

- Aktywność fizyczna: Regularne ćwiczenia, nawet spacer, mogą znacząco poprawić nastrój poprzez wydzielanie endorfin.

- Wsparcie społeczne: Rozmowa z kimś bliskim o swoich emocjach, czasami dzielenie się swoimi uczuciami już pomaga je zrozumieć i zredukować ich intensywność.

Jeśli wahania nastroju są związane ze stresem, warto znaleźć sposoby na zarządzanie napięciem. Zbyt duża ilość stresu może powodować wahania emocjonalne.

Planowanie: Zorganizowanie swoich codziennych obowiązków może pomóc zredukować poczucie przytłoczenia. Nawet drobne planowanie dnia może dać poczucie kontroli.

Odpoczynek: Zbyt intensywne tempo życia, brak snu, przepracowanie mogą pogłębiać wahania nastroju.

Jeśli wahania nastroju są bardzo intensywne lub trwają przez długi czas, warto rozważyć skonsultowanie się z psychoterapeutą. Terapia może pomóc w zrozumieniu głębszych przyczyn emocjonalnych i wypracowaniu skutecznych strategii radzenia sobie z trudnymi uczuciami. 

Konsultacja u psychiatry w przypadku wahań nastroju może być dobrym krokiem, szczególnie gdy te objawy stają się intensywne, utrzymują się przez długi czas, lub zaczynają poważnie wpływać na Pana codzienne funkcjonowanie. Choć psycholog lub psychoterapeuta pomaga w rozumieniu i przetwarzaniu emocji oraz myśli, psychiatra jest lekarzem, który może również zaproponować leczenie farmakologiczne w przypadku, gdy problem ma podłoże biologiczne lub neurologiczne.

 

4 miesiące temu
Aneta Wójcik

Aneta Wójcik

Myślę, że w tej sytuacji warto skonsultować się z lekarzem i ustalić przyczynę takiego wahania nastroju. Istnieją różne choroby i zaburzenia, a także stany przejściowe zależne od sytuacji życiowych i każde z nich leczy się w inny sposób. Odpowiednim specjalistą będzie lekarz psychiatra, który przeprowadzi szczegółowy wywiad, zbada pacjenta, przepisze odpowiednie leki lub zaleci adekwatną terapię. 

 

Pozdrawiam, 
Aneta Wójcik | psycholog

4 miesiące temu
Karolina Maciejewicz

Karolina Maciejewicz

Cześć Mateusz,

 

Dziękuję Ci za to pytanie. To, co opisujesz, może być naprawdę trudne i męczące. Wahania nastroju oraz natłok negatywnych myśli mogą mieć różne przyczyny: od przeciążenia stresem, przez trudności adaptacyjne, aż po zaburzenia afektywne lub lękowe.

Dlatego najlepszym krokiem, jaki możesz teraz zrobić, jest zgłoszenie się na profesjonalną diagnozę psychologiczną. W spokojnych warunkach będziesz mógł przyjrzeć się ze specjalistą temu, co dokładnie się dzieje: z jaką częstotliwością występują zmiany nastroju, co je poprzedza, jakie masz strategie radzenia sobie, i jak wpływa to na Twoje codzienne życie.

To pierwszy krok, by odzyskać większą stabilność i spokój.

 

Karolina Maciejewicz 

Psycholog, diagnosta

4 miesiące temu
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli

Dzień dobry, 

kiedy doświadczasz nagłych zmian nastroju – od radości po smutek – można przypuszczać, że Twój psychiczny aparat próbuje poradzić sobie z napięciem wewnętrznym. 

Zmiany te mogą wynikać z nieświadomego konfliktu pomiędzy różnymi częściami psychiki – na przykład między tym, co chciałbyś przeżywać (np. radość, spełnienie), a tym, co jest dla Ciebie wewnętrznie "dozwolone" (czyli np. poczuciem winy, nieadekwatności czy lękiem przed karą za bycie szczęśliwym).

Mówi się też o mechanizmach obronnych, które mają chronić psychikę przed trudnymi uczuciami. Takie nagłe zmiany nastroju mogą być związane z działaniem takich mechanizmów jak np. rozszczepienie (widzenie rzeczywistości w kategoriach czarno-białych) czy projekcja (przypisywanie innym swoich nieakceptowanych uczuć).

Zadaniem terapii byłoby więc nie tylko łagodzenie objawów, ale docieranie do źródła tych nagłych zmian – do ukrytych emocji, lęków i pragnień, które próbują w ten sposób znaleźć ujście.

Tendencja do wyobrażania sobie najgorszych możliwych scenariuszy może być związana z tzw. lękiem antycypacyjnym – czyli lękiem przed tym, co może się wydarzyć. Taki lęk rzadko dotyczy tylko przyszłości jako takiej – najczęściej jest projekcją wewnętrznego niepokoju, który ma swoje źródła w przeszłych doświadczeniach.

Czy w Twojej historii życiowej były sytuacje, w których przyszłość rzeczywiście niosła zagrożenie lub była nieprzewidywalna?

Czy jako dziecko musiałeś być "czujny", bo coś trudnego mogło się wydarzyć?

Jakie uczucia (np. bezradność, złość, smutek) mogły zostać wtedy stłumione?

Psychoanaliza zakłada, że dopóki nie uświadomimy sobie tych wcześniejszych doświadczeń i nie przeżyjemy ich na nowo (tym razem w bezpiecznych warunkach relacji terapeutycznej), to będą one powracać w różnych formach – np. jako pesymizm, lęk o przyszłość czy naprzemienne stany emocjonalne.

Co może pomóc?

Refleksja nad własnymi przeżyciami – nie próbuj od razu "pozbywać się" negatywnych myśli. Spróbuj się im przyjrzeć. Co one mówią o Tobie? O czym przypominają?

Prowadzenie dziennika uczuć – zapisywanie nastrojów, sytuacji, które je poprzedziły, oraz tego, co wtedy czułeś, może pomóc zauważyć pewne powtarzające się schematy.

Relacja terapeutyczna – w psychoanalizie to właśnie relacja z terapeutą jest przestrzenią, gdzie można "odegrać" i zrozumieć nieuświadomione wzorce emocjonalne.

Praca z nieświadomością – poprzez wolne skojarzenia, analizę snów czy obserwację przeniesienia (czyli emocji, które kierujesz do terapeuty, ale które mają swoje źródło w przeszłości), można dojść do głębszego zrozumienia siebie.

 

Pozdrawiamy serdecznie
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dobierz psychologaArrowRight

Zobacz podobne

Fobia społeczna czy osobowość unikająca?
Czy można mieć fobię społeczną od zawsze? Czy może jak ktoś ma to od kiedy pamięta, to wtedy jest to osobowość unikająca? A depresja - czy może być przewlekła? Czy może jeśli trwa bez przerw, to wtedy jest to dystymia?
Nie chce mi się czy nie mam siły przez depresję?
Pewien doktor psychologii powiedział takie słowa o depresji: "Jeżeli osoba chora leży kilka dni, nie myje się, to nie dlatego, że jej się nie chce umyć, ta osoba nie jest w stanie się umyć, wie, że powinna, chce, ale nie ma sił tego zrobić". Więc jak ja się zmuszę do umycia się i w trakcie tego już jest ok (najgorzej jest się do tego zabrać, potem już jakoś idzie), to znaczy że u mnie to nie od depresji? Dodam, że częściej nie udaje mi się zmusić do różnych czynności niż udaje, ale jak mi się raz na jakiś czas uda to znaczy, że to nie od depresji trudno mi było się przekonać do zrobienia czegoś?
Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje.
Od 6 lat siedzę w domu z dziećmi. Mam ich dość, wszystko mnie denerwuje. Chciałabym im dać więcej miłości ale po prostu wkurzają mnie, nie mam sił na zabawę. Nie mam też chwili spokoju i ciszy, jestem z nimi 24h/ dobę. Czuje się osamotniona we wszystkim co robię i czuję że nikt inny mnie nie rozumie. Od około 10 lat mam też różne lęki, czuje jakby ktoś za mną stał i podobne strachliwe rzeczy, które występują np. przez miesiąc i pół roku spokoju. Czy powinnam udać się do psychologa? Czy to normalne?
Brak poczucia szczęścia i satysfakcji, trudności w nawiązaniu głębszej znajomości, proszę o wsparcie.
Dzień dobry. Jestem gejem, mam problem - podobają mi się wszyscy chłopcy w wieku 18-23 lata, nie mogę się zdecydować na jednego .Co robić ? Dodatkowym problemem jest mój fetyszyzm, najchętniej ukradłbym im wszystkim skarpetki, bokserki, dres,y buty itp. wiem, że to niemożliwe i tak nie wolno. Następnym problemem jest to, że nigdy nie osiągam zadowolenia, jak coś sobie kupię czy dostanę, czy wygram, tak jakbym miał wyłączony syndrom szczęścia .W 2017 umarł mi chłopak, który mnie zdradzał a byłem z nim wiele lat, może dlatego. Dodatkowo obawiam się chorób i śmierci codziennie. Kiedyś miałem myśli S, teraz mam odwrotnie -strach przed chorobą, śmiercią, wypadkiem. Chyba mam bardzo dużo zaburzeń, nie wiem czy ktoś jest w stanie mi pomóc. Czasem myślę, że dobrze się stało, że mój były zmarły chłopak miał HIV i AIDS i mnie zdradzał, bo widocznie nie byłem na tyle dobry, by był zadowolony... Ale twierdził, że mnie kocha. Nie zaraził mnie, jestem zdrowy, tyle mogę mu dziękować.Teraz boję się już wchodzić na czaty i kogoś poznawać, bo nie ufam już ludziom, na wszystkich patrzę przez czarne okulary .Nadal mi się podobają na ulicy chłopaki, ale tylko kończy się na patrzeniu, boję się, że sam zostanę na zawsze . Doradźcie mi, co mam robić, jak mam się zachowywać i czy mam jakieś choroby, problemy ?Pozdrawiam . Chodziłem do psychologa, odbyłem 25 wizyt, na krótko było lepiej, proponowali leki czy szpital, ja nie chciałem, obawiałem się stygmatyzacji, że nie znajdę pracy, ludzie się dowiedzą. Itp Po 7 latach od śmierci chłopaka trochę się poprawiło, ale nadal nie jest tak, jak być powinno.
Wyolbrzymianie wszystkiego niepotrzebne i nieuzasadnione zamartwianie się wszystkim Panika , płacz przed np. badaniem Niewykonane czynnosci np. żeby dzieci umyły ręce, przebrały się doprowadzające do dużego stresu i nerwów. Zapominanie : np. o tym co mówiła dana osoba np. dnia poprzedniego, albo że coś pokazywała komuś. O czym to może świadczyć? Siostra miewa takie epizody , niestety nie wiem jak przekonać ją na wizytę u specjalisty, ona problemu nie widzi.
Jestem po traumatycznych przejściach, DDA, małżeństwo z alkoholikiem ,przemoc psychiczna,ucieczka zakończona jego śmiercią. Wychowuję syna, ciągle obwiniam się o jego psychikę
Dzień dobry. Jestem po traumatycznych przejściach, DDA, małżeństwo z alkoholikiem ,przemoc psychiczna,ucieczka zakończona jego śmiercią, olbrzymie wyrzuty sumienia w które wpędziła mnie jego rodzina i wiele wiele innych. Wychowuje syna, ciągle się obwiniam o jego psychikę i zniszczone przez mój wybór dzieciństwo. Na początku tuż po tych wydarzeniach jakoś sobie radziłam, wraz z upływem czasu czuje się coraz gorzej, natłok dręczących myśli, ciągły lęk, dużo psychosomatów które mnie wykańczają, z zewnątrz się uśmiecham a w domu jest płacz, cierpienie, wybuchy złości, przez które rykoszetem odbijają się na moim dziecku. Mam wrażenie że nie żyje, a odliczam dni do śmierci, gdy to cierpienie tu się skończy. Bardzo ciężko było mi sięgnąć po pomoc. Mieszkam w małej miejscowości, zdecydowałam się na terapię u psychoterapeuty i psychotraumatologa, prywatnie online, lecz termin w przyszłym roku. Boję się, że nie dotrwam, że moja psychika już całkiem wysiądzie.. Co zrobic w międzyczasie? Jak sobie pomoc? Nie chce leków od psychiatry bo mój mąż był od nich uzależniony i bardzo się ich boję.. Z góry dziękuje za odpowiedź
Nie potrafię się zebrać
Nie potrafię się zebrać do kupy. Brak chęci na życie i stres, kłopoty ze zdrowiem i zmiana pracy. Po 12 latach wróciłem z UK do Pl, posypało mi się życie z kobietą i zdrowie kuleje i czas się zebrać na badania i lekarzy a ja nie mam siły na nic....
Witam, czy żeby zdiagnozować lub wykluczyć u siebie problemy psychiczne należy najpierw udać się na pierwszą wizytę do psychiatry, czy wystarczy wizyta u psychologa?
Witam, czy żeby zdiagnozować lub wykluczyć u siebie problemy psychiczne należy najpierw udać się na pierwszą wizytę do psychiatry, czy wystarczy wizyta u psychologa? Czym różni się wizyta u psychologa a u psychoterapeuty? Gdzie / do którego z tych specjalistów należałoby najrozsądniej się udać? - w przypadku: wieloletnich nawracających systematycznie bez powodów spadków nastroju (ogarniający smutek, płaczliwość, niechęć do wszystkiego) wieloletnich nawracających złości, zauważalny jest stan niestabilności emocjonalnej (radość-smutek-zlość) systematycznie na przestrzeni ok 2-tygodni. Jest to uciążliwe, niszczy relacje międzyludzkie i ogranicza rozwój, a nawet codzienne czynności i normalne funkcjonowanie. Drażliwość na uwagi, krytykę, uciekanie od problemów, brak zaufania, szybka irytacja, strach przed oszustwem i wykorzystaniem, prawdopodobnie obwinianie się o męczenie swoją osobą innych, brak lub niszczenie relacji społecznych przez zachowanie lub własną ucieczkę w strachu przed porażką, uciekanie w samotność, w której jest zbyt dużo myśli i analizy, i znowu nawracającego smutku i niechęci. Czy to wszystko wymaga zdiagnozowania przez psychiatrę choroby, czy wystarczy praca nad sobą z psychologiem?
Stwierdzono ze mam zaburzenia depresyjno-lękowe. Aktualnie nie biorę tabletek około miesiąc. Czuje ze mam powroty jeżeli chodzi o panikę, nadmierne myślenie
Witam. Bralam tabletki sertagen 100mg, stwierdzono ze mam zaburzenia depresyjno lekowe. Aktualnie nie biorę tabletek około miesiąc. Czuje ze mam powroty jeżeli chodzi o panikę, nadmierne myślenie, zaczynam się denerwować, ciężko mi sie funkcjonuje w życiu codziennym. Są lepsze i gorsze dni. Denerwuje mnie ta nagła zmiana nastroju. W jaki sposób mogę temu zapobiec jeżeli nie chce brać tabletek, a terapie myśle ze to strata czasu. Czy da się samemu sobie z tym poradzić?
Wrażenie, że wariuję. Ciągle się złoszczę, czuję żal, mam myśli samobójcze. Czuję się przytłoczona do maksimum.

Czuję się zmęczona, przytłoczona codziennymi obowiązkami. Jestem nerwowa. Szybko wybucham złością i krzykiem. Nie radzę sobie w sytuacjach stresujących. Czuję ogromnie poczucie żalu i ogromną złość na wszystko, co mnie spotkało. Czuję jakbym była w złym miejscu. Nie chce mi się zajmować dziećmi. Marzę, aby zniknąć. Mąż doprowadza mnie do złości i mam go dość. Ciągle pyta, o co mi chodzi. A sam złości się o byle co i ciągle zwraca mi na coś uwagę. Ja oczywiście robię identycznie. O wszystko wybucham. Czuję, że tracę grunt pod nogami. Mam myśli samobójcze, ciągle myślę, że chciałabym mieć odwagę się powiesić. Wszystko doprowadza mnie do szału. Wariuje w mojej głowie. Nie potrafię z nikim o tym porozmawiać. Czuję, że nikt mnie nie rozumie. Czasem czuję takie nakręcenie, motywację. A za chwilę znowu złość. Te emocje się mieszają. Raz tak raz tak. Poranki są najgorsze. Czuję się przytłoczona obowiązkami- głowie rano.

Jak ustabilizować swój nastrój?
Nie mam depresji, mam dni, ze czuje się szczęśliwa ale są dni kiedy nie chce mi żyć. Nie radzę sobie z negatywnymi bodźcami z zewnątrz, nie jestem asertywna, więc biorę na siebie wszystko. Z zewnątrz każdy mi mówi, że jestem silna. Jak mam pomoc sobie ustabilizować nastrój? Nie chciałabym za każdym mini poślizgiem życiowym, jakąś smutna myślą wpadać w te dramatyczne nastroje.
Mój sposób przeżywania jest odmienny. Cierpię. Jestem pod opieką psychologiczną od dawna, ale nie widzę poprawy.
Dzień dobry, Nie wiem czy mam szansę na zmianę swojego życia. Zmagam się z brakiem zainteresowań, trudnością w odczuwaniu przyjemności. Problemy te towarzyszą mi odkąd miałam 14 lat. Jestem pod opieką psychiatrów i terapeutów od 16 roku życia. Mam poczucie, że poza wyzbyciem się lęku nic się nie zmieniło. Mam trudność w zaciekawieniu się czymkolwiek i kimkolwiek. Cierpię z powodu chronicznej samotności. Normalnie funkcjonuję, pracuję. Do tego duże problemy z koncentracją i zmotywowaniem się. Lubię ludzi, czasami rozmowy mi wychodzą, potrafię się nimi zainteresować, ale wyraźnie nie wystarczająco i nie wystarczająco często. Rozmawiałam z terapeutką humanistyczną o tym, że terapia mi nie pomaga, że "mnie dobija". Ale ta terapeutka jest jedyną osobą, która była w stanie mnie zrozumieć i w ogóle zrozumieć mój problem, to że nawiązywanie trwałych i satysfakcjonujących relacji jest dla mnie praktycznie niemożliwe odkąd pamiętam i to, że tych relacji potrzebuję. Mam różne diagnozy. Mówiono mi, że będzie różnie, że mam poważny problem, że mój problem nie jest poważny, że nie będzie lepiej, że będzie lepiej jedynie w obszarze funkcjonowania. Psychiatra jakiś czas temu powiedziała mi, że nie wie jak mi pomóc. Nie wiem czy próby szukania innej pomocy mają sens. Podawano mi leki przeciwpsychotyczne, antydepresyjne i na sen. Zmieniano je ( głównie antydepresyjne, ponieważ tylko raz miałam epizod i biorę małe dawki z tego co mówiła lekarka) Kiedyś w szpitalu rozpoznano mi zaburzenia adaptacyjne, później schizofrenię, później na oddziale dziennym zaburzenia adaptacyjne, później ambulatoryjnie zaburzenia osobowości nieokreślone, na prywatnej diagnozie lekki stopień zaburzenia osobowości unikającej z elementami osobowości zależnej, poza szpitalem wszyscy psychiatrzy zarówno państwowi i prywatni, na oddziale dziennym i ambulatoryjnie powtarzali, że nie wyglądam na osobę ze schizofrenią, że to co widzą po wizycie nie jest dowodem na schizofrenię, że opis ze szpitala psychiatrycznego jest dziwny i, że można go różnie interpretować, że nie jestem podręcznikowym przypadkiem. Mówili też, że na 99% nie mam tej choroby i powinnam przestać się tym zamartwiać. Popełniam błędy w komunikacji z ludźmi, ale nie potrafię ich przewidzieć. Mój sposób przeżywania to chęć ucieczki od nudy, samotności i pustki. Przez to zajęcia, których próbuję, są sposobem, próbą zainteresowania się czymś, ale zawsze w końcu dopada mnie rezygnacja i poczucie beznadziei. Ludzie tego nie rozumieją, więc zakładam, i zresztą mi to mówiono, że mój sposób przeżywania jest odmienny. Więcej czuję i to dobrze, bo marzyłam o tym. Ale teraz czuję na tyle, że życie nie jest już dyskomfortem, napięciem, złością, lękiem i nudą. Jest już smutkiem i powoli tracę nadzieję.
Realistyczne koszmary, lęki w nocy, nawroty złych myśli - jak sobie z tym poradzić?
Dobry wieczór, odważyłam się napisać, bo chyba mam coś do przepracowania i w końcu chyba dojrzałam do tego, żeby coś z tym zrobić, a mianowicie - kilka miesięcy temu zostałam wyrzucona z pracy, spotkała mnie bardzo trudna sytuacja, wielowątkowa sprawa, która właściwie została rozwiązana ostatecznie dla mnie dobrze. Miałam wsparcie w mężu i rodzicach. Teraz jestem w 6 miesiącu ciąży i od właściwie 2 miesięcy mam nawroty złych myśli związanych z tą sprawą, lęki w nocy, realistyczne sny. Te pozornie błahe rzeczy sprawiają, że momentami czuję się wręcz słabo, jest mi niedobrze, czuję się okropnie psychicznie w danej chwili, oczami wyobraźni widzę pewne osoby bezpośrednio powiązane z tą sprawą, co sprawia mi przykrość. Ponadto jedna z tych osób jest moją sąsiadką, co prawda, widziałam ją tylko raz od tej sprawy, ale odczuwam jakiś dziwny rodzaj strachu i dysforii, kiedy pomyślę o wizji spotkania pod blokiem. Mąż jest dla mnie zawsze oparciem, jakim umie, ale niestety ja sama muszę sobie z tym w końcu poradzić, bo te czarne myśli wcale nie chcą z czasem odejść. Pozdrawiam.
Lęk, impulsywność i agresja – jak rozpoznać przyczynę?

Witam,

chcę wiedzieć, co mówią te objawy czy to jakieś zaburzenie? Borderline? Depresja? 

Nie, że chcę diagnozy, po prostu z ciekawości chcę opinii doświadczonych psychologów itp. 

Jak z państwa strony to wygląda? 

Objawy z tekstu: 

1. Psychiczne: Ciągłe uczucie pustki. Problemy z poczuciem rzeczywistości (derealizacja). Problemy z pamięcią i świadomością (nie pamięta, jak znalazła się w danym miejscu). Niezdolność do odczuwania szczęścia. 

Nasilony lęk (obawa o zdrowie, np. strach przed rakiem). 

Życie w ciągłym niepokoju i strachu. Niechęć do bycia samej, potrzeba stałej obecności bliskiej osoby. 

Silna reakcja emocjonalna na poczucie odrzucenia. 

Grożenie zrobieniem sobie krzywdy w sytuacjach zagrożenia porzuceniem. Skłonność do wyżywania się emocjonalnie na innych i impulsywność. Poczucie winy i żal po agresywnych zachowaniach. Myśli rezygnacyjne (brak chęci życia). 

 

2. Agresywne zachowania: Wyzywanie bliskich i partnera. Rzucanie się na innych, fizyczne ataki. 

Wyładowywanie frustracji w sposób destrukcyjny (przeklinanie, mówienie okrutnych słów). Potrzeba dominacji nad innymi. 

 

3. Impulsywność: Podejmowanie ryzykownych działań, takich jak kradzieże, czy włamywanie się dla emocji. 

Grożenie innym, manipulacja i przesadne reakcje na drobne bodźce. 

 

4. Relacyjne: Lęk przed odrzuceniem. Brak zrozumienia dla potrzeb partnera. Obwinianie innych za swoje emocje. 

 

5. Trauma: Wspomnienia z dzieciństwa dotyczące przemocy domowej (emocjonalnej i fizycznej w mniejszym stopniu- agresywny ojciec). Brak czułości i wsparcia emocjonalnego ze strony ojca. Doświadczanie manipulacji emocjonalnej i krzywdzących słów. Nieobecność ojca w życiu (brak zainteresowania dzieckiem, ciągłe wyjazdy do pracy na 1/2 tygodnie, przyjazd i znów).

Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik
Mam od dłuższego czasu problem z sobą.. przeszłam w życiu sporo.. w dzieciństwie ojciec alkoholik który ciagle łamał obietnice i zle mnie oceniał (do niczego, córeczka mamusi itd), potem smierć mojej siostry (w dzień porodu mojej mamy zmarła 10 lat temu), rozstanie po 6 latach myślałam, ze to wielka miłość, ale okazało się ze wymienił mnie na inna- zamieszkała pare dni po wyrzuceniu mnie z domu, wykorzystał mnie finansowo, znęcał się psychicznie (ciche dni, kłótnie o nic, oceniał mnie zle, ciagle byłam za mało wystarczająca) w momencie rozstania byłam w rozsypce, to on zebrał mnie w całość i czułam się bezpiecznie a tu zostawił samą. Byłam w tragicznym stanie i doszło jeszcze pare problemów zdrowotnych w rodzinie, ale po burzy wyszło słońce. Byłam sama 5 lat, odżyłam, przekonałam się że najlepiej jest liczyć na siebie, stałam się niezależna finansowo, finansowo idzie mi naprawdę dobrze, mam własna działalność i po długim czasie trafiłam na wspaniałego człowieka, moj narzeczony jest moim aniołem  ja na początku starałam się jak mogę żeby było wszystko między nami dobrze, a teraz? Powracają dni kiedy chce zrujnować sobie dzień, życie nawet mówiąc te rzeczy które mówię i przy okazji jemu tez. On na to nie zasługuje, na moje zachowanie, na te słowa.. ranie jego i siebie. Nie akceptuje siebie, kiedyś byłam dużo grubsza teraz jest dobrze a nienawidzę swojego ciała, są dni kiedy czuje się jak g*wno i tak się nazywam, wszystko krytykuje, własne życie zawodowe tez jest dla mnie ciagle niewystarczające, wszystko niszczę. Błagam, powiedzcie mi co jest ze mną nie tak? O co chodzi? Przychodzą lepsze dni i patrzę na siebie jest super, myśle o moim związku i widzę ze jest cudowny, planujemy ślub, ciagle w to nie wierze.. ze ktos mnie naprawdę szanuje, kocha.. w te gorsze dni on mnie dalej przytula i stara sie zrozumieć, myślałam ze mnie zostawi.. 
Witam, jak stwierdzić u siebie nerwicę
Witam, jak stwierdzić u siebie nerwicę, żadne badania nie potwierdziły kłucia w prawym dolnym kwadracie oraz czasem przy sercu.
Czy gdy człowiek nie śpi po nocy, dużo się denerwuje, czuje się zmęczony - czy to może być objaw jakiejś choroby, np. depresji?
Czy gdy człowiek nie śpi po nocy, dużo się denerwuje, czuje się zmęczony, nic mu się nie chce, życie go irytuje, najchętniej nie wstawałby z łóżka - czy to może być objaw jakiejś choroby, np. depresji?
Jestem ciągle zmęczona, wstaje już zmęczona, prawie cały czas odczuwam dziwny niepokój.
Dzień dobry, jestem ciągle zmęczona, wstaje już zmęczona, prawie cały czas odczuwam dziwny niepokój. Do wielu rzeczy muszę się zmuszać choć bym wolała zostać w łóżku. Co to moze byc?
Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice?
Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice? Jestem osobą niedojrzałą emocjonalnie, słyszę od specjalistów, że mam emocjonalność pięciolatki. Słyszę często, że główną przyczyną takiej sytuacji są rodzice, którzy nie stawiają dziecku żadnych wymagań , chronią dziecko przed światem i chcą uchronić go od wszelkich nieszczęść. Moi rodzice nie byli tacy, oni stawiali mi wymagania. Czy zatem główną przyczyną niedojrzałości są zbyt pobłażliwi rodzice?
Jak radzić sobie z problemami w związku: różnice w podejściu do obowiązków domowych i nadmierne używanie alkoholu

Jestem z chłopakiem dwa lata. Od pół roku mieszkamy razem, głównym pomysłodawcą byłam ja, a on bardzo chętnie się na to zgodził. Zanim zamieszkaliśmy razem, to dużo czasu przebywaliśmy u siebie wzajemnie, dzięki naszym pracom było to możliwe i zdarzało się, że nawet spędzaliśmy razem 5-6 dni na tydzień, więc myślałam, że już sporo o sobie wiemy i to jak funkcjonujemy, jest nam znane. Niestety po wspólnym zamieszkaniu zaczęłam dostrzegać ogrom jego wad i zaczęłam się oddalać od niego. Większość z tych rzeczy wynika z faktu, że w jego domu rodzinnym wszystko robiła mama, która jest typową gosposią domową i dba o wszysko - od sprzątania, gotowania, zakupów, koszenia trawy itp. Mój chłopak przywyknął do tego, że wszystko ma podane na tacy, mimo, że wydawałoby się, że wcale tak nie jest. Już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać, że ja nie jestem jego mamą, że zaczynam mieć tego dość, bo jeśli ja nie wypiorę, nie odkurzę, nie opróżnię zmywarki i lub nie wymyje naczyń, nie posprzątam kotu, nie zrobię zakupów, to on tego też nie zrobi. Ogólnie wszystkiego co się robi w domu. Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła, czuje się niezrozumiana. Zaczynam przechodzić wewnętrzny kryzys. Leczę się na depresję od kilku lat i biorę leki. Niestety musiałam już nawet mieć zwiększona dawkę, bo moje uczucia zaczynały być takie, jakie nie powinny. Mój chłopak przyjdzie z pracy i ma przygotowany obiad. Zje go, puści w międzyczasie serial, wyjmie piwko, swojego papieroska z niedozwoloną substancją, posiedzi chwile i pójdzie grać w gry, wróci, siedzę z kolejnym piwkiem i będzie tak siedzieć na krześle przy wyspie, oglądając tv, aż nie zaśnie. Narzeka na brak bliskości, ale ja nie chce jej z nim, jeśli nie jest trzeźwy. Wcześniej dużo palił zielonego, przestał, ale zaczął inne rzeczy, które działają podobnie. Patrząc na niego, widzę wiecznie wypitego i zjaranego faceta, który nic nie zrobi, jeśli ja nie zrobię awantury. Oczywiście ma momenty przebłysku i zrobi więcej, niż prosiłam, ale są to momenty. Bardzo, ale to bardzo go kocham, jednak ja nie dam rady tak dłużej. Adoptowaliśmy wspólnie psa, planowaliśmy zakup mieszkania lub budowę jakoś od przyszłego roku, ale ja tego nie widzę. Nie wiem na ile to zmienia się przez to jego podejście czy przez moją chorobę. Wynegocjowałam z nim, że alkohol tylko przez weekend.. nie wiem, czy coś to da.. bo on nie zna umiaru, a niewiele mu trzeba. Jemu wystarczą 3 piwka i ma dość. Ja mam dość, patrząc na to wszystko. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać.. oczywiście nie jestem idealna, bo wiecznie się go czepiam, narzekam, marudzę itp, ale kto by tego nie robił? Czuje, jakbym miała dorosłe dziecko. Zaczynam żałować mojej propozycji. Planowałam zamieszkać sama, ale po rozmowie z nim, zaproponowałam jemu wspólne mieszkanie i nie wiem, czy to nie zniszczy naszego związku.