
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia nastroju, zaburzenia neurologiczne, zaburzenia osobowości
- Kryzys od utraty...
Kryzys od utraty znajomości. Mam morderline i jestem w spektrum autyzmu.
Potrzebuję pomocy, ja jestem już w bezradna. Jestem Amelia, mam 17 lat i cierpię na borderline i spektrum autyzmu. Ostatnio straciłam mojego bardzo ważnego przyjaciela, odszedł ode mnie, bo nie mógł znieść mojego "bordera" (mam na myśli szantaże, wahania nastroju, wręcz nieprzewidywalność). Ja nawet nie pamietam ile dni od tego minęło, ale chyba dość niedawno. Wydaje mi się, że od tego momentu mam jakieś silne objawy psychotyczne, które przerażająco są teraz trwałe, oddziaływuje to też fizycznie (robi mi się słabo, bóle brzucha). Sięgnęłam po pewien dziwny wpis pod tytułem "jak człowiek wywołuje sam sobie chorobę psychiczną" to była historia jednej osoby, która była hospitalizowana i zdiagnozowano jej depresję i schizofrenie z tego co pamiętam. Czułam ekscytacje dziwną, kiedy to czytałam, że tak człowiek popada w ciemną dziurę i jakie emocje się z tego wiążą. Ostatnio nie mam żadnego poczucia czasu ani obecności, czuję, że nie istnieję albo w ogóle jestem w śpiączce albo w śnie. W ogóle snu nie odróżniam od rzeczywistości, co jeśli jest na odwrót? Co ja mam zrobić? Chodzę na terapię i przyjmuję leki.
Amelia
1 rok temu
Weronika Tomaszczyk
Cześć Amelia, jeżeli przyjmujesz leki, warto abyś jak najszybciej umówiła się na wiztę ze swoim psychiatrą i opowiedziała mu o swoich objawach. Być może zaleci zmianę leków lub zwiększenie dawki.
1 rok temu

Zobacz podobne
Mam trudności z tokiem myślenia, z pamięcią i przypominaniem. Paliłem marihuanę przez 5 lat.
Dzień dobry,
Na wstępie zaznaczę, że paliłem marihuanę przez 5 lat, aktualnie mam 23, moje objawy są takie, że czuję się jakbym miał jakieś choroby, funkcjonuje normalnie, pracuje, wykonuje wszystkie czynności, ale czuję się tak jakbym nie miał normalnego myślenia, powtarzam sobie w myślach jakieś wyrażenia dzień w dzień, mam kłopot z przypominaniem wspomnień, bardzo duży problem z pamięcią, wszystko, myślę, jest spowodowane moim myśleniem, chciałbym wrócić do lat, do których nie miałem takich objawów, chciałbym zacząć normalnie myśleć i mieć normalny tok myślenia, próbuje z tym walczyć codziennie, ale już nie daje rady, wiem, że to choroba, ale nie wiem jaka. Bardzo będę wdzięczny za każdą pomoc.
Ojciec z demencją, po próbie s. Czy bezpieczne jest zabranie go ze szpitala psychiatrycznego? Czuję się źle, mam wyrzuty sumienia.
Dzień dobry.W dniu wczorajszym umieściłem 88 - letniego ojca w szpitalu psychiatrycznym, gdyż miał próby samobójcze. Ojciec ma demencję starczą oraz gorset ortopedyczny po złamaniu kości łonowej. Myślałem, że robię dobrze, ale teraz mam wielkie wyrzuty sumienia , bo obiecałem mu kiedyś, że dam mu umrzeć w domu. Nie mogę go w szpitalu odwiedzić , bo od wczoraj ( od przyjęcia do szpitala) jest w pasach bezpieczeństwa. Nadto jest głuchy oraz ma cukrzycę. Przy przyjęciu zauważyłem, że osoby zatrudnione w szpitalu nie mają w zasadzie żadnej empatii. Ojciec wył z bólu ,jak go podnosili z łóżka, ale ani lekarka ani pielęgniarka nic sobie z tego nie robiły. Bardzo to odczuwam, od wczoraj jestem kłębkiem nerwów, nie potrafię sobie miejsca znaleźć. Mogłem nie zawozić go do tego szpitala. Proszę odpowiedzieć mi czy po próbie samobójczej mogę ojca zabrać z tego szpitala na moją prośbę i ile maksymalnie może być zapięty w pasy bezpieczeństwa. Cały czas dzwonię do szpitala i ciągle odpowiadają , że nadal jest zapięty i żadnych informacji. Ojciec ma demencję , ale to jest falowe. Jest normalnie, ale za jakiś czas nic nie wie i nie kontaktuje, potem się polepsza i pogarsza. To jest takie falowe. On mnie chyba znienawidził za ten szpital, a ja chciałem dobrze. Nawet nie wiem czy mu podali jakieś leki uspokajające. Gdyby mu podali, to nie musieliby go tak długo trzymać w pasach. Ciągle mam wyrzuty, że on tam się męczy, że jest traktowany jak worek ziemniaków. Nie jest ubezwłasnowolniony.
Dzień dobry. Mam 13 lat, niestety przez moją nadpobudliwą osobowość, nikt mnie nie lubi.
Dzień dobry. Mam 13 lat, niestety przez moją nadpobudliwą osobowość, nikt mnie nie lubi. Często mam tak, że nie potrafię przerwać w porę swoich żartów, które są nie na miejscu lub swojego głupiego zachowania. Mam mało znajomych, zazwyczaj nikt nie chce ze mną gadać i unika mojego towarzystwa. Doszło to do tego stopnia, że boję się odezwać do kogoś, kogo nie znam, aby nie wziął mnie za kogoś, kim nie jestem. Jest to trochę dziwna sytuacja, ponieważ dużo lepiej rozmawia mi się z osobami dorosłymi, gdyż jestem wtedy spokojniejszy. Próbowałem to zmienić, ale kompletnie nie wiem jak. To tak jakby załączała mi się "głupawka" a najczęściej doświadczam tego na przerwach w szkole (jest to również powód mojej sporej ilości uwag). Wiem, że jest to moja bardzo duża wada, możliwe, że mam również problemy z agresją więc chciałbym ją zmienić, ale jak już nadmieniłem, nie wiem kompletnie jak, nieważne, ile razy bym sobie powtarzał przed wyjściem gdzieś, aby zachowywać się normalnie. Kiedyś byłem dużo razy bardziej lubiany, było to parę lat temu kiedy nie byłem jeszcze otyły i bardziej wysportowany. Jest mi z tym bardzo źle, kiedy wszystkie osoby wokół umawiają się na wspólne wyjścia, razem żartują, chodzą na spacery, ja muszę siedzieć sam w kącie, a gdy się tylko odezwę zdarza się, że palne coś głupiego. Proszę bardzo o odpowiedź, jak mógłbym to zmienić.
Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego
Dzień dobry. Choruję na Boreliozę i koinfekcję Bartonelle, yarsenie, chlamydie pneumonie. Dwa lata temu odszedłem od rodziny, sam teraz nie wiem w sumie dlaczego. Miewam lęki i myśli samobójcze, ogarniają mnie często myśli co się ze mną działo i dlaczego się tak zachowywałem, czy na moje zachowanie i decyzje, jakie podejmowałem mogła mieć wpływ choroba, o której nie wiedziałem. Odkąd wiem o chorobie wiele rzeczy jest dla mnie po prostu niezrozumiałe - że po 13 latach związku małżeńskiego zrobiłem rzeczy, które teraz wydają się dla mnie po prostu niewiarygodne, a jestem od prawie 2 lat w trakcie rozwodu i sam nie rozumiem, jak do tego doszło. Żona ograniczyła mi widzenia z dziećmi, a sama mówi, że się mnie boi. Nigdy nie byłem agresywny, zawsze byłem duszą towarzystwa, a od 2 lat zamknąłem się dla wszystkich, tylko nieliczne osoby dopuszczam do siebie, ale to też na moich warunkach, bo jak zaczynam się źle czuć i przychodzą jakieś myśli, to uciekam, by mnie nie widzieli. W rozsypce nie radzę sobie z tym wszystkim. Proszę o jakąś poradę, co zrobić.
Od dziecka miałem problemy z nauką bądź wykonywaniem jakiejś czynności przez dłużej
Witam serdecznie! Od dziecka miałem problemy z nauką bądź wykonywaniem jakiejś czynności przez dłużej, która była obowiązkiem, objawiająca się np. napięciem lub brakiem przyswajalności wiedzy. Przez to nie radziłem sobie zbyt dobrze w szkole (odrabianie lekcji było dla mnie niejednokrotnie mordęgą - tak samo, jak żmudne siedzenie w szkole), i to spowodowało, że nie skończyłem żadnego konkretnego kierunku ani nie zdobyłem żadnego konkretnego zawodu. Mam z tego powodu nie za wesołą sytuacje z pracą, bo nie mogę aplikować wszędzie tam, gdzie wymagane jest konkretne, kierunkowe doświadczenie i wykształcenie. Sprawia mi problem praca pod presją, gdzie jest dużo bodźców, gdzie trzeba wykonywać ileś rzeczy naraz. Z kolei, kiedy znajdę coś dla siebie, a mam kilka swoich pasji, potrafię się w nich zatracić i być w tym bardzo dobry, osiągnąć więcej niż wiele innych osób. Trochę tak jakbym nie potrafił wyjść poza swoją trajektorię. Szczególnie wiedza ścisła czy techniczna jest dla mnie bardzo problematyczna, nigdy nie umiałem też ,,wkuwać" czegokolwiek i tak samo męczę się, kiedy muszę wykonywać jakąś rzecz non stop. Od razu zaznaczę, że nie jestem osobą leniwą ani mało ambitną - po prostu nie potrafię chyba funkcjonować tak, jak większość. Odbieram więcej bodźców i szybciej czuję wyczerpanie plus to, co opisałem wyżej.

