Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku z alkoholikiem?
Witam. Jestem juz po czterdziestce a mój związek trwał 14 lat. Mamy 11 letnie dziecko. Mieszkam za granicą, gdzie nie mam wsparcia rodziny koło siebie. Mój partner w 2020 przeszedł tutaj terapię w ośrodku AA i przez 4 lata nie pił. Jednak w tym czasie zamienił uzależnienie od alkoholu na ćwiczenia na siłownię. Już później się okazało, że wstrzykiwał sobie testosteron i inne wspomagające środki i używał tego dużo dłużej niż jest wskazane. Od 2022 zaczął się dziwnie zachowywać. Zrobił się agresywny i przewrażliwiony na swoim punkcie. Podejrzewał mnie non stop o zdradę z każdym napotkanym mężczyzną. Przeszukiwał mi telefon i non stop mnie kontrolował. Bez przerwy robił awantury, o to, że rzekomo ktoś się na mnie patrzy i ja na tego kogoś też z jakimiś podtekstami. Próbowałam mu pomoc myśląc, że jego dziwne zachowania są związane z zaburzeniami psychicznymi. Chodziliśmy po psychologach. Miał nawet terapię kilku miesięczną, która niewiele pomogła. W 2024 zaczal z powrotem pic alkohol i bardzo szybko popadł z powrotem w głęboki nałóg. Alkohol jeszcze bardziej pogorszył jego zaburzenia i zazdrosne oraz agresywne zachowania. Niejednokrotnie musiałam wzywać policje, ponieważ jego zachowania budziły mój strach. Nigdy mnie nie uderzyl z czystym zamiarem ale szarpał czy popychał a psychiczne znęcanie się było w tym czasie jego ulubioną rozrywką. Byłam w domu sama z dzieckiem i nie mieliśmy dokąd uciekać. Mój partner odbył w 2025 miesięczną terapię AA i później jeszcze kilka doraźnych ale za każdym razem wracał do nałogu coraz mocniej. Później się okazało, że od kilku lat używał też narkotyków typu kokaina czy amfetamina. W lipcu 2025 miałam poważny wypadek i złamaną nogę. Zostałam na kilka miesięcy unieruchomiona na wózku. W tym czasie mój partner upijał się gdzieś poza domem. Znikał na całe noce, wracał kolo 5 nad ranem i przesypiał całe dnie. A kiedy nie spał, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, sugerując, że go zdradzam, kiedy go nie ma w domu. Za każdym razem świadkiem tego wszystkiego było nasze dziecko. Pod koniec października 2025 kiedy moja kontuzja pozwoliła mi na chodzenie o kulach przy którejś interwencji policji zarządałam tymczasowego zakazu zbliżania się do domu dla mojego partnera i wyprowadziłam się z domu z dzieckiem do naprędce wynajętego mieszkania. Po 10 dniach kiedy mój partner mógł wrócić do domu, a ja dzień wcześniej zabrałam ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy, on wrócił do naszego domu z inna kobietą. Mieszkał z nią w naszym domu do końca marca tego roku. Od sąsiadów wiem, że w międzyczasie była tam non stop wzywana policja do pijackich awantur, zagłuszania ciszy nocnej. Mój ex-partner przez ten czas bez przerwy wysyłał do mnie różne obraźliwe wiadomości, próbując mi udowodnić jak bardzo go skrzywdziłam rzekomo odchodząc do innego mężczyzny. I non stop wysyłał mi informacje dotyczące jego nowej kobiety, próbując mi udowodnić jak bardzo jest ona ode mnie lepsza. Ja przez ten czas szykowałam sprawę z adwokatem o odzyskanie domu i wyłączne prawo do zamieszkania w nim a potem prawo do sprzedaży. W międzyczasie próbowałam polubownie porozumieć się z moim byłym partnerem, jednak jego wiecznie pijany umysł nie ogarniał nawet prostych codziennych spraw. Sprawę wygrałam i mój ex-partner został wyprowadzony siłą przez policję z domu razem ze swoja nową kobietą. Nie miał zamiaru się z domu wyprowadzić, nie był na sprawie, a dostarczonego wyroku, nawet nie otworzył koperty. Nie miał gdzie iść więc wylądował na ulicy. Po tygodniu od eksmisji pojechał do Polski, gdzie jego rodzina właściwie siłą zmusiła go do terapii w ośrodku leczenia uzależnień i przebywał tam 2 miesiące, do wczoraj. Teraz wyszedł i chce wracać do nas, do rodziny. Nie potrafi zrozumieć, że nas juz nie ma. Prosi mnie i błaga abym mu wybaczyła, bo on juz nie pije, bo to co zrobił było pod wpływem alkoholu. Pił okolo litra wódki dziennie przez prawie rok czasu i wiele rzeczy mu sie miesza we wspomnieniach, wielu rzeczy nie pamięta. Ale wszystko co złe tłumaczy uzależnieniem. I żebym o tym już nie myślała. Wiem że nie mogę mu wybaczyć. Dla swojego dobra i dziecka. Jestem w trakcie sprzedaży domu. Muszę podzielić wartość na pół i zacząć życie od nowa. Tylko czemu to tak boli? Jak uwolnić się od tego głosu z tylu głowy, który mi przypomina nasze dobre chwile? Dużo naczytałam się o traumie przywiązania, o wspołuzależnieniu i o narcystycznych manipulacjach. Wszystko wiem. I wiem, że nie mogę mu pozwolić, żeby to jak mnie krzywdził przez ostatnie 4 lata przeszło o tak ... do tego miał przez pół roku inna kobietę... i on jakby o tym zapomniał. Ode mnie chce żebym zapomniała, że ona była. Nasze dziecko przeżyło koszmar. A mój ex mi pisze, że mamy mu pokazać jak należy walczyć o rodzinę. Wszystko bzdury i manipulacja ... ale jak to zrobić żeby to tak nie bolało? Mieszkam w naszym domu i codziennie myślę co i gdzie on z tą kobietą robił. Kiedy odzyskałam dom wszędzie znajdowałam ślady ich seksoholizmu i wiem również z dokumentów policyjnych ze był jeden z powodów do wzywania policji przez sąsiadów. Robili to nawet w ogródku nie zważając na mieszkające za płotem dzieci. I wiem, że to wszystko jest ohydne i powinnam skupić się na sobie i dziecku ... ale budzę się rano i myślę jak on mógł mi to zrobić? Że przez niego straciłam prawie pół mojego zycia ... tracę mój wymarzony dom, bo nie stać mnie żeby go spłacić. Jak dalej żyć żeby nie oszaleć między wspomnieniami fajnej przeszłości i zgranego związku a nienawiścią za to co się wydarzyło złego. I jak zachować się kiedy on przyjdzie z przeprosinami i wiem, że pokaże tą najlepszą wersję siebie, ta którą kochałam... a mi w myślach cisną się na usta tylko same obelgi pod jego adresem ale serce jeszcze wciąż się nie dostosowalo do nowych warunków.