Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner wymaga podziału wspólnych opłat na zasadach dla mnie nie okej. Co powinnam zrobić, czy to partner nie do życia?

Zaczęłam mieszkać niedawno z chłopakiem, z którym spotykam się od ponad pół roku. Pojawił się temat dzielenia się opłatami za zakupy spożywcze. On wcześniej wielokrotnie mówił, że nie jest dla niego ważne ile zarabiamy a w ten dzień powiedział ile zarabia - założył, że ja zarabiam więcej, więc pewnie jak się powinnam dokładać więcej. Dodam, że oboje zarabiamy więcej niż 99% społeczeństwa polskiego. Po szybkich wyliczeniach wyszło, że ja zarabiam o 10 tysięcy rocznie więcej od niego (dzisiaj okazuje się, że on zarabia o 5 tysięcy więcej ode mnie). W ogóle pisząc takie szczegółowe wyliczenia, czuję się zażenowana, że facet szuka okazji, aby mniej płacić procentowo, bo może ja więcej zarabiam od niego, ale to nie jest tutaj najważniejsze. On je około 30-50% więcej ode mnie. Nie gotuje, ja robię plany tego co będziemy jeść i za każdym razem pytam czy ten posiłek chciałby jeść i jest ok dla niego. On zaproponował, że będziemy płacić po połowie na zakupy spożywcze, ale on nie będzie się dokładał na "produkty luksusowe" takie jak maliny, borówki, mango itp. które kupuje raz na tydzień. Dodając do tego, że ja lubię "luksus" a dla niego ważne jest praktyczne podejście do życia, kupowanie polskich produktów i możliwość oszczędzania. Ujął to w ten sposób, jakbym była rozpieszczoną gwiazdą, która kupuje drogie nad wyraz produkty spożywcze, gdzie w praktyce mówimy o maksymalnie 150 zł na osobę w wyliczenie miesięcznym, o ile więcej musiałby zapłacić za jedzenie. Ja lubię zjeść naleśniki z malinami, zrobić sobie raz na tydzień lub dwa tygodnie łososia z mango i awokado albo zjeść do chleba awokado. Nie chce z tego rezygnować i nie chce się z tego tłumaczyć i nie chce jeść osobno tych posiłków, ponieważ on to uważa za towar luksusowy. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? Czy taki partner jest dobry na życie? Gdy nie rozumie potrzeb drugiej osoby? Czuję niechęć do niego, nie wiem czy słuszną, czy nie stresem związanym z przeprowadzką i zwolnieniem z pracy... Chciałabym również dodać, że niedawno zostałam zwolniona z pracy, w lutym kończy mi się wypowiedzenie i dostałam w piątek pierwszą odmowe w rekrutacji na kolejny etap a on zaczął taką rozmowę w niedziele. Mam oszczędności i do końca lutego będę miała jeszcze wypłatę, plus aktywnie szukam pracy i mam umówione rozmowę o prace.
Izabela Bojarska

Izabela Bojarska

Pisze Pani, że w ostatnim czasie wydarzyły się w Pani życiu dwie duże zmiany: utrata pracy i zamieszkanie z partnerem. Aktywnie poszukuje Pani zatrudnienia, co wymaga dużo energii. Jest Pani wystawiona na oceny potencjalnych pracodawców i ewentualne odmowy. Rozumiem, że na ten moment jest Pani finansowo zabezpieczona, równocześnie brak jasnej perspektywy, jak pod względem zawodowym będzie wyglądało Pani życie w najbliższym czasie, może budzić niepokój. Wyobrażam sobie, że rozmowy o finansach – kłopotliwe dla wielu osób – w Pani obecnej sytuacji mogą być jeszcze trudniejsze.

Równocześnie pierwszy okres wspólnego mieszkania to czas ustalania reguł, negocjowania warunków dotyczących podziału obowiązków, rozliczeń itp. Pod jednym dachem spotykają się osoby o odmiennych usposobieniach i potrzebach – poszukiwanie sposobów na ich pogodzenie jest ogromnym wyzwaniem, wiele par doświadcza na tym etapie konfliktów. Oboje z partnerem macie różne pomysły na dzielenie się opłatami za zakupy spożywcze. Z tego, co Pani pisze, odpowiedzialność za planowanie i przygotowywanie posiłków spoczywa wyłącznie na Pani, co może budzić frustrację. Rozumiem, że pojawią się wątpliwości, czy to odpowiedni partner – to naturalne, że zadaje sobie Pani to pytanie, wspólne życie prawdopodobnie przyniesie na nie odpowiedź. 

Pisze Pani o narastającej niechęci wobec partnera i zastanawia się, w jakim stopniu jest ona związana z jego osobą, a w jakim z tym, co aktualnie Pani przeżywa. Nasuwają mi się pytania o to, na ile partner jest świadomy trudnych emocji, z którymi się Pani mierzy, czy usłyszał, jakiego rodzaju wsparcia potrzebuje Pani od niego w tym okresie. Czy ma jasność odnośnie tego, jak widzi Pani kwestię rozliczeń za zakupy, jak czuje się z odpowiedzialnością za zapewnianie posiłków. Z jakiego powodu możliwość jedzenia produktów, które Pani lubi, jest dla Pani ważna. Im mniej bezpośredniej komunikacji na temat naszych potrzeb i tego, jak czujemy się z zachowaniami drugiej osoby, tym bardziej narasta niechęć wobec niej i dystans w relacji. Większości z nas nie nauczono tego, jak komunikować to, co przeżywamy – rozumiem, że jest to trudne, zachęcam jednak do podejmowania prób. Może Pani skorzystać z pomocy psychoterapeuty, w obecności którego łatwiej jest nauczyć się rozpoznawania swoich emocji i potrzeb, a także wyrażania ich w sposób bezpieczny dla obu stron. Być może jest szansa na to, aby z oponenta partner w większym stopniu stał się dla Pani źródłem wsparcia, jeśli zostanie do takiej roli zaproszony. Zachęcam Panią również do wyrozumiałości wobec siebie w tym trudnym czasie. Trzymam kciuki za znalezienie satysfakcjonującej pracy i otwartość na współpracę ze strony partnera.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Mam trudności z poradzeniem sobie z przeszłością partnerki oraz jej stylem życia. Niektóre sytuacje są dla mnie nie do pomyślenia.
Dzień dobry, piszę z sprawie kobiety, gdyż jest coś, z czym sobie nie radzę. Mianowicie spotykam się z 27 letnią dziewczyną, sam mam 32 lata i moja dziewczyna była z dzieciństwie molestowana, w życiu małoletnim miała 'związek ' w wieku 16 lat z facetem, który był od niej starszy o ponad 20 lat, straciła z nim dziewictwo. Imponował jej własną firmą itp. Zmanipulował ją mówiąc wprost i wykorzystał poprzez jej zagubienie w życiu. Następna sytuacja- wybrała się na domówkę ze znajomymi do hotelu u siebie w mieście, podczas tej imprezy została zgwałcona w wannie i na drugi dzień jeszcze do tej osoby napisała czy się przebada pod względem chorób, zrobił to - był czysty i żyła dalej. To wszystko jest dla mnie nie do pomyślenia i długi czas przez to nie przespałem wiele nocy i patrzyłem na nią inaczej niż przed tym wszystkim, jak o tym wiedziałem. Jest w ogóle taka osobą, że akurat idzie ze związku w związek, że tak powiem, jeden się w życiu kończył, jakieś 2 ms i kogoś poznała czy zwyczajnie jakoś tak wyszło, miała 2-letni związek z facetem o siebie o 15 lat starszym, brzydzi mnie ten fakt, że jakiś typ stary ją dotykał, nie potrafię pojąć jej myślenia, czym się kierowała, tłumaczyła, że rówieśnicy nie są dojrzali itp. Teraz obecnie mam problem z tym, że ma kolegów w pracy i jeden starszy od niej o 14 lat, zaprosił ją do siebie na imprezę na parapetówkę, ja ze względu na jej przeszłość mam w głowie te wszystkie sytuacje i jestem zadrosny i boję się również, że ktoś jej coś zrobi.. Odmówiła tej domówki, ze względu na mnie, bo mi z tym będzie żle. Dziś postanowiła mi oznajmić, że nie ma mnie na codzień ( bo nie mieszkamy razem, w innych miastach od 2ms) i brakuje jej towarzystwa i ma zamiar pójść z kolegą z pracy na spacer czy coś takiego, ja aż poczułem uderzenie gorąca w klatce piersiowej. Kompletnie sobie z tym nie radzę, naprawdę proszę o jakąś pomoc, poradę co zrobić, bo sam już błądzę.. .
Kryzys w związku po 8 latach - problemy z zaufaniem i rozwiązaniem konfliktów

Mam problem w relacji. Mam 26 lat w tym roku, mój narzeczony 27. Jesteśmy ze sobą od 8 lat. Ostatnio mamy bardzo duży kryzys. W złości powiedziałam bardzo wiele przykrych słów. Powiedziałam, że ktoś inny zaczął mnie doceniać, mimo że nie było to prawdą, kazałam mu się wyprowadzić, ale nie wyrzuciłam go za drzwi. Nie chciałam tego, ale nie umiałam zapanować nad emocjami. Ciągnie nas do siebie, ale nie umiemy rozwiązać naszych problemów. On nie umie mi wybaczyć tych słów, nie potrafi mi zaufać. W lutym się wyprowadził, próbowaliśmy się dogadać, ale jednak bezskutecznie. Narzeczony ma też problem ze sobą, czuję, że zgubił siebie i nie może siebie odnaleźć. Twierdzi, że wszystko wydaje mu się bez sensu.

Jak poradzić sobie z obsesyjną zazdrością i lękiem w związku?

Wpadłem w straszną zazdrość o dziewczynę. Od 2 miesięcy nie mogę przestać myśleć negatywnie, ciągle się martwię. Mój organizm jest na wyczerpaniu. Mam przyspieszone bicie serca, i wszystkie inne objawy stresu. Nie potrafię się skupić, nawet nie sprzątam w domu, co jest po prostu dla mnie szokiem. Ona mnie uspokaja, mówi, żebym ufał, a mnie coś kusi wiecznie, żeby sprawdzać, kontrolować. Przez to jest jeszcze gorzej. Wczoraj sprawdziłem jej telefon, choć czułem, że to mi nie pomoże. Mam straszne wyrzuty sumienia. Powiedziałem jej o tym, omal nie zerwaliśmy, to co zobaczyłem, nie było jednoznaczne, ale nie uspokaja mnie. Teraz boję się z nią o tym porozmawiać, bo nie wiem, jak zareaguje. Mam lękowy styl przywiązania, ciągły overthinking, radziłem sobie z tym, lecz teraz czuje, że mnie to przerasta. Czuje, jakby piekło chciało mnie wciągnąć, ciągłe pokusy, później działanie z lęku a na koniec wstyd i poczucie winy. I tak cały czas to błędne koło. Już raz mi się udało z tego wyjść i wszystko zaczęło się układać, a teraz znowu czuje ,jakbym przyciągał złe sytuacje, przez to moje negatywne myślenie. Jak z tego wyjść? Zaufać? Zostawić wszystko tak jak jest? Czy próbować z nią o tym porozmawiać? Myślałem nad terapią CBT. Ale po prostu jestem w rozsypce.

Nie chcę być dłużej w związku, ale czuję wyrzuty sumienia, gdy mam go zakończyć
Mam chłopaka, od dłuższego czasu się w ogóle nie dogadujemy, ja już nie czuję się komfortowo będąc z nim, a tym bardziej jak mnie przytula, czuję, że chce to zakończyć tym bardziej, że zakochałam się w kimś innym. Nie wiem jak to zrobić, ponieważ boję się, że go zranię i że będzie miał zepsute życie przeze mnie, przez co czuję ogromne wyrzuty sumienia, że już nie chce tego kontynuować i interesuje mnie ktoś inny. Nie wiem co robić tym bardziej, że mama mi mówi co powinnam zrobić i jak bardzo jestem okropna w tej sytuacji. Mogę prosić o pomoc?
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.