
- Strona główna
- Forum
- traumy, zaburzenia lękowe
- Rok temu...
Rok temu zakończyłam terapię DDA. I znów miewam stany lękowe: śmierć, strach przed założeniem rodziny. Czy ponownie muszę się udać na terapię czy poczekać i jakoś samo się ułoży?
Rok temu zakończyłam terapię DDA. I znów miewam stany lękowe: śmierć, strach przed założeniem rodziny. Czy ponownie muszę się udać na terapię czy poczekać i jakoś samo się ułoży?
Balbinka
Usunięty Specjalista_tka
Dzień dobry! Wcześniejsze doświadczenie terapeutyczne nie jest przeszkodą w podjęciu kolejnej. Czasem jest tak, że korzysta się ze wsparcia terapeuty i kończy się proces terapeutyczny z dobrymi efektami, a po pewnym czasie dochodzi się do wniosku, że dalej potrzebuje się pomocy. Proszenie o pomoc przy takich stanach lękowych jest wyrazem odwagi, warto po nią sięgnąć :)
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Figurska
Kryzysy są naturalną częścią życia- pojawiają się u każdego, niezależnie czy dana osoba przeszła już terapię czy nie. Parafrazując cytat: "życie to coś, co mija, gdy my jesteśmy zajęci czekaniem, aż wszystko się samo ułoży". No właśnie, samo się nie ułoży, ale na pewno może Pani się zastanowić, jak wykorzystać zdobyte w terapii umiejętności, aby pomóc sobie w obecnej sytuacji. Jeśli jednak nie jest to możliwe i ma Pani ku temu środki- warto skorzystać z pomocy terapeuty, stany lękowe mogą wynikać z przekonań, których być może po prostu nie udało się dotknąć w poprzedniej terapii w obliczu innych tematów :)

Zobacz podobne
Nauczyłam się szukania pomocy przez użalanie się. Nie umiem z tego wyjść.
Dzień dobry,
Chciałbym prosić o radę, ponieważ od dziecka mam problem z użalaniem się nam swoim życiem, bo tak właśnie nauczyłam się radzić z problemami (mam teraz 28 lat). Czuję, że tylko to daje mi ulgę. W szczególności, kiedy ktoś dostrzega mój ból i stara się mi pomóc. Wiem, że to w niczym nie pomaga, a wręcz przeciwnie pogarsza mój stan psychiczny i samoocenę. W momencie, gdy chciałam zmienić pracę, ponieważ obecna mi nie odpowiadała. Z dniem, kiedy odeszłam z pracy, pogrążyłam się w depresji, która trwała pół roku. Zaczęłam powoli stawać na nogi, kiedy znalazłam nową pracę ( bardzo podobną do tej, z której się zwolniłam, ponieważ nie czułam się na siłach uczyć się nowych rzeczy).
Użalanie się nad sobą weszło mi w krew tak bardzo, że nie potrafię się od tego uwolnić. Chciałbym nauczyć się motywować nie tylko na chwilę, ale tak by doprowadzić do końca postawione cele i już nigdy więcej nie popaść w depresję.
Z góry bardzo dziękuję za udzielenie mi odpowiedzi.
Znajomy egocentryk, narcyz udając przed moją rodziną troskę o mnie, specjalnie wyjawiał prywatne sprawy, o których mu mówiłem lub stawiałem mu granice.
Witam, jestem 34 letnim mężczyzną bez dzieci i związku. Alkohol i używki to raczej dla mnie norma, jednakże wiem jak na mnie działają i wpływają. Przez te i inne "rzeczy" ludzie znaleźli możliwość by kontrować moje spostrzeżenia i argumenty, moimi "słabościami" . W momencie kiedy mówię prawdę lub wytykam ich błędy, reagują ofensywnie wyciągając brudy z mojej przeszłości "ponieważ dzieliłem się nimi w zaufaniu", atakując mnie i omijając w ten sposób glowny temat rozmowy. Większość życia nie rozumiałem skąd biorą się moje problemy, używanie i bardzo skrajne zachowania zwłaszcza po alkoholu. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy i nie używam substancji, żeby wpływać na swoje uczucia, wręcz odwrotnie. Moje uczucia i emocje wpływają na ludzi i zarzucają mi oni przyjmowanie substancji jako kontrę na moje słowa. Wmawiane mi jest, że nie potrafię sobie radzić, że gdy używam to wylewam złość i inne negatywne emocje na ludzi "którzy mnie otaczają" co jest absurdem, skoro pierwsza lekcja uczy, że tak działają ludzie uzależnieni. Staram się z każdym, na trzeźwo, rozmawiać, możliwe, że coś przegapiłem i mają rację. To oni używają argumentów, które mają na celu mnie zranić, przypominając sytuację z czasów, kiedy nie byłem na tyle świadomy i faktycznie popełniałem błędy. Czy jest to zdrowe, gdy człowiek po śmierci matki, utrzymanek swojego brata, biorący l4 przy każdej możliwej sytuacji, nie leczący się, napiętnował i wytykał błędy innym, zwłaszcza będąc egocentrykiem. To pogłębia moje poczucie własnej wartości, mimo świadomości, że jest inaczej. Stara się on mnie zdominować tymi narzędziami, wmawiając mi, że ze mną jest coś nie tak, nie będąc samemu do końca zdrowym. Potrafi po naszej "sprzeczce" dzwonić do mojej rodziny i mówić im, że ja robię rzeczy, które mu się wydaje, że robię - idąc jego tokiem myśli- zaburzając nasze spokojne życie, w którym ja nie jestem kimś, kto zaburza nasza harmonię, sprowadza się to wszystko do tego, że sprzeczka z nim oznacza wysłanie wiadomości do moich bliskich przez niego o mnie, że coś że mną nie tak. Pisał i dzwonił nie raz do moich bliskich, po naszych sparingach słownych, rzeczy, które były bardzo prywatne i dawno temu, sprawiając, że cała rodzina bała się o mnie mimo braku zagrożenia. Jego motywacją było sprawienie mi przykrości. Jako egocentryk, kiedy wypomniałem mu też kilka jego błędów i problemów, po zakończeniu dyskusji, przez moją dominację w rozmowie chciał, żebym czuł jego niezadowolenie. Ostatnim razem, gdy tak było, faktycznie nadużywałem wielu substancji, czułem brak zrozumienia u bliskich znajomych, nie rodziny. Kończąc kontakt uderzyłem w kilka czułych punktów tego kolegi. Po zablokowaniu go wszędzie, pisał i dzwonił po kolei do siostry i mamy, co miało być niby jego troską, po odwyku i regulacji kontaktów w rodzinie i znajomymi, przyznał się, że kierował się chęcią zemsty i teraz cieszy się, że to wyszło mi na "dobre".
Czy dotykanie intymne przez starszego kuzyna w dzieciństwie było molestowaniem seksualnym?
Dzien dobry, W wieku 7 lat mój kuzyn 6 lat starszy czyli mający wtedy 13 lat, dotykał mnie w miejsca intyme, wkładał rękę do majtek, pamiętam, że sie wtedy bałam, ale mówił, że mam być cicho. Później zmuszał do trzymanie swojego penisa. Niestety zostało mi to w głowie do dziś, mam tokofobie i strach przed dotykiem, na myśl o tym, wracają złe emocje, w dzieciństwie miałam zaburzenia odżywiania. Czy to było molestowanie?
Jednak teraz po tym wszystkim mam wrażenie, że penis naprawdę jest praktycznie niewidoczny w spoczynku, przez co nie mogę się przełamać, żeby pokazać się nago.
Witam, tak jak w temacie jest coś, z czym nie mogę sobie poradzić, siedzi mi to bardzo mocno w głowie. Była żona wpierała, wmawiała mi to przy każdej okazji, dogryzała przy każdej możliwej chwili, trwało to prawie rok, było mi ciężko, ale łudziłem się, że coś się zmieni. Jednak nic takiego się nie stało i podałem się, odszedłem, minęło już ponad 5 lat od tego czasu. Od tego momentu jestem sam, nie miałem, nie mam żadnej partnerki, od tego czasu, to samo dotyczy zbliżenia, nie uprawiałem ani razu sexu. Nigdy nie miałem problemu z rozmiarem wyglądem tym jak jest wygięty mój penis w wzwodzie tak samo, jak z wielkością w spoczynku. Nie ma w jednej i drugiej sytuacji jakiegoś szału, brakowało kilka cm, żeby osiągnąć minimum średni rozmiar, ale po mimo tego jego wygięcie bardzo mocne do góry pomagało, nie byłem też jakimś długo dystansowcem, jeśli chodzi o stosunek od momentu włożenia do pochwy do wytrysku było to między 3 a 5 minut. Wszystko zmieniło się po upokarzaniu docinaniu, wymawianiu, że do niczego się nie nadawałem, że nigdy nie było jej dobrze, nie osiągnęła orgazmu przez to, że po kilku minutach dochodziłem miałem też za małego penisa w pełnej erekcji na tyle, że w ogóle nie czuła jak byłem w niej, jeśli chodzi o spoczynek zawsze miałem dość mocno małego, ale nie wstydziłem się rozebrać przy kobietach i pokazać się właśnie z takim malutkim penisem. Jednak teraz po tym wszystkim mam wrażenie, że on naprawdę jest praktycznie niewidoczny w spoczynku, przez co nie mogę się przełamać, żeby pokazać się nago. Jeszcze na koniec odnośnie wzwodu sam nie wiem, czy jest to dobrze rozmiarowo i czy takie ułożenie wygięcie bardzo mocno jest dobre i nie przeszkadza w żaden sposób? Jeśli doszłoby to sytuacji dokładniejszego opisania całej sytuacji, nie jest to łatwe proste, ale mogę napisać wszystko, co do rozmiaru podać wielkość.
Na początek właśnie tak będzie mi łatwiej to zrobić niż w bezpośredniej rozmowie, chociaż wiem, że ona i tak jest nieunikniona. I prędzej czy później dojdzie do tego, ale potrzebuje czasu, żeby samemu podjąć taką decyzję. Z Góry Dziękuję Za Odpowiedź Pozdrawiam Mariusz lat 40.
Jak pozbyć się traumy wynikającej ze złego wychowania?
Jak pozbyć się traumy wynikającej ze złego wychowania?

