Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Chodzę od kilku miesięcy na psychoterapię w nurcie poznawczo-behawioralnym.

Chodzę od kilku miesięcy na psychoterapię w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapeuta, z którym pracuję, ma ogromną wiedzę i intuicję. Pomimo tego mam problem z otwarciem się, co objawia się komunikowaniem terapeucie, że chcę zmienić temat. Czuję duży dyskomfort. Komunikowałam o tym terapeucie, jednak na ostatniej sesji terapeuta był dość zły na mnie, że kolejny raz chcę zmienić temat i na to nie pozwolił. Skutkiem tego były dość lakoniczne odpowiedzi na pytania przez resztę sesji. Z jednej strony rozumiem, że na tym terapia polega, aby mówić o tym, co trudne. Jednak z drugiej strony nie umiem się przełamać. Czy to uczucie dyskomfortu i problem z otwarciem się minie? Czy to raczej sygnał, aby zmienić terapeutę?
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry. Psychoterapia rzeczywiście potrafi być niekomfortowa ze względu na konieczność przełamywania wewnętrznych oporów związanych z mówieniem o swoich emocjach, doświadczeniach i potrzebach. Rolą terapeuty jest jednak towarzyszyć pacjentowi tak, aby było to możliwie najłatwiejsze i działo się w komfortowym dla pacjenta czasie. Jeśli z niektórymi tematami nie czuje się Pani jeszcze swobodnie, warto wprost powiedzieć o tym terapeucie. Otworzy to pole do porozmawiania np. o tym, dlaczego nie czuje się Pani komfortowo mówić o pewnych rzeczach i możliwość przyjrzenia się towarzyszącym temu emocjom.

Ogromną rolę w procesie terapii odgrywa więź z terapeutą - to ona pozwala nam często wychodzić ze swojej strefy komfortu i ma też leczniczy wpływ. Jeśli po kilku miesiącach zupełnie nie czuje Pani sympatii lub nici porozumienia ze swoim terapeutą, to oczywiście może być to sygnał do tego, aby poszukać innej osoby. Warto jednak wcześniej porozmawiać o swoich wątpliwościach i rozterkach z obecnym specjalistą.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Jak powiedzieć psychologowi, że jego słowa mnie ranią? - poradnik dla pacjentów
Jak powiedzieć psychlogowi że to co mówi mnie rani jestem obec niego chłodna on od jakiegoś czasu zachwoujesz się inaczej pomocy ?
Matka jest narcystyczną osobą. Zapisałam się do psychiatry, ale chciałabym również podjąć psychoterapię. Jaki nurt dla PTSD i lęk uogólniony?
Dobry wieczór, chciałabym rozpocząć terapię, jednak nie wiem jaki wybrać nurt. Głównym celem jest zbudowanie poczucia wartości, pokochanie siebie, przepracowanie traumy, walka z lękiem uogólnionym oraz stresem, który zaczął mocno odbijać się na zdrowiu fizycznym. Powyższe wynika z wieloletniej relacji z (przypuszczalnie, bo nigdy nie udało mi się namówić jej na wspólną terapię, a wiem, że przytoczenie faktów nie jest miarodajne, gdy brak wersji drugiej strony) narcystyczną, bardzo zaburzoną matką. Kontakt został zerwany kilka lat temu, jednak oczernianie i dzwonienie po rodzinie i znajomych nie ustaje. Wizytę u psychiatry mam już zarezerwowaną, zamierzam wspierać się farmakologią. Cierpię na PTSD i zespół lęku uogólnionego, który na codzień nie jest dokuczliwy, o ile nie mam kontaktu lub wiedzy o matce i jej poczynaniach. Niestety obecnie matka wciąga rodzinę w namawianie mnie do kontaktu i wyciąganie informacji co do miejsca mojej pracy i zamieszkania, co bardzo mnie stresuję. Myślałam o nurcie behawioralno-poznawczym, bo zdaje się mieć szybkie efekty, ale może to zbyt poważny problem i powinnam rozważyć inny nurt. Bardzo dziękuję za pomoc.
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Po psychoterapii jestem wkurzona na psychoterapeutkę, czy tak to ma być? Łapię jeszcze większy dół..
Mam stwierdzoną depresję. Po ostatniej psychoterapii czuję złość i wkurzenie na terapeutkę. Czy to normalne? Myślałam, że terapia będzie "mnie ciągnęła w górę, a nie w dół ", często po łapię jeszcze większe dołki. Czy tak to powinno wyglądać, czy szukać innego terapeuty? Mam ochotę w ogóle zrezygnować z terapii..
Czy psycholog powinien podsumować każdą wizytę?

Byłam dziś na 2 wizycie u Pani psycholog. 

Myślałam, że dziś w jakiś sposób podsumowuje to, o czym jej mówię. Jednak tego nie zrobiła, czy tak powinna przebiegać wizyta, że psycholog nie podsumowuje wizyt?

zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!