Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?

Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?
Klaudia Fila

Klaudia Fila

Niestety nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie - przyczyn może być wiele i zapewne są one złożone. Rozumiem, że ten lęk przed opuszczeniem wiąże się ze sporym dyskomfortem i wprowadza niepokój. Widać też, że jest w Pani chęć i gotowość do szukania odpowiedzi. Najlepszą drogą byłoby rozpoczęcie psychoterapii indywidualnej, podczas której miałaby Pani możliwość przyjrzenia się własnym emocjom i towarzyszącym im myślom oraz mogłaby Pani przejść przez proces zmiany nieadaptacyjnych przekonań. 

Pozdrawiam, 

Klaudia Fila

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Kujawińska

Monika Kujawińska

Pani Julto, 

W sytuacji, kiedy mocno nam na kimś zależy i taka relacja jest dla nas ważna, niczym dziwnym jest lęk przed jej utratą. Pytanie brzmi, jak często ten lęk się pojawia, w jaki sposób wpływa na Pani zachowanie i sposób myślenia. Jeśli jest to odczucie, które towarzyszy Pani cały czas, bądź bardzo często i wywiera duży wpływ na Pani życie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Spotkania z psychologiem mogą pomóc w ustaleniu przyczyny występowania lęku oraz dobraniu odpowiedniej strategii poradzenia sobie z nim. 

Pozdrawiam, 

Monika Kujawińska 

 

Zobacz podobne

Dlaczego ciągle czuję się wykluczona i czuję, że nie mam przyjaciół?
Historia się powtarza - znowu jestem sama. W zasadzie nigdy nie miałam przyjaciół. Całą szkołę (pomimo różnego otoczenia, ludzi) spotykałam się z dręczeniem, wykluczaniem. Studia sporo zmieniły, znalazłam paru "swoich ludzi", ale przez to, że nie umiałam "się przyjaźnić" to niestety nie skorzystałam z okresu studiów, ., a po studiach wiadomo, wiele osób się rozeszło się z swoje własne strony, chwilę potem był covid. W pierwszej pracy napotkałam na osobę, która mnie nie szanowała, dręczyła, która uważała się za lepszą. W drugiej pracy napotkałam na wielu ludzi, ale znowu... byłam koleżanką, ale nigdy nigdzie nie przynależałam. Nikt nie chciał spotykać się ze mną po pracy, nie zajmował miejsca na imprezach służbowych. W obecnej pracy mocno zmieniłam środowisko, pracuje ze mną wiele osób ze sporą różnicą wieku i nagle zaczęła się przyjaźń z 1 z kobiet. Naprawdę zależało mi, otworzyłam się itd. Wszystko runęło. Przyszła nowa osoba, z tą nową osobą zaczęły mocno obgadywać innego pracownika, czego ja nie akceptowałam i zwróciłam im uwagę. Niby sobie wszystko wyjaśniłyśmy, ale tak naprawdę zostałam wykluczona. Zapraszają inne dziewczyny z biura do wyjścia, do mnie nie piszą, wiem, że obgadują mnie za plecami. Okazało się, że ta "przyjaźń" była warta tyle co nic. Tyle że znowu ktoś mnie zranił, znowu straciłam zaufanie, znowu widzę, że nikomu nie wystarczam, że może zwyczajnie ludzie mnie nie lubią? Rozmawiałam o tym z terapeutą, radzi mi, bym otworzyła się na ludzi, zaufała im, ale mam wrażenie, że nie rozumie, że tyle razy mnie zraniono, że się boję ponownie cokolwiek zaczynać :(
Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia.
Dzień dobry. Od pewnego czasu, gdy obserwuję ludzkie zachowania i jak działają relacje, nurtuje mnie jedna kwestia. Czy my wszyscy nie żyjemy w iluzji tego, że da się przeżyć życie bez bycia sponiewieranym nawet przez bliskie osoby? Mówi się, jak ważne jest to, by otaczać się ludźmi dobrze nas traktującymi, toksycznych odcinać. Jednocześnie mówi się, że każdy ma wady, nikt nie jest idealny. Czyli przyjmujemy jednocześnie, że ludzie nie będą nas zawsze szanować i liczymy się? Bo z tego, co ja widzę i również doświadczam, to zazwyczaj nawet osoby, które wydają mi się dobrymi, w pewnym momencie zawodzą - bo mają taką cechę charakteru, że w pewnych sytuacjach zachowują się w określony sposób. I gdy my powiemy "proszę, nie rób tak" to on powie albo - dobrze, nie będę, po czym dalej będzie robił to samo, albo powie, że się postara, że więcej tak nie zrobi. Ale raczej na tym się nie kończy i ludzie powielają te błędy. Niestety obserwuję w życiu kółko zamknięte - jedna osoba jest chamska, to unikam jej, znajdę miłą osobę, ta z kolei nie jest chamska, ale nie jest szczera. Znajdę kogoś, kto nie jest chamski ani obłudny, to z kolei ma czasem problemy z agresją. Potem idę dalej, szukam kogoś bez tych wspomnianych wcześniej cech. To on z kolei wywyższa się albo mnie ignoruje, na przykład nie uwzględnia w swoich planach. Osoba z tego forum, która ma udzielić odpowiedzi, zapewne ma partnera, może małżonka, przyjaciół. Na pewno mają oni jakieś wady. Jak Pan/i wtedy reaguje i co w ogóle można uznać za wadę do zaakceptowania?
Partner wciąż coś do mnie czuje, ale postanowił się rozstać. Bardzo mnie to boli.

Jak poradzić sobie z rozstaniem, kiedy to partner postanowił, że się rozstajemy, a ja wciąż go kocham i bardzo boli mnie to rozstanie. 

Nie mogę się z tym pogodzić. bo wiem, że On też nadal coś do mnie czuje, sam mi to powiedział, ale weszła między nas zazdrość i zaborczość.

Jednak, mimo wszystko, nie potrafimy całkowicie z siebie zrezygnować, a zwłaszcza ja, bo bardzo mi go brakuje i naprawdę szczerze go kocham.

Jak radzić sobie z obawami o bycie natarczywym wobec przyjaciółki?
Dzień dobry mam przyjaciólke znam ją 10 lat jestem osobą która wszystkim się przejmuje i się zastanawiam czy coś złego tobie czy też nie czy przyjaciółka jest na mnie zla ostatnio bardzo mi pomaga mówie jej że jest dla mnie bardzo ważna i że zawsze się mną opiekuje boje się że jestem już zabatdzo natarczywa ale inaczej nie umiem
Partnerka, po znalezieniu koleżanki, zostawiła mnie. Czuję się samotnie.

Mam problem i nie potrafię tego przepracować . 

Byłem w związku partnerskim i zostawiła mnie dziewczyna , byliśmy ze sobą 4 lata . Nie mieliśmy większych kłótni, bardzo dobrze się dogadywaliśmy , lecz problem pojawiły się wraz ze znajomością mojej dziewczyny i jej koleżanki .Większość czasu spędzała w pracy a po niej spędzała z koleżanką, więc do domu wracała późno . Gdy zacząłem zwracać na to uwagę , że mało czasu spędzamy razem, reagowała słowami, że ma prawo się widzieć z koleżanką . Pokłóciliśmy się, więc dałem jej czas na ochłonięcie i nie odzywaliśmy się do siebie tydzień czasu . W tym czasie spędzała go z koleżanką i wracała późno w nocy do domu . Chciałem zakończyć to milczenie, ale usłyszałem, że to koniec i się wyprowadza . 

W dzień wyprowadzki nie robiłem żadnych scen, na spokojnie nawet porozmawialiśmy , powiedziała mi, że zachowuję się, jakbym chciał ją wychowywać . Zabrała swoje rzeczy, gdy byłem w pracy, więc nie widziałem tego, ale mam do niej żal ogromny . Nie mamy z sobą kontaktu już ponad 2 miesiące, a ja dalej bardzo ją kocham i gdzieś w głowie liczę na to, że się odezwie i do siebie wrócimy . Dodam tylko, że w tym samym czasie straciłem wszystkich znajomych i zostałem sam w domu . Pragnę, żeby ktoś mi doradził co robić . Chodziłem na sesje do psychologa, ale podejście było bardzo ogólnikowe i nie ma większej poprawy w tym, co mnie bardzo dręczy.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!