Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trauma po poprzedniej pracy, gdzie dawano mi poczucie bycia niewystarczającej, nieradzącej sobie. Teraz odczuwam lęk i objawy somatyczne. Nie sądzę, że zasługuję na pomoc psychologiczną.

Odczuwam ciągły stres związany z tym, że nie dam rady… Zmieniłam pracę, ponieważ w ostatniej doświadczałam okropnych rzeczy, wmawiano mi, że nic nie umiem, że nie nadaję się, wykonywałam obowiązki i nie dostając żadnego feedbacku na bieżąco, tylko wzywano mnie na poważne rozmowy (np. bo tytul maila zawierał słowa w innej kolejności niż chciał szef…) Gdy chciałam zadać pytanie dotyczące spraw na moim stanowisku, przełożony od pierwszego mojego tygodnia pracy z krzykiem mi oznajmiał, że powinnam już to wiedzieć i nie udzielał odpowiedzi.Obniżało to sukcesywnie mój nastrój i przywoływało wiele złych wspomnień z przeszłości, z dzieciństwa, które nie było sielankowe. Cały czas obwiniam się, bo mam szacunek do przełożonych i wiem, że to nie ja powinnam mieć rację. W nowym środowisku czuję, że gdy gdzieś się pomylę spadnie na mnie to samo… znów będę idiotką i kimś kto nie potrafi się niczego nauczyć… W pracy zakładam jakąś maskę i udaję, że ta odpowiedzialna osoba to ja. Gdy wracam odczuwam lęk. Niewygodnie mi z tym, ponieważ ma to objawy fizyczne: cały czas boli mnie głowa, brzuch, czasem kłucie w klatce piersiowej paraliżuje mi całe ciało… Z pomocy psychologicznej korzystają osoby w, nie wiem, żałobie, z jakimś problemem zweryfikowanym. Mam wrażenie, że nie zasługuję na to, ponieważ mi się tylko coś wydaje. Proszę wyrazić swoją opinię, bo mam dość. Czasem przypominam sobie jak ojczym tłukł moją głową o parapet z furią i moją myśl błagalną wtedy: żeby mu się udało.
Katarzyna Miksa

Katarzyna Miksa

Pani Ewelino, żaden problem nie jest za mały, aby poprosić o pomoc! To co Pani przeżywa jest zupełnie zrozumiałą reakcją, zachowanie przełożonego było karygodne i nikt nie powinien być traktowany w ten sposób. To mobbing. Nic się Pani nie wydaje, była Pani traktowana nieludzko. Te koszmarne doświadczenia z dzieciństwa z pewnością kształtowały sposób w jaki postrzega Pani siebie, świat i innych ludzi, nic dziwnego że może być Pani trudno uznać że zasługuje Pani na pomoc, wsparcie i lepsze traktowanie. A takie traktowanie przez innych może tylko umacniać Pani przekonania o tym. Żaden problem nie jest za mały. Zasługuje Pani na pomoc i wsparcie!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Kocięda

Marta Kocięda

Cześć Ewelina,

Przede wszystkim to każdy zasługuje na wsparcie psychologa/psychoterapeuty, bez względu na “obiektywny” poziom trudności z jaką się mierzy. Piszę obiektywny w cudzysłowie, gdyż każdy odczuwa / przeżywa na swój sposób własne trudności i emocje.

To czego doświadczyłaś w dzieciństwie jak i w pracy, to ogromne nadużycie i przekroczenie granic. Bardzo wyraźnie po przeczytaniu Twojej wiadomości widzę ból, cierpienie oraz lęk.

Wiem, że zrobienie tego pierwszego kroku, czyli zapisanie się na konsultację psychoterapeutyczną, to ważny krok, ale wierzę że słuszny.

Trzymam kciuki.

Pozdrawiam,

Marta

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Bardzo mi przykro, że spotkała Panią taka sytuacja. Objawy, które Pani opisuje są to tematy, z którymi można skutecznie pracować w psychoterapii. A z tego, co Pani pisze, interpretuję, że są one dla Pani źródłem cierpienia. Zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa lub psychoterapeuty. 

Pozdrawiam

 

Monika Jędras

Psychoterapeutka 

Usunięty Specjalista_tka

Witold Bomba

Witold Bomba

Dzień dobry,

Z Pani opisu jasno wynika, że ma Pani wiele traum wynikających z dzieciństwa, którymi należało by się zaopiekować. Pisze Pani, że coś się Pani wydaje… jeśli występują objawy fizyczne to nie ma tu mowy o “wydawaniu się”. Poza tymi traumami bardzo możliwe, że może towarzyszyć temu wszystkiemu co najmniej wypalenie, zaburzenia nastroju (depresja) oraz zaburzenia lękowe (objawy somatyczne). Natomiast opis warunków pracy jest mobbingiem. Jak najbardziej zasługuje Pani na pomoc psychologiczną. Pozostając w takich warunkach Pani objawy mogą się tylko nasilać, dlatego najlepiej jak Pani znajdzie pomoc psychologiczną najszybciej jak to możliwe.

Powodzenia,

Witold Bomba

Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Pani Ewelino, myślę, że najważniejsze jest Pani ostatnie zdanie i bardzo trafnie sie Pani zdiagnozowała. Terapia, psycholog są właśnie dla Pani - nie jest Pani chora, ma Pani zwyczajnie przeszłość do przepracowania:) To, co Pani czuje jest zupełnie zrozumiałe i zachęcam Panią do poczytania na temat rodzin DDD, a tak czy inaczej do podjęcia terapii. Mam wrażenie, że to, co dzieje się w pracy to bardzo przypomina to, co działo sie w domu….Warto więc przepracować wspomnienia z domu terapeutycznie. A na tu i teraz o ile sie da to przede wszystkim mieć osobę z którą będzie Pani rozmawiać o tym, co Pani czuje. Być może znajdzie Pani sposób na unikania osób, z którymi Pani czuje że Pani nie po drodze. 

Zobacz podobne

Kryzys życiowy i trudności w związku - co dalej?
Nie wiem co mam robić że swoim życiem. Mam 24 lata. Nie mam matury, ponieważ ledwo co zdałam szkole ucząc się indywidualnie że względu na fobie społeczna I depresję. Moje życie nigdy nie było usłane różami, ciężka choroba w rodzinie, w tym też moją (genetyczna). Od nastoletnich lat brałam leki, próby samobójcze, psychoterapia. Uciekłam z domu mając 19 lat,od tamtej pory radzę sobie sama,a przynajmniej próbuję. Pracowałam w fast foodzie,jako kasjerka- żadna praca nie jest dla mnie obca. Moim marzeniem było stanowisko biurowe I tak też się stało. Ale pewnego dnia,gdy szykowałam się do pracy, coś we mnie pękło. Nie mogłam znieść ubrań, zapachu, wszystkiego. Zaczęłam chodzić w kółko, płakać, czas leciał jak szalony. Stwierdzilam w tamtym momencie, że to nie jest normalne. Mój lęk nie powinien tak mnie wykańczać, a moze to nie jest nawet lęk? Umowilam się do psychiatry i okazało się, że prawdopodobnie mam autyzm. To zmieniło moje życie. Jestem w trakcie diagnozy. Kosztownej,prywatnej i trwającej długo. Najmuje mieszkanie, ponad połowa pensji to czynsz. Mieszkam z narzeczonym, on pracuje ciężko fizycznie. Ja jestem na l4 już prawie pół roku. Z moim partnerem jestem ponad 3 lata. Wiele się między nami działo, ale on na pewno zmienił się na lepsze i ciągle to powtarza. Zacznijmy od tego, że jestem typem osoby,która przywiązuje się do jednego człowieka i traktuje tą relacje naprawdę bardzo poważnie. Jemu to zaimponowało. Będąc że mną w związku przestał nadużywać substancji,pić i palić. Są granice I ustalenia w naszym związku, których wie, że musi przestrzegać ( ja oczywiście też). Jestem w stanie zrobić dla niego wszystko i on o tym wie doskonale. Moją codzienność wygląda tak- codziennie wstaję,czytam, śpiewam i gotuję obiad,sprzątam w domu. Czasami nawet zapominam o tym, co z przyszłością. Uwielbiam dom i mogłabym robić to przez całe zycie. Codziennie robię to samo, tj taki mój rytuał. Uwielbiam śpiewać i zawsze marzyłam żeby iść w tym kierunku profesjonalnie, ale wątpię że kiedykolwiek to się stanie. Nie śpiewam przy kimkolwiek, nawet przy partnerze,mimo jego błagań. Nie wiem co z przyszłością. Czekam na koniec diagnozy. Nie mogę liczyć na nikogo więcej oprócz narzeczonego, bo odizolowałam się od każdego. Moja rodzina ma problemy zdrowotne i finansowe, pewna jej część mnie nie cierpi. Jego rodzina ma problemy z alkoholem i traktuje mnie jako tą dziwną i manipulującą moim partnerem,mimo iż sam stwierdził że nie chce się z nimi utożsamiać. Ja go kocham, ale często podczas kłótni zaczynam krzyczeć,płakać i nie odzywać się przez bardzo długo. Najczęściej to przez to,że jedno jego słowo było nie tak jak chciałam lub nie domyślił się czego chciałam, a ja tego nie powiedziałam. Bo tak, ja też mam zachowania toksyczne, ale nie potrafię nad niektórymi rzeczami zapanować. W takich momentach jestem w stanie nie czuć zimna,ciepła,głodu,czegokolwiek. Gdy się kłócimy, za każdym razem myślę o rozstaniu. On nie odpuszcza, mimo że doskonale wie o tym,co myślę i czuję. On sam ma prawdopodobnie ADHD, ale to jego i moja samodiagnoza. Bardzo często zapomina o wiele rzeczach,zaczyna i nie kończy (w domu czy w pracy). Jest kłębkiem niedokończonych rzeczy. Ja go za to akceptuję,ale czasami bardzo ciężko nam dojść do porozumenia, kiedy jesteśmy uparci przy swoim. Chcę powiedzieć, że w sytuacji kłótni problemem nie jest temat kłótni, czy on sam, ale przeraża mnie to, że kiedy mnie przytula na siłę, to każdy mój problem magicznie znika i zdaję sobie sprawę jak zależna jestem do tej osoby. On powiedział że będzie ze mną czy będzie taka czy inna diagnoza, po prostu na dobre i na złe. A ja nie wiem czy tego chcę. Wiem, że mogłabym trafić lepiej i gorzej, ale co jeśli to nie jest wystarczająco lepiej żebym mogła żyć tak całe życie? On zna całą moją historie,wszystkie moje traumy,każde moje utrapienie, ale łapię go na tym, że wiele zapomina albo nie myśli o mnie,kiedy podejmuję ważne lub mniej ważne decyzje. Przeszliśmy naprawdę sporo razem i boję się, że jeśli bym się z nim rozstała,to nie dałabym rady. I wiem ,że każdy powie, że dałabym radę i pewnie by tak było, ale nigdy nie byłabym już taka sama jaka jestem dzisiaj. A stałam się znowu małą dziewczynką, do kiedy z nim jestem. Dzięki niemu nauczyłam się siebie akceptować i nie walczyć. Po prostu kiedy cały dzień siedzę w domu i jedynym momentem kiedy mogę i chcę mieć kontakt z drugim człowiekiem, to jest to, kiedy on wraca z pracy i gra na konsoli. W wolnym czasie jest w stanie grać tak cały dzień. Kiedyś powiedział mi nawet, że woli żebyśmy siedzieli w domu i oszczędzali pieniądze, bo każde wyjście to koszt. To bardzo dziwne biorąc pod uwagę fakt, że kiedy jeszcze nie byliśmy razem, obiecał, że chce żebym zobaczyła cały świat ( że względu na choroby w rodzinie nigdy nie zaznałam rodzinnego wyjazdu), ale mam wrażenie że w tamtym momencie był to po prostu love bombing. Ja mu mowie o tym wszystkim, co piszę tutaj, ale nic się nie zmienia. Jedynie gdy naprawdę wymuszę, to wtedy gdzieś wyjdziemy. Nie jestem też typem osoby, która uwielbia wychodzić z domu, (bo ubranie się jest dla mnie jak kara, bardzo męczące) ale wyjście do lasu czy na spacer jest naprawdę fajną odskocznią. Czym dłużej jestem w tym związku, tym więcej widzę swojego zaangazowania, a mniej drugiej strony. Zauważyłam też, że coraz więcej rzeczy mnie irytuje. Kiedyś nie złościłam się na to, że mam mąkę pod palcami,a teraz nie mogę wytrzymać dłużej niż 10s przez uczucie mąki na palcach. Jest mnóstwo takich rzeczy. Są pozornie głupotą, a ja bardzo się tym denerwuję. Mam wrażenie że jako dziecko miałam takie same "głupoty", ale nie potrafiłam tego nazwać. Mam wrażenie, że zawsze przeszkadzały mi tekstury I hałas, ale myślałam, że tak ma każdy i nie kwestionowałam tego. Wiem, że psychoterapia powinna wiele dać (jestem w trakcie zaczęcia nowej, po 5 latach), ale chciałam usłyszeć opinię kogoś obcego. Każdą decyzję musimy podjąć sami i nie liczę na to, że ktoś podejmie ją za mnie, ale zastanawiam się na ile to wszystko, co dzieje się ze mną jest normalne. Czy może to wymyślam? Jak to wszystko nazwać i przede wszystkim dlaczego tak jest? Moim problemem jest kryzys, diagnoza,finanse i uczucia. Myślę, że praktycznie wszystko. Dziękuję za przeczytanie
Uszkodzenie płata czołowego, antyspołeczne zachowania. Jak sobie pomóc?
Witam, jestem 29 letnim mężczyzną. Od jakiegoś półtorej roku stwierdzam każdego dnia, że z moją psychiką jest coś nie tak, mianowicie zaczęły pojawiać się w mojej głowie myśli, że mógłbym komuś zrobić krzywdę, nie będę owijał w bawełnę, te myśli dotyczą też zabicia kogoś. Na codzień odczuwam wewnętrzne napięcie, z którym nie potrafię sobie poradzić, po prostu czuję jakby rozrywało mnie od środka. Jeszcze dwa lata temu przykładowo mógł leżeć w domu na wierzchu jakiś ostry przedmiot i nie robiło na mnie wrażenia, mógł sobie leżeć, dopóki inni domownicy go nie schowali. Teraz obsesyjnie chowam je do szuflady, a czasami napada mnie takie coś, że przyglądam im się i wyobrażam sobie, że idę komuś ten ostry przedmiot wbić w brzuch. Od kiedy to wszystko się zaczęło, kompletnie się odciąłem z życia społecznego, zacząłem jakby bać się ludzi, nie pracuje, mimo że zanim to się zaczęło pracowałem, całe dnie wolę leżeć w łóżku z przerwami do wyjścia do sklepu. Dodam, że kilka lat temu miałem uraz głowy, po którym stwierdzono uszkodzony płat czołowy,,czytałem, że uszkodzenie to może prowadzić do aspołecznych zachowań. Czy ja jestem jakimś potencjalnym mordercą? Nie chcę skończyć źle, zdaje sobie sprawę, że dzieje się ze mną coś niedobrego, bardzo proszę o pomoc, bo już nie wytrzymuje ze sobą, nigdy wcześniej nie miałem takich fantazji o agresji do ludzi.Czy mnie można pomóc ?
Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem.
Witam. Jak nakłonić męża na rozmowę z psychologiem. Albo nawet wspólne spotkanie. Martwię się o niego. Obecnie dziwactwa same się go trzymają. W związku z żywieniem, zagrożeniem, jakie czeka na niego na każdym kroku. Ciągle tylko napięta sytuacja, nie można o niczym innym z nim porozmawiać, mnie w tym nie ma, bo jak tylko się odezwę, jest zaprzeczenie i mówienie, jakie zło na mnie czeka. A gdzie ja normalne problemy dnia codziennego i reszta. Miarka się przebrała, to jest nie do zniesienia, ja na tym cierpię. A żadne argumenty nie przemawiają do niego. Wiem ze to jest niemądre co napisze, ale muszę go zmusić do rozmowy z kimś. Bo jak nie to pozostaje tylko rozwód. Czy można kogoś zmusić sądownie do leczenia? Brakuje mi już pomysłów.
Nie stać mnie na terapię, a bardzo jej potrzebuję
Potrzebuję pilnie terapi ale mnie na nią nie stać i mam problemy jeszcze ze zdrowiem plus depresje przez większość czasu (mówię o ostatnich 10 latach) , jak mam siebie namówić na terapię i leczenie, jak mam się podnieść i zdobyć na to wszystko ?
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać.
Dzień dobry, mam 20 lat i mam problem z czymś, czego nawet nie potrafię trafnie opisać. Od zawsze czułam się troszkę bardziej wrażliwsza niż inne dzieci. Dzieciństwo miałam udane, chodziłam do przedszkola, bardzo lubiłam tam spędzać czas. Byłam uśmiechniętą i głośną dziewczynką. Podobno nigdy nie raczkowałam, co zaskoczyło moich rodziców. Poza tym nic nadzwyczajnego się nie działo. Na świat w końcu przyszła moja młodsza siostra, na którą bardzo się cieszyłam. Nie byłam nigdy o nią zazdrosna. Bardzo lubiłam się z nią wygłupiać, bawić. Mam jedno wspomnienie, które będzie w stanie przybliżyć mój problem, do którego opisania zmierzam. Moja siostra miała maskotkę z wbudowaną pozytywką. Gdy się pociągnęło za sznureczek, to ta zaczynała grać. Prawie za każdym razem, kiedy słyszałam tę melodię, zaczynałam płakać, albo byłam po prostu bardzo przygnębiona (tak jest zresztą do dzisiaj). W szkole podstawowej zaczęły się moje duże trudności z nauką - przez całą moją edukację miałam ogromny problem z matematyką i innymi przedmiotami ścisłymi. Za to dobrze szły mi języki obce, a później w gimnazjum odkryłam miłość do języka polskiego. W podstawówce również doszło do rozwodu moich rodziców i z tego czasu nic nie pamiętam. Po prostu w pewnym momencie moich wspomnień tata zniknął z domu i mieszkał gdzieś indziej. Ta wrażliwość odnośnie zabawek wciąż przewijała się przez moje życie - bardzo mnie boli, gdy ktoś wyrzuca swoje pluszowe misie, psuje lalki itd. Ja w swoim pokoju wciąż mam dwie półki z pluszakami, a w łóżku mam ich jeszcze więcej. Niedawno moja siostra naszykowała do oddania dla naszej kuzynki swoje stare zabawki (jakieś pluszaczki, lalki, figurki, koniki) i również to sprawiło, że się rozpłakałam. Chciałam zaznaczyć, że jestem świadoma, że jestem dorosła. Chodzę na studia, mam przyjaciół, pracuję. Jednak ta wada, o której wspomniałam, trochę mi utrudnia życie. Jak wspomniałam na początku, zawsze byłam wrażliwa, szybko się wzruszam podczas słuchania muzyki, oglądania filmów, bardzo lubię pomagać innym, nie potrafię znieść widoku, gdy ktoś płacze, cierpi. Jestem jeszcze typem domatorki, gdy tylko wyjeżdżałam gdzieś na wakacje (nawet gdy miałam 16lat), to czasami mi się łza kręciła w oku, że opuszczam dom, mimo że wiedziałam, że przecież znowu do niego wrócę. Bardzo proszę o porady, czy to może mieć coś wspólnego z moim dzieciństwem? Czy to po prostu moja cecha charakteru i tak mam? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
samorealizacja

Samorealizacja – jak ją osiągnąć i dlaczego jest ważna?

Odkryj, jak osiągnąć samorealizację i dlaczego jest ona kluczowa dla Twojego dobrostanu? Poznaj praktyczne kroki, które pomogą Ci wykorzystać pełnię swojego potencjału i osiągnąć życiową satysfakcję. Zacznij swoją podróż ku samorealizacji już dziś!