Wstecz

Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek

Anonimowo

Kiedyś było więcej pracy, teraz czasami mam wrażenie że jestem do niczego. Prowadzę salon kosmetyczny i jest mało klientek, do tego otworzyła się konkurencja. Jeden salon co kiedyś miał dwie pracownice teraz robi tylko właścicielka i podobno też nie ma co robić i zajęła się podologia. Otworzył się nowy gabinet są tam dwie dziewczyny i dużo osób tam chodzi, bo to u fryzjerek. Otworzyła się też nowa i zachęca jak ktoś przyjdzie gadaniem że wszędzie źle robią i żeby tam nie chodzić. Mam czasami dola że nie umiem robić tak idealnie jakbym chciała, mam wrażenie że każdy obgaduje mnie że źle robie i wola iść do tamtych. Źle się z tym czuję że u mnie wystroj nie taki bogaty a do tego mam już mniej pieniędzy a boję się jak będą większe koszta. Staram się, wprowadzam nowe usługi, ale czy coś to daje - no słabo. Wszystko zaczęło się psuć jak się otworzył salon a jak nowy ostatnio to już wgl . Zastanawiam się czy to ze mną coś nie tak czy może chodzi o pieniądze bo ostatnio słyszałam że z pracy zwalniają ludzi w kilku zakładach i że ucinaja pensję , tylko u konkurencji jest nawet drożej. Sama już nie wiem co robić i myśleć mam totalny mętlik w głowie. Ostatnio nawet nie mam ochoty jeść. Nie mam z kim pogadać i żeby ktoś doradził co robić. Nie wiem jak zachęcić klientki.

Cześć Anonimowo, przeczytałem Twój wpis i poczułem duży smutek i bezradność, brak wsparcia, zrozumienia i wiary w samego siebie. To co opisujesz co dzieje się w Twojej głowie wygląda na wypalenie zawodowe. 

Możesz zadbać o siebie i swoje kompetencje? Oczyszczenie umysłu, wypoczynek, oderwanie myśli od pracy? Szkolenia, kursy? Jest ktoś kto może Cie w tej sytuajci wesprzeć?

Masz inne zajęcia w których możesz na chwilę oderwać się od pracy? Wyobrażanie sobie różnych sytuacji w negatywny sposób i z negatywnym zakończeniem bez znajomości faktycznego powodu sytucji w której jesteś potrafi zaprowadzić nas w kozi róg i w bezradność, depresję.

Szukasz powodów swojej sytuacji w konkurencji. Może tak być, może ludzie chcą czegoś nowego. Może konkurencja oferuje innej jakości usługi.

 Może chodzi tu o Twoje podejście, zdolności?  Może Twoje złe samopoczucie emanuje na klientów?

Jeśli tak jest, że to chodzi o Ciebie to jesteś w stanie wszystko zmienić :) wbrew pozorom jest to coś na co masz największy wpływ. 

Może to rónież być powodowane okresem recesji i sytuacji finansowej w jakiej nasz kraj i jego obywatele się znaleźli.

Proponuje spróbować o tym z kimś porozmawiać i rozważyć wszystkie możliwe opcje. Powodów może być wiele, jednak trzeba przyglądnąć się tematowi.

Podrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Opiekuję się starszą matką, która jest toksyczna dla mnie. Krzyczy, chce uderzyć, nie daje spokoju. Jak mam się odnaleźć w tej sytuacji i nie zwariować?
Witam. Mam 44 lata, męża i syna. Pracuję jako nauczycielka w szkole średniej. Mieszkamy z moją matką, która była i jest wyrachowana, toksyczna. Ma 86 lat, sama absolutnie nie poradziłaby sobie w codziennej egzystencji. Ale zachowuje się tak jakby miała 2 twarze: raz do rany przyłóż (jak coś chce), innym razem (i to obecnie praktycznie jest 90% zachowania) krzyki, wyzwiska, wypominania tego, co niby ja zrobiłam w przeszłości (a nic takiego miejsca nie miało), wymachiwanie kulą, żeby uderzyć. Mam już tego wszystkiego dość, jestem jedynaczką i wszystko spoczywa na mnie. Żeby mieć spokój i nie zrobić jej krzywdy, muszę wyjść z parteru i iść do swojego małego pokoju na górze (a muszę przygotowywać się do pracy, gabinet na dole, a matka potrafi przyjść do biurka i się drzeć). Wystarczy, że rano zejdę czy zejdziemy na śniadanie, zaraz po "dzień dobry" zaczyna się seria złorzeczeń, nie ma znaczenia czy ktoś coś powiedział, czy nie odezwał się słowem. I bardzo często jest tak, że idziemy zjeść na górę, bo na dole się nie da. Inna opcja, jeśli muszę na dole coś zrobić, np. obiad, muszę założyć słuchawki i puścić głośna muzykę, żeby zagłuszyć jej krzyki i nie dać się sprowokować. Ja już jestem wrakiem psychicznym człowieka, nie potrafię zrozumieć, jak można tak podle traktować jedyną córkę, od której jest się zależnym? Praktycznie już rodzina do nas nie przyjeżdża, bo ma dość wypytywań i żali ze strony mojej matki, że wolą się nie pokazywać. Jej siostra czasem telefonicznie próbuje ją ochrzanić za to, co nam robi, ale to nic nie daje, bo moja matka jest święcie przekonana o swojej nieomylności i że to ona jest bardzo nieszczęśliwa, źle traktowana. Byłam już u lekarza rodzinnego, matka dostała leki wyciszające, ale one niestety nie pomagają. To tak w telegraficznym skrócie. I moje pytanie: co ja mogę zrobić, jak się zachować, żeby nie zgłupieć do końca albo nie zrobić krzywdy sobie, bądź matce?
2 odpowiedzi
Wyzwanie na temat młodości spowodowało kryzys małżeński
Kryzys małżeński. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się z mężem od siebie. Ciągle są jakieś niedomówienia nieporozumienia. Sama się do tego przyczyniłam bo po 17 latach razem przyznałam się do tego że w młodości (miałam wtedy że 20 lat) imponowali mi towarzystwo które imponować mi nie powinno nawet umówiłam się z chłopakiem z tej grupy i mimo że do niczego nie doszło wręcz przeciwnie zrozumiałam wtedy że to towarzystwo nie dla mnie. Mąż zwyzywał mnie od pustaków i takie tam. Ok nie spodziewał się takiego wyznania ale to było na długo zanim męża poznałam (poznaliśmy się jak mieliśmy po 25 lat) no i było ponad 20 lat temu. Może powinnam to zachować dla siebie skoro tak długo o tym nie mówiłam. Ale ostatnio były rozmowy o tym towarzystwie u nas w domu i nie chciałam dalej ściemniać że nie wiem o kogo chodzi naiwnie chciałam być uczciwa żeby mąż już wiedział o mnie wszystko wyszło odwrotnie. On miał gorszą przeszłość bo skakał z kwiatka na kwiatek ale widzę że potem wyznaniu się odsunął oczywiście ubzdurał sobie że jestem jakieś drugie dno że ja na pewno kogoś mam bo po co mu teraz to wyznaje. Nigdy w małżeństwie nie zrobiłam nic przeciwko niemu z nikim nawet się nie spotkałam nie flirtowałam ani niż z tych rzeczy. Jego pewna nie jestem. On ma bardzo silna osobowość. Mnie bardzo zabolało że on sobie źle o mnie myśli mimo że nic złego nie zrobiłam. Ja jakby lubię czuć się winna zamiast to olać bo skoro nic złego nie zrobiłam to powinnam mieć gdzieś jego fochy a chodzę jak struta. Ciężko się z nim żyje bo czasem nie wiem jak z nim rozmawiać bo jak coś powiem nie tak coś co mu się nie spodoba jest foch i ja nawet nie wiem o co. W każdym razie to zazwyczaj moja wina według niego. Zmęczona już jestem nie chce ciągle czuć się winna skoro nic złego nie zrobiłam. Jestem idiotką że w ogóle mu to wyzanalam choćby nie wiem jak dobre były moje intencje. Nie chcę się tłumaczyć z czegoś czego nie zrobiłam a on sobie ubzdurał że ma niezawodne przeczucie które niby mu mówi że ja kogoś s mam czy miałam no i jak mają do niego trafić racjonalne argumenty? Jak mam naprawić nasz relację? Nie będę się tłumaczyć bo on nie wie adomo skąd coś sobie ubzdurał a może on kogoś ma a psychicznie mnie męczy. Jak coś jest nie po jego myśli to foch potrafi przy znajomych mi głupio odpowiedzieć.na imprezy też z nim nie lubię chodzić bo albo mnie zostawia i "łazi" nie wiadomo gdzie gapi się na inne dziewczyny głupi gada (że niby żartuje) Ma nada mną "władze ekonomiczną". Co ja mam z tym wszystkim zrobić?
1 odpowiedź
Jak radzić sobie z fałszywymi oskarżeniami o inną orientację seksualną i szykanami ze strony sąsiadów?

Witam serdecznie, przez głupie zdjęcie, które mi kiedyś zrobiono (jak mnie odprowadzał po pijaku kolega) zostałem uznany przez sąsiadów za geja. Dla mnie to dramat, bo nim nie jestem. Zdjęcia do dzisiaj nie mogę znaleźć w internecie. Ale sąsiedzi sobie przekazują go między sobą. Moje życie zamieniło się w koszmar. Codziennie pod moim oknem mam wyzwiska i jestem oczerniany, że niby jestem homoseksualny. Na Policji nic z tym nie mogą zrobić, bo musiałbym mieć to zdjęcie. Zauważyłem, że przez tą sytuację non stop wyglądam przez okno. By sprawdzić czy pod oknem znowu ktoś mnie nie obraża. Trochę mnie to dziwi, że tak reaguje. Ogólnie bardzo ciężka jest dla mnie ta sytuacja. Nawet już młodzież i dzieci mnie wyzywają. Jak mam reagować jak pół miasta (małe miasto) ze mnie drwi i oczernia. Nie jestem z tych, którzy poszliby do psychologa/psychoterapeuty.

5 odpowiedzi
Stres i konflikty z powodu przeprowadzki siostry z rodziną do wspólnego mieszkania

Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

4 odpowiedzi
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia ze strony toksycznej matki?
Matka zawsze straszy mnie przed bronieniem się, szukaniem sprawiedliwości, nieraz zakazywała się bronic, zaczynała przekonywać, że spotka cię to tamto, wymyśla takie głupoty, że np. w następnej pracy będą mi kazali pokazać umowę z poprzednim pracodawcą co jest bezprawne, nie wiem skąd ona bierze argumenty. Jest toksyczna. Gdy byłam dzieckiem i zglaszałam jej problem z rówieśnikami to powiedziała, że ona mi nie pomoże, gdy powinnam była iść na policję bo stała mi się krzywda odradzała, krzyczała, że oni mi nie pomogą itp. Teraz w pracy doświadczam mobbingu i ona twierdzi, że to nie jest mobbing. Było bardzo wiele takich sytuacji. Nie mam skąd brać wsparcia. Ojciec jest bierną sierotą. Dostaje natrętnych myśli, gdy wiem że robię dobrze bo się bronię, właśnie dlatego, że nie mam wsparcia od nikogo. Od matki wiecznie słyszałam, że zadzieram nosa albo jestem niegrzeczna jak stawiam z kimś granicę. Gdy zgłosiłam administracji bloku, że sąsiedzi trzymają meble na korytarzu, ona powiedziała, że przeze mnie sąsiedzi przestaną nas lubić. Brata traktuje jak świętą krowę, ja jestem "ta niedobra" bo mówię, że to niesprawieliwe że tylko mi każe sprzątać ze stołu itp. co za wstrętny seksizm. Mam w sobie zdrową asertywną stronę i ona nienawidzi rodziców.
8 odpowiedzi
Po niedopuszczeniu do matury straciłem całego siebie.

Jak to możliwe że straciłem duszę.. Od momentu, gdy dwa lata temu w 4 klasie technikum nauczyciele mnie oblali w tym od zawodu, przez co nie mogłem napisać matury, poczułem jakbym stracił życie... Niegdyś kreatywny, żartobliwy i pogodny facet stał się cieniem. Po tym wydarzeniu poczułem jakbym właśnie spadł z urwiska, nic nie ma sensu, nie mam chęci, marzeń, ambicji i młodzieńczej energii .. jakoś zdałem i poszedłem na płatny staż po szkole, ale nic nie było już takie samo . Nie miałem nawet wiedzy , nic nie wiedziałem o zawodzie, na którym się przez 4 lata przygotowywałem. Współpracownicy mówili mi, czemu jestem taki smutny, a ja po prostu nie mam o czym rozmawiać, nigdy się też nie uśmiechałem przy nich. Czułem, że nie pasuje już nigdzie . Po stażu jestem w stanie nicości.. niby ide na przód, ale nic przede mną nie ma , jedyne czego chcę, to przestać istnieć, bo co to zmienia? I tak na koniec dnia jestem sam ze sobą, z tą ciemnością całego dnia samotności, braku akceptacji, braku przynależności.. kiedyś ze smutku miałem tik śmiechu, teraz już żadnego tiku nie mam , już nawet nie płacze. Pozostaję ja i ciemność - brak emocji, brak łez, brak uczucia że coś jest nie tak .. chęci do zmiany , nic tylko beznadzieja i ja, ten, który jest temu winien ..

4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Kolega zdejmuje połowę stosu papierów z biurka zestresowanego mężczyzny

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.