Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
80 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości?

Anonimowo

Co powinnam zrobić, aby zapanować nad niekontrolowanym wybuchami złości? Wszystko jest w porządku, a nagle się wściekam i krzyczę na partnera. Ostatnio nawet rozwaliłam drzwi w ataku.
Dzień dobry, na początku gratuluję Pani autorefleksji. To pierwszy krok do potencjalnej zmiany. Złość. Uczucie trudne, niezrozumiałe i tak bardzo przez nas nielubiane, że najchętniej byśmy je w sobie wyłączyli. Eliminacja złości z życia jest jednak niemożliwa. Złość zawsze znajdzie ujście na zewnątrz w mniej lub bardziej dla nas oczywisty sposób. Zamiast więc z tym walczyć, warto przyjrzeć się temu, w jakich sytuacjach i w jakich relacjach (czy tylko romantycznej?) pojawia się w Pani tak silna złość. Jak Pani interpretuje to, co się dzieje i czy można na to spojrzeć inaczej? Czy kiedy doświadcza Pani wspomnianego wybuchu, coś to Pani przypomina? Podobne pytania może Pani sobie zadać odnośnie tego wycofania, którego Pani doświadcza. Pomocna może okazać się w tym temacie lektura takich książek jak: Emocjonalne pułapki przeszłości, Emocjonalne pułapki w związkach i/albo Relacje na huśtawce. Samodzielnie albo ze specjalistą (psycholog, psychoterapeuta indywidualny albo pracujący z parami) można przyjrzeć się źródłom Pani silnych reakcji oraz zaplanować takie działania, które umożliwią Pani zyskanie więcej spokoju w swoich relacjach i życiu. Pozdrawiam serdecznie, Daria Kamińska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Zobacz podobne

Jak znaleźć swoje hobby i pasję - poszukiwanie zajęcia dającego spełnienie
chciałabym nakreślić sytuacje która mnie nurtuje i może nie jest wcale takie trudne do rozwiązania, na razie sama nie moge wpaść na żaden pomysł. bardzo zazdroszcze ludziom, którzy mają hobby i zajęcia w których sie spełniają nawet jeśli nie mają w nich nie wiadomo jakich osiągnięć lub wykonują je dla samej przyjemności. Po prostu znaleźli coś co lubią i to robią i ich to nie nudzi. bardzo bym chciała znaleźć sobie jakieś zajęcie które dawałoby mi spełnienie i mogłabym je robić z dlatego że je lubie a nie dlatego aby sobie wypełnić czas.
11 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z zaburzeniami lękowymi po latach terapii i leków?
Mam 48 lat. Od 15 lat cierpię na zaburzenia lękowe. Brałam różne leki - Nexpram, Efectin, Elicea. Obecnie przyjmuję Asentrę, Spamilan i Pregabalinę. Przechodziłam terapię EMDR i poznawczo - behawioralną. Jest lepiej niż na początku, jednak nadal zaburzenia ograniczają moje życie i nie potrafię być samodzielna. Bardzo mnie to męczy i martwi. Czy jest coś, czego mogłabym jeszcze spróbować?
6 odpowiedzi
Jaką terapię wybrać przy ADHD, depresji i zaburzeniach lękowych?
Chodzę od 1,5 roku na psychoterapię psychodynamiczną ale jest ona dosyć mało owocna po takim czasie. Natomiast chodzę ta tą terapię tylko do września, ponieważ do wtedy mam ważną legitymację. Zastanawiam się nad tym jaki nurt psychoterapii wybrać czy zostać przy psychodynamicznym, czy też zmienić na jakiś inny. Jestem osobą, która dużo filozofuje i terapię typu poznawczo behawioralna to nie jest terapia dla mnie . Mam ADHA, depresję i zaburzenia lękowe, chciałabym się skupić na tym podczas terapi ale nie w formie senatów do zastosowania czy też ekspozycji. Który nurt psychoterapii wybrać?
5 odpowiedzi
Toksyczna relacja z mama, faworyzowanie brata i depresja - jak poradzic sobie w domu i czy wyprowadzka to dobre rozwiazanie?
Więc mam problem i zarazem pytanie. Od dziecka byłam nieśmiała, a po latach mam wrażenie, że mogę się uznać za wręcz tłumioną głównie przez moją mamę, która pilnowała na każdym kroku, żebym nie mówiła za dużo, nie płakała, każdemu mówiła dzień dobry i dowidzenia, działając niczym zegarek. Zawsze miałam być grzeczna, cicha, ułożona i dobrze się uczyć. Każde potknięcie, czytaj zwykła czwórka w podstawówce było karane albo krzykiem albo wymownym milczeniem. W tej atmosferze dorastała niepewna siebie dziwczyna, mająca nadzieję, że przez życie przemknie niezauważona. Bałam się interakcji społecznych, uważałam że nie mam prawa niczego oczekiwać od życia i nie lubiłam swojego wyglądu, bo mama czasem uszczypliwie zwracała uwagę na mój odstający brzuch, trądzik czy okrągłą twarz. Czułam się brzydka i w dodatku głupia, choć wcale tak nie było. Miałam świetne oceny ale to nie wystarczyło, by zaspokoić jej perfekcjonizm. Zwykłe zbicie kubka przez dziecięcą nieuwagę kończyło się wrzaskiem i tak w kółko i w kółko. W pewnym momencie niestety ale pojawiły się u mnie myśli samobójcze, miałam depresję. Tata wyjeżdżał na całe miesiące opiekować się dziadkami, dużo się przez to kłócili. A każda jej złość odbijała się na mnie i na moim młodszym o półtora roku bracie. Od początku miałam lekkie wrażenie, że mama woli go bardziej ode mnie. To były ciche sygnały ale ta myśli zakiełkowała. O swojej depresji odważyłam się powiedzieć mamie, przy czym nie wspomniałam o myślach samobójczych. Wiedziałam jednak z czym się mierzę (byłam w ósmej klasie szkoły podstawowej). Wyśmiała mnie, kazała nie wymyślać, stwierdziła, że nie jestem chora psychicznie i nie pójdę do żadnego psychologa. Czułam się tragicznie. W tym czasie zmienił się mój młodszy brat. Uzależnił się od gier komputerowych. Był agresywny wobec mnie, obrażał mnie słownie, śmiał się z mojej choroby. Zdarzały się momenty, w których popychał mnie. Drwił ze mnie i z mojej aspołeczności, zaczął przeklinać i kierować w moją stronę różnorakie wyzwiska. Nie wiedział o tym, nikt po za moim rodzicami. Stał się nieposłuszny, ich też zaczął obrażać. Wszystkie obowiązki domowe, choć nie było ich dużo spadły na mnie. Bo przestał je wykonywać od tak. Mama próbowała coś z tym zrobić ale tylko wtedy, kiedy sprawa dotyczyła jej lub taty. Mój temat pomijała, kiedy się skarżyłam mówiła, że mamy się nie kłócić i tyle. Po latach sytuacja nie co się zmieniła, jest źle ale nie, aż tak. Tylko hmm. Ilość obowiązków domowych wzrosła i wciąż wszystko robię ja i mama. Brat przez pewien okres czasu przestał się odzywać. Potem po prostu stwierdził, że nie jestem jego siostrą. Próbowałam się z nim dogadać wiele razy ale rozmawialiśmy tylko wtedy, kiedy ja próbowałam zainicjować kontakt i go podtrzymywać, co i tak było obciążające i żmudne. W liceum moje stopnie wzrosły jeszcze mocniej, mimo że mama w końcu przestała mnie kontrolować. Najlepsza średnia w całej szkole. Nagrody. Konkursy. I zero zachwytów, zero pochwał. Zero czegokolwiek większego. Za to brat strasznie się stoczył. Ma zupełnie przeciętne oceny, większość dnia i nocy spędza na graniu. Mama chwali się każdą jego pojedynczą piątką. Wzięła też dla niego psa, zapłaciła za niego. I nie byłoby problemu, bo ja dostałam wtedy w końcu nowe łóżko. Problem pojawia się, gdy trzeba się nim zająć. Brat siedzi i gra. Obiecał się nim opiekować ale nie wytrzymał, nawet tygodnia. Mówiłam mamie, że to zły pomysł ale oczywiście nie słuchała. A teraz ma pretensje, gdy nie mam ochoty iść jej z nim pomagać. To nie mój pies, zresztą od dziecka boję się psów. Kiedyś jeden z nich ugryzł mnie, tuż po tym jak zaczął mnie gonić i na mnie szczekać. Dodatkowo mama wciąż liczy, że ja odpuszczę. Nigdy nie zapomnę tego co czułam, tego co mi zrobił. Ona też nie jest dla mnie bez winy. Zmieniła się ale wciąż pamiętam jaka była i nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które mówi. W końcu głównie za sprawą taty trafiłam do psychologa. Rodzice i tak nie rozumieli powagi sytuacji i wciąż nie rozumieją. Natomiast ja odważyłam się powiedzieć o wszystkim mojej najbliżej kuzynce. Nie mam przyjaciółek, ani koleżanek. Nie mam dobrego kontaktu z nikim po za nią, bo trudno mi się otworzyć. I ja czułam się z tym dobrze, w końcu ktoś mnie wysłuchał. Natomiast mama ma problem o to, że chcę mówić. Uważa, że rodzina jest najważniejsza (ta najbliższa). Nie dostrzega wad swojego najukochańszego syna. Nie zwraca mu na nic uwagi, na wszytko się godzi. Wciąż opowiada o jego sukcesach w szkole, choć nie ma się czym chwalić. Wszytko próbuje tarasować. Udawać, że jest dobrze, że jest idealny. Nie rozumie mojego marzenia o wyprowadzce, o odpoczynku od tego wszystkiego. Złapaniu oddechu. Chce mi zabronić mówienia, każe wszystko trzymać w sobie. Nie wiem co robić. Mam mętlik bo w końcu ktoś mnie słucha.
6 odpowiedzi
Chorując na depresję i dostając diagnozę raka, pomyślałem, że to koniec cierpienia. Jestem wyleczony, jednak nie podejmuję cyklicznych badań.
Witam, obecnie mam 29 lat. Od dłuższego czasu mam depresję. Jakiś czas temu zdiagnozowano u mnie nowotwór. Gdy usłyszałem o tym, to poczułem swego rodzaju ulgę, że to możliwe, że będzie już koniec. Z drugiej strony podjąłem walkę i wiadomo, że bałem się o zdrowie, ale było jakieś takie zadowolenie z tej sytuacji (gdy usłyszałem diagnozę to pierwsza moja myśl to była dosłownie słowo w słowo "aa czyli to już koniec cierpienia"). Ciężko to opisać. Ostatecznie można tak powiedzieć, że udało mi się wyleczyć raka. Teraz mam bardzo duże szanse na bycie zdrowym w 100%. Muszę tylko robić okresowe badania krwi na obecność markerów oraz robić rezonans/TK. Nie zgłaszam się do lekarza, sam nie wiem czemu. Trochę czuje się, jakbym robił sobie sam krzywdę, ale nie czuję takiej potrzeby, żeby pójść się przebadać. Zdaje sobie sprawę, że jakbym miał jakieś przerzuty, to bym tego prawdopodobnie nie przyjął jakoś na spokojnie, ale z drugiej strony mam takie wrażenie, że popełniam swego rodzaju samobójstwo. Kiedyś miałem myśli samobójcze. Nie uważam, że były to myśli jakoś szczególnie silne. Ogólnie uważam, że nie byłbym w stanie zrobić sobie czegoś. Czy ktokolwiek miał do czynienia z takim przypadkiem jaki mam ja? Nie potrafię znaleźć informacji na internecie, żeby ktoś się "ucieszył", że ma raka albo żeby podjął taką, można to nazwać, próbę samobójczą polegającą na po prostu normalnym życiu, ale bez podjęcia leczenia, które może, ale nie musi doprowadzić do jakiś problemów zdrowotnych.
1 odpowiedź
Jak radzić sobie z mgłą umysłową i spadkiem IQ w wyniku depresji?
Z powodu długotrwałych stanów depresyjnych z którymi staram się walczyć jak mogę, bardzo się zaniedbałam, przestałam się uczyć, przestałam się interesować czymkolwiek, przestałam nawet myśleć bo nawet to sprawiało mi dużo wysiłku i teraz mam ogromny problem, chodzę na studia dzienne i cały czas dociera do mnie to jak bardzo głupia jestem. Przez to, że mój mózg przestał zupełnie pracować intelektualnie, ciągle popełniam błędy, zapominam o oczywistych rzeczach, popełniam bardzo żenujące błędy, których nie popełniają nawet dzieci, nie potrafię niczego policzyć, czuję się jakby depresja odebrała mi całą zdolność do myślenia i rozwijania się, jestem tak "zapuszczona" w takim sensie, że ciężej mi sobie radzić z jakimkolwiek zadaniem i dosłownie jestem opóźniona, za wszystkimi, staram się jak mogę chociaż minimalnie dorównać innym i być naprawdę na 'normalnym poziomie' doroslej osoby, boję się ze przez moj brak inteligencji i mgłę umyslową nie znajdę pracy i zmarnuję sobie życie, jestem naprawdę bardzo głupia, kiedyś byłam bardzo inteligentnym dzieckiem ale naprawdę z roku na rok zauważyłam drastyczną różnicę, ciągle myślę o tym jak jestem głupia i nie mogę nic zrobić, ciągle natykam się na problemy związane z myśleniem i brakiem inteligencji, dociera do mnie to jak bardzo z tyłu jestem za wszystkimi i czuję się naprawdę okropnie z tym, chcę walczyć, mam ogromne ambicje, zawsze miałam wobec siebie wymagania ale w tym wszystkim zaczynam wariować, co ja mogę zrobić i jak sobie radzić z tą mgłą umysłową bo mam wrażenie, że nikt o tym nie mówi jako coś występujące przy depresji, czy to tylko mój problem? Dosłownie czuję jakbym za kilka lat przestała umieć myśleć i zaczęła mieć pustkę w głowie, totalne nic, identycznie jak zwierzę idące tylko za pragnieniem i instynktem. Przez to, że jako dziecko i nastolatka byłam komplementowana za inteligencję i dojrzałość głównie przez nauczycieli i rówiesników teraz czuję się jakby moje życie przestało mieć sens i znaczenie bo nawet jeśli staram się nadrobić to nie widzę takiej możliwości żeby wrócić do stanu sprzed tego chaosu :(( Dla uzupełnienia, bardzo dużo myślę ale to są myśli jak przy adhd, szybkie, bezsensowne, zmieniają się w ułamku sekundy na inne, nigdy nie mogę "złapać" żadnej z tych myśli, overthinking to u mnie zawsze było źródło kreatywności, ale niekoniecznie szedł w parze z inteligencją. To nie tak, że zupełnie się nie uczę, nie czytam, nie staram się rozwijać nowo poznanych tematów, zmuszam się do tego, jestem wymęczona, ale zmotywowana, mimo wszystko nie ważne jak dużo i bardzo się staram to czuję, że nic kompletnie nic nie potrafi zatrzymać się w mojej głowie i zakodować, żebym mogła korzystać z tej wiedzy, zapominam coraz większej ilości rzeczy, czy to może być początek demencji?
4 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.