Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

W jaki sposób przestać kochać kogoś, z kim nie możemy być?

W jaki sposób przestać kochać kogoś, z kim nie możemy być? Staje się to na tyle męczące, że nie pozwala normalnie funkcjonować.
User Forum

coorina

3 lata temu
Arkadiusz Parker

Arkadiusz Parker

Dzień dobry,

jeśli opisywany stan trwa nadal i utrudnia funkcjonowanie, może warto skorzystać z konsultacji psychologicznych - psychoterapeutycznych i/lub psychoterapii, by Pani zaczęła się czuć lepiej, poradziła sobie z niemożnością bycia z kimś kochanym.

Pozdrawiam i trzymam kciuki,

Arkadiusz Parker

3 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Magdalena Bilińska-Zakrzewicz

Dzień dobry, 

jezeli przykre uczucia stają się na tyle dojmujące, ze utrudniają funkcjonowanie, warto sięgnąć po pomoc psychoterapeutyczna w celu przepracowania tej straty i zastanowienia się nad cała sytuacja w towarzystwie terapeuty. Terapia może przyniesc ulgę w codziennym samopoczuciu, umożliwić poradzenie z żałoba po stracie, ale także pomoc w otwarciu się na nowe relacje. Pozdrawiam Magdalena Bilinska Zakrzewicz  

3 lata temu
Ida Bednarek

Ida Bednarek

Dzień dobry,

Myślę, że nie ma recepty na to, jak się “odkochać”. Trzeba po prostu przeżyć te nieprzyjemne uczucia, które są częścią naszego życia tak jak i te przyjemne. W przyszłości ta sytuacja będzie po prostu doświadczeniem. To, co Pan/i czuje teraz minie. Nie jest permanentne. Tak jak mija radość, śmiech, ekscytacja. Mija również smutek, złość i ból. 

 Warto przyjrzeć się temu “jak” to Pan/i robi, że nie może przestać kochać kogoś, kto nie odwzajemnia tych uczuć i po co ta relacja. Uważam, że jest to dobry czas, by nauczyć się być ze samą sobą. To może być piękna przygoda i droga do kochania siebie ;)

Pozdrawiam ciepło,

Ida Bednarek

2 lata temu
Marek Dudek

Marek Dudek

Proponuję przyjrzeć się tym uczuciom głębiej. Co sprawia, że takie emocje tak długo Pani towarzyszą. I są związane akurat z tą osobą. Pomoże Pani przeżycie żałoby po związku lub relacji z osobą. Pomoc psychologiczna pomoże Pani uporać się z trudnymi emocjami

Marek  Dudek

2 lata temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Witaj coorina :) Często trudno jest przestać kochać kogoś, kiedy nasza samoocena jest niska. Pracuj nad budowaniem swojej samooceny i poczuciem własnej wartości. Pracuj nad swoim rozwojem osobistym. Znajdź pasje, zainteresowania lub cele, które pomogą Ci skupić się na sobie i rozwinąć swoją tożsamość. Nie jest to łatwe ale możliwe, potrzeba czasu i zrozumienia, że życie rzuca nam wyzwania, których nie możemy zmienić. Dbaj o swoje emocje i dobrostan psychiczny w trakcie tego procesu. Jeśli czujesz, że nie możesz sobie poradzić samodzielnie, nie wahaj się szukać profesjonalnej pomocy. Terapia może być bardzo pomocna w radzeniu sobie z trudnymi uczuciami.

Pozdrawiam serdecznie i siły życzę !

 

2 lata temu

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z emocjonalnym uzależnieniem męża od rodziny?
Dzień dobry. Jestem z mężczyzną 4 lata po ślubie, znamy się od 8. Mam permanentny problem w związku. Chodzi o to, że mój partner jest bardzo uzależniony emocjonalnie od swojej rodziny (matki, siostry, jej dzieci 9 i 15 lat). Stawia ich przede mną, nigdy nie widzi ich niewłaściwego zachowania względem mnie, nie staje ze mną w jednym szeregu, są dwie strony - oni i ja. Najbardziej niepokojące dla mnie jest coś, czego w żaden sposób nie da się zmienić ani powściągnąć, a mianowicie przywiązanie mojego męża do dzieci jego siostry. Jego siostra jest wdową od ok. 7 lat. Chodzi o to, że traktuje ich jak swoje dzieci, ma jakieś instynkty ojcowskie względem nich. Musi koniecznie się z nimi widywać, najlepiej co dwa tygodnie, a kiedy się widują jest w stanie poświęcić im cały dzień, cały dzień zabaw, wychodzenia gdzieś z nimi, spełniania ich najmniejszej zachcianki, do tego przytulanie (gdy byli młodsi, nie ma to cech innych niż ojcowskie). To są bardzo rozczeniowe dzieci, bardzo rozpuszczone i przyzwyczjone do tego że wujek cały jest ich na wyłączność. Ja w czasie tych wizyt, w których uczestniczy jego matka i siostra z dziećmi, czuje się jak piąte koło u wozu, a mój mąż ma to gdzieś bo zajmuje się swoimi ukochanymi pupilkami (jego siostra rozmawia z jego matką o swoich sprawach). Zupełnie tak, że w momencie gdy ich widzi wszystko i wszyscy przestają się liczyć. Nigdy nie mogę złego słowa powiedzieć odnośnie tych dzieci, choć oni nawet nie powiedzą mi dzień dobry nieraz. Dodatkowo mój mąż jest bardzo uzależniony od tych wizyt, a ja ich nienawidzę, ale nie chcę żeby zawsze jeździł sam. Robi awantury gdy chcę coś innego zaplanować, nie liczy się z moimi uczuciami, bardzo częśto się o to kłócimy, on nie rozumie mnie, uważa że ma normalne relacje, ale zawsze chce siebie/nas dostosowywać do planów siostry. Inicjatywa spotkań zawsze wychodzi od niego, nie od jego siostry. Poza wizytami też ma stały kontakt z tymi dziećmi, bardzo się nimi przejmuje, zawsze się zainteresuje wszystkim co ich dotyczy, nawet najmniejszymi drobiazgami. Jego siostra ciągle wysyła mu ich zdjęcia, które on skrzętnie kolekcjonuje. Jest to bolesne, bo przedkłada swoich siostrzeńców nade mnie, jakby woli doprowadzić do rozpadu małżeństwa, niż zmienić swoje zachowanie na mniej zaangażowane :(. Mówi że jego mamie i siostrze to nie przeszkadza, tylko mnie, że ich po prostu lubi, ale to jest zdecydowanie zbyt lekkie określenie. Czuję się jakbym związała się z mężczyzną który ma dzieci z innego związku i ma z nimi zasądzone regularne wizyty, a tak przecież nie jest...Doszło do tego nie znoszę ich bardzo i mojego mężą też, już przestałam go szanować, ponieważ tak daje sobą rozporządzać jakimś dzieciom, nie da na nich złego słowa powiedzieć, a mnie obraża jak mówię w czasie kłótni że nie powinno tak być, że to nie jest normalne. Niestety, ale wzięło się to z tego, że mój mąż zanim mnie poznał, to nie miał nikogo i już wtedy inwestował cały wolny czas w swoją rodzinę, w te dzieci. Sygnały do mnie docierały, ale wedle kobiecego myslenia, miałam nadzieję że to się z czasem wyreguluje, szczególnie po ślubie. Ponadto mąż sam wychowywał się bez ojca i twierdził, że jego wujkowie zachowywali się tak jak on teraz. Ogólnie mąż jest dla mnie dobry, poza tym problemem nie mam większych zastrzeżeń, ale bardzo mi przeszkadza ta jego postawa i od jakiegoś czasu myślę że i tak jego uczucia do mnie nigdy nie będą więkswze niż do jego rodziny, siostrzeńców. Jest to myśl dla mnie bardzo niekomfortowa i nieznośna. Uważąm że żona powinna być najważniejsza, a przynajmniej od siostrzeńców! Myślę już o rozwodzie, czy cokolwiek da się w tej sytuacji zrobić? Byliśmy kiedyś raz u psychologa z mężem, zgodził się dla świętego spokoju, ale nic to nie dało.
Mam problem z zarządzaniem emocjami, mam też wrażenie, że czuję wszystko mocniej i niepohamowanie. Przez to rozstałem się z partnerką, co bardzo mnie męczy.
Witam. Mam bardzo ważne pytanie o co chodzi i dlaczego tak jest, że mimo że kocham swoją partnerkę i zależy mi na niej i to bardzo, po 4 latach związku się rozstaliśmy, ponieważ mimo że nie chciałem i nie chcę jej tego robić, to jednak ją ranię, okłamuje, krzywdzę, mimo że tego w ogóle nie chcę. W pewnym momencie też zaczynam się gubić w tym, co mówię lub pisze, mimo że chciałem ją wiele razy wesprzeć, coś doradzić - kończyło się zupełnie inaczej niż powinno, to znaczy, że dochodziło do kłótni, moich wybuchów, jakiś napadów złości. Mam jakieś przebłyski takiej normalności, że można ze mną o wszystkim porozmawiać, pośmiać się itd, ale powiedzmy drugi dzień nastaje i mam doła, nie chce mi się nic, nawet żyć, pełno wyrzutów sumienia i tym podobnych. Bardzo mnie to męczy, niestety nie stać mnie na psychologa prywatnie, a z nfz nadal czekam. W międzyczasie próbuję znaleźć odpowiedź o co chodzi, co jest ze mną nie tak, ponieważ nie chcę taki być. Bardzo ją kocham, próbuję z całych sił, aby do mnie wróciła, ale na przykład dziś jest super świetnie i wspaniale a na nazajutrz najczęściej jest obrót o 180 stopni. Bardzo proszę o pomoc, czuję lęk i obawy, wyrzuty sumienia, nieraz gniew i złość a jednocześnie strach, jakby wszystkie emocje naraz, których nie kontroluję. Nie kontroluję właśnie swoich odruchów, ja naprawdę nie chcę taki być, bardzo mnie to męczy. A co tym bardziej mówiąc jeszcze o mojej byłej partnerce. Wcześniej też myślałem, że sam się z tym uporam, ale im dłużej - tym gorzej, myślałem, że może to przez pracę czy stres i problemy finansowe, że to tak wszystko się połączyło. Dodam jeszcze, bo może być to kluczowe, ale choruję na SM a w moim przypadku Stwardnienie Koncentryczne typu balo.
Źle mieszka mi się z partnerką, chciałbym się wyprowadzić. Przechodzę kryzys, mam myśli samobójcze.
Mam problem, mieszkam z dziewczyną od 4 lat w jednym pokoju , tłumie w sobie to w jakim bałaganie żyjemy i raz na jakiś czas wybucham z tego powodu, bałagan jest głównie jej . Po takim wybuchu po znowu jakimś czasie wybucham z powodu finansów , zarabiam 2 razy więcej od niej , dostaję więc na życie i mieszkanie , tylko ja nic z tego nie mam i żyję w tym bajzlu, chce się uwolnić i wyprowadzić, ale od 2 lat mi to się nie udało, czuję, że stosuje jakieś psychologiczne triki, przez które rezygnuje, i ostatnimi czasy siada mi psychika, mam myśli samobójcze, w których nie czuję zawahania, gdybym miał to zrobić Co ja moge zrobić dalej ze swoim życiem, nie mam rodziny ani znajomych, moje życie to głównie praca.
Witam, obawiam się reakcji matki na moją wyprowadzkę. Jak mam jej o tym powiedzieć? Planuję wyprowadzić się za około rok, gdy będę pełnoletnia i zaoszczędzę trochę pieniędzy. Moja relacja z nią jest trudna...ciągle krzyki i kłótnie, nie mogę wychodzić z domu, gdy ktoś da mi pieniądze to ona chce żeby jej pożyczyć a w ogóle nie oddaje, komentuje mój wygląd, wagę, nie wspiera mnie, nie interesuje się mną ani moimi problemami. Myślę na tym, żeby powiedzieć jej o wyprowadzce po odebraniu kluczy czyli kilka dni przed samą wyprowadzą, żeby miała jak najmniej czasu na komentowanie tej decyzji..jestem pewna, że będzie mówić "nie poradzisz sobie" "po co to robisz, tu będzie Ci lepiej" "tak źle ci tutaj" itd. Nie chcę, żeby to zakończyło się kłótnią chociaż raczej tak właśnie będzie. Najgorsze jest to, że ona swoje powody o zostaniu będzie argumentować "ty nic w domu nie robisz, nie dasz sobie rady" "nie umiesz nawet gotować", może i jest w tym dużo prawdy,ale to jej wina bo zawsze mnie we wszystkim wyręcza i nie da mi nic zrobić, dlatego będę musiała nauczyć się tego sama...wiem, że będę wtedy pełnoletnia więc mogę decydować sama o sobie, ale nie wiem co zrobić, jak jej o tym powiedzieć, czy odciąć się i urwać kontakt...
Czy związek z zapracowanym partnerem rolnikiem ma przyszłość? Wątpliwości i presja rodziców

Mam dylemat od pewnego czasu...otóż jestem w związku już 2 lata. Mój chłopak jest z zawodu rolnikiem i dodatkowo jeszcze ma swoją działalność i ma mało dla mnie czasu latem. Praktycznie większość czasu spędzam sama, nawet w tygodniu jeżdżę do rodziców sama. Tydzień temu były urodziny mojego taty. Niestety mój partner nie mógł być na tych urodzinach, bo miał siewy i Oranie w polu. Moi rodzice tego nie rozumieją i cały czas mi mówią, że to nie jest partner dla mnie, że nic z niego mieć nie będę. Zastanawiam się coraz częściej czy nie mają racji w tym wszystkim.?

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.