Joanna Łucka
Dzień dobry,
istotnie sytuacja, w jakiej znajduje się Pan i Pana rodzina jest trudna i bardzo wymagająca.
Wyobrażam sobie, że czują Państwo dużą bezsilność wobec tego, co dzieje się z synem Pana partnerki. Skorzystali już Państwo z wszelkich możliwych środków pomocy - bezskutecznie. Bardzo mi przykro, że przeszli Państwo taką drogę, jednocześnie nie uzyskując rezultatów w postaci zmiany sytuacji.
Na co dzień pracuje z młodzieżą, w tym młodzieżą przejawiającą zachowania trudne nazywane np. zagrożeniem niedostosowaniem społecznym czy zaburzeniami opozycyjno-buntowniczymi. Także taką, u której widać zalążki zaburzeń osobowości w kierunku osobowości dysocjacyjnej. W dużej mierze opisywane przez Pana objawy, wpisują się w wymienione przeze mnie kategorie. Niepokoi mnie natomiast wiek, w którym trudności się zaczęły - kiedy pasierb miał 6 lat. Obawiam się, że to tu, w tym i wcześniejszym, momencie życia, specjaliści powinni szukać odpowiedzi na to, z czym mierzy się chłopiec i Państwo dzisiaj. Wczesne dzieciństwo nadal bywa bagatelizowanym okresem życia (0-4 r.ż.), natomiast w rzeczywistości ma ono przeogromny wpływ na dalszy rozwój. To okres kształtowania mózgu, układu nerwowego, zdobywania pierwszych informacji o sobie, świecie, relacjach, poczuciu bezpieczeństwa. Dlatego bardzo trudno jest mi odnieść się do sytuacji syna Pana partnerki - gdyż informacje dotyczące sytuacji życiowej w momencie występowania pierwszych objawów są niezwykle istotne.
Mam także nadzieję, że syn został zdiagnozowany pod kątem ADHD i ta opcja została wykluczona jako rozpoznanie zasadnicze. Konsekwencje nierozpoznanego i nieleczonego ADHD bywają opłakane w skutkach (zbliżone do opisanych przez Pana trudności, które mogą wynikać m.in. z b. dużej impulsywności) dlatego dopytuję o badania także pod tym kątem.
Postawa, jaką Pan prezentuje w wiadomości wskazuje, że są Państwo aktywni i obecni w życiu chłopca, że mają Państwo dużo troski wobec syna i jego zachowań. To zdecydowanie postawa rodzicielska, jaką warto utrzymać, nie rezygnować z dawania uwagi, obecności, miłości, mimo że to niesamowicie trudne. Potrzeba spokojniejszego życia i mniejszego napięcia w codzienności jest absolutnie zrozumiała i naturalna. Jednak z wiadomości czytam, że jednocześnie niemożliwa do zrealizowania na ten moment. Zachęcam zatem do zorganizowania czasu/okresów i aktywności, które będą miały okazję Państwa zregenerować i w dalszym ciągu skupić się także na swojej relacji partnerskiej. Warto ten czas regeneracji zaplanować i nazwać, dbać także o to, aby nie zakłócały go inne obowiązki. Nie wiem dokładnie, w jakim trybie pasierb przyjeżdża do domu - czy na każdy weekend, czy raz na jakiś czas, więc trudno mi Państwu doradzać w zakresie zaplanowania wspólnego czasu. Natomiast ułożenie planu tygodnia i miesiąca sprowadzając go do przewidywalności, zapewni Państwu więcej poczucia stabilności i balansu. Kontrolowania tego, co możliwe jest do skontrolowania w tak dynamicznej i napiętej rzeczywistości, w jakiej obecnie Państwo żyją. Plan nie musi być wymyślny, ale zakładać podstawowe potrzeby i obowiązki np. w środy od 19:30 nie zajmujemy się pracą i obowiązkami, oglądamy serial lub film przy wspólnie przygotowanej kolacji, w soboty robimy duże tygodniowe zakupy całą rodziną i idziemy na lody, co drugą niedzielę idziemy na obiad do restauracji i na długi spacer po parku etc.
Pisze Pan o planowaniu ciąży i dziecka z partnerką. Z psychologicznego punktu widzenia, na podstawie Pana wiadomości, nie byłby to dobry moment na planowanie powiększenia rodziny. Ze względu na obawy, o których Pan pisze, ale także ze względu na to, że pojawienie się nowego członka rodziny to zawsze kryzys dla całego systemu. Tak, kryzys, gdyż to określenie nie odnosi się tylko do sytuacji tragicznych, ale także do sytuacji wprowadzających duże zmiany w życie. Zmiany, które wymagają adaptacji, zmiany priorytetów, zastanowienia się nad swoją rolą w rodzinie. Zawsze dla rodzeństwa jest to niemałe przeżycie, zawsze wiążące się także z trudnymi emocjami, ponieważ to trudna sytuacja, gdzie rodzice przestają być tak dostępni, pojawia się lęk o bycie kochanym, rywalizacja o względy i uwagę rodziców. Dlatego zachęcam do rozważenia tych planów z psychoterapeutą rodzinnym.
Na podstawie Pana wiadomości, mogę zasugerować rozwiązanie w postaci rozpoczęcia terapii rodzinnej, w nurcie systemowym (to bardzo ważne). Taka forma terapii uwzględnia trudność jednostek i ich wpływ na cały system rodzinny. Rozważa i proponuje rozwiązania, które nie są skupione na jednej osobie (tu np. synu partnerki), a na każdym z Państwa, na których ta sytuacja bezdyskusyjnie mocno oddziałuje. Trudności syna wpływają na Pana jako partnera i ojczyma, na Pana partnerkę we wszystkich pełnionych przez nią rolach społecznych. Dlatego tym kalibrem trudności dobrze byłoby zająć się jako rodzina, nie zaś indywidualnie.
Zachęcam, żeby szukając psychoterapii zwrócić uwagę na następujące elementy w ofercie, a jeśli ich Państwo nie znajdą dopytać osobę bezpośrednio:
1) ukończone studia psychologiczne 2) ukończone 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne w nurcie systemowym 3) praca pod stałą superwizją.
Życzę Panu i Pana rodzinie wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka














