Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wspierać 11-latkę wykluczoną przez koleżanki w nowej szkole?

Córka 11 lat zaczęła nową szkołę we wrześniu, początek był świetny, ale od kilku tygodniu koleżanki wykluczają ja z grupy, powiedziały, że jest pasywnie agresywna i nie chcą się z nią już kumplować, unikają ja, córka nie bardzo wie co zrobiła i bardzo to przezywa. Nie wiem, Jak ja wesprzeć w tej sytuacji, co doradzać, powinna się w tej sytuacji zachowywać

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Wyobrażam sobie, że zarówno dla córki, jak i dla Ciebie jako rodzica to bardzo trudna sytuacja. Wykluczenie z grupy rówieśniczej, szczególnie na początku nowej szkoły może być naprawdę bolesne. Myślę, że zanim przejdziesz do doradzania córce, co mogłaby zrobić, najpierw warto w ogóle z nią o tym porozmawiać i pomóc jej nazwać jej uczucia bez oceniania. To da jej poczucie bezpieczeństwa i będzie czuła się akceptowana. Ważne, żebyś ją podbudowała, pokazała, że zachowanie koleżanek nie świadczy o jej wartości i nie zawsze trzeba zabiegać o względy innych osób. Być może ma wokół się inne koleżanki lub kolegów, z którymi mogłaby zbudować relacje? Warto też porozmawiać z wychowawcą klasy, by wsparł córkę szczególnie, w sytuacjach, gdy jest odtrącana. 

 

Trzymam mocno kciuki,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

towarzyszenie dziecku w trudnościach związanych z nawiązywaniem relacji i nawigowaniem życia szkolnego jest bardzo wymagające. Proszę pamiętać, że nawet jeśli nie ma Pani gotowego rozwiązania na dane problemy córki, to uważna obecność, życzliwość i szczere zainteresowanie mają niesamowicie terapeutyczne działanie. W ten sposób zapewnia Pani bezpieczne środowisko poza szkołą, w którym córka może znaleźć schronienie, nazwać i przeżyć swoje uczucia. Czasem (zarówno nam jak i dziecku) potrzebne jest aby ktoś po prostu powiedział "Wiem, że to może być dla Ciebie bardzo trudne. Jestem tu z Tobą"

 

Może warto byłoby skonsultować sytuację ze szkolnym psychologiem lub chociaż nauczycielem, może jest szansa na jakąś mediację? 

 

Pozdrawiam serdecznie

Monika Figat, Psycholog

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

to bardzo trudne, kiedy jako rodzic obserwuje Pani, że córka doświadcza odrzucenia i przykrych sytuacji w nowym środowisku. 

Niestety, nie ma Pani wpływu na zachowanie innych dzieci, dlatego ważne jest, aby skupić się na tym, co można zrobić, czyli na wsparciu córki i pracy nad akceptacją tej sytuacji. Najważniejsze w tym momencie jest bycie blisko niej emocjonalnie, rozmowa o tym, co czuje i myśli córka - pozwolić jej doświadczana złości, czy żalu przy Pani. Warto zachęcać ją, aby opowiadała o swoich emocjach, o smutku, złości, poczuciu niesprawiedliwości i pokazywać, że ma prawo tak się czuć - w subtelny sposób, akceptując jej emocje. 

 

Można też wspólnie próbować zrozumieć - poprzez rozmowę, co mogło się wydarzyć, tłumacząc, że przyczyn może być wiele: np., czasem to nieporozumienia, zmiana dynamiki w grupie albo potrzeba dzieci, by znaleźć „swoje miejsce”. Ważne, by córka czuła, że ma w Pani oparcie i że jej wartość nie zależy od opinii rówieśników. Z czasem, jeśli poczuje się bezpieczniej i pewniej, łatwiej będzie jej nawiązywać nowe relacje lub odbudować te wcześniejsze.

 

Pozdrawiam,

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta 

Marta Lewandowska-Orzoł

Marta Lewandowska-Orzoł

Dzień dobry, 


wykluczenie przez rówieśników to bardzo trudne doświadczenie. Świetnie, że chce Pani córkę wesprzeć i nie bagatelizuje Pani jej problemów. 
Na początek warto przede wszystkim porozmawiać jeszcze raz z córką i nazwać oraz zaakceptować jej emocje, np. mówiąc: widzę, że Ci trudno, chyba jest Ci bardzo smutno. 
Następnie można się razem z córką zastanowić co zrobić w tej sytuacji. Wypiszcie różne pomysły - niech prym w wymyślaniu wiedzie córka, a Pani niech będzie wsparciem lub lekką inspiracją gdy córka będzie miała trudność coś wymyślić. Przyjrzyjcie się wszystkim pomysłom, nawet tym, które wydają się nieodpowiednie. 
Często jest tak, że same pomysły na poprawę sytuacji już sprawiają, że dana trudność staje się chociaż trochę łatwiejsza, a przy okazji sprawdzi Pani czy np. córka chciałaby aby poszła Pani do wychowawcy, a może potrzebuje nowych zajęć dodatkowych, podczas których będzie miała szanse poznać inne koleżanki, a może jeszcze bardziej pomocne będzie zorganizowanie wspólnego czasu dla dziewczynek poza szkołą itd. 
Trzymam za Was mocno kciuki

Pozdrawiam 
Marta Lewandowska-Orzoł 

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Gdy mąż manipuluje i znęca się psychicznie co robić?
Gdy mąż manipuluje i znęca się psychicznie co robić?
Czy moje bóle głowy mogą być spowodowane przemocą psychiczną ze strony męża?
Chciałabym jak najbardziej przejrzyście napisać o tym co mnie dręczy, mam nadzieję, że mi się uda. Jestem mężatką, mamy trójkę dzieci w wieku nastoletnim. Od września zeszłego roku męczą m nie bardzo silne bóle głowy pojawiające się nieregularnie, z częstotliwością 1, 2 razy w tygodniu. Próbowałam samodzielnie znaleźć przyczynę i eliminowałam różne rzeczy. Nic nie przynosiło rezultatu. Ostatnio swoje podejrzenia skierowałam na zachowania mojego męża i to co te zachowania ze mną robią. Przypomniałam sobie, że będąc nastolatką miałam również nawracające silne bóle głowy, badania nie wykazały przyczyny. Po czasie doszłam, że przyczyną był stres związany z kłótniami rodziców, pijactwem taty i biciem mamy. Bóle ustały, gdy mama wyjechała i skończyły się kłótnie. Wróćmy do mojego męża, ostatnio uświadomiłam sobie, że bardzo często z błahego powodu się bardzo denerwuje i w jakiś sposób negatywny oddziałuje to na mnie. Wg mnie powody są bardzo błahe, np. pozostawiony kabelek do ładowania podłączony w aucie (mój mąż, uważam że jest pedantem) - wtedy mąż ostentacyjnie wyszarpuje ten kabelek, albo idzie z czymś i ktoś stoi mu na drodze, ostatnio w takiej sytuacji przepchnął najmłodszego syna, albo np. gdy mąż wraca po 24h w pracy jest nie w humorze (kiedyś Go zagadywałam, pytałam co się stało, to słyszałam w odpowiedzi "o co Ci chodzi? Normlanie się zachowuję", odpuściłam, przestałam pytać, daję mu przestrzeń, idę do innego pokoju) wtedy stuka szafkami, drzwiami przesuwnymi od szafy itp. Ostatnio udało mi się dowiedzieć, ze po powrocie z pracy przeszkadzają mu naczynia w zlewie i to o to jest kilku godzinny foch - trwa to już lata, a udało mi się to wydobyć ostatnio. Obraża (takie mam wrażenie) się o byle drobnostkę, np. że przy 32 stopniach na dworze, cała rodzina woli zjeść wewnątrz klimatyzowanej restauracji, a on się upiera, że na zewnątrz są parasole i nie jest gorąco, albo jak chcemy usiąść do innego typu stołu nisz zwykle. Takich różnych przykładów zachowań mogę dużo przytoczyć. Staram się nie dać mężowi kontroli nade mną, szczególnie że tu się rozchodzi o naprawdę takie drobnostki, więc to że się obraża nie powoduje, że ja nagle robię wszystko tak jak mąż chce. Jednak w związku z tym, że ja się "nie daję" dochodzi do częstych kłótni. Bo stawiam granice, bo nie zgadzam się na traktowanie, na które nie zasłużyłam. Kolejną sprawą jest alkohol. Mąż pije w weekendy wieczorami, ponieważ jakiś czas temu się umówiliśmy, że przecież picie codzienne czy 5 razy w tygodniu to przegięcie. Zdaża się, że mąż pije ukradkiem, widzę, że ubywa alkoholu z butelki, jak Go konfrontowałam, to była rozmowa jak z dzieckiem, że o co mi chodzi, a co to on nie może itp. Ostatnio wypił trochę na uroczystości rodzinnej, chociaż wg niego nie był pijany. Podczas drogi powrotnej wywołał dużą kłótnie i jeszcze ją podsycał. Doprowadził do płaczu najstarsze dziecko. Po tym zdarzeniu jakby mi się oczy szerzej otworzyły....powiedziałam, ze być może nasze drogi się za bardzo rozjeżdżają, że ja nie jestem specjalistą i nie potrafię mu pomóc, a na takie "akcje" nie ma mojego przyzwolenia. Powiedziałam, że na ten moment jesteśmy jedynie współlokatorami. To stwierdzenie, pozwoliło mi chyba przestać brać do siebie Jego "fochy". Mąż uważa, że nie potrzebuje pomocy, że on już rozumie, że przeprasza, że będzie lepszy (to jest stały fragment, poprawa jest na chwilę, potem znów to samo). Mija już 3 tygodnie jak nie pojawił się ból głowy (od tygodnia mąż jest w podróży służbowej), nadal się obserwuje, mam nadzieję, że w końcu znalazłam przyczynę. Czy to co mnie spotyka to przemoc psychiczna? Czy mogę jakoś zaopiekować siebie i dzieci? Czy jedyna droga to rozwód (na który obecnie brak mi odwagi)?
Mam poważne problemy zdrowotne, dzieci z niepełnosprawnościami, a mąż (przez pewną znajomość) utracił moje zaufanie. Co robić?
Mam pytanie, otóż od około 5 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową, obecnie pod kontrolą psychiatry i na lekach , gdy pojawiło się najmłodsze dziecko- córka upragniona przez narzeczonego ,a był on wtedy pół roku po ciężkim wypadku na skuterze , depresja poporodowa i nerwica niszczyły mnie i jego ,bałam się sama przebywać w domu i inne nawet wymyślane powody z perspektywy czasu ,obecnie do dziś mierze się z nerwicą , do sedna - od porodu córki zaczęła nerwica brać całość na związek, otoczenie , a od początku roku pojawił się kryzys - do narzeczonego przyczepiła się inna kobieta, on początkowo tylko wysłuchiwał jej, aż wbiła się w nasz związek, gdzie już diagnoza w zeszłym roku syna - autyzm i niedawna drugiego dziecka asperger plus niedotlenienie, jest obciążeniem szczególnie dla mnie - ja nie pracuję, cały czas z nimi jestem, od kwietnia do sierpnia powiedzmy, że spotykał się, powiedział mi , ale u nas wyglądało tak, że jakby nie do końca się zmieniło, 1 września poroniłam w około 10 tygodniu , czuję pustkę itp. Ta kobieta, mimo że wyjechała, to wygląda jakby nic się w ich relacji nie zmieniło, nie wie o moim poronieniu ,o chorobie drugiego dziecka, bo tylko jedno wiedziała, i wróciliśmy z narzeczonym do siebie - przepraszam za długie pytanie , jakieś 2 tygodnie temu zaczął traktować mnie jak kiedyś za dobrych czasów, czułam uczucia itp ,szczególnie na wspólnych wyjściach, potem schody - bo dotknęłam jego telefonu, jak zgubił i nim mu przekazałam, pokasowałam wiadomości od tej kobiety , w tych wspólnych wyjściach powiedział, że rozumie mnie i przestanie pisać- że mam się nie przejmować , od tamtego momentu kłócimy się, moja nerwica ,,plus zdrowie po poronieniu, mam wyniki na przetaczanie krwi , to wzięło całość, znów z osoby, z której wydobył uśmiech, życie, jazda chwilą, zaczęłam kontrolować go , być nieznośna, czepiać się itp. , ale też nie pomaga ile powinien , zależy mi na tym związku , na całej rodzinie, nie chcę, żeby nerwica niszczyła relacje ,chcę też spokoju od tej kobiety , mam do niej numer, ale nie chcę żeby odbiło się to na mnie , nie wiem, co ze wszystkim zrobić i w tym wszystkim już wcześniej lekarz też podejrzewał u mnie białaczkę, dlatego zależy też mi na przeżyciu tyle ile mam czasu z nim , z dziećmi.
Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice?
Czy główną przyczyną skrajnej niedojrzałości emocjonalnej są zbyt pobłażliwi rodzice? Jestem osobą niedojrzałą emocjonalnie, słyszę od specjalistów, że mam emocjonalność pięciolatki. Słyszę często, że główną przyczyną takiej sytuacji są rodzice, którzy nie stawiają dziecku żadnych wymagań , chronią dziecko przed światem i chcą uchronić go od wszelkich nieszczęść. Moi rodzice nie byli tacy, oni stawiali mi wymagania. Czy zatem główną przyczyną niedojrzałości są zbyt pobłażliwi rodzice?
Jak poradzić sobie jako samotna matka bez wsparcia i znaleźć czas dla siebie?
Witam Mam ogromny problem i nie wiem jak sobie poradzić. Mianowicie jestem samotną matką bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziny, wynajmuje mieszkanie ale ostatnio straciłam pracę ponieważ właściciel wydłużył godziny pracy a niestety nie mam z kim zostawić dziecka a na opiekunkę mnie nie stać. Niestety jest mi bardzo ciężko znaleźć pracę w godzinach kiedy dziecko jest w szkole a samej jej nie mogę jeszcze zostawić bo dopiero uczę ja samodzielności i chodzenia samej do szkoły. Nie daje już rady powoli kończą się pieniądze, brak pracy a w dodatku coraz częściej łapie się na tym że kocham moją córkę ale jednocześnie jej ,, nienawidzę" jest bardzo wymagającym dzieckiem i szukającym zainteresowania zwłaszcza u dorosłych, bardzo lubi też manipulować co doprowadza mnie do szału. Nigdy nie zrobiłabym jej krzywdy ale czasami już mam takie myśli żeby ją oddać po czym wiem że nie umiałabym tego zrobić. Jak sobie poradzić kiedy przy niej nie mam nawet 2 minut dla siebie a te myśli mnie samą przerażają, nie potrafię z nią spokojnie rozmawiać, ciągle krzyczę. Czy ze mną jest coś nie tak ?? Czuje się jak najgorsza matka na świecie
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.