Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Biologiczny ojciec chce kontaktu z dzieckiem po 5 latach. Jak wprowadzić dziecko w sytuację?

Syn obecnie ma prawie 8 lat. Jego biologiczny ojciec nie miał z nim kontaktu od jakiś 5 lat. Syn go nie pamięta. Mojego obecnego partnera traktuje jako tatę, aczkolwiek wie, że nie jest on jego "prawdziwym" tatą. Biologiczny ojciec zaczął się interesować synem, wyraża chęci nawiązania kontaktu z dzieckiem. Jak najlepiej wprowadzić taką osobę do życia dziecka, jak mu wytłumaczyć, czemu ojca nie było przez prawie całe jego życie, a teraz się pojawił. Jak najlepiej podejść do tego tematu, żeby dziecko jak najlepiej zaklimatyzowało się w tej sytuacji?
Irena Kalużna-Stasik

Irena Kalużna-Stasik

Dzień dobry,

Wprowadzenie biologicznego ojca do życia dziecka, który przez długi czas nie był obecny, może być trudnym i delikatnym procesem, który wymaga uwagi na potrzeby i dobro dziecka. Potrzebuje Pani przeprowadzić rozmowę z dzieckiem na temat biologicznego ojca, która powinna być prowadzona w sposób odpowiedni do jego wieku i zrozumienia z szacunkiem dla dziecka i jego relacji. Wytłumaczyć dziecku, że biologiczny ojciec chce nawiązać kontakt z nim. A pani ze swojej strony też potrzebuje wspomnieć dziecku, że zapewni pani mu wsparcie i że  priorytetem jest jego dobro i szczęście. W tej niełatwej dla Was sytuacji, być może pani synek też będzie potrzebował coś zakomunikować, ważne jest aby pozwolić mu na wyrażenie jego uczuć bez oceniania. Prawdopodobnie nie będzie dla pani to łatwa rozmowa, ale warto podejść do tego z cierpliwością i zrozumieniem. W przypadku potrzeby, może warto rozważyć wsparcie psychologiczne dla dziecka. Czasami profesjonalny terapeuta może pomóc dziecku lepiej zrozumieć i przetworzyć te nowe zmiany w jego życiu.

Irena Kalużna-Stasik

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Zielińska-Świątek

Paulina Zielińska-Świątek

Droga Pani,

Jestem pod wrażeniem troski o syna i świadomości ważności tejże sytuacji jakim jest powrót biologicznego ojca i chęć zaopiekowania tego u specjalisty. 

Jeśli syn wie, że partner nie jest jego prawdziwym tatą, to już dużo. Moim zaleceniem byłoby porozmawianie z biologicznym ojcem o chęci odbudowania kontaktu z synem. Jakie ma wobec tego plany? Czy ten powrót i kontakt będzie już na stałym poziomie i czy nie urwie się znowu na kilka lat. Ważne, aby wprowadzenia z powrotem taty było przemyślaną i rozsądną decyzją, by dziecko na nowo nie zderzyło się z utraconą relacją. Więc ten obszar zaleciłabym aby Państwo porządnie przedyskutowali i ustalili sobie zasady tego powrotu do dziecka.

Jeśli chodzi o rozmowę z dzieckiem - w wieku 8 lat dziecko jest świadome co się dzieje w jego życiu, w relacjach rodzinnych, zauważa wszelkie zmiany, nastroje, zachowania. Proszę przede wszystkim zapytać go o jego chęci, co on sądzi na temat ponownego spotkania z biologicznym ojcem, czy chce - czy ma w związku z tym jakieś plany, obawy, jak się z tym czuje, jakie emocje/uczucia się w nim pojawiają. Proszę go wysłuchać i niczego nie narzucać, nie przyspieszać. Jeśli chodzi o powód nieobecności ojca przez całe życie - warto postawić na szczerość (w granicach adekwatności sytuacji do wieku dziecka). Zalecam omówić to też z powracającym ojcem i przyjąć jedną, spójną, szczerą wersję. Ważne, aby wziąć pod uwagę, że dziecko dorasta, więc prędzej czy później prawdziwa przyczyna  nieobecności może ujrzeć światło dzienne, a wtedy pojawi się poczucie bycia oszukanym przez dwie bliskie dziecku osoby.

Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek 

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak pomóc dziecku w adaptacji w przedszkolu: obserwowanie zamiast uczestniczenia

Córka w wieku trzech lat zaczęła uczęszczać do przedszkola. Dotąd była pod opieką babci i dziadka. Jest wygadanym i bystrym dzieckiem, ale nie ciągnie jej do dzieci. W przedszkolu przebywa 4 godziny dziennie. Początkowo płakała rano i przy odbieraniu, aktualnie jest dużo lepiej. Córka zna wszystkie wierszyki i piosenki, w domu lubi bawić sie w przedszkole (odtwarza to co obserwuje) ale w placówce nie bierze udziału w aktywnościach, siedzi z boku i przyglada się. W ostatnich dniach mialam okazję obejrzeć kilka zdjęć z przedszkola, na których widać, że córka cały czas siedzi w fotelu (w sali stoi fotel, wbiła sie w niego i stamtąd wszystko obserwuje). Mam wrażenie, że wchodzi do sali i przeczekuje w fotelu te kilka godzin aż ja odbierzemy. Nie chce też za wiele jeść, dlatego nadal nie wydłużamy jej pobytu w placówce. Myślałam o rozmowie z wychowawcą (chciałam zapytać czy panie zachęcają ją choć trochę aby wstała z tego fotela) ale minęło 1,5 miesiąca i może powinnam dać jej wiecej czasu i nie naciskać. O przedszkolu mówi, że lubi tam być. Nie widzę też niekorzystnych zmian w jej zachowaniu (poza przedszkolem) i nie chciałabym rezygnować, choć mam możliwość zapewnienia jej opieki i podjęcia kolejnej próby za rok.

Jak pomóc dziewczynie z myślami samobójczymi i problemami w domu?

Boję się o życie mojej dziewczyny, ma duże problemy z rodzicami, którzy często wyżywają się na niej (słownie), karają za najmniejsze drobnostki, obrażają i często sprawiają wrażenie, jak by im w ogóle na niej nie zależało. Moja dziewczyna ma przez to duże problemy psychiczne. Ponad rok temu miała już próbę samobójczą i coraz częściej mówi, że chce się zabić, powiedziała nawet, że jeżeli do czerwca (jej 18 urodzin) się nic nie zmieni, to obiecuje, że się zabije. Dzisiaj jej rodzice odkryli jej blizny po samookaleczeniu i zamiast z nią porozmawiać, tylko zaczęli ją obrażać, boi się, że po powrocie z wyjazdu, na którym teraz jest, jej rodzice będą dla niej jeszcze gorsi. Próbowałem jej pomóc, wielokrotnie z nią rozmawiałem, ale to nic nie daje, nie pozwala mi też umówić ją na wizytę u psychologa (w tajemnicy przed rodzicami) nie wiem, co mogę zrobić.

14-letnia pasierbica kłamie, kradnie i jest wredna – jak reagować jako mama i pomóc córce?
witam jestem mamą 10 letniego chłopca (rodzony syn) oraz 14 letniej córki (pasierbica) która jest obecna w moim życiu od 12 lat od roku czasu zamieszkała z nami na stałe . Jej mama powiedziała że już sobie z nią nie radzi ponieważ kłamie, kradnie i jest wredna i niebezpieczna dla młodszego rodzeństwa. Nie chciałam w to wierzyć ponieważ znam ją od maleńkiego i kocham ją z całego serca. Lecz okazuje się że jest to prawda . Oprócz tego jest bardzo mściwa. Próbowałam dotrzeć do niej na wszelkie sposoby , ponieważ zawsze miałyśmy bardzo dobre relacje między sobą od zawsze mówi do mnie mamo a dla mnie jest moją córeczką . Nie potrafię zrozumieć co ją tak zmieniło . Proszę o poradę .
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak. Bardzo dużo osób w tym moi najbliżsi, skrzywdzili mnie (szantaż emocjonalny,..., czy molestowanie (przez konkretną osobę)). To wszystko głównie działo się podczas pandemii. Pogorszyły mi się oceny, samopoczucie i ogl z takiej energicznej, optymistycznej, kreatywnej dziewczyny zmieniło się na takie pudełko bez dna. Nie wiem, jak inaczej to określić - bardzo często mylę rzeczywistość ze snem/moimi myślami/fikcyjnym światem, mam wrażenie często, że to, co się w danej chwili dzieje to nie jest prawdziwe, albo że czas inaczej płynie (zbyt wolno jak wejdę w taki jakiś stan, a kiedy z niego wyjdę, to mam wrażenie, że za szybko). Nieustanne poczucie pustki, nic dosłownie nic nie czuję. Często mam wrażenie, jakbym się zaczynała dusić (mam problem z oddychaniem czy przełykaniem, z niewiadomego powodu), albo jakby mnie coś przygniotło (czuję się strasznie ciężka), praktycznie cały czas mam wrażenie jakbym była na jakiś prochach (kręci mi się w głowie, jestem zmęczona nie zależnie jak długo lub krótko śpię, mdłości, bóle głowy, wszystko potrafi mi wirować przed oczami albo się po prostu rusza (odsuwa/przysuwa, zmniejsza/zwiększa)). Boli mnie bardzo często brzuch (ciśnie). Około 3 lata temu znienawidziłam siebie - wygląd, charakter, no wszystko. Cały czas zazdrościłam moim rówieśnikom dosłownie wszystkiego. Znienawidziłam się na tyle, że przyśniło mi się, jak umieram w bardzo bolesny i dość długi sposób (jakbym czuła, że właśnie na to jedynie zasługuje) i od tamtego czasu zasłaniam się (nie świadomie/automatycznie) lepszą wersją siebie, która nie istnieje i nie zaistnieje (mam całkowicie inny charakter, budowę ciała, głos, WSZYSTKO). Często też wyobrażam sobie śmierć, albo cierpienie moich bliskich (tak jakbym im tego życzyła, a ja często nie robię tego świadomie, po prostu myśli same mi się nasuwają) lub swoją. Nie potrafię się skupić i mam problemy z pamięcią (wszystko pamiętam jak przez mgłę), nie potrafię powiedzieć, co robiłam wczoraj, nawet godzinę temu (muszę się intensywnie zastanowić/skupić, żeby sobie przypomnieć, albo wszystko poukładać ). Nie lubię, jak ktoś zadaję mi dużo pytań, bo nie umiem się wysłowić/opisać, albo określić, o czym myślę. Gadam do siebie często (bardziej do głosu w swojej głowie, albo ludzi, których obok mnie nie ma, ale istnieją i nie mówię jedynie o wymyślaniu scenariuszy). Często mam wrażenie, że jestem obserwowana, nie czuję się bezpiecznie, codziennie mam takie mini ataki paniki - duszności, przyśpieszone tętno, potliwość, wspomniane wcześniej mdłości i zawroty głowy, drżenie (nie widać tego, ale ja czuję, jak się trzęsę w środku, czasem tak bardzo, że ciężko mi coś utrzymać w rękach), nie czuję się zrozumiana i mam wrażenie, że wszyscy są negatywnie do mnie nastawieni. W grudniu zaczęłam się se!f h@rmow@ć, przestałam, jak mama zobaczyła i minęły prawie dwa miesiące. Znalazłam parę godzin temu ostrze od temperówki, którym sobie robiłam krzywdę i nagle nabrałam giga ochoty znowu to zrobić, poddałam się pokusie i zrobiłam sobie trzy kreski, poczułam dziwną satysfakcję (nie jestem masochistką, bo nie przepadam za uczuciem bólu). Ja od zawsze tłumie w sobie emocję - złość, smutek, itd. ale zawsze trzymałam to w sobie, jak przestałam czuć cokolwiek to zaczęłam być bardziej obojętna, ale jednak bywały sytuację wywołujące u mnie stres, niepokój, itd. i choć nie okazywałam tego, albo nie czułam jakoś specjalnie, to jednak czułam, że to we mnie siedzi (czułam ciężar przygniatający mnie psychicznie). Nie płacze, często czuję, że potrzebuję, ale nie potrafię, jak mi się chcę płakać to albo zbiera mi się Jedynie do powieki, albo zaczynam się śmiać. Jakiś czas temu powróciły moje tiki nerwowe z czasów przedszkolnych/klas 1-3, albo po prostu jakieś moje takie dziwne zachowania (np. muszę przejść obok konkretnej strony słupa, albo muszę stać w odpowiedniej odległości czy z odpowiedniej strony kogoś, bo inaczej robię się nerwowa i czuję się zagrożona). Jestem wrażliwa na hałas (nie lubię, jak ktoś bardzo głośno mówi, bo mnie zaczynają boleć uszy i robi mi się słabo). Nie wiem, co jeszcze dopisać, to są takie najważniejsze rzeczy. Przepraszam za tak długi opis, nie chciałam opuścić czegoś ważnego.
Jak pomóc osobie z myślami samobójczymi, depresją i samookaleczeniem?

Jak mogę pomóc osobie z problemami (myśli samobójcze, depresja, samookaleczenie)

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.