30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Rozstanie z partnerką, upokarzanie, nieprzyjemne sytuacje finansowe i relacyjne.

A więc od początku. Zaczęło się od w lipcu tamtego roku, ja pracowałem na magazynie, ona jako kurierka. Zaczęła pracować w okolicach marca i do lipca było tylko cześć- cześć. I sama zaczęła do mnie pisać, wysyłać zdjęcia (do tego wrócę później). Po 2 tyg oficjalnie byliśmy razem, i przez 3 msc było wręcz cudownie jak to na początku bywa. Pojawiały się odmowy spotkań, ale mimo wszystko i tak się widzieliśmy. Na samym początku firmie chodziły plotki, że całowała się z kurierem co uczył jej trasy (on ma żonę i dziecko, jeden kurier podobno to widział na własne oczy). Ogólnie jest ona jedyna kurierką w firmie, gadała dużo z takim jednym. Mieliśmy plany wtedy jechać za granicę w marcu, ale w październiku powiedziała mi, że ona chce jechać z nim w celach zarobkowych. Nie doszło do tego, pod koniec października zamieszkaliśmy razem. Znowu było z początku fajnie, ale po miesiącu już zaczęła coś mówić o monotonii itp. Na początku wspólnego mieszkania razem gotowaliśmy, oglądaliśmy seriale, ogólnie dużo rzeczy robiliśmy wspólnie, dużo czułości itp. Z biegiem czasu tego było coraz mniej, doszło do tego, że jak wracałem po całym dniu pracy musiałem zrobić jeszcze obiad. Pracowałem w dwóch firmach, od 6 do około 18-19. Byłem zmuszony tak pracować, ponieważ za wszelkie zakupy płaciłem tylko i wyłącznie ja. Ona tylko dawała połowę za mieszkanie i rachunki. Ogólnie po kilku dniach, około 5 już była bez pieniędzy. Ogólnie co do kwestii pieniędzy: z początku mówiła, że jej nie obchodzi kto ile ma, ale stopniowo stopniowo zaczęła się dopytywać aż w końcu zadała mi pytanie w aucie ile mam. Jak leżeliśmy to też chciała, abym jej pokazał konto. Była sytuacja z bonem bożonarodzeniowym, zapytałem się jej czy ja mogę wpisać jako konkubinę, bo wtedy trochę więcej bym dostał, ona, że tak, ale chciała za to 500 zł, które jej dałem. Ogólnie chciała się zakładać o dużo rzeczy, np. czy zje kebaba całego za np. 300 zł. Wspominała coś kiedyś, że miała problemy z długami. Na urodziny dostała od taty zegarek Apple i go sprzedała do lombardu kilka dni później za 1/5 wartości( dowiedziałem się od jej przyjaciółki, widziałem zresztą pismo na własne oczy) Inne przykłady: z kimś pisała cały czas, podczas siedzenia wspólnie obracała telefon abym nic nie widział. Na moim wyjeździe urodzinowym (ja, ona, mój kolega, jej znajoma para) traktowała mnie jak frajera, poniżała, o czułości nie było mowy. W pracy też mówiła np. ty "pizdo" lub coś podobnego, uznawałem to za żart, ale jak to się powtarzało to już zaczęło mnie to upokarzać. Ogólnie nigdy nie reagowałem na te wszystkie przykłady, wolałem to przemilczeć. Dużo razy kupowałem jej papierosy, bo mnie o to prosiła, a jak ja dzwoniłem, żeby mi kupiła coś do jedzenia to nie, bo nie ma sklepu po prawej stronie (koło naszej firmy jest stacja benzynowa). Tak samo sytuacja jak zamówiliśmy pizzę, poszła odebrać i do mnie mówi " ale był przystojny ten dostawca, przespałabym się z nim, jakby ciebie nie było" Kwestia rozstania : ogólnie to przez cały związek duuuzo i to bardzo dużo rozmawialiśmy, na żywo, godziny przez tel i tak codziennie. Ostatni cały tydzień było coraz mniej rozmów, dziwnie się zachowywała, olewala mnie, słyszałem teksty typu: jak mi się nie podoba to mam drzwi otwarte i mogę się wynosić, mówiła, że poznała jakąś Karolinę z tindera , cały czas z nią rozmawiała (moja ex jest bi). Na mieszkaniu co nie powiedziałem to nerwowe odpowiedzi i teksty, że jej psuje humor. Na koniec tygodnia odbyliśmy rozmowę, powiedziała, że mi nie ufa, że znam swoje grzechy , że mam za długi język . Wracając do zdjęcia : na samym początku znajomości pokazałem 3 osobom w firmie i do niej to doszło i ogólnie pytałem w ostatnim tyg. związku kurierów czy coś mówiła, bo się nie możemy dogadać, nie wiedziałem co robić, był to objaw desperacji tak mi się wydaje. Mówiła, że wiedziała cały związek o zdjęciu, ale nie wiem dlaczego po 7 miesiącach dopiero to powiedziała. Na prezent na dzień kobiet miałem jej zasponsorować tatuaż, po rozmowie jeszcze się pytała czy z nią na następny dzień pojadę (oczywiście, żeby zapłacić) Po tygodniu od rozstania chwali mi się, że kupiła auto i że pojechała do znajomej z pieniędzmi, ale znajoma jej powiedziała, że już dziadkowie za to zapłacili, że to niespodzianka, ale dziwi mnie skąd tak nagle znalazła tyle pieniędzy. Wydaje mi się, że mi bardziej zależało i starałem się o wiele bardziej, zawsze się pytałem czy wszystko okej, co mogę zrobić, czy sie nic złego nie dzieje.
User Forum

Cassius Clay

2 lata temu
Martyna Tomczak-Wypijewska

Martyna Tomczak-Wypijewska

Dzień Dobry

A czego Pan od nas potrzebuje? W jaki sposób możemy pomóc? Czytam długą i trudną historię, która wyobrażam sobie, że może wywoływać wiele rozmaitych emocji…

 

Pozdrawiam

Martyna Tomczak- Wypijewska, psycholog, certyfikowana psychoterapeutka poznawczo- behawioralna

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Drogi Panie,

pierwsze pytanie: co pan czuje do byłej Partnerki? Jakie są a dzień dzisiejszy Pana uczucia względem niej? A co więcej, jak Pan sobie wyobraża wasze wspólne życie, np. za miesiąc, za rok, za 5 lat? Jakie zamiary ma Pan wobec niej?

a druga kwestia: czy w związku, w którym Pan był/jest, czuł się Pan szanowany? czuł się Pan partnerem? miał Pan szanse zaspokajać swoje potrzeby i generalnie czerpać radość z bycia razem?

trzecia kwestia: co Was łączy/łączyło oprócz emocji i uczuć - jakieś hobby, zainteresowania, światopogląd…

Myśle, że potrzebuje Pan przede wszystkim pomyślenia sobie nad tymi kwestiami, ale też zwyczajnie nad sobą i szacunkiem do samego siebie, o swoich celach, wartościach, o pasjach, które może w trakcie tego związku Pan zaniedbał…

Z tego co Pan opisał, w tym związku było strasznie dużo poplątania i toksyczności, stąd dobrze, żeby dał Pan sobie wspomniany wyżej czas. 

Agnieszka Wloka

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przerażające zachowanie partnera, straciłam zaufanie. Co się dzieje, co powinnam zrobić?
Szanowni Państwo! Postaram się jak najkrócej. Jestem w związku od kilku lat. Partner się zmienił - w tym sensie, że niektóre jego zachowania od jakiegoś czasu to chyba przemoc (wcześniej zawsze miał rys porywczości, ale to było rzadkie i dla mnie akceptowalne). Od ponad roku są zdarzenia dla mnie nieakceptowalne, ale nie zdarza się to bardzo często. Czasem to jest przelotne, krótkie zachowania w codziennym życiu. Czasem konkretne sytuacje, zdarzenia trwające na przykład godzinę czy kilka. Jednak po ostatnim zdarzeniu jestem nadal w szoku. Partner nagle zaczął krzyczeć, strasznie. Wyzwał mnie poniżająco. (Na codzień nie używa nigdy takiego języka, w sumie pierwszy raz słyszałam jak tak się do kogoś odzywa na serio i na dodatek chodziło o mnie). Najpierw zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. Powód okazał się niejasny, tzn. okazało się, że chodziło o sprawę wyjaśnioną dzień wcześniej (w sumie to ta sprawa wynikła z nieporozumienia, różnicy między odczuciami i sposobem bycia, nie będę szczegółowo opisywać - mówiąc krótko nie było niczyjej „winy”). Mnie serce zaczęło walić, byłam w szoku a jednocześnie starałam się z nim rozmawiać. Tłumaczyć, że to nieporozumienie itd. Tłumaczyć wszystko. A partner zatkał sobie ostentacyjnie uszy i zaczął przeglądać telefon. Ja nadal starałam się rozmawiać, mówiłam do niego. Ale nic nie mówił, patrzał się na mnie dziwnym wzrokiem, lodowate spojrzenie. Zachowałam spokój, ale po jakimś czasie popłynęły mi łzy. Nadal tak patrzał i nic nie mówił. Powiedziałam mu, że czuję się jak w horrorze. Nie zareagował. Trwało to długo zanim jakoś przekonałam go do jakiejkolwiek rozmowy, ale do końca pozostawał jakby w swoim przekonaniu i oskarżaniu mnie. Poszedł spać. Ja nie mogłam spać kilka godzin. Dopiero nad ranem, jak szedł do ubikacji i mnie zobaczył na kanapie, przyszedł, usiadł koło mnie i powiedział mi przepraszam. Ja też powiedziałam przepraszam - tłumacząc, że może coś nieświadomie zrobiłam, co go dotknęło, nieumyślnie i jeśli tak, to przepraszam. (Natomiast jego zachowania na pewno były świadome, celowe). Dalej jestem w szoku po tej sytuacji. Czuję się jak zgwałcona. Też jakbym poznała po tych wielu latach razem jakieś straszne oblicze mojego partnera. Partner zaś ma świadomość, co się wydarzyło (skoro mnie przeprosił), ale raczej ma do tego podejście, jakby to była kłótnia, sprzeczka, ostra wymiana zdań. (Dodam, że to najczęściej ja rozpoczynam rozmowę mającą na celu pracę nad naszą relacją, jak coś zgrzyta, partner ma raczej skłonność do zamiatania problemów pod dywan, i wydaje mi się, że to też najczęściej ja wyciągam rękę, by zamiast konfliktu porozmawiać i zidentyfikować jaki mamy problem). Nawet mnie spytał, jakie wyciągnęłam wnioski z tej sytuacji - tak jakby nic się takiego nie zdarzyło (ja nic nie odpowiedziałam, bo dla mnie to pytanie w kontekście tej strasznej sytuacji było poniekąd jak jej kontynuacja). Wcześniejsze sytuacje też bardzo mnie bolały - raz mnie uderzył (ale tylko raz się to zdarzyło, szturchnął w rękę), sytuacje wybuchów złości, zmienianie wcześniejszych ustaleń, ostentacyjne milczenie, odchodzenie tak że muszę za nim gonić, patrzenie z pogardą, używanie ironii, przedrzeźnianie, przekierowywanie dyskusji z rozmowy o problemie na to, że wymyślam lub że „mnożę problemy” itp. Jednak ta ostatnia sytuacja była tak „mocna”, że w sumie nadal jestem w szoku, a to już kilka dni. Z drugiej strony te wcześniejsze wtedy też mi się chyba wydawały „mocne”, ale ta ostatnia je „przebiła”. Ale też nie wiem, czy to wszystko rzeczywiście jest jakąś formą przemocy czy tylko tak to nadmiernie interpretuję i rzeczywiście „mnożę problemy”, co byłoby chyba przemocą wobec partnera. Mam zamiar porozmawiać z partnerem o tej ostatniej sytuacji, ale chcę najpierw to przemyśleć. Tak na prawdę, żeby patrzeć prawdzie w oczy, to gdyby chodziło nie o mojego partnera, ale o obcą mi osobę, to po takim zdarzeniu (i wcześniejszych już też) nie kontynuowałabym relacji. Ale to mój partner. Dodatkowo mam uczucie, że w takich sytuacjach jakbym była oskarżona i musiała się bronić, że z dystansu widzę to tak, że jakby podstawą jest jednak perspektywa partnera, a nie wspólna, tj. jego i moja jako równoprawne; czuję jakby dysproporcję w tym, czyje uczucia się liczą, kto jest odpowiedzialny itd. i na dodatek ja jakby z automatu temu ulegam, tak jakby samo się to działo (choć oczywiście wiem, że samo się jie dzieje). Jestem więc w niepewności, jak to wszystko widzieć. Może rzeczywiście „mnożę problemy”, jestem przewrażliwiona i zbyt wszystko drążę i nie ma sensu wracać do tej ostatniej sytuacji, omawiać jej - skoro partner mnie przeprosił i ja jego. Może nie powinnam już rozmawiać o tej sytuacji, mimo że mnie zmroziła i zszokowała. (Ogólnie myślę, że mamy jakiś problem z komunikacją, o czym już kilka razy spokojnie partnerowi mówiłam). Boję się jednak, co może znów nastąpić. Straciłam też poniekąd zaufanie do tego, że znam partnera - najbliższą mi osobę. Jak Państwo widzą, mam problem z oceną sytuacji - co się właściwie dzieje i jak reagować. Z góry bardzo dziękuję za ewentualny Państwa komentarz.
Mąż narcyz faworyzuje syna i pomija córkę, dom jak hotel, obawy przed rozwodem

Mąż jest wybuchowy, mściwy dla mnie i ma cechy narcyza. Faworyzuje syna, a młodszą córeczkę pomija w wielu sytuacjach na przykład wyjazdach do miasta. Dom traktuje jak hotel rel i wypomina mi, że nie jest posprzątane, chociaż sam palcem nie kiwnie. Interesuje go tylko motoryzacja. Z ośmioletniego syna chce sobie zrobić męskiego kumpla i wszędzie z nim jeździ, byleby tylko synek nie siedział w domu, ze mną i córeczką. Przez to syn też nie szanuje siostry, wyśmiewa Ją, chociaż to jest cudowna, mała 5-letnia dziewczynka. Mąż pochodzi ze wsi a ja z miasta. Myślę, że jego nadrzędnym celem jest nie być w domu, tylko szukanie przygód poza nim. Jest furiatem, egoistą, który drze się z byle powodu na mnie i dzieci. Ciągnę ten związek, chociaż marzę, żeby odejść. Ale boję się reakcji. Jestem słaba, nie gotowa do walki rozwodowej Proszę o wsparcie.

Jak radzić sobie z nieuzasadnioną zazdrością w związku?

Mam taki problem, że zauważam, jak zazdrość zaczyna psuć mój związek. Każda rozmowa mojej dziewczyny z innymi facetami wprowadza we mnie niepokój i zasiewa wątpliwości co do jej lojalności. Wiem, że to głupie, bo nigdy nie dała mi powodu do braku zaufania, a jednak te myśli mnie prześladują. 

Zazdrość wpływa nie tylko na moje samopoczucie, ale także na nasze chwile razem, Zastanawiam się, skąd bierze się to uczucie. Chcę zrozumieć, jak mogę z tym walczyć, żeby nie zniszczyć tego, co mamy.

Spotkanie z aplikacji randkowej w końcu wydaje się być zdrowe - a ja sobie z tym średnio radzę. Co robić?

Poznałam na jednej z aplikacji randkowych mężczyznę, trochę ode mnie starszego. Jesteśmy po drugim spotkaniu. Pierwsze-wiadomo typowo zapoznawcze, zapowiadało się, że kolejne spotkania będą ok. Drugim spotkaniem się zestresowałam, ale pod pozytywnym kątem. Czułam stres i ekscytację jednocześnie. Ale gdy już wsiadłam do jego samochodu totalnie mnie odcięło, nie mogłam za wiele powiedzieć, nienaturalnie ucinałam rozmowę. W końcu poważnie porozmawialiśmy, ponieważ atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta i przyznałam się, że faktycznie jestem zestresowana, bo to w końcu normalny mężczyzna w moim życiu, który nie chce mnie wykorzystać na pierwszym spotkaniu. Po poważnej rozmowie, ja trochę się rozluźniłam, on mnie przytulił i faktycznie poczułam, że jestem przy nim bezpieczna. Teoretycznie nasza znajomość ma trwać dalej "na luzie, bez stresu". Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Mam problem o czym z nim rozmawiać. Znam jego pasje, można powiedzieć, że mam już jakiś jego obraz. Ja jestem jego przeciweństwem, takim w skali 5-6/10, ale byłabym w stanie dojść do kompromisu w wielu kwestiach. Aktualnie intensywnie analizuje całą wczorajszą sytuację. Może powinnam zaproponować jakąś randke inną niż spacer? Nie wiem jakie kroki powinnam dalej podjąć. Może po prostu odpuścić, żeby nie tracił na mnie swojego czasu? Proszę o poradę.

Problemy w związku po odkryciu oglądania pornografii przez partnerkę
Witam , Chciałbym poznać waszą opinię bo nie mam z kim o tym porozmawiać,a sprawa delikatna. Jestem z kobietą 9lat oraz mamy syna .Od początków naszych uprawialiśmy namiętny sex , później doszły zabawki wibrator dildo , aż we wrześniu postanowiliśmy pojechać do hotelu żeby pozbawiać się . Przed wyjazdem zaczęliśmy szukać nowych zabawek i znalazłem sex maszynkę .Wyjazd udany. Były plany że pojedziemy jeszcze raz , zacząłem oglądać porno gdzie na filmach było dwóch mężczyzn i jedna kobieta.Gdzie sobie pomyślałem że to będzie odzwierciedlenie sex maszynki a ja będę miał większą dominację nad kobietą podczas sexu.W grudniu kobieta zapytała czy oglądam porno a ja powiedziałem że nie ,nie kreci mnie to , przez 9lat nie oglądałem żadnej pornografii bo nie miałem potrzeby , oczywiście wstyd mi było przed nią się przyznać że zacząłem oglądać (października do grudnia).Przed Nowym Rokiem sprawdziła mi historię w telefonie , a tam oglądane porno awantura że uuj ,mi wstyd przed nią że wchodziłem na takie strony,tylko zapaść się pod ziemię.Najgorsze jest to że nie wchodziłem na typowe strony tylko znalazłem sobie 3 aktorki i wpisywałem w google . Bo jak oglądałem tylko wybrane aktorki to pewnie mnie podniecały podobały i kręciły, i jeszcze się do nich masturbowałem, a tak nie było nigdy . Mam przypisane do siebie wszystko co najgorsze gdzie przez 9lat nie dałem jej żadnego powodu o inne kobiety bo tylko ona się liczyła.Teraz mówi że nie ma zaufania do mnie , a miłość się tli , bo ją oszukuję a moja historia to bajka nie klejąca się, i mam postawione albo prawdę powiem albo dowidzenia ,ale co ja mam zrobić jak sobie w głowie tak wymyśliłem z tym pornolami?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!