
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia, zaburzenia nastroju
- Trichotillomania:...
Trichotillomania: Jak sobie z nią radzić i czy da się ją wyleczyć?
Xoxjhsh
Usunięty Specjalista_tka
Dobrym pomysłem jest skorzystanie z pomocy psychoterapeuty. Psychoterapia może pomóc w zrozumieniu, czemu służy to zachowanie i z czego wynika. Może być np. wyrazem określonego napięcia emocjonalnego albo sposobem radzenia sobie z trudnymi myślami. Warto znaleźć przyczynę i sposób rozwiązywania trudności w inny sposób.
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Matusiak
Jest to nawyk, który sie usztywnił i przeszedł w zaburzenie , które jak rozumiem utrudnia Pani życie. Zaburzenie to wymaga współpracy z psychoterapeutą, aby odkryć mechanizm i źródła tej czynności (prawdopodobnie jest to obecnie sposób radzenia sobie ze stresem nudą i innymi emocjami i stanami z ktorymi sobie Pani nie radzi). Należałoby zbudować plan działania co robić , aby nie wyrywać włosów, co robić w zamian, wzmacniać motywację do tego, a także jak inaczej radzić sobie ze stresem , nudą emocjami , być może też samoocena itd. Powodzenia . Agnieszka Matusiak

Zobacz podobne
Dzień dobry, poproszę o poradę. Ponad 20 lat temu w wypadku samochodowym zmarła moja przyjaciółka. Miałam wtedy 11/12 lat. Przez 20 lat nie byłam na jej grobie. W tym długim czasie przeszłam wiele rodzajów rozwoju osobistego, jestem bardzo świadomą osobą. Dużo pracowałam z ciałem, medytowałam, miałam terapie itd. Miałam wrażenie, że przerobiłam ten temat wzdłuż i wszerz, gdy pewnego dnia poszłam do osteopaty. Podczas wizyty ciekły mi łzy i następnego dnia (po 20 latach) jedyne o czym mogłam myśleć to pojechanie na cmentarz i tak zrobiłam. To było kilka lat temu i było to bardzo emocjonujące przeżycie. Jednak co roku (mniej więcej w okresie rocznicy śmierci) przychodzi mi na myśl Ona, czasem przychodzą na myśl krwawe obrazy z wypadku (wyobrażone), czasem jakby złość itd. Znów czuję się tak jakby opuszczona, trochę jak ta mała 11-latka (co jest nieracjonalne, bo jestem już dorosłą kobietą).. Jak mogę wreszcie raz na zawsze zintegrować ten temat?

