Daria Kamińska
Choruję na depresję. W wigilię mąż poprosił mnie o rozwód.
NS
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Właśnie po 17 latach małżeństwa żona ode mnie odeszła, wyprowadziła się z dziećmi. Wina leży w większości po mojej stronie, krytykowaniu jej, moim nerwowym zachowaniu i zdarzającą się agresją po upojeniu alkoholowym. Kilkukrotnie się poszarpaliśmy lub np. wykręciłem jej rękę, najgorsze, że na drugi dzień nic z tego nie pamiętałem. Nasze relacje bywały różne, raz lepiej raz gorzej. Byłem też o żonę często zazdrosny, nie lubiłem jak wychodziła gdzieś na imprezy z koleżankami. Po ostatniej takiej sytuacji, gdy wróciłem pijany i podczas kłótni wykręciłem jej rękę, postanowiła, że się wyprowadzi. Na początku mówiła, że potrzebuje czasu, żeby zobaczyć czy za mną zatęskni, ale mijał drugi tydzień i naciskałem, żeby się określiła co dalej i podczas rozmowy powiedziała, że nie tęskni i że nic do mnie nie czuje. Nie wiem czy to przez to, że naciskałem na nią i potrzebuje więcej czasu. Ja nie mogę się z tym pogodzić, bo ją bardzo kocham i nie dochodzi to do mnie. Nie mogę spać, straciłem mocno na wadze, mimo że staram się jeść normalnie. Ciężko mi się zmusić do czegokolwiek, stałem się obojętny. Tęsknię też mocno za dziećmi, choć widuje je, a dzieci sypiają u mnie, jeszcze nie wiedzą co zaszło. Dopiero teraz po kolejnych nieprzespanych nocach i przemyśleniach doszło do mnie jak skrzywdziłem moją żonę. Nieraz wcześniej mówiła, że to ostatnia szansa na moją zmianę, ale jakoś to do mnie nie dochodziło. Bardzo mi zależy na naszej rodzinie, na mojej żonie i chciałbym to wszystko odbudować, tylko że moja żona mówi, że już nic do mnie nie czuje. Czy to możliwe, że mogło jej uczucie do mnie całkiem wygasnąć? Jest szansa na uratowanie naszego małżeństwa? Czy to jeszcze za szybko i potrzeba czasu? Co mam robić?
Dzień dobry, co zrobić w sytuacji, kiedy partner od jakiegoś czasu jest całkowicie bez humoru, ciągle smutny , bez chęci do niczego , nie pomaga w domowych obowiązkach , mamy dziecko nie interesuje się co ma w szkole, co się dzieje u nas. Postanowił mnie zostawić, nie chce podjąć jakiejkolwiek próby rozmowy, ani pomocy, nie chce iść do psychologa. Mówi, że nie ma powodów do radości. Że jest mu dobrze w ciszy i samotności. Nie poznaję swojego partnera. Nie wiem co robić. Proszę o jakąś radę. Udało się namówić partnera na wizytę u psychiatry, mówi, że robi to żeby mi udowodnić, że z nim wszystko dobrze. Boję się , że zacznie kłamać w gabinecie. Czy psychiatra ma jakieś sposoby , żeby wyciągnąć prawdę i dojść do jego zachowania? Pytam, ponieważ nie byłam nigdy w takiej sytuacji.
Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?














