Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak zwiększyć swoją motywację do nauki?

Mateusz

Jak zwiększyć swoją motywację do nauki?

Dzień dobry Panie Mateuszu, sposobów jest wiele, wszystko zależy od tego co Pana najbardziej przekona. Nie wiem o jakiego rodzaju nauce Pan mówi ani w jakim momencie życia Pan się znajduje. Zaproponuję więc technikę, którą osobiście lubię najbardziej, może będzie pomocna.  Jednym ze sposobów zwiększenia motywacji do nauki jest znalezienie jej sensu, wyższego celu. Co to znaczy ? Proszę się zastanowić po co tak naprawdę Pan się uczy? Czy celem jest zdobycie kwalifikacji do wymarzonego zawodu? A może zwiększenie obecnych kwalifikacji po to aby podnieść pensję? Odpowiadając na te pytania należy dalej zgłębiać, jakie wartości stoją za tymi odpowiedziami. Jeśli nauka ma służyć podniesieniu kwalifikacji, to po co tak właściwie je podnosić? Może dla poczucia satysfakcji? Dla prestiżu? A jeśli nauka ma pomóc w zdobyciu wymarzonego zawodu - proszę się zastanowić dlaczego akurat ten zawód Pan wybrał? Jakie wartości za tym stoją? W wielu żmudnych, codziennych czynnościach warto przypominać sobie, że wykonujemy je po coś, wybraliśmy je po coś. Ta technika pomaga mamom małych dzieci odnaleźć sens "siedzenia w domu" i zajmowania się w kółko odna pozór takimi samymi czynnościami. Pomaga ona też osobom niezadowolonym ze swojej pracy, którzy jednak chcą ją utrzymać ze względu na zobowiązania finansowe, w ten sposób próbują znaleźć głębszy sens przychodzenia tam. Tak samo w nauce, codzienne powtarzanie danego materiału może wydać się bez znaczenia, ale ten wyższy cel, który może zacząć Panu przyświecać, może okazać się największą nagrodą i motywacją. 

Istnieją też techniki skupiające się bardziej na tu i teraz, podniesieniu poziomu dopaminy (hormon nie tylko szczęścia, ale i motywacji), ale na tej technice się zatrzymam, aby nie przedłużać wypowiedzi. Myślę, że Koleżanki i Koledzy z Forum też zaproponują jakieś ciekawe rozwiązania :) 

 

Pozdrawiam serdecznie, Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Pytanie bardzo na czasie z uwagi na rozpoczęcie roku szkolnego :). 

Myślę, że zanim przejdziemy do samej motywacji, warto się zastanowić, co może tą motywację sabotować. Często są to problemy z koncentracją. I tutaj znowu możemy się zastanowić skąd one wynikają - czy z zaburzeń koncentracji (np. ADHD), czy z powodu dystraktorów (social media, telefon, itd) czy może z braku zainteresowania danym przedmiotem. 

Następnie trzeba się zastanowić czy mamy wpływ na to aby rzeczy negatywnie wpływające na naszą motywację usunąć.  

Naukę jest również dobrze podzielić na mniejsze etapy - badana wskazują, że grupowanie materiału na mniejsze "bloki" i powtarzanie jest najbardziej efektywne. Można sobie też ustalać mniejsze cele i za nie się nagradzać (np. każda piątka ze sprawdzianu to nagrodą będzie wyjście ze znajomymi).  Stawianie celów motywuje wiele osób - można stawiać mniejsze cele, takie jak oceny z kolejnych przedmiotów, które z kolei będą służyć większym celom, takim jak dostanie się na wymarzone studia. 

Jeżeli mamy problemy z koncentracją, dobrze jest wyłączyć telefon i wszystko co rozprasza. Zaplanować np. 30 minut nauki (można włączyć budzik), i potem zrobić przerwę podczas której można zrobić dla siebie coś miłego - np. wyjść na spacer lub zadzwonić do przyjaciela. 

Ważna jest systematyczność. Wypracowanie nowych przyzwyczajeń wymaga czasu, ale potem procentuje. Dlatego efektywniej jest przygotowywać się 3 dni do sprawdzianu, codziennie powtarzając mniejszy fragment materiału, niż zostawiać wszystko na ostatnią chwilę.

Trzymam kciuki!

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Mateuszu, 

 

myślę, że warto zacząć od małych kroków. Zamiast wyznaczać sobie duży cel, np. "Muszę nauczyć się do egzaminu", rozdziel to na mniejsze części: "Dzisiaj przeczytam jeden rozdział". To pomoże Ci poczuć sprawczość i zmniejszy poczucie przytłoczenia materiałem. Warto też zadbać o odpowiednie warunki do nauki, tak, aby nic Cię nie rozpraszało. Po nauce możesz zrobić dla siebie coś przyjemnego: spacer, herbata, odcinek ulubionego serialu. 

 

Trzymam kciuki,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholog
141 odpowiedzi na forum

Dobrym sposobem jest rozpisanie sobie planu nauki. Zrób listę małych celów, które chciałbyś osiągnąć - np. stworzenie notatki z jednego rozdziału. Dzięki temu nie będziesz czuł się tak obciążony, jak przy planowaniu "dużych celów", a i motywacja może się zwiększyć po zdaniu sobie sprawy, jak wiele celów z listy już zaznaczyłeś jako osiągnięte :) 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Zdjęcie Justyna Majewska

Justyna Majewska

Psycholog
12 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Panie Mateuszu

 

Uczenie się jest związane z naszymi procesami poznawczymi, które pomagają nam zdobywać nową wiedzę, modyfikować, tą którą posiadamy aby łatwiej radzić sobie w świecie społecznym. Wyobrażam sobie, że uczenie się czegoś, co wydaję się z indywidualnej perspektywy czymś nieistotnym lub nieprzydatnym, może jeszcze bardziej utrudniać przyswajanie wiedzy, np. do testu czy egzaminu. Duży stres związany z potrzebą "zdania jak najlepiej" lub próbą zaspokojenia czyichś oczekiwań, również może blokować nasze chęci uczenia się czegoś nowego. 

Ważne też z punktu psychologicznego jest zobaczenie czy w środowisku, w którym się przebywa, nie występuje jakaś trudna sytuacja/relacja, która oddziałowuje na motywacje do uczenia się, przekierowując całą energię na rozwiązanie konflitu. 

Pyta Pan co mogę zrobić? To ważne, że stawia Pan pytanie,  świadczy to o chęci poprawy sytuacji, w której się Pan znalazł. Może jest choć mały element, który zaciekawia albo inspiruje w tym czego się Pan uczy? a może robienie sobie więcej przerw, które pomogą odreagować zbyt długie siedzenie, w których zrobi się coś ożywczego, uwalniającego np spacer, albo ulubiony sport, szybka jazda na rowerze?

 

pozdrawiam 

Justyna Majewska 

psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

Zdjęcie Elza Grabińska

Elza Grabińska

Psycholog
110 odpowiedzi na forum

To, co Pan pyta, jest bardzo ogólnym zagadnieniem, bo nauka może oznaczać różne rzeczy w różnych momentach życia. Trochę inaczej wygląda motywacja, gdy jest się w liceum, inaczej na studiach, a jeszcze inaczej, jeśli chodzi o kursy dodatkowe czy rozwój osobisty. Warto więc najpierw zastanowić się, z czego wynikają trudności w Pana przypadku. Czy to brak energii, przeciążenie materiałem, czy może poczucie, że to, czego Pan się uczy, nie ma dla Pana sensu tu i teraz?

U wielu osób pomocne okazuje się traktowanie nauki jak stałego elementu dnia i wpisanie jej w grafik, tak by nie była kwestią „czy znajdę czas?”, ale po prostu częścią rutyny. Wzmacnia motywację również spojrzenie na długoterminowe cele i uświadomienie sobie, co nauka może dać w przyszłości, jakie możliwości może otworzyć. Ważne jest także skupienie się na tym, co można wyciągnąć z niej już teraz. Wiedza lub umiejętności nabyte w danym momencie mogą mieć realne zastosowanie w codzienności. Pomaga też metoda pomodoro, czyli praca w krótkich blokach czasu przeplatanych przerwami, dzięki czemu łatwiej utrzymać koncentrację i uniknąć poczucia przytłoczenia.

Należy też pamiętać, że motywacja czesto nie pojawia się sama. Częściej jest efektem małych kroków podejmowanych konsekwentnie. Dlatego nie należy się krytykować za to, że jej nie ma w danym momencie, ale pomyśleć co można zrobić, by zaprosić ją do siebie na stałe.

 

Dużo cierpliwości :)

Elza Grabińska, psycholog

Witaj Mateuszu! 
Rozumiem, że przed Tobą kolejne wyzwania edukacyjne. To ważne, że poszukujesz nowych możliwości do osiągnięcia sukcesów w nauce lub, tak jak napisałeś, zwiększenia swojej motywacji. 

Warto zastanowić się skąd wynika spadek/ brak lub niski poziom motywacji. Czy to przez brak sukcesów, który może być podyktowany wieloma czynnikami. Czy to przez spadek nastroju? A może jest to podyktowane wykonywaniem czynności, które zapewniają więcej frajdy i gwarantują szybki wyrzut dopaminy: może nadmierna ilość gier lub rolek na mediach społecznościowych? 

Wiele niewiadomych, na które warto poszukać odpowiedzi. Przede wszystkim warto pochylić się nad tym, jaki jest system Twojej nauki i czy jest on odpowiednio do Ciebie dopasowany? Jeśli szybko tracisz koncentrację, a to, co za tym idzie może warunkować obniżoną motywację, warto podzielić sobie naukę na bloki o mniejszej ilości materiału i częstszych, ale krótkich przerwach (i nie, wtedy nie sięgamy po telefon! Dotleniamy się lub wykonujemy jakieś ćwiczenie fizyczne). Sięgając po telefon łatwo popaść w spiralę krótkich filmików, co daje gwarancję odrzucenia dalszej nauki. 

Warto też przyjrzeć się temu, od jakich przedmiotów zaczynasz się uczyć. Może Twoja nauka zaczyna się od najtrudniejszych tematów, które zajmują mnóstwo czasu i zagwarantują spadek motywacji (brak pozytywnych wzmocnień/ brak sukcesów = brak motywacji). I co najważniejsze, warto wzmacniać sukcesy, które odnosisz. Za każdy, nawet maleńki sukces, sprzedaj sobie „głaska”, zrób dla siebie coś miłego, pochwal się, poklep po ramieniu i przyznaj, że mimo iż było trudno dałeś radę. Jakie to ważne w budowaniu poczucia pewności siebie, sprawczości, a co za tym idzie motywacji. I nie, nie katuj się za możliwe porażki. One się zdarzają, ale pamiętaj, że to Twoje doświadczenie, dzięki któremu Twój rozwój idzie do przodu. Powodzenia!

Pozdrawiam

Natalia Krawiec-Jokiel 

Witaj Mateusz,

dobrze jest zadać sobie pytanie "po co to robię". Jaką to zrobi różnicę dla Ciebie, kiedy tej motywacji będzie więcej?

Przemyśl też realne korzyści z nauki. Możesz wyznaczyć sobie cel, podzielić pracę na mniejsze etapy i nagradzać się, zwłaszcza po ukończeniu jakiegoś trudnego zadania.

 

Powodzenia

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Dzień dobry Panie Mateuszu,

 

muszę przyznać, że to bardzo szerokie pytanie, ale jakże w kontekście - odpowiadam na nie bowiem pierwszego września :)

 

Patrząc na to ogólnie, można powiedzieć, że pozytywnie na motywację mogą wpływać różne czynniki:

 

- znalezienie sensu (po co się uczę? co chcę tym osiągnąć dla siebie?)

- stawianie sobie jasnych, ale realnych celów (przeczytam dzisiaj 10 stron materiału, a nie od razu całą książkę)

- rozbijanie materiału na mniejsze porcje (to nie tylko sprzyja postrzeganiu, że materiał jest możliwy do opanowania, ale także powoduje, że szybciej możemy odczuć sukces, spowodowany opanowaniem pierwszej partii materiału)

- systematyczność, łącznie z systematycznością powtórek (systematyczne powtórki powodują, że materiał zostaje utrwalony, a to z kolei może działać pozytywnie na dalszą motywację)

- dostosowanie metod nauki do własnych preferencji (niektórzy łatwiej uczą się czytając, inni słuchając, jeszcze inni najefektywniej zapamiętują przekładając teorię na praktykę, etc.)

- docenianie się za osiagnięcie poszczególnych celów (to z reguły ważne dla naszej motywacji)

- dla niektórych, motywujące jest uczenie się w grupie (kiedy uczenie wspomagane jest przez interakcje, relacje a czasami przez drobną rywalizację)

- warto także dbać o przerwy i higienę nauki (na przykład 25 minut nauki, 5 minut przerwy) i w miarę możliwości zapewnić sobie harmonijną przestrzeń

 

Zachęcam Pana także do sprawdzenia i refleksji nad tym, co dotychczas motywowało Pana w różnych sytuacjach. Kiedy czuł Pan przypływ motywacji? A co działało na Pana demotywująco? Kiedy najłatwiej było się Panu uczyć, a jaki okres był w tym zakresie najtrudniejszy? Dzięki temu będzie mógł Pan te teoretyczne treści dopasować do swoich potrzeb i doświadczeń.

 

Z pozdrowieniami,

Adela Szemczak

Zdjęcie Patrycja Jędraszko

Patrycja Jędraszko

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

Myślę, że na początek warto zastanowić się nad swoją motywacją do nauki - skąd ona wynika i czy w ogóle występuje? Być może brak motywacji związany jest z obawami dotyczącymi ewentualnego wyniku?

 

Jeśli natomiast chodzi o samo działanie, można zacząć od poświęcenia na naukę na przykład 15 minut dziennie lub nauczenie się konkretnego działu w książce - taka metoda małych kroków oraz stawianie sobie realnych celów pozwoli zmniejszyć nieco opór psychiczny a także ułatwi wytworzenie nowych nawyków. 

 

Powodzenia!

 

 

Dzień dobry, 

Panie Mateuszu, na początek warto zastanowić się, czemu potrzebuje Pan większej motywacji? Istotnym jest zastanowienie się, czy poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie wynika z potrzeby robienia jeszcze więcej, produktywniej i efektywniej, czy z poczucia, że w zasadzie tej motywacji Pan nie odczuwa. Odpowiedź ta jest o tyle ważna, że z perspektywy psychologicznej praca z pacjentem/klientem wygląda różnie w zależności od stanu wyjściowego. Warto też mieć na względzie, że brak sił, ochoty, zniechęcenie czy utrata zainteresowań mogą stanowić element obrazu diagnostycznego niektórych zaburzeń np. nastroju, w postaci depresji. 
Ważne jest też, czy deficyt motywacji wynika z oczekiwań Pana, środowiska, jeszcze czegoś innego? 

 

Jednak odpowiadając najogólniej, a jednocześnie w zgodzie z obszernym zasobem wiedzy w temacie dobrostanu psychicznego - zwiększenie ogólnej chęci, sił oraz poczucia "Chcę i mogę!" możemy osiągnąć zaczynając od: 

1. zadbania o higienę snu minimum 7h, optymalnie kładąc się spać między godziną 21 a 23 (wtedy sen jest najowocniejszy) oraz odpoczynek z dala od bodźców takich jak hałas, wielość informacji, stresory. 

2. zadbanie o ruch - nie tylko ten typowo sportowy, ale także ten spontaniczny, wybór spaceru lub jazdy na rowerze zamiast samochodu/komunikacji miejskiej, schodów zamiast windy etc., spacery w kontakcie z zielonymi terenami, ruch jaki sprawia radość rolki, taniec, wspinaczka. 

3. zadbanie o dietę w postaci nawodnienia, a także zrezygnowania z przetworzonej żywności na rzecz takich produktów jak świeże owoce i warzywa, zadbanie także o odpowiednią podaż białka w posiłkach.

4. zadbanie o relacje społeczne, które bezsprzecznie są istotnym wyznacznikiem dobrostanu :) 

Dodam także, że to, co fenomenalnie wpływa na stan ogólnie ujętej motywacji, to widzenie celu i sensu w nauce danego zagadnienia. Bez zrozumienia, po co robimy, to co robimy, pozostaje nam jedynie zmuszenie się, a to zupełnie inny stan niż "Trochę mi się nie chcę, ale wiem, że warto". 

 

Jeśli jest Pan uczniem, warto zajrzeć z podobnym pytaniem do psychologa lub pedagoga szkolnego. Oświata ma obecnie wielu dobrych specjalistów, którzy w sposób zindywidualizowany pomogą Panu znaleźć przyczynę i rozwiązanie trudności. Jeśli natomiast jest Pan studentem lub osobą pracującą, zawsze jest możliwość rozważenia konsultacji psychologicznej, dzięki której projekt "skuteczniejsza nauka" może Pan wdrożyć ze wsparciem specjalisty. 

 

Życzę owocnych przemyśleń oraz wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 

psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Dzień dobry,

motywacja do nauki często rośnie, gdy nasz cel jest konkretny i osobiście ważny. Warto więc zacząć od odpowiedzenia sobie na pytania: „Po co chcę się uczyć?” oraz „Jakie są moje cele krótko- i długoterminowe?” 

Dobrze, jeśli cel jest realistyczny - zbyt ambitne plany mogą przytłaczać i zniechęcać. Warto więc mierzyć siły na zamiary. Pomocna bywa metoda małych kroków, czyli dzielenie materiału na mniejsze części - taki plan można zapisać na kartce i umieścić go w widocznym miejscu, ponieważ wizualne przypomnienie bywa bardzo skuteczne!

Kolejną rzeczą, która może być pomocna, jest wskazanie rzeczy, które utrudniają naukę - znając je, możemy nad nimi pracować lub je wyeliminować. Przykładem może być telefon, który bardzo łatwo odciąga naszą uwagę - wolimy np. coś obejrzeć niż iść do nauki. Wiedząc o tym, że telefon utrudnia nam skupienie się na nauce, możemy zostawiać go w innym pokoju na godzinę lub dwie, tak by móc w pełni skupić się na nauce bez dodatkowych rozpraszaczy.

Warto także zadbać o rutynę - stałe miejsce i pora nauki pomagają wypracować nawyk, który działa nawet wtedy, gdy chwilowo brakuje motywacji. Każdy z nas uczy się inaczej: jednym osobom łatwiej będzie się uczyć czytając książkę w ciszy, innym - oglądając dodatkowe materiały szerzej omawiające dany temat, jeszcze innym - tłumacząc komuś poszczególne zagadnienia, a jeszcze innym - chodząc po pokoju i czytając na głos podręcznik. Warto zastanowić się, czy sposób w jaki się uczymy, jest do nas dopasowany, a jeśli nie - spróbować innych metod.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Żochowska

Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

Cześć Mateusz,

odpowiedź może się bardzo różnić w zależności od Twojego wieku, przedmiotu nauki i Twoich celów. Ogólnie ważne jest, aby działać małymi krokami, na przykład stawiać sobie niewielkie i realistyczne cele na każdy dzień. Na przykład zmuszanie się do przeczytania rozdziału liczącego 100 stron w godzinę może jedynie prowadzić do frustracji. Lepiej zacząć od 20 stron (albo mniej – wszystko zależy od tego, jaka to książka). Cel nie powinien być ani zbyt łatwy, ani zbyt trudny.

Kolejnym małym wsparciem dla motywacji może być robienie krótkich przerw z nagrodą co godzinę (lub dwie, czy trzy – zasada jest ta sama: nie za łatwo, ale też nie za trudno). Nagrodą może być coś, co lubisz - np. herbata/kawa, krótki zabawny filmik na YouTube itp. Ważne, aby nagroda była proporcjonalna i nie odciągała Cię zbytnio od nauki.

I jeszcze jedna, bardzo ważna rzecz: nie czekaj, aż motywacja 'po prostu' przyjdzie i dopiero wtedy zaczniesz pracować. Wiem, że to brzmi trochę paradoksalnie, ale jeśli nauka jest dla Ciebie ważna, zacznij pracować mimo tego, że Twoja motywacja nie jest jeszcze wysoka. Motywacja rośnie w trakcie działania, jednocześnie nie jest żadnym warunkiem, by poradzić sobie z zadaniami.

Jeśli w Twojej konkretnej sytuacji czujesz, że te wskazówki lub rady moich kolegów nie wystarczą, możesz rozważyć kilka spotkań ze specjalistą, który przygotuje dla Ciebie bardziej spersonalizowany plan działania.

 

Życzę Ci owocnej nauki!

Lucio Pileggi, Psycholog

Dobrym sposobem może być podzielenie materiału na małe etapy i nagradzanie się po ich wykonaniu, ustalenie konkretnego planu dnia oraz nauka w krótkich blokach z przerwami. Ważne jest też przypominanie sobie, dlaczego się uczysz – połączenie nauki z własnym celem nadaje jej sens. Warto zadbać o odpoczynek, ruch i sen, bo one bezpośrednio wpływają na koncentrację. Jeśli mimo starań trudno Ci się zmobilizować, pomyśl o rozmowie z kimś bliskim lub specjalistą – czasem przyczyną braku motywacji jest zmęczenie, stres lub obniżony nastrój, a wtedy bardzo może być pomocne wsparcie innych.

 

Serdecznie Pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Dzień dobry, Mateusz,

 

Wydaje się, że jeśli człowiek uczy się tego, co jest zgodne z jego duszą - czyli zgodnie z motywacją wewnętrzną - to zasoby motywacji są praktycznie niewyczerpane. Jednak w życiu mogą pojawiać się różne sytuacje i przeszkody, a materiał nie zawsze jest atrakcyjny, dlatego czasem po prostu trudno  się zmotywować do nauki mało ciekawych rzeczy.

Do utrzymania wysokiego poziomu motywacji potrzebujemy dopaminy na relatywnie wysokim, ale stabilnym poziomie.

Każda przyjemność, która nie wymaga wysiłku, powoduje szybki skok dopaminy, a następnie jej spadek, co prowadzi do rozregulowania tego systemu. W efekcie odczuwamy ciągły brak energii i motywacji. Dotyczy to takich sytuacji, jak: ciągłe korzystanie z telefonu, jedzenie dużej ilości cukru, oglądanie seriali, picie energetyków i inne formy szybkiej stymulacji. One bezpośrednio powodują gwałtowny wzrost poziomu dopaminy, a potem jej równie gwałtowny spadek. Oczywiście nie wiem, czy to dotyczy Ciebie, ale obecnie wiele osób funkcjonuje w trybie ciągłej stymulacji. Nauka i praca wymagają harmonijnego działania układu dopaminergicznego, potrzebny jest wysiłek, a następnie satysfakcja z włożonej pracy. Właśnie tak rozwijamy motywację długoterminową, która jest zdrowa dla naszego mózgu. Ostatnio nagrałem o tym rolkę na social media :)

Ważne jest, abyś w czasie nauki odizolował się od rozpraszaczy i rzeczy, które działają jak stymulanty. Oczywiście może to być trudne na początku, ponieważ mózg reaguje na ich odstawienie dyskomfortem, ale nie ma innej drogi.

Powodzenia!

 

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta.

W Gestalcie mówimy o kontakcie z tym, co jest - warto więc najpierw zauważyć, po co chcesz się uczyć i jakie emocje pojawiają się, gdy tego unikasz. Motywację wzmacnia jasny cel, dzielenie nauki na małe kroki i nagradzanie się za każdy postęp.

 

Wszystkiego dobrego!

Urszula Małek

Zobacz podobne

Mam w sobie ogromną chęć i motywację do spełniania planów, jednak problemy zdrowotne sprawiają, że się boję i wiem, że utrudniają mi drogę. Jak sobie poradzić?
Mam wiele celów do osiągnięcia. Nie są one zbyt łatwe, ale mam plan i chcę je realizować. Jednak moje zdrowie jest kiepskie i ciągle mam jakiś problem zdrowotny. Niedawno też zdiagnozowano u mnie PCOS, co odbiera mi chęci i siły do codziennego funkcjonowania. Przede mną leczenie i się tego wszystkiego obawiam, martwię się czy kiedykolwiek będę w pełni zdrowa, więc czy moje starania w ogóle się opłacają. Jak dodać sobie siły i motywacji w kiepskim zdanie zdrowia?
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z żalem po niewykorzystanej szansie na miłość w pracy?

Od paru miesięcy pracuje na magazynie, dosyć dużym, pracuje tam około 300 osób, są tam 4 działy, jest też restauracja, na której jemy obiady. Jadłem sobie spokojnie i nagle spotkałem się wzrokiem z taką dziewczyną, jak w jakimś filmie.

Kolejnego dnia siedziała w tym samym miejscu ja również i znowu się na siebie patrzyliśmy, uśmiechając się do siebie. 

Następnego dnia patrzę, a ona zaczęła pracę na dziale obok, znowu się zobaczyliśmy, ja byłem w szoku ona chyba też, później pracowała na drugiej zmianie, więc się nie widzieliśmy, Zobaczyliśmy się znowu w 3 tygodniu i gdy wracałem z toalety, patrzyliśmy się na siebie dosłownie przez minutę, aż w końcu spuściłem wzrok, bo nie mogłem, nie wiem, co mi zrobiła tymi spojrzeniami, później patrzyliśmy na siebie, ale żadne z nas do siebie nie zagadało, a miałem możliwość i wiem, że to ja zepsułem, bo to ja powinienem zrobić pierwszy krok i tak już dała mi za dużo sygnałów no i tak się na siebie patrzyliśmy, aż w końcu pewnego dnia wróciła do restauracji, usiadła w tym samym miejscu i znowu się na siebie patrzyliśmy, ale potem znowu nic z tym nie zrobiłem. 

Później była taka sytuacja, że w końcu do niej podszedłem, ale tylko jej pomogłem i zagadałem trochę, ale ona i tak była szczęśliwa. Później jej nie było tydzień, myślałem, że się zwolniła, a tu przyszedł jej kolega z działu, na dział.do mnie i próbował mnie podpytać o nią, ale jakoś nie wyłapałem, o co mu chodzi, a chciał nam chyba po prostu pomóc. 

Jeszcze mi mówił, że to jej pierwszy wyjazd za granicę, tak jak mój i później się na mnie tak pięknie patrzyła i zagadywała do mnie. 

Ja nadal tego nie wykorzystałem, bo dalej nie wiem, czy jej się podobam, choć jestem tego pewien, nie potrafię sobie wybaczyć, że tego nie wykorzystałem, nie wiem, czy jakaś dziewczyna się tak na mnie patrzyła w życiu. Czuję się, jakbym przegapił wielką miłość, a prawie jej nie znam, nie mogę sobie z tym poradzić, nie mogę o niej przestać myśleć, nie mogę przestać myśleć o tym, co mogłem zrobić lepiej. Nie chce mi się jeść, myć, sprzątać, czuje się jak po rozstaniu. Czy to normalne?? Czy coś ze mną jest nie tak? Nie mogę sobie wybaczyć, że po prostu jej tego nie powiedziałem. Wolałbym, żeby mnie wyśmiała, niż teraz to tak przeżywać. Jeszcze wywalili mnie na inny dział i już jej nie zobaczę ,a nawet jak zobaczę, to chyba jeszcze gorzej mi to zrobi i to nawet nie o to chodzi, że się jej boję tego powiedzieć tylko już mi głupio przed nią, że nic wcześniej nie zrobiłem. Ona mi dawała tyle sygnałów, ale to też przez to, że ja nie widzę dobrze na daleko i czasami już nie wiedziałem, czy sobie to wkręcam, czy serio się tak na mnie patrzy, aż sobie kupiłem soczewki, no ale za późno. Mam dosyć wszystkiego. Najgorsze jest to, że cały czas o tym myślę, w pracy, jak gotuje, jak coś robię lub jak nic nie robię.

Nawet wróciłem na sztuki walki, ale nawet tam się nie potrafię skupić, a to kocham. Nawet trener się pyta co ze mną, ale spotkałem bardzo fajnego trenera i ogólnie miałem ostatnio sparingi i podszedł do mnie i mi mówi, że za dużo myślę, nie myśl tyle po prostu bij, i się trochę obudziłem, za dużo myślę, za dużo analizuje wystarczyło podejść i zagadać albo powiedzieć jej, że patrzy się na mnie jak w filmie, najwyżej by mnie wyśmiała i poszedłbym dalej, ale nie ja wolę układać sobie wizję w głowie jak dziecko.

2 odpowiedzi
Zaburzenia lękowe oraz depresja - nie radzę sobie, pomimo leczenia farmakologicznego
Od pół roku mam nerwicę lekową i depresję. Od dawna mówiono mi, że jestem zestresowana, ale wydawało mi się, że nie. Biorę asentrę już najwyższą dawkę, ale codziennie trzęsą mi się ręce i ciało wewnątrz drży i boli mnie klatka piersiowa. Mam też problemy z pamięcią i koncentracją. Często mówię coś i używam innych słów, niż wydawało mi się, że powiedziałam. Ostatnio dzieci pytały, o co mi chodzi, bo spytałam ich i kto teraz, a ja jestem przekonana, że nic nie mówiłam. Nie wytrzymując muszę się czasem wieczorem napić alkoholu. Miałam zrobione różne badania i fizycznie wszystko jest ok.
1 odpowiedź
Przemoc w rodzinie i jej wpływ na zdrowie psychiczne - jak sobie radzić?

Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.

1 odpowiedź
Czy w mojej pracy doświadczam mobbingu czy seksizmu? Jak to rozpoznać?
Zaczynam się gubić, bo nie wiem, czy to, co przeżywam w pracy, to mobbing, czy może po prostu seksizm. Często czuję się dyskryminowana, ale nie wiem, czy to przypadkiem nie moje przewrażliwienie. Szef z góry zakłada, że nie potrafię czegoś zrobić, tylko dlatego, że jestem kobietą. Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że są to bezpośrednie wyzwiska czy obelgi, bo tak nie jest i sama już nie wiem..
7 odpowiedzi
Lęki związane z pracą kierowcy i nerwica lękowa - jak sobie radzić?

Jestem 30 latkiem i zawodowo zajmuje się jazdą od 8 lat. 

Od roku mam lęki związane z pracą kierowcy. 

Odnoszę wrażenie, że zjadę ze swojego pasa, wjadę w głęboki rów i będę mieć kłopoty z tym związane. Dodatkowo mam lęk przed jazdą po wysokich mostach, wiaduktach. 

Niezależnie czy jadę dużym samochodem ciężarowym, czy osobówką. Od 6 lat leczę się psychiatrycznie na nerwicę lękową. Zaczęło się od napadów paniki, polegały one np. na tym, że coś mi „odbije” i wyskoczę przez okno, mieszkając na 3 piętrze. Obecnie biorę leki, czuje ulgę w objawach, ale nie jest to całkowite wyciszenie symptomów i nadal utrudniają mi codzienne funkcjonowanie. Jestem zagubiony, co mógłbym z tym zrobić. Chciałbym jeździć zawodowo nadal, ale z obecnym stanem zdrowia jest to bardziej męczące niż przyjemne.

6 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: mężczyzna na szczycie wzgórza puszcza latawiec

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!