
Jestem z narzeczoną, która, uważam, że jest ofiarą parentyfikacji.
Ben
Monika Kujawińska
Panie Ben,
Sytuacja, którą Pan opisał, musi być dla Pana bardzo trudna i wyczerpująca emocjonalnie. Bardzo trudno jest patrzeć na to, jak bliskie nam osoby oddalają się od nas i powstają między nami konflikty. Jest to sytuacja, w której obie strony cierpią. Może Pan próbować rozmawiać z narzeczoną, o tym, jakie emocje wywołuje w Panu jej zachowanie, jak obecna sytuacja na Pana wpływa i zapytać się o jej perspektywę. W sytuacjach konfliktu między partnerami nie ma wygranych i przegranych, ponieważ mają Państwo wspólny cel - być razem szczęśliwi. Może Pan próbować przekonać narzeczoną, że dla Waszego wspólnego dobra i przyszłości związku warto wybrać się choćby na jedną konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, skoro ciężko dojść Państwu do porozumienia i obecna sytuacja wywołuje tylko negatywne emocje. Natomiast nie może Pan zabrać partnerki na terapię na siłę, bo odniesie to odwrotny skutek. Życzę Panu powodzenia.
Pozdrawiam,
Monika Kujawińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marek Dudek
Dzień dobry,
Być może Pana partnerka nie jest gotowa na indywidualną rozmowę z psychologiem. Ale wspólna rozmowa na terapii czy konsultacji psychoterapeutycznej dla Par pozwoli Państwu ponownie zbliżyć się do siebie. Pobyć razem i wysłuchać się wzajemnie w bezpiecznej przestrzeni gabinetu.
Pozdrawiam
M.D

Zobacz podobne
Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji.
Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.

