Daria Kamińska
Wstecz
Choruję na depresję. W wigilię mąż poprosił mnie o rozwód.
NS
Witam, mam 33 lata. Choruję na depresję. W wigilię mąż poprosił mnie o rozwód. Mamy syna 8-letniego. Mąż chce, abyśmy się dogadali i polubownie to załatwili. Zgodziłam się. Nie wiem, jak zapanować nad strachem i lękiem. W duchu proszę, żeby jednak zmienił zdanie. Jak nie być ofiarą, jak przestać użalać się nad sobą. Boję się, że sobie nie poradzę. Na zmianę płacze i jest we mnie pełno żalu i gniewu, byliśmy ze sobą 17 lat. Nie wiem, jak przez to przejść, boję się też, że powrócą stany mocno depresyjne. Od roku biorę leki, było w porządku. Aż do teraz. Nie jem, palę papierosy, przy dziecku robię dobrą minę do złej gry. Proszę o poradę.
Psycholożka, Psychoterapeutka w trakcie szkolenia
Dzień dobry,
budowanie związku z drugą osobą, pomimo wkładanego wysiłku, nie zawsze kończy się sukcesem i nie z każdą osobą jest nam dane być. Rozstanie zwykle boli. Na początku chciałabym Panią uwrażliwić na to, że to, co Pani przeżywa, jest naturalną i zdrową reakcją na trudną sytuację, w której się Pani znalazła. Reakcje na stratę różnią się mocno u poszczególnych osób i zmieniają się u tej samej osoby w toku życia. Nie każda osoba ma ten sam zespół reakcji i potrzebuje więcej lub mniej czasu, by sobie poradzić. To, co może być pomocne, to: 1. Zauważanie swoich emocji i nazywanie ich. Nie oddalamy się wtedy od nich, a dajemy sobie szansę na ich doświadczenie i wyciągnięcie z nich czegoś, co wzmocni nas w przyszłości. 2. Nieukierunkowywanie się na przeszłość. Często mamy tendencję do tego, aby pytać siebie, co chwilę „Dlaczego to się stało?” i o ile może to być pomocne w wyciągnięciu wniosków na przyszłość, to wracanie co rusz do tego pytania albo wspomnień sprawia, że odczuwamy więcej bólu, a nie daje to nam nic wzmacniającego. 3. Korzystanie ze wsparcia społecznego. Nawet jeśli nie ma Pani takiej potrzeby i inni ludzie działają na Panią irytująco, to warto ze wsparciem innych osób próbować doświadczać innych stanów niż tylko pogrążanie się w smutku, przeżywać również wartościowe i pozytywne momenty, móc rozmawiać. 4. Okazywanie sobie samowspółczucia. Między innymi poprzez pozwalanie sobie na to, co Pani przeżywa, że jest Pani trudno, poprzez przytulanie samej siebie, poprzez odpoczynek, poprzez dawanie sobie czasu i przestrzeni na to, czego Pani w tym momencie potrzebuje. Być może sama albo z byłym partnerem znajdzie Pani przestrzeń, by zapoznać się z materiałami z konferencji Rozwód i co dalej. Jest tam wiele bardzo dobrze przygotowanych prelekcji od różnych specjalistów, m.in. dotyczących tego, jak zaopiekować siebie, ale też dzieci w tym trudnym dla nich momencie:https://miedzyparami.pl/prezenty/rozwod-i-co-dalej/ Pozdrawiam serdecznie, Daria Kamińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.
Zadaj to samo pytanie
Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Czy osoba prowadząca podwójne życie może odczuwać wyrzuty sumienia?
Byłem z partnerką w związku przez 3 lata. Z tego związku urodziło się dziecko, które obecnie ma 2.5 roku rozstaliśmy się ok. 2 lata temu. Dopiero gdy dziecko miało około 8 miesięcy, cała prawda wyszła na jaw i natychmiast się rozstaliśmy. Okazało się, że właściwie od początku naszego związku partnerka prowadziła podwójne życie i przez cały ten czas angażowała się emocjonalnie w relację z innym mężczyzną, jednocześnie mnie okłamując. Zastanawiam się, czy osoba, która przez kilka lat świadomie oszukuje partnera, po czasie może odczuwać autentyczne wyrzuty sumienia. Czy kobieta w takiej sytuacji może mieć poczucie winy, że swoim postępowaniem doprowadziła do rozpadu rodziny, przez co dziecko od najmłodszych lat wychowuje się w rozbitym domu? Czy częściej zdarza się, że osoby zachowujące się w ten sposób usprawiedliwiają swoje decyzje i nie odczuwają wyrzutów sumienia? Interesuje mnie odpowiedź z psychologicznego punktu widzenia, ponieważ chciałbym lepiej zrozumieć mechanizmy stojące za takim zachowaniem.
7 odpowiedzi
Jak przygotować dzieci do poznania biologicznego ojca?
Witam, moje bliźniaczki skończyły dwa lata, od ich urodzenia wychowuję je z nowym partnerem, którego uważają za tatę , biologiczny ojciec chce się spotkać.. chciałabym się dowiedzieć jak przedstawić im biologicznego ojca , jak się zachowywać, co mówić, bo tak naprawdę jest dla nich obcy?
4 odpowiedzi
Moja sytuacja wygląda tak. Mieszkam z teściami partnera. Mamy 1.5 roczną córkę
Moja sytuacja wygląda tak. Mieszkam z teściami partnera. Mamy 1.5 roczną córkę z partnerem. Do tej pory życie nasze było super, wychodziliśmy raz na jakiś czas gdzieś z partnerem rozerwać się, a teściowa pilnowała wtedy córkę (druga babcia, moja mama, nie wchodzi w grę, bo moja córka się jej boi, rzadko się widują i dlatego). Od jakiegoś czasu jestem pokłócona z teściami partnera i to grubo i teściowa podczas kłótni wypomniała mi to, że pilnowała małą i że od teraz już nie będzie i rzeczywiście tak jest. Teraz nigdzie nie wychodzę z domu, bo nie mam jak. Z partnerem też nigdzie, bo ma taką pracę, że dużo czasu mu zajmuje. Jedynie na jakieś zakupy, ale to tylko z dzieckiem i to jeszcze raz na jakiś czas, ale już nawet takie zakupy mnie nie cieszą. Mieszkam na wsi, nie mam prawka, więc nie mogę nigdzie sama z córką pojechać. Już moja psychika jest rozdarta na kawałki... Mam dość buntów córki. Tego, że ja zajmuje się nią prawie 24h/7 jestem wykończona psychicznie i jeszcze to, że siedzę non stop w domu i relacja z partnerem też mi się pogorszyła o to, bo ostatnio dużo płaczę, bo już nie wytrzymuje, a on twierdzi, że wymyślam i że non stop nic mi nie pasuje. Nie rozumie mnie w ogóle. Swoją zmianę tłumaczy brakiem czasu. Dodatkowo mamy w drodze kolejną dzidzię. Nie wiem, jak moja psychika to wytrzyma. Już teraz mam złe myśli, nic mnie bardzo nie cieszy, ale jedynie od tych myśli odpędza mnie fakt, iż mam taką cudowną córkę i drugie dziecko w drodze. Ale moja psychika już nie wytrzymuje i partner dodatkowo się zmienił i mało bardzo czasu spędzamy razem. Wcześniej nawet jak nie miał czasu, to jeździłam z nim gdzieś, gdzie jeździł w sprawach służbowych i tak spędzaliśmy razem czas, a wtedy teściowa pilnowała małą i wtedy było okey z moją psychiką, bo mogłam odpocząć od małej i spędzić czas z partnerem. Nie ważne jak, ważne, że z nim sam na sam bez dziecka. Co mam zrobić, żeby czuć się lepiej? Najczęściej potrafię być tylko na chwilę szczęśliwa z czegoś, a potem znów wraca zły stan psychiczny, smutek i przygnębienie. Czy to może być depresja??
2 odpowiedzi
Toksyczna relacja z matką – jak postawić granice i uwolnić się od emocjonalnej zależności?
Wczoraj matka przyszła do mnie bez zapowiedzi i zaczęła przeglądać moje szafki, komentując, że mam syf i jak mój facet może ze mną wytrzymać. Jak próbowałam ją wyprosić, to zrobiła scenę, że jest u siebie, bo ona mnie urodziła i ma prawo do wszystkiego. Skończyło się na tym, że to ja ją przepraszałam, żeby tylko przestała krzyczeć. Wieczorem czułam taki ciężar w piersiach, że nie mogłam oddychać. Nienawidzę tego, że ona ma nade mną taką władzę, że wystarczy jedno jej zdanie, żeby zrujnować mój cały dobry humor. Czuję, że bez pomocy psychologa nigdy się nie odetnę od tej pępowiny, która mnie dusi.
4 odpowiedzi
Jestem bardzo drażliwa, wszystko jest nie tak. Czy powinnam udać się po pomoc? Jak to będzie wyglądać?
Jestem strasznie nerwowa, wiele rzeczy mnie denerwuje, uważam też, że w pracy i w domu wiele rzeczy nie wygląda tak jak powinno. Czy to znak,że powinnam w takim przypadku zwrócić się po pomoc do psychologa?
3 odpowiedzi
Ciagle klotnie w domu z ciocia i wujkiem - jak radzic sobie ze stresem i zlym samopoczuciem?
Mam problem z którym nie umiem sobie poradzić. Mieszkam od urodzenia z ciocią i wujkiem, rodziców nie mam, ale nie będę się o tym bardziej rozpisywał. Największy problem mam z ich zachowaniem do siebie, oni ciągle się kłócą o jakieś nic nie znaczące błahostki, odbija się to potem na mnie i na moim humorze i funkcjonowaniu. Wujek jest tutaj najbardziej winny że tak powiem, otóz jest to człowiek porywczy, który zawsze musi mieć we wszystkim ostatnie słowo, zawsze musi być tak jak on chce i mi też się obrywa. Niedawno dowiedziałem się, że po operacji będzie musiał pół roku siedzieć w domu i szczerze mówiąc nie wiem jak ja zniosę pół roku ciągłych sprzeczek i narzekania, bo chociaż jak chodzi do pracy to mniej go widzę i mniej się denerwuję. Macie państwo jakieś rady jak to olewać?
5 odpowiedzi















