
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Boję się o swoje...
Boję się o swoje życie przy braniu leków antydepresyjnych.
Sebastian Macyszyn
Witaj, wierzę że podzielenie się tym na forum jest motywacją do przełamania usztywnienia w tym obszarze. Czy próbowałaś wziąć te leki i zobaczyć co się wówczas stanie? Jeżeli boisz się bez brania leków to czy może wydarzyć się coś o wiele gorszego po ich wzięciu?
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marzena Szymków-Gac
Dzień dobry Pani Zuziu. Poruszyła Pani niezwykle istotną kwestię. Często spotykam się z osobami, które mają wątpliwości, co do bezpieczeństwa oddziaływania farmakoterapii. W wielu przypadkach leki przeciwdepresyjne wpływają korzystnie także na łagodzenie stanów lękowych. Lekarz psychiatra zazwyczaj informuje, od jakich dawek należy rozpocząć terapię, żeby było bezpiecznie. Poprawa samopoczucia może nastąpić po 3-4 tygodniach. Być może rozwiązaniem jest też podjęcie psychoterapii i przygotowanie się tym samym do rozpoczęcia leczenia farmakologicznego. Pozdrawiam serdecznie, Marzena.
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
proszę pamiętać, że lekarz psychiatra przepisujący leki antydepresyjne bardzo dokładnie je dobiera oraz dostosowuje dawkę do swojego pacjenta. Tym samym dba o Pani stan zdrowia - tak aby nic mu nie zagrażało. Jeżeli ma Pani jakiekolwiek wątpliwości dobrym pomysłem będzie ponowny kontakt z lekarzem.
W leczeniu depresji bardzo ważne będzie również rozważenie podjęcia psychoterapii.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta

Zobacz podobne
Dzień dobry, zwracam się może z dość dziwnym i ciężkim do odpowiedzenia pytaniem, ale nie wiem co robić. Postaram się w miarę szybko przedstawić swoją sytuację.
Około 3 lata temu zawarłam nową znajomość, a w połowie zeszłego roku dość nagle i bez powodu się ona rozpadła. Od tego czasu kompletnie nie umiem myśleć o tym co jest teraz, mam innych przyjaciół, ale wciąż tęsknię za tamtą relacją, ogólnie kieruję się zasadą, że jedna relacja nie zastąpi drugiej, co raczej mi nie pomaga. Od wielu miesięcy myślałam, by jakoś odnowić tą znajomość, zwłaszcza, że ta relacja zakończyła się bez jakiegoś konkretnego powodu, nie było żadnych kłótni czy nieporozumień.
Moje plany zostały zrujnowane, ponieważ około miesiąc temu dowiedziałam się czegoś, co kompletnie przekreśliło całą tą znajomość, nawet to co było kiedyś. Od tego czasu smutek mnie opanowuje, całe dni upływają mi na analizie tego, czemu ja kiedykolwiek rozpoczęłam tą znajomość.
Od roku obwiniam się, że nie zaczęłam jakoś tych rozmów z nimi od nowa, ale fakt jest też taki, że miałam dość ciężki czas związany z zaburzeniami lękowymi i nie byłam w stanie chodzić do szkoły, a co dopiero prowadzić życie towarzyskie. Bo kto by chciał przyjaźnić się z kimś, kto boi się wszystkiego?...
Od dawna bardzo obawiam się, że ktoś mnie zostawi, czy to rodzina czy właśnie znajomi. I moje pytanie brzmi: czy da się jakoś zapomnieć o tej znajomości, albo chociaż wytłumaczyć sobie, że nie warto o tym myśleć? Zaczęły się przez to u mnie pojawiać myśli, że życie nie ma sensu i jestem przerażona, dlatego chce coś z tym zrobić. Chodzę na terapię, lecz obecnie mam przed sobą dość długą przerwę w niej, dlatego piszę tutaj.
Często łapię się na tym, że moje życie nie rozwija się tak, jak sobie kiedyś wyobrażałam. Coraz częściej myślę o tym, co do tej pory osiągnęłam i czy to wystarcza, wydaje mi się, że nie.
Te myśli mnie przytłaczają. Zaczęłam unikać sytuacji, które kiedyś były dla mnie zwyczajne, bo boję się, jak zareagują inni.
Czy możliwe, że przeżywam coś w rodzaju kryzysu wieku średniego, który ma wpływ na mój lęk?
Zastanawiam się, co mogę zrobić, by sobie z tym poradzić. Bardzo mi zależy na tym, by odzyskać kontrolę nad swoim życiem i znów cieszyć się codziennością.
Jak długo może trwać jakaś terapia, zanim zacznę widzieć pierwsze rezultaty?
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.

