Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam pytanie . Jestem mężatką od 16 lat, mamy 2 dzieci, chłopaka 11 lat i dziewczynkę 7 lat. W tym czasie na wspólnych wakacjach byliśmy tylko 3 razy

Mam pytanie . Jestem mężatką od 16 lat, mamy 2 dzieci, chłopaka 11 lat i dziewczynkę 7 lat. W tym czasie na wspólnych wakacjach byliśmy tylko 3 razy. Za pierwszym zagroziłam mężowi, że się rozwiodę z nim, za drugim on zaproponował wyjazd w góry, a za trzecim zrobiłam awanturę, więc spędziliśmy urlop w rodzinnym mieście korzystając z basenu, kina teatru itp. Rok temu obiecał mi, że urlop spędzimy razem, ale dostał urlop w innym terminie (tłumaczył się, że źle w firmie zanotowali termin). Mamy jechać w listopadzie na wyjazd we dwóch (czyli bez dzieci pierwszy taki wyjazd) który był wcześniej planowany, ale on pytał mnie czy może z nami jechać jego brat, za rok także chce, aby jechał z nami i naszymi dziećmi jego brat kawaler. Czy to jest normalne? Jak jadę do siostry czy do mamy, on nie chce z nami jechać. Namówić go na jakikolwiek wyjazd czy wyjście jest trudne. Nie spotyka się często bratem. Nie chodzą na piwo. Spotykają się wtedy, kiedy jeden z nich potrzebuje pomocy drugiego np. naprawić auto, skosić trawę itp. Nie ma znajomych. Dodam jeszcze, że kiedy dzieci były małe, proponowałam mężowi, aby zabrał brata oraz osobiście szwagrowi, aby jechał z nami, ale wtedy nie chciał ani jeden, ani drugi. Nie wiem czy mąż chce jeździć z bratem, czy jego brat chce jechać z nami. Czy taka sytuacja jest normalna? Dodam, że wcześniej kilka razy byłam na wakacjach ja z dziećmi. Dostałam pieniądze które starczyły na bilet i noclegi oraz może 3 dni pobytu. Resztę pieniędzy to zaoszczędzone z domowego budżetu, odkładane cały rok. Raz w roku z przyjaciółką jadę gdzieś na 3-4 dni. (Bez męża i dzieci) Zbieram cały rok z kieszonkowych. Domowymi obowiązkami dzielimy się. Co sądzicie o moim mężu, bo już straciłam cierpliwość. Czy to normalne, że nie spędzamy czasu razem, że nie lubi jeździć, nie ma znajomych. A jak już gdzieś jedziemy czy to z dzieciakami, czy bez, to chce zabrać brata?
User Forum

Siostra

2 lata temu
Klaudia Fila

Klaudia Fila

Jak najbardziej ma Pani prawo do odczuwania frustracji i złości w związku z podejściem męża, którego Pani nie rozumie. W Pani wiadomości pojawia się sporo pytań i niewiadomych, dotyczących intencji męża, na które tylko on jest w stanie odpowiedzieć. Myślę, że pod tymi odmiennymi dążeniami co do wakacji kryje się coś więcej. Niewiele napisała Pani o funkcjonowaniu Waszego małżeństwa na co dzień, ale pojawiło się stwierdzenie, że nie spędzają Państwo czasu razem. Czy w takim razie czuje się Pani stabilnie i bezpiecznie w relacji z mężem? Czy on się tak czuje? Te pytania dotyczą Was obojga i też razem powinni Państwo poszukać przyczyn i rozwiązania. Najlepiej zacząć od szczerej rozmowy, a gdyby była trudność warto skorzystać z pomocy specjalisty i podjąć terapię małżeńską. 

 

Pozdrawiam, 

Klaudia Fila

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Toksyczny i przemocowy ojciec wobec mnie, rodziny, w tym mamy.
Witam serdecznie, mam 27 lat, piszę tutaj, ponieważ mam poważny problem z moim toksycznym ojcem, nie tylko ja z resztą, ale także moja matka, moje rodzeństwo, a także obcy ludzie, którzy z nim przebywają. Jest to osoba agresywna, chamska, o prostackim zachowaniu, traktuje ludzi przedmiotowo, z góry wszystkich uważa za głupich, leni i nieudaczników życiowych, często naśmiewa sie z poszczególnych ludzi, wypatrzył sobie kilka ludzi po pastwienia się na nich, w tym mnie, niestety. Wiele razy mnie wyzywał, poniżał, a nawet groził pobiciem, w obecności obcych ludzi, i na konću końców, robi z siebie ofiarę, jakby to ludzie byli źli, a on jeden dobry. Moją matkę wyzywał tak samo od k*rew, brudasów. Niestety, ten człowiek przysporzył wiele problemów mojej rodzinie i niestety muszę przebywać, jak na razie z tym człowiekiem, chociażby w pracy, gdzie moim szefem jest mój brat starszy. Przez taki "trening" z jego strony, pogorszyło mi sie zdrowie psychiczne, często ogarnia mnie smutek, płacz i złe myśli, w których rozważam czasami śmierć. Moja matka cały czas mówi mi, żebym sie do niego nie odzywał, ale jak mam to zrobić, skoro prędzej czy później sie mnie o coś zapyta, a ja nie odpowiem i będzie kolejny niepotrzebny konflikt. Nie wiem co mam robić z tym wszystkim.
Bezpłodność - czy można przepracować samemu ten problem?
Dzień dobry, mam 26 lat, dwa lata temu dowiedziałam się że nie mogę mieć dzieci. Diagnoza straszna, poczułam że cały mój życiowy plan się posypał. W ciągu tych paru lat "przetrawiłam" trochę cała tą sytuację, jestem w stanie otwarcie mówić o swojej przypadłości. Niestety nadal czuję niepokój jeśli chodzi o przyszłość. Czuję wewnętrzna blokadę przed planowaniem przyszłości z partnerem, który cały czas mnie wspiera. Boje się że coś co planuje i czego bardzo chce znów legnie w gruzach. Dodatkowo problemem staje się obecność dzieci. Coraz trudniej mi przebywać w ich otoczeniu. Czuję też zazdrość i niesamowity żal, kiedy dowiaduje się że znajomi spodziewają się dziecka(mimo to staram się cieszyć ich szczęściem). Nie chce dopuścić do sytuacji kiedy stanę się zgorzkniałą starszą panią, z garstką kotów, tym bardziej że bardzo chciałabym stworzyć rodzinę. Rozważam adopcje, choć tak jak pisałam wcześniej boję się czegokolwiek planować. Niezwykle irytuje mnie także obecna sytuacja w kraju ,gdzie nie ma kompletnie wsparcia dla osób bezpłodnych. Nie otrzymałam żadnej pomocy psychologicznej, właściwie więcej o swojej diagnozie dowiedziałam się chodząc od lekarza do lekarza. Tutaj moje pytanie czy jest sposób aby samodzielnie przepracować ten problem?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu?
Jak poradzić sobie z emocjami i myślami po rozstaniu/porzuceniu? Mój były partner byliśmy razem 11 lat, odszedł z dnia na dzień, zostawił mnie i nasze dziecko (9 lat). Traktuje nas jak obce, oczernia przed obcymi ludźmi, kontakt przyjedzie raz na tydzień, dziecko jest niepełnosprawne intelektualnie. Opieka po mojej stronie 24h/7 (jestem na świadczeniu pielęgnacyjnym). Ma kobietę starszą od siebie o 15 lat, odszedł do niej i jej dzieci. Ja nie radzę sobie, czuję wściekłość i żal do niego. Przed nim nie miałam nikogo, mam 28 lat, on ma 32. Sama opieka nad dzieckiem wykańcza mnie psychicznie, a on jeszcze dokłada (nie płaci nic) i funduje stres.
Jak radzić sobie z trudnymi emocjami u dzieci podczas opieki nad bratankiem i córką
Opiekuję się czasami 4 letnim bratankiem. Jestem zawsze wtedy z moją 1,5 roczną córką. Bratanek przejawia zachowania niezgodne z moim systemem wartości. Nie mam możliwości kompletnego odstąpienia od tej opieki, jest ona sporadyczna, czasami dwa razy w tygodniu, czasami dwa tygodnie przerwy. To z czym sobie nie radzę to cykl w który wpadamy gdy napotykamy przeszkodę na przykład: bratanek wyrywa z rąk córki zabawki lub celowo chodzi za nią i zabiera rzecz po którą ona chce sięgnąć, przerywam tę praktykę, tłumaczę dlaczego nie jest to właściwe, zazwyczaj wtedy jest krzyk bratanka, bieganie po całym pokoju rzucając rzeczami, wtedy proszę go aby zebrał te rzeczy, zawsze mówi nie albo zaczyna powtarzać po kilkadziesiąt razy „nie, nie, nie” wtedy podchodzę do niego, kucam, proszę jeszcze raz żeby podniósł wyrzucone rzeczy, jeżeli protestuje, biorę go pod paszki i idziemy (niestety mniej lub bardziej) na siłę do rzuconej rzeczy i odkładamy ją na miejsce (czasami sama jego rączkami to podnoszę) ale bez szarpania. Po tym, jeżeli jest na to przestrzeń proponuje coś innego niż zabawa na przykład że idziemy teraz umyć zęby albo może teraz poczytamy książkę, niestety zazwyczaj tej przestrzeni nie ma, jest dalszy krzyk, rzucanie wszystkim co dotkną jego ręce, albo płacz i kładzenie się na podłogę. Moja córka zazwyczaj do pewnego momentu obserwuje to blisko mnie albo wtulona w moje nogi, aż w końcu zaczyna płakać, wtedy mam dwoje płaczących/w emocjach dzieci. Instynkt mi podpowiada że muszę zaopiekować się moją córką która się boi ale myślę że to też zaognia sprawę, bo czuję że zostawiam bratanka w trudnych emocjach. Zazwyczaj kończy się to karmieniem piersią córki, a bratanek zaczyna się czymś bawić, jestem po całej tej sytuacji już zmęczona (krzyki i emocje trwają około 30-40 minut) i kładę dzieci spać (gdzie po drodze też jest kilka małych wybuchów emocji) albo „doczekuję” przyjścia rodzica, bez proponowania żadnych aktywności bratankowi. Jak unikać tej spirali i jak postępować
Dzień dobry mam pytanie odnoście stresu, czy to że skubię skórki przy paznokciach zauważyłam że w sytuacjach stresowych głównie, to jest objaw jakiś problemów psychicznych które trzeba leczyć? Dodam że często kończy się to ranami i są to nawet blizny z dawnych lat do połowy palca. Drugie pytanie, staramy się z mężem o dziecko ale bardzo stresują mnie myśli o porodzie naturalnym, czy można to leczyć, czy istnieje jakaś terapia?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.