Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli.

Jestem teraz na etapie "zdrowienia" po ostatniej relacji i chyba w związku z gorszym samopoczuciem dręczą mnie różne natrętne myśli. Mam za sobą dwa związki - jeden 4-letni i jeden kilkumiesięczny. Z tego kilkuletniego mam niestety same niedobre wspomnienia. Teraz zauważyłam jakie toksyczne podejście miał mój były partner np. po kłótni stosował wobec mnie ciche dni "żebym przemyślała swoje zachowanie i przeprosiła", a każda kłótnia tak naprawdę pogarszała sytuację niż ją rozwiązywała. Na szczęście nie byłam osobą, która dawała się w ten sposób manipulować, ale teraz się zastanawiam czy w przyszłości nie będę miała problemów podczas kłótni. Czy potrzeba ochłonięcia po kłótni to wyraz samolubności, czy jest to czymś normalnym. Dodam jeszcze, że w poprzedniej relacji kompletnie nie miałam powodów się takim czymś przejmować, bo nawet jakieś drobne zgrzyty były na bieżąco wyjaśniane i z każdym problemem mogłam przyjść I porozmawiać, otrzymując w zamian wsparcie. Czasami myślę, że mam chyba za dużo czasu na tzw. "overthinking".
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Twoje rozważania są całkowicie zrozumiałe, zwłaszcza po doświadczeniach w trudniejszych związkach. Po pierwsze, nie jest niczym złym lub samolubnym potrzebować czasu na ochłonięcie po kłótni. To normalna reakcja wielu ludzi, która pomaga im uporządkować myśli i emocje, zanim wrócą do rozmowy z partnerem. To pozwala uniknąć działania w afekcie i potencjalnie przekazywać swoje uczucia i myśli w bardziej spokojny sposób.

Po drugie, zdobyte doświadczenie z poprzedniego związku może ci pomóc w przyszłości, pomagając rozpoznawać toksyczne wzorce i unikać ich. To nie oznacza, że będziesz miała problemy podczas kłótni w przyszłości. Wręcz przeciwnie, te doświadczenia mogą sprawić, że będziesz bardziej świadoma swoich potrzeb i granic oraz bardziej otwarta na konstruktywną komunikację.

Jest ważne, aby podczas kłótni starać się zachować spokój i szukać rozwiązania, zamiast stosować manipulacyjne taktyki, jak "ciche dni" czy "żebym przemyślała swoje zachowanie". Komunikacja i empatia są kluczowe w każdym związku, dlatego warto kontynuować pracę nad zdrową komunikacją i rozwiązywaniem konfliktów.

Nie przejmuj się, jeśli czasami masz tendencję do "overthinking". To naturalne, szczególnie po trudnych doświadczeniach. Jeśli te myśli utrudniają ci funkcjonowanie, możesz spróbować technik radzenia sobie ze stresem i lękiem, takich jak medytacja, joga, lub terapia psychologiczna. Terapeuta może pomóc ci przetworzyć trudne doświadczenia i nauczyć cię skutecznych strategii radzenia sobie z myślami.

Pamiętaj, że każdy związek jest inny, i choć doświadczenia z poprzednich relacji mogą wpływać na nasze obawy i oczekiwania, to wciąż masz szansę na zdrowy i satysfakcjonujący związek w przyszłości.

Pozdrawiam

Karolina Białajczu, psycholog 

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Warto przyjrzeć się swoim natrętnym myślom, gdyż one wpływają na emocje, a następnie pojawia się adekwatne zachowanie. 

Kłótnia nie jest konstruktywnym sposobem rozwiązywania problemów. Co jest jej powodem? Każdy z parnerów ma jakąś odpowiedzialność za kłótnię. Zachęcam do spróbowania radzenia sobie z problemem w inny sposób, do zmiany wzorca zachowań. Na przykład można gromadzić argumenty, żeby sprawdzić, czyja decyzja jest słuszna. Albo sporządzić przepis na kłótnie, żeby poobserwować, co do nich doprowadza; porozmawiać, co czujecie podczas np. krzyków. Nieodzywanie się, budowanie tzw. kamiennej ściany jest przemocą.

Kłótnie ranią, więc pewnie stąd Pani czas ,,zdrowienia". Może warto skorzystać z psychoterapii, by poznać swój schemat postępowania. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

2 lata temu
Piotr Furman

Piotr Furman

Dobry wieczór!

 

Zaczę od tego, że bycie w związku często bywa trudne, natomiast stopień trudności bycia w związku zależy od różnych czynników. Czasami pewne rzeczy pomiędzy partnerami pojawiają się po jakimś czasie, czasem zdajemy sobie sprawę z różnych zachowań swoich czy też partnera również po czasie. Różne osoby mają różne style funkcjonowania i reagowania w sytuacji kłótni, czasem bywa tak, że bardziej lub mniej świadomie chcą wzbudzić w drugiej stronie poczucie winy, czasem z kolei są bardziej otwarte i łatwiej im angażować się wspólnie z drugą stroną w rozwiązywanie danego konfliktu. 

Z tego, co czytam w Pani wiadomości, to dostrzegam pewne obawy, że miałaby sobie Pani nie poradzić w sytuacji, gdyby potencjalny partner miałby być wobec Pani manipulacyjny. Myślę, że to co może Pani pomóc i już pomaga to Pani refleksyjność w obliczu zachowań, które są dla Pani nieakceptowalne w związku. Mam tu na myśli to, że z Pani opisu wynika, że jest Pani w stanie wyłapywać zachowania potencjalnego partnera podczas kłótni, które mogłyby Pani nie odpowiadać i nie służyć budowaniu relacji. 

Co do potrzeby ochłonięcia po kłótni to jest to całkowicie normalne, natomiast sytuacja, w której ktoś się na nas obraża i nie odzywa przez kilka dni celem wzbudzenia w nas poczucia winy - już mniej normalna.

 

Pozdrawiam, Piotr Furman

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z emocjami po diagnozie nieuleczalnej choroby?

Otrzymałem niedawno diagnozę nieuleczalnej choroby i czuję, jak moje życie całkiem się zmieniło. Zawsze wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą, a teraz wszystko jest niepewne i straszne. Każdego dnia czuję się przytłoczony, czasami nawet bezradny. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Wielu mówiło, że rozmowa z psychologiem może pomóc, ale nie wiem, od czego zacząć.  

Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.
Dzień dobry, mój mąż ma problem z alkoholem, narazie nie widzi w tym problemu, aczkolwiek boi się do tego przyznać.Od tygodnia nie ma mnie z dziećmi w domu, wyjechaliśmy , dałam mu czas na przemyślenia, został z toksyczną matką i raczej popija cały czas. Dałam mu czas na ogarnięcie się i chociaż zapisanie do terapeuty na indywidualne spotkania. Powiedziałam, że wrócę, jeżeli zacznie coś robić, powiedział że beze mnie nic nie załatwi, muszę ja być z nim i prosi żeby wrócić i zrobi wszystko, co powiem. Narazie nie chcę wracać, niech dzieci jeszcze mają wakacje. Zagroziłam, że jak nie zacznie robić porządku to wrócę po resztę rzeczy. Co mam robić, 13 lat małżeństwa było pod górkę, ale też z górki ?
Jak radzić sobie ze złością, przeciążeniem? Trudna sytuacja życiowa.
Przenoszę złość na inne obszary swojego życia. Nie mam trudniejszego okresu w życiu. Mam naprawdę dobrze z punktu widzenia wielu ludzi, ale ja się czuję potwornie w swojej sytuacji. Psychoterapia nie przynosi efektów, dalej tkwię w znienawidzonej pracy, wiem, co chcę robić w życiu, ale nie udaje mi się niczego zmienić, bo nie zarabiam w tym obszarze, nie stać mnie nawet na wynajem mieszkania, tylko na stancję, zawiodłam się na przyjaźni, nie jestem w żadnym związku, więc to pogłębia moje poczucie samotności. Czuję się potwornie i wiem, że złość za ten stan przenoszę na obszary życia, które dotąd sprawiały mi radość. Mam dosyć tej złości, ale nic nie potrafię z nią zrobić. Potrzebuję odpoczynku, a nie mam kiedy go wziąć. Czuję się bezradna w obecnej sytuacji :( Nie wiem już, co mogę zrobić, żeby coś zmienić, polepszyć swój stan. Bo naprawdę wszystkie metody (medytacja, siłownia, spacery, chwilowe odpoczynki itd) nie działają
Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu.
Cześć, to będzie długi post, ale mam nadzieję, że znajdzie się parę osób, którym będzie chciało się to przeczytać.. Muszę się wygadać. Jestem miesiąc po okrutnym rozstaniu. Po miesiącach wyznawań miłości, planowaniu przyszłości, mój facet zostawił mnie z dnia na dzień i oznajmił, że wraca do byłej. Sztylet w serce. Całkowite zerwanie kontaktu, zero wyjaśnień. Ona do niego wypisywała miesiącami, że nie daje rady bez niego, szantażowała go, obarczała go winą za całe zło świata, cały czas płakała, pisała do moich bliskich, że zniszczyłam jej związek. On mówił, że to psychopatka, że nie chce z nią być i myślał, że z czasem jej przejdzie. Że nie był z nią szczęśliwy, że była chorobliwie zazdrosna, nie mógł wychodzić, spotykać się ze znajomymi, że właściwie nie miał znajomych przez nią…Mówił, że ona jest mściwa, że przed ludźmi gra cudowną osobę, uśmiechniętą, serdeczną a nikt nie widzi, jaka ona jest na prawdę…traktowała go jak jej własność, jak przedmiot, widziałam wiadomości, które do niego wypisywała, ogólnie dramat. Zero liczenia się z jego potrzebami. W międzyczasie zmarł jej ojciec. Po rozstaniu z nią ona rozgadała wszystkim, że ją zostawił samą na tym świecie, że już nie ma nikogo, że to przez niego zmarł jej ojciec, bo coś przeczuwał. Byli ze sobą 10 lat. On jej mówił, że nie chce z nią być, bo już jej po prostu nie kocha, ale jeśli kiedyś będzie potrzebowała pomocy, to może na niego liczyć. Że spędzili ze sobą tyle czasu i chce się rozstać w zgodzie jak dorośli ludzie. Ona twierdziła, że on ją nadal kocha, że tylko się pogubił – przeze mnie. Już od tego czasu nie mieszkali razem, wyprowadził się i nie mieli żadnego kontaktu. Minęły 2 miesiące i znów się zaczęło…wypisywanie, płacz, manipulowanie. Zaproponowała mu pracę dorywczą u niej w firmie, że będzie miał możliwość sobie dorobić zdalnie. Przystał na to. Później spytała, czy pojedzie z nią na grób taty, stwierdziłam, że niech jedzie, w końcu to był jego teść przez 10 lat. Pojechał. Później znów coś, czy wyjdzie z psami, czy przyjdzie po coś tam itd… I tak z dnia na dzień czułam, że coś się miedzy nami pogarsza…spytałam, czy ponownie coś do niej poczuł, czy chce do niej wrócić, odpowiadał stanowczo, że NIE. Mówił, że jest mu jej żal, że jak był u niej w mieszkaniu to był syf itd a ona wygląda i zachowuje się jak wrak człowieka…że jakby miał do niej wrócić to tylko z litości i wtedy by poświęcił swoje życie dla niej…że on wie, jaka ona jest, że jakby wrócił, to do końca życia byłoby wypominanie, że ją zostawił, że ona jest najbiedniejsza, że jest chu**em, wszystkim by o tym mówiła itd… No i stało się. Przyszedł dzień rozstania. Znów spytałam, czy coś się między nami i nią a nim zmieniło. Powiedział, żebym dała mu czas na zastanowienie, że on sam nie wie kim jest, że bardzo mnie kocha. Wkurzyłam się, bo pytałam przez cały ten czas czy wszystko jest okej, czy coś się zmieniło, czy zrobiłam coś nie tak, że nie ma do mnie szacunku, bo do ostatniej chwili mówił, że jestem tylko ja i nic się nie zmieniło... Napisałam mu, że skoro ma wątpliwości co do naszego związku to ja je rozwieje. Pożyczyłam mu trochę kasy, powiedziałam, że ma pół roku na oddanie mi ich i na ten moment już nas chyba nic nie łączy i że złamał mi serce, kłamiąc do ostatnich wiadomości, że kocha tylko mnie… nawet nie odpisał. Parę dni później ustawił związek z nią na fb. Wszędzie mnie zablokował. To było miesiąc temu. 3 dni temu dodał z nią wspólne zdjęcie profilowe. Zero kontaktu. Zero wyjaśnień. Jestem tak zraniona…czy on cały czas mnie okłamywał? Nie znam osobiście jego byłej. Czy on zrobił z niej wariatkę, żeby tylko sobie por**ać na boku i manipulował mną? Czy on tak strasznie opluł osobę, z którą był 10 lat, byleby mieć skok w bok? A później wrócił do niej i błaga ją o przebaczenie? Czy ta dziewczyna jest tak w niego wpatrzona, że mu to wybaczyła? Czy wrócił do niej, bo tak mu jest po prostu wygodnie? Czy może ona robi z nim, co chce i dodaje te zdjęcia, zablokował mnie, ustawił związek, żeby mi pokazać, że on jest jej i robi mi na złość, a on się na to godzi? Pamiętam, jak mówił, że ona już tak robiła, żeby pokazać wszystkim, jaki to oni mają cudowny związek, a dobrze było tylko na zdjęciach… Czy może on faktycznie szczerze coś znów do niej poczuł i faktycznie wrócił do niej z miłości? Ja już nie chciałabym do niego wrócić, nawet jakby się odezwał, ten etap jest już za mną… Dręczą mnie pytania bez odpowiedzi. Co się w ogóle stało? W co on grał? Kto tu jest poszkodowany? Czy byłam tylko keks zabawką? Czy on ją kocha? Czy kochał mnie? Czy wrócił do niej z miłości, czy z litości? Nie mogę spać po nocach, rozpamiętuję, jestem potwornie zmęczona…budzę się w środku nocy i zaczyna się mielenie w głowie cały czas tego samego… ja już tego nie chce, ale to cały czas powraca…
Jestem studentem medycyny na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza.
Jestem studentem medycyny. Wiem, że chcę skończyć te studia i nie mogę doczekać się przyszłej pracy, ale chwilowo jestem na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza. Niezależnie od tego, ile pracuję, wychodzi tylko coraz gorzej, a pracownicy uczelni utwierdzają nas (studentów) w przekonaniu, jak beznadziejni jesteśmy. Wydawało mi się, że umiem ignorować te uwagi, ale od miesiąca sama myśl o studiach, zaliczeniach i poprawach wywołuje kłucie w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca i ostatnio silne drżenie mięśni, zwłaszcza ud, które ustępuje dopiero po ok. godzinie. Potrzebuję pełni koncentracji, a nie mogę zasnąć mimo silnego zmęczenia. Kiedy już zasnę, śnią mi się slajdy z prezentacji, z której mam zaliczenie albo koszmary, więc i tak wstaję zmęczony. Jak dojść z tym wszystkim do ładu? Czy jest skuteczny sposób na uspokojenie, poza farmakologią?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!