Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Co mam zrobić, nie mam żadnego wsparcia

Co mam zrobić, nie mam żadnego wsparcia. Mam męża dziecko, 3 siostry i rodziców. Mieszkam z mężem u moich rodziców. On nie może na nich patrzeć, ciągle mi wypomina, że ja chciałam z nimi mieszkać. Rodzice niby wszystko jest ok, a tak naprawdę to obgadują nas, że wszystko słyszę, przykro mi, bo nie mam komu się wyżalić czy nawet porozmawiać o swoich problemach. Siostry mają swoje rodziny i odzywamy się tylko od święta. Jestem taka samotna. Żyć mi się niechce, męczę się, ale mam dziecko i niechce go skrzywdzić swoją śmiercią. Nic już dla mnie nie ma sensu, robię tylko to, co muszę. Uśmiecham się i udaje, że wszystko jest ok, a tak naprawdę ukrywam w sobie wielki ból. Czy gdym udała się na terapię to czy to coś zmieni. Nie wiem, gdzie leży mój problem, czy to coś z czasy dzieciństwa czy może mój mąż jest moim problemem. Wiem, że to chore, bo kocham go, a jednocześnie nienawidzę za krzywdy, które mi zrobił, a ja z nim trwam, ale to może we mnie jest jakiś problem, z którym nie umiem sobie poradzić i to on jest przyczyną takie życia, jakie mam. Już od dłuższego czasu zastanawiam się nad wizyta u psychologa, ale wstydzę się i nie wiem, czy będę potrafiła się wygadać komuś w oczy. Proszę o odpowiedź.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry Pani Anno,

Dobrze, że Pani napisała! To ważny pierwszy krok - zauważenie, że potrzebuje się pomocy. 


Gdy pojawiają się trudne myśli, warto od razu skorzystać z bezpłatnego telefonu zaufania i porozmawiać anonimowo z dyżurującymi tam specjalistami, listę można znaleźć tutaj: https://twojpsycholog.pl/pokonaj-kryzys

Wizyta u psychologa/psychoterapeuty jak najbardziej byłaby wskazana - mamy świadomość, że opowiadanie o swoim życiu i emocjach jest niezwykle trudne. Sięganie po pomoc to jednak nie powód do wstydu, a duży wysiłek i wyraz odwagi. Specjaliści nie oceniają i starają się tworzyć komfortową atmosferę - proszę pamiętać, że na co dzień wspierają różne osoby w rozmaitych problemach/trudnościach, także rozmowa na takie tematy jest dla nich częścią codzienności. Ważne na pewno, by mówić szczerze, bo wtedy łatwiej jest im pomóc. Na naszej platformie może znaleźć Pani osoby, które świadczą płatną pomoc, ale też niektórzy mają pulę darmowych konsultacji: https://twojpsycholog.pl/darmowe-wizyty. Jest również trochę innych miejsc, które świadczą darmową pomoc. Tutaj przykładowa lista: https://zwjr.pl/bezplatne-miejsca-pomocowe, jednak warto poszukać również w internecie innych propozycji, jeśli naszej miejscowości nie ma na tej liście. Można umówić się na spotkanie stacjonarne/online, ale niektórzy oferują również rozmowę telefoniczną - może to byłby jakiś pomysł, który ułatwiłby pierwsze spotkanie?


W niektórych miastach znajdują się również Ośrodki Interwencji Kryzysowej, które świadczą natychmiastową, bezpłatną i interdyscyplinarną pomoc. Warto zorientować się, czy nie ma takiego ośrodka w naszym mieście: http://www.oik.org.pl/


Dobrze też spróbować powiedzieć innym, gdy nie jest u nas najlepiej, ponieważ czasami nawet najbliższym osobom ciężko to wychwycić, jeśli nie powie się wprost. Pisze Pani o rodzicach czy siostrach - może któraś z tych osób byłaby po dłuższym przemyśleniu według Pani odpowiednia do porozmawiania i podzielenia się swoimi emocjami? Może jest to ktoś, o kim Pani nie myśli w pierwszej kolejności - dawna przyjaciółka? Zaprzyjaźniona sąsiadka? Może udałoby się znaleźć w okolicy jakąś grupę wsparcia? Czytając Pani wiadomość mamy świadomość, że może to być trudne i nie znamy całej sytuacji, ale zastanawiamy się - czy może nie ma kogoś dalszego/z przeszłości, z kim można byłoby porozmawiać?

Bez względu na to, czy odpowiedź jest twierdząca, czy przecząca - w pierwszej kolejności z pewnością warto skorzystać z pomocy profesjonalnej, np. wizyty u psychologa/psychoterapeuty. Opisywane przez Panią odczucia i myśli sugerują, że wskazane jest sięgnąć po taką formę pomocy jak najszybciej. Warto też zapisać sobie w kontaktach jeden z telefonów zaufania i korzystać z niego, gdy tylko poczuje Pani taką potrzebę.

- Karolina, TwójPsycholog

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Małgorzata Gaś

Małgorzata Gaś

Dzień dobry Pani Anno.

Sytuacja Pani jest przytłaczająca, ale nie bez wyjścia.  Rozumiem, że może Pani czuć się jak w klatce. Na pytanie czy terapia Pani pomoże, tak pozwoli Pani przyjrzeć się swojemu życiu i znaleźć najlepsze rozwiązanie dla Pani.  W takiej sytuacji mogą przychodzić różne myśli do głowy, ale z Pani opisu wynika, że ma Pani w sobie determinacje i chęci do zmiany. Wspieram Panią.

Pozdrawiam Psycholog Małgorzata Gaś

1 rok temu

Zobacz podobne

Nie mam siły, chciałabym móc się wyżalić, być tylko ze sobą. Od śmierci kuzynki jest mi bardzo ciężko.
Czuje, że nie wiem co robić. Czuje się nierozumiana. Nie jest to tak, że nie otrzymuje od nikogo wsparcia; mam je od rodziców, przyjaciół, ale nie wystarcza mi to, znaczy, nie wiem jak to ująć. Czuje, że nawet rozmowy z nimi nie pomagają. Jestem daleko od domu, a dokładnie mieszkam w bursie - mam tam znajomych, ale nie czuje w ogóle od nich wsparcia, ja im go daje zawsze jak tylko mogę, ale one nie dają go mi, czuje się niepotrzebna i niechciana jakbym tu po prostu nie pasowała. Czuje, że wszyscy chcą mnie tu po prostu kiedy jestem wielce uśmiechnięta, radosna i pomagam im. Nie mam komu się wyżalić, wypłakać czy w ogóle poważnie bo moja jedyna przyjaciółka jest daleko i jedyne rozmowy jakie możemy prowadzić to przez telefon a to jest męczące przy takim problemie. Czuje się tak od niedawna od śmierci mojej kuzynki, która popełniła w brutalny sposób, od tego czasu nie czuje się sobą - męczy mnie chodzenie do szkoły, a najbardziej jak nie ma mojej jednej koleżanki, z którą świetnie się dogaduje, w bursie jest zmiennie, raz dobrze a raz czuje, że jestem tu jak za kare. Przez to też mam myśli, żeby opuścić ten świat, ale znowu wiem, że nie ma to sensu i powinnam walczyć, ale nie wiem jak i nie mam na to siły. Mój zły humor znika i wraca - to okropne uczucie. Chciałabym też najlepiej upić się i o tym zapomnieć, ale wiem, że to też nie jest rozwiązanie. Szczerze czuje się jak w kropce, nie wiem co zrobić ze sobą. Wiem, że są ludzie którzy mnie kochają, wpierają i chcą abym z nimi była, ale z drugiej strony dotyka mnie problem, że ja męczę się samym moim istnieniem. Wstawaniem do szkoły (nie zawsze) i byciem w śród ludzi (też nie zawsze). Chciałabym zostać sama, odizolować się od świata i być sama ze sobą; płakać do woli i nie musieć tego powstrzymywać - to moje jedyne marzenie, odizolować się na jakiś czas. Ale jest to niemożliwe z uwagi na szkołe i tak muszę się (w większości) męczyć, ale i tak grać zadowolona i szczęśliwa dziewczynkę.
Co mam zrobić, jak od dłuższego czasu nie mam ochoty na nic, nawet, by żyć?
Co mam zrobić, jak od dłuższego czasu nie mam ochoty na nic, nawet, by żyć? Choć mam rodzinę, dziewczynę, ale coś we mnie jest, że nie mam siły żyć, to jest dziwne.
Rodzina nie akceptuje moich wizyt u psychologa - co zrobić?

Mam problem. 

Umówiłam się do psychologa, bo już nie radzę sobie z sobą. Rodzina nie akceptuje psychologów dla osób dorosłych. 

Rodzina - to mąż, moja mama i tata, z którymi mieszkamy. Uważają, że powinnam sama radzić sobie z problemami, w końcu jestem dorosła i znaleźć powody swojego zachowania i sama to przepracować. Jednak mi się nie udaje i chcę zasięgnąć pomocy, bo widzę, że robi się coraz gorzej. 

Jednak jak gdzieś jadę, to wszyscy mnie się pytają, gdzie jadę i po co, w tym mąż. Nie wiem, co im odpowiadać, najchętniej bym skłamała, że na zakupy, ale zakupy tak długo nie trwają. 

Znów by było na jakie zakupy i gdzie od męża pytania. 

Nie wiem, co w takiej sytuacji zrobić.

Partner mi uniża, nie zajmuje się własną córką, nie pochwala terapii. Jak mu pomóc?
Od pewnego czasu w moim związku jest kryzys. Mieliśmy bardzo trudny czas: ciąża, budowa domu, zmiana pracy i studia. Dużo się tego nałożyło. Obecnie już jest luźniej, ale nie potrafię dogadać się z partnerem. Potrafi nadmiernie dbać o dom. Robi awantury o błahe sprawy: bo gdzieś lekko zabrudziła się ściana albo kot usiadł na kanapie i zostawił trochę sierści. Nie mogę w domu nic robić, bo "nie umiem i nie robię tego na 100%". Przestało mi zależeć, żeby cokolwiek robić w domu, bo za cokolwiek się nie wezmę słyszę krytykę. W weekendy śpi do 12, a potem przez cały dzień siedzi w komórce lub ogląda tv. To samo po pracy. Do mnie ma pretensje jak raz na jakiś czas zajrzę do komórki. Nie zajmuje się córką. Jak idę do pracy lub np. do lekarza to nie mogę jej z nim zostawić, bo on musi odpocząć. Nie bawi się z nią, bo jest zajęty siedzeniem na kanapie. O spacerach i wspólnym spędzaniu czasu razem też nie ma mowy. Od czasu porodu (czyli prawie 2 lata) tylko 2 razy spędzaliśmy czas w 3 i raz poszedł z nią sam na spacer. Do tego doszło, że codziennie musi wypić jedno piwo (bo mu się po pracy należy). No i jak ma wolne to lubi sobie zapalić coś zielonego od rana. Twierdzi też, że wszyscy wszystko robią źle i on musi wszystko kontrolować. Wszystko musi być tak jak on to sobie wymyśli. Dosłownie - często słyszę, że mam się domyślać. Słyszę jego ust ciągłe narzekanie na wszystko ona wszystkich. Odbiera mi to energię. Brak jest czułości, brak spędzania czasu razem. Nigdy nie podobają mu się pomysły na wspólne spędzanie czasu. O urodzinach też zapomniał. A jak się obroniłam to nawet nie pogratulował. Na terapię nie chce iść, bo twierdzi, że to pranie mózgu i nabijanie kasy psychoterapeutom. Mojej terapii też nie pochwalał, więc chodziłam w tajemnicy. Jak mogę mu pomóc? Jak z nim rozmawiać, skoro on nie chce słuchać i wie wszystko lepiej. Twierdzi, że to we mnie jest cały problem. Nie chcę go zostawić, tylko pomóc mu, bo wiem, że ma problem. Nie mam już niestety pomysłu.
Co zrobić, gdy mąż mnie nie wspiera?
Co mam zrobić gdy mąż nie rozmawia na tematy które mnie dręczą? Dlaczego boi się za mną stanąć i mnie wspierać? Dlaczego zawsze jest za rodzicami, którzy niszczą nam małżeństwo?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.