Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?

Czemu boję się, że druga połówka mnie opuści mimo mocnej więzi?
Klaudia Fila

Klaudia Fila

Niestety nie można udzielić odpowiedzi na to pytanie - przyczyn może być wiele i zapewne są one złożone. Rozumiem, że ten lęk przed opuszczeniem wiąże się ze sporym dyskomfortem i wprowadza niepokój. Widać też, że jest w Pani chęć i gotowość do szukania odpowiedzi. Najlepszą drogą byłoby rozpoczęcie psychoterapii indywidualnej, podczas której miałaby Pani możliwość przyjrzenia się własnym emocjom i towarzyszącym im myślom oraz mogłaby Pani przejść przez proces zmiany nieadaptacyjnych przekonań. 

Pozdrawiam, 

Klaudia Fila

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Kujawińska

Monika Kujawińska

Pani Julto, 

W sytuacji, kiedy mocno nam na kimś zależy i taka relacja jest dla nas ważna, niczym dziwnym jest lęk przed jej utratą. Pytanie brzmi, jak często ten lęk się pojawia, w jaki sposób wpływa na Pani zachowanie i sposób myślenia. Jeśli jest to odczucie, które towarzyszy Pani cały czas, bądź bardzo często i wywiera duży wpływ na Pani życie, warto porozmawiać o tym z psychologiem. Spotkania z psychologiem mogą pomóc w ustaleniu przyczyny występowania lęku oraz dobraniu odpowiedniej strategii poradzenia sobie z nim. 

Pozdrawiam, 

Monika Kujawińska 

 

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z zazdrością w związku na odległość?
Mam problemy z zazdroszczą. Jestem już w długim związku jednopłciowym oraz na odległości, prawie 1,5 roku i zawsze jestem zazdrosna nawet przez głupoty, naprzykład teraz zawsze jak nawet usłyszę imię jej przyjaciela, odrazu odczuwam zazdrość. Nie jestem pewna, dlaczego tak się dzieje, możliwe przez to, że jeszcze za długo do naszego związku ona się zakochała w nim i były różne pocałunki, ponieważ jej ciekawiło jak to jest, całować się. Ja rozumiem, co było do mnie, to było i każdy ma do tego prawo, ale nie mogę sobie poradzić, nie mogę przestać być zazdrosną. Ona mówi, nie ma żadnych aluzji, są tylko przyjaciółmi z dzieciństwa, ufam jej, ona by nigdy nie zdradziła, ale jednak ja nie mogę siebie kontrolować. Przez nasz związek lgbt jej jest ciężko powiedzieć mu że jest w związku i staram się nie mówić jej ciągle, żeby powiedziała. Wydaję się , że głównie przez te dwa wątki raczej jestem zazdrosna. Jednak mój przeszły związek, prawie rok, był w całości z zazdrości oraz zakazów, nie mogłam się przytulać i tp, już wiem że to jest nie normalnie i na szczęście nie mam już tak, ale taki związek myślę też może mieć wpływ co się teraz dzieje. Jak mam sobie poradzić z zazdrością? nie chciałabym znowu złamać związek przez to i zależy mi na nim. ja rozumiem jej, ale nie kontroluję tą emocję, chcę w całości nie czuć zazdrości, bo to jest najgorszy stan moim zdaniem
Nauczyłam się odpowiadać na “ciche dni” tą samą ciszą. Boję się, że w innych związkach będę miała takie same zachowania, jak w niezdrowym.
W przeszłości będąc w związku notorycznie były partner stosował wobec mnie tzw. ciche dni i nie do końca wysłuchiwał moich potrzeb, w rezultacie czego w pewnym momencie odpuściłam i po prostu jak coś mi nie pasowało to zamiast kolejny raz zwracać uwagę irytowałam się, ale milczałam. Boję się, że w przyszłości, gdy ktoś raz nie posłucha moich próśb, znowu uruchomi mi się taki mechanizm. Jest w psychologii jakaś nazwa na takie zachowanie, żebym mogła w razie czego poczytać o tym i znaleźć alternatywę do tego wycofywania się i milczenia? Dodam, że na pewno nie wywodzi się to z dzieciństwa lub lat nastoletnich, bo pochodzę z "normalnej" rodziny, gdzie naprawdę nie mam nic do zarzucenia rodzicom.
Jak pokonać blokadę emocjonalną w relacji z przyjaciółką - wsparcie i sposoby na rozwój związku
Cześć, Osoba z którą się spotykam jest moja najlepszą przyjaciółką ( zaznaczę od razu, również jestem kobietą). Pojawiło się uczucie z mojej strony, co też powiedziałam drugiej stronie. Początkowo reakcją był strach i wycofanie się, ale to wynikało z schematu w którym ta osoba była ( jeczcze częściowo jest). Pojawiła się obawa przed bliskością, strata mnie jako przyjaciółki. Zaznaczę, że mamy bardzo mocne połączenie na płaszczyźnie emocjonalnej, duchowej, charakterologicznej. Po pierwszym szoku nastąpiła nieudana próba otworzenia się na te relacje, która miała charakter- ja spróbuję, żeby Ciebie nie skrzywdzić....Od początku się na to nie zgodziłam i powiedziałam, że chciałabym żeby to była Twoja świadoma decyzja, która nie ma zadawalac mnie i ma być zgodna z tym czego chcesz. Teraz jesteśmy na etapie spotykania się. Druga strona ma problem z wyrażeniem uczyć, co wynika z trudnej relacji z mamą i brakiem wsparcia i uczuć kiedy była dzieckiem. Otworzyła się na bliskość, intymność zależy jej, ale nie wie czy będzie potrafiła się zakochać. Z mojej strony wyszła propozycja, aby spróbowała porozmawiać z mamą o tym co czuła, czego nie doświadczyła i jak to się odbiło na jej relacjach z drugą osobą. Ta rozmowa ma być "zakończeniem" i nowym początkiem. Czy ta blokada może wynikać z schematu wstydu/ braku doświadczenia i odblokowanie nastąpi wraz z wybaczeniem mamie i nowym spojrzeniem? Czy to jest budowanie relacji aby doświadczyć tego czego zabrakło w dzieciństwie i nie pozwoli się zakochać? Czy proces pogodzenia się z przeszłością może uwolnić skrywane traumy i pozwoli na wejście tej relacji na wyższy poziom? Czy mogę oprócz wsparcia, rozmowy, przestrzeni zrobić coś jeszcze?
Rozterki emocjonalne w związku: Czy moje wątpliwości oznaczają koniec miłości?
Witam, mam 16 lat i w ciągu trzech miesięcy jestem w relacji z chłopakiem. Zaczęło się od tego, że mój kolega mnie mu polecił i zaczęliśmy pisać. Potem nagle powiedział mi dzień przed spotkaniem że w sumie to ma dziewczynę ale to nie jest ważne ( dla kontekstu). Po kilku miesiącach bez kontaktu zdecydowałam się do niego napisać i okazało się że nie udało musi je z tą dziewczyną i cały czas w sumie było mu żal że tak mnie potraktował. Zaczęliśmy ze soba pisać bardziej czule i z takim większym natężeniem. Po dwóch tygodniach byliśmy już w związku z intymnością i tak dalej. Po jakimś czasie w tym związku zaczęły do mnie docierać słowa rówieśników że mój chłopak jest brzydki, przejęłam się tym i zaczęłam analizować. W tedy po raz pierwszy pojawiły się wątpliwości dotyczące moich uczuć do niego. Zerwałam z nim po kilku dniach bo nie chciałam żeby tracił na mnie czas i robić mu przykrości. To był impuls nie przemyślałam tego zerwania. Kiedy doszło do mnie co zrobiłam chciałam wrócić. Kłóciliśmy się było dużo przykrych sytuacji przez tydzień ale w końcu to ucichło. Wróciliśmy do siebie znowu bardzo szybko i impulsywnie. Przez ten cały czas sama nie wiedziałam czy go kocham czy nie. Moje myśli mnie cały czas męczyły potrzebowałam odpowiedzi tymbardziej że chciałam być z tym chłopakiem bo wiedziałam że jest dla mnie dobry i mnie kocha i czułam się przy nim bardzo dobrze. Ale tutaj znowu moja impulsywność wzięła górę i znowu z nim zerwałam (wiem bardzo mądre). Potraktowałam go okropnie po prostu i żałuję tego do dzisiaj tym bardziej że on nic biedny nie zrobił. Był chłopakiem idealnym. Dbał o mnie i kochał naprawdę. Kiedy zerwałam z nim ustaliliśmy że będziemy przyjaciółmi. Przez jakiś czas nie spotkaliśmy a ja starałam się siebie pozbierać. Warto też wspomnieć że chodzę na terapię dwa razy w tygodniu ze względu na moją już wyleczoną depresję i terapeutka zaleciła mi teraz pracowanie nad soba żebym sama ze soba czuła się dobrze i nie potrzebowała ludzi do ciekawego życia. Ale dobra do sedna… W tym czasie bez związku kiedy rzadziej się spotykaliśmy dużo sobie uświadomiłam. Zaczęłam odczuwać że moja potrzeba bliskości do niego cały czas to nie może być tylko uczucie potrzeby bliskości chłopaka ale coś więcej. Zaczęłam nawet myśleć o naszej przyszłości o czym wcześniej nie myślałam. Zaczęłam zauważać jaki jest przystojny i atrakcyjny. Na ten moment jesteśmy na etapie bez związku ale traktowania się jak w związku bo ciężko było nam dać czas i taką przestrzeń na traktowanie się bardziej z dystansem. Czuję że nie mogę przestać o nim myśleć (zresztą ani razu nawet jak zerwałam nie przestawałam o nim myśleć) i że naprawdę go kocham bo nie możliwe żebym cały czas myślała o kimś kto tak naprawdę ma być tylko moim obiektem poczucia bliskości ( nie wiem czy mówię dobzte…). Niby ja mam to wiedzieć co czuje bo nikt mi tego nie powie ale czasem kiedy jestem słabsza psychicznie to myślę sobie czy nasz związek ma jescze sens. Bo zerwałam z nim dwa razy i został przeze mnie bardzo zraniony, ja też trochę w emocjach się nasłuchałam więc nie wiem czy taką relacja ma sens tymbardziej że nje wiem czy mogłabym go od tak jescze naprawdę prawdziwie kochać skoro tak dligi miałam wątpliwości. Nie wiem nawet czy nie jestemy już zbyt zranieni tym co sie stało zeby to miało sens. Chciałbym poprosić o pomoc w uporządkowaniu moich myśli. Czy to że miałam wątpliwości mnie skreśla i czy to ze tak wiele głupich rzeczy się wydarzyło też nie skreśla tego że możemy być jescze razem długo szczęśliwi. Warto też podkreślić że często rozmawiamy z chłopakiem o tym co czujemy i on na ten moment jeys w stanie dla mnie czekac bo bardzo mnie kocha i ja mu ufam. Bardzo proszę o pomoc
Jak reagować, gdy siostra krzyczy na męża podczas rodzinnych spotkań?

Cześć, mam taki problem: moja młodsza siostra (od niedawna mężatka), kiedy spotykamy się w rodzinnym, najbliższym gronie zdarza jej się krzyczeć na swojego męża, podnosić głos. Kiedy zrobiła to pierwszy raz, byłam w szoku, głównie dlatego, że jej mąż na to pozwala, tzn. nie reaguje na to w żaden sposób. Wiem, że to będzie eskalować, bo niestety nasza mama stosuje przemoc psychiczną na ojcu więc wzorzec mamy z domu taki, że kobieta "jeździ po głowie" facetowi a ten nic. W moim małżeństwie jest tak, że mój mąż w życiu nie pozwoliłby mi na takie zachowanie wobec niego. Nie wiem, jak reagować, kiedy taka sytuacja się powtórzy u siostry. Z jednej strony mam ochotę wziąć jej męża na bok i powiedzieć, aby nie pozwalał na takie zachowania lub nawet w żartach przy nich zapytać :"czemu pozwalasz, aby żona na ciebie podnosiła głos? " ale nie chcę wyjść na nielojalną wobec siostry lub na zwolenniczkę patriarchatu. Co robić?

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.