
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, uzależnienia, zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Jak zachęcić męża...
Jak zachęcić męża do skorzystania z psychoterapii?
Żona
Karolina Białajczuk
Nakłonienie kogoś do skorzystania z terapii może być wyzwaniem, zwłaszcza jeśli osoba nie widzi swoich problemów lub jest oporna na zmiany. Zacznij od słuchania i zrozumienia, jakie są jego obawy, opory lub wątpliwości dotyczące terapii. Spróbuj być empatycznym i akceptującym wobec jego uczuć.Unikaj oskarżeń, krytyki lub manipulacji emocjonalnej. Postaraj się rozmawiać o swoich obawach i uczuciach w sposób spokojny i konstruktywny.Jeśli masz informacje na temat terapeuty lub terapii, które mogą pomóc rozwiązać jego problemy, podziel się nimi. Możesz przedstawić to jako propozycję i podkreślić korzyści, jakie terapia może przynieść.Przedstaw korzyści, jakie terapia może przynieść nie tylko jemu, ale także całej rodzinie. Może to obejmować poprawę relacji, redukcję stresu czy lepsze radzenie sobie z trudnościami życiowymi.
Pozdrawiam,
Karolina Białajczuk, psycholog

Zobacz podobne
Mój mąż od zawsze pomagał rodzinie. Rozumiałam to i akceptowałam. Po naszym małżeństwie jego rodzice się rozeszli. Najpierw trzymał stronę matki, potem ojca, obecnie jest pół na pół. Mamy dzieci, ale mąż nie spędza z nimi czasu. Znów przejął rolę własnego ojca i spędza czas z młodszym rodzeństwem. Wini siebie za ich niepowodzenia. Wini też siebie za to, że musiał się wyprowadzić od swojego ojca i pomóc moim rodzicom (jestem jedynaczką) jak mój tata zachorował, bo ja musiałam być. Nie widzi tego, że ma dorosłe rodzeństwo, które może go zastąpić, jeśli teść poprosi (rzadko prosi o pomoc, bo sobie radzi, nawet jak hodował na raka). Ja już nie wiem, jak mu pomóc. Zaczyna to się odbijać na na mnie, na dzieciach, na relacjach z moimi rodzicami (według niego nie wiem co powinni robić), bo przyszedł tutaj, jak jego tata zachorował na raka (poszedł tam jego wtedy pełnoletni bart mieszkać), reszta rodzeństwa woli z jego ojcem i matką być na odległość. Ja jestem od pewnego czasu sama z chorobami dzieci, z pracą, z domem i wieloma rzeczami co chodzi o rodzinę. Dodatkowo mama co mi pomaga w wolnej chwili też już zaczyna narzekać, że przecież mam męża, a wszystko zwalam na nią, że wciąż mojego męża nie ma w domu, jak potrzebuje od niego pomocy. Ja już nie wiem, jak mam się tłumaczyć mamie gdzie jest mój mąż, już mam dość kłamstw, a on mnie prosi o to bo nie chce nic mówić moim rodzicom co się dzieje, bo nie chce się z nimi kłócić. Ja już nie wiem, jak go wspierać, jak nie mam wsparcia od niego.
Nie rozumiem zachowania mojej matki.
Zawsze jak był jakiś spór z ludźmi- matka po paru minutach staje po stronie przeciwnej. Wynajduje argumenty przeciwko nam - dzieciom, mężowi itd. Przyznaje rację, chociaż i ją obrażano.
O co w tym chodzi???
Ma 60 lat, ale taka jest od zawsze. Kiedyś koleżanka zauważyła, że zachowuje się jak 6-latka. Potrafi też opowiadać i gestykulować, chodzić wtedy po pokoju, kucać itd.
To jest dziwne. Skończyła liceum bez matury, nigdy się nie rozwijała i jakimś cudem trafiła do pracy w sklepie.
W domu gotuje i powierzchownie sprząta, ale na ogół to ogląda całe życie filmy, ogląda po 10h wiadomości i gra w gry.
Od 20 lat w pasjansa i jakieś klocki. Nie chcę jej obrażać, ale jest wybitnie głupia dla mnie. Ciągle krzyczy, jak powiem cokolwiek o sobie, to w odp słyszę "ja też" albo "mam tak samo".
Mówi, jakby posiadała wszystkie rozumy, ale jest tak płytka, że nawet nie rozumie, że nie mówi się "weszłem".
Wstyd z nią jechać tramwajem, bo głośno gada, jak zwróci się uwagę, to mówi mi dorosłej osobie "dam Ci zaraz w papę".
Od małego uwielbiała gnoić mnie, używała pasa i jej drugie dziecko to nr 1. Jest dla mnie obca baba, nie lubię jej na stare lata. Nie jest to kwestia podeszłego wieku, tylko głupoty.
Ma dziwne teorie, wyolbrzymia fakty, jak ciężko pracuje i sprząta w domu, a ma do posprzątania swój pokój i korytarz. Potrafi wydać kilka tys. zł na torebkę i co chwilę wspomina, że kiedyś nie miała. No nie.. ale nie miała 35 lat temu! A nie teraz!
Ma manię zakupową, ale do restauracji nie pójdzie.
Na wakacje nie pojedzie. Obrażona na ojca, bo nie pasuje jej. Ojciec też narcyz albo psychopata. Wszytko jedno.
Nie rozumiem jej zachowania, bo ktoś mógłby mnie skopać, a ona przyjdzie i powie, że to moja wina. Całe życie była beznadziejna matka, a teraz mam wrażenie, że jest to osoba z jakąś chorobą. Dodam, że często kłamała, np. opowiadała zmyślone historię z autobusu albo uważa, że wszyscy ją lubią i jest piękna.
Zero ciepła, zrozumienia jako rodzic. Kary, krzyk, umniejszanie, a jak chorowałam, to wstydziła się mnie chorej.
O co tu chodzi??

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić
Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.