Left ArrowWstecz

Nie mam chęci na spotkania, nie wiem co dalej zrobić w życiu.

Od lat nie mam chęci spotykania się z ludźmi, a odkąd skończyłam szkołę to zerwałam ze wszystkimi kontakt, mieszkam z mamą, a na spotkania rodzinne też nie chce mi się chodzić. Teraz muszę podjąć decyzję na jakie studia iść i co robić z życiem. Ogólnie to powracam do rysowania, ale nie wiem czy to ma sens, też trenuję od 8 lat karate, ale też raczej mi się to w życiu nie przyda, jedynie co wiem, to że lubię chodzić na treningi. Na samą myśl o studiach i pracy z ludźmi mi się wszystkiego odechciewa.
Aleksandra Sławińska-Martowicz

Aleksandra Sławińska-Martowicz

Dzień dobry,

To naprawdę trudne, żeby podjąć tak ważną decyzję. Każdy człowiek przybiera inną strategię radzenia sobie z momentami takimi, jak ten, który opisałaś. Poczucie zagubienia jest zupełnie normalne.

Zachęcam do porozmawiania z mamą o tym, co teraz odczuwasz, a jeśli poczujecie, że potrzebujecie w tym wsparcia, zachęcam do umówienia się konsultację psychologiczną, aby wspólnie odnaleźć sposób na wyjście z tego impasu, w którym się znalazłaś.

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Nie cierpię miejsca, w którym żyję, nie chcę mieszkać w Polsce, bo wszystko idzie nie tak, jak powinno.
Dzień dobry. Męczę się strasznie, ponieważ mieszkam w miejscu, którego nie znoszę. Od kilku lat wiedziałam, że nie chcę absolutnie mieszkać w Polsce, nie podoba mi się tutaj nic, po prostu tego nie czuję i nie czuję żadnej więzi z tym krajem. Czekałam cierpliwie, aż skończę studia, żyłam w pewnego rodzaju bańce, bo większość czasu spędzałam przed komputerem albo w książkach. Miałam mało kontaktu z ludźmi, pomimo, iż jestem osobą otwartą i kontaktową, to wielu ludzi z mojego pokolenia jest dziwnych, ciężko nawiązać z nimi głębszy kontakt. Marzyłam o przeprowadzce do Włoch i nawet rok temu udało mi się dostać na staż, więc byłam pewna, że uda mi się do tego kraju przeprowadzić. Jednak po skończeniu studiów w czerwcu zaczęłam szukać pracy w innym kraju, bo trochę wzbraniałam się przed tymi Włochami. Nie udało mi się jednak znaleźć pracy w Szwajcarii, a więc postanowiłam dać kolejną szansę Warszawie, której nie znosiłam, szukałam usilnie pracy przez kilka miesięcy i nic. Pomimo, iż ukończyłam studia prawnicze z dobrym wynikiem, znam biegle angielski, za mną staż za granicą... Nie mogłam w to uwierzyć, że w moim własnym kraju nie mogę dostać pracy. Czuję, że ja żyję za jakimś szkłem z dala od świata. Niedawno wybrałam się do Włoch na parę dni i poczułam się jak w domu. Nie wyobrażałam sobie powrotu do tej szarej rzeczywistości, którą mam tutaj. Nie wyobrażam sobie zostać w Polsce, nie jest to mój dom, pomimo iż jestem Polką to chcę mieć nic wspólnego z życiem tutaj. Ciężko to opisać, po prostu moja energia jest gdzie indziej, kocham Włochy. Nie mówię niestety biegle po włosku, więc to utrudnia sprawę w dostaniu pracy. Marzę o tym, żeby po prostu kupić bilet lotniczy, spakować się i wylecieć do Włoch. Obawiam się, że może być tak, że jedynym wyjściem będzie podjęcie się pracy fizycznej, bo taką raczej na pewno bym dostała. A przecież nie po to ukończyłam studia, czułabym się upokorzona musząc wykonywać taką pracę. Tutaj w Warszawie za to tylko marnuję czas, nie mam nawet za bardzo po co wychodzić z domu, poza zakupami. To, gdzie żyję, mieszkam, to kwestia najważniejsza, ponad wszystkim. Naprawdę mogę mieć gorszą pracę, byleby tylko czuć, że jestem naprawdę w domu.
Czy istnieją sposoby na zwiększenie u siebie motywacji?

Czy istnieją sposoby na zwiększenie u siebie motywacji?

Trafiłem do domu dla osób bezdomnych, ponieważ nie potrafię funkcjonować z ludźmi - depresja.
Witam, mam 27 lat, trafiłem do domu dla bezdomnych z powodu tego, że nie pracuję. I nie umiem się samodzielnie utrzymać. Muszę dodać, że choruję na depresję. Robię wszystko tylko, żeby do pracy nie pójść, z tego powodu mam problemy i to ogromne, nie znoszę kontaktu z ludźmi. Przez to trafiłem tu, bo jestem awanturnikiem, wcale mi się tu nie podoba. Co ja mam zrobić, jak mnie stąd wyrzucą? Nie potrafię normalnie funkcjonować w społeczeństwie, najbardziej boję się, że trafię kiedyś do więzienia po prostu. Czy problemy psychiczne mogą być głębsze- problem w tym, że tu nie można się wyspać.
Brak poczucia dojrzałości i sensu życia w obliczu zbliżających się 24 urodzin

Mam takie różne egzystencjalne rozkminy. Martwi mnie to, że za niedługo skończę 24 lata, a nie jestem jeszcze dojrzała, nie czuję się tak. Oczywiście żyję sobie jak zwykły człowiek, studiuję i dorywczo pracuję, nie mam też ambicji, żeby coś wielkiego osiągnąć w życiu, więc akurat fakt braku większych osiągnięć mi nie przeszkadza. Niby wiem, że moja osobowość się kształtuje, ale jak sobie przypominam 18letnią siebie, to ja mam wrażenie, że niewiele się zmieniłam osobowościowo. W tym pędzie życia czas trochę przecieka mi przez palce, ale nie jestem w stanie go zatrzymać, no i żyć wolniej też ciężko z racji obowiązków. Czasami się zastanawiam, czy życie ma sens, skoro się umiera, a wszystko tak szybko leci. Nie wiem dokładnie, jakie chcę zadać pytanie, ale chciałam się tym podzielić.

Dysfunkcyjna rodzina, choruję na depresję i bardzo cierpię. Leki nie pomagają.
Nie pracuję od 4 lat, na coodzień czuje się fatalnie. Rodzinna mnie jednym słowem nienawidzi, robi wszystko, aby mnie się pozbyć z domu. Ja jakbym możliwość to bym już dawno odszedł, bo dla mnie są awaturnikami i alkoholikami, nikt normalny nie pije codziennie po pięć czy po trzy piwa lub coś mocniejszego. Wygaduje jedzenie, które jem, czy specjalnie uniemożliwia samo spanie budząc mnie wcześnie. Próbuję teraz jakoś wziąć się za siebie, ale jest mi rzeczywiście ciężko, chodzę teraz sobie dorywczo do pracy, żeby zarabiać na leki. Nieraz po prostu wyję, że muszę tam iść gdzieś do pracy. Psychiatra stwierdził, że mam depresję, łykam leki już drugi miesiąc dochodzi, ale wcale nie czuję się lepiej. Byłem już na dwóch wizytach u psychiatry i powiedział, że mam brać leki, ale mówiłem, że leki nie działają, nie widzę poprawy. Stwierdził, że mam brać i tyle. Leki nie działają, to co ja mam zrobić z tym, niedługo kolejna wizyta. Nie czuję naprawdę sensu życia, a teraz to tylko i wyłącznie męczarnia. Ostatnio napiłem się alkoholu to lepiej się poczułem niż po tych lekach co przyjmuję, jakby wszystkie problemy zniknęły, tak dobrze się czułem. Bardziej teraz myślę, że mnie do alkoholizmu doprowadzą te leki niż do normalnego funkcjonowania. Moja rodzina jest dysfunkcyjna, alkohol to norma. Dlatego ja zawsze uprzedzony byłem co do picia. Więc żeby mnie spotkać z piwem to cud po prostu. Poszedłem też do Pani psycholog, ale nie czuję z jej strony żadnej pomocy, szczerzę to nie wierze w żadną moją poprawę zdrowia, ale leki przyjmuję regularnie, bo mam nadzieję, że będzie lepiej, a jest tragicznie.
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.