Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy istnieje miłość przyjacielska?

Czy istnieje miłość przyjacielska? Mając męża i rodzinę można kochać kogoś, jak przyjaciela?
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Dzień dobry Aniu

Miłość przyjacielska różni się od niż miłość romantycznej brakiem  przyciągania seksualnego  i  wyłączności. Miłość przyjacielska nie  posiada tych dwóch aspektów

To, że jesteś w związku, nie oznacza, że nie możesz kochać innych osób jako przyjaciół. Fakt, że kochasz swojego męża i swoją rodzinę, nie wyklucza możliwości kochania innych osób na poziomie przyjaźni. Miłość nie jest zasobem ograniczonym, który można "zużyć" - możemy kochać wiele osób na wiele różnych sposobów, kochamy dzieci, rodziców czy rodzeństwo  i mimo, że używamy tego samego słowa te uczucia różnią się zakresem. 

Pamiętaj jednako tym   jak ważne jest, aby utrzymywać zdrowe granice w relacjach i szanować uczucia wszystkich zaangażowanych osób. Jeżeli Twoje uczucia przyjacielskie do innej osoby zaczynają wpływać na Twój związek, może to być znak ,  że warto porozmawiać o tym z partnerem lub skonsultować się z terapeutą.

 Pozdrawiam 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk


Tak, można kochać kogoś jako przyjaciela nawet mając męża, rodzinę czy partnera życiowego. Miłość przyjacielska to taka, w której łączymy się z kimś na poziomie zaufania i zrozumienia. To takie głębokie przywiązanie, które jest oparte na szacunku, wspólnych zainteresowaniach i wsparciu emocjonalnym. To wcale nie wyklucza innych rodzajów miłości, takich jak miłość romantyczna czy rodzicielska.

Pozdrawiam 

Karolina Białajczuk 

Marek Dudek

Marek Dudek

Dzień dobry,

Zastanawia mnie Pani pytanie, jakby do końca nie była Pani pewna jakiej miłości czy uczucia pani doświadcza? I czy być może czy wolno Pani to czuć. Warto przyjrzeć się głębiej naszym emocjom. skąd przychodzą, jak się czujemy w kontakcie z przyjacielem, co się w nas uruchamia?

Pozdrawiam

M.D. 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z rozstaniem? Jak zająć swoją głowę, aby nie myśleć o byłej partnerce?
Witam powiem wprost. Jest mi źle nie wiem co zrobić byłem 2 lata z moją dziewczyną ponad dwa lata jakieś 4 miesiące temu przyłapałem ją na zdradzie przepraszała mnie że się zmień itp. ale ja ją prosiłem by znów spróbować. Wprost nigdy nie powiedziała mi że mnie nie kocha itp. Ale drugiej relacji nie zakończyła co spadło na mnie jak grom z jasnego nieba ponieważ dowiedziałem się wszystkiego od jej matki. Ona mnie okłamała że jedzie na koncert a była u niego było to miesiąc temu znów mnie przepraszała i chciała jeszcze raz spróbować zgodziłem się przez dwa tyg było dobrze do pierwszej kłótni odcięła ze mną kontak i wyniosła się do niego. Teraz najważniejsze szczegóły ja jestem mężczyzną 24 lata ona kobietą 18 które skończyła niedawno. Czy naprawdę byłem parasolem bezpieczeństwa ponieważ mnie jej rodzina lubiła poczuła wolność i poszła sobie ? Wiem że pisała z innymi facetami jej nowy gościu to 31 letni facet mieszkając 400 km dalej zarabia mniej jak ja jest łysy mieszka z rodzicami i nawet sam sobie nie potrafi ugotować. Rodzina się jej wyrzekła koleżanki nie chcą znać. Sama uważa że jej rodzina to patologia ale to dobrzy ludzie nie mają czasu bo pracują ale nigdy nie kazali jej charować mimo to ona ich nienawidzi mało tego groziła na matkę policją i cieszyła się jak powiedziałem że prawie umarła ze strachu kiedy zniknęła na parę dni nie wiadomo gdzie. Ona ma problemy jak cięcie się i ataki paniki połączone z autoagresją zawsze potrafiłem ją uspokoić. Jak postrzega to osoba nie zaznojoma z tematem. Ja nie chcę jej spowroten tak mi mówi rozum serce podpowiada inaczej ale to przejdzie. Tylko jak mogę zająć swoją głowę nie myśląc o tym. Wiem że spartaczyła sobie życie i szkoda mi jej po prostu szkoda ten faceta też normalny nie jest gdyż w stosunku do mnie stosował groźby a robiła ze mnie Jelenia już od roku z tego co się dowiedziałem. Urwałem kontakt mimo że zrobiła się teraz burza gdyż wyniosła się z domu nikt nie wie gdzie jest a ona poszła do kolesia którego widziała 4 razy w życiu na oczy i poznała na 6obcy. Szukają ją rodzice dziadkowie no cała rodzina ale niby nie chcą mnie wplątywać choć wiedzą że ją kochałem. I co mam o tym myśleć jak pozbyć się tych myśli że coś się jej może stać jakaś krzywda itp. jak wcześniej wspomniałem serce tęskni i się martwi o jej głupotę a rozum mówi daj sobie spokój.
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39, jesteśmy, że sobą od 10 lat, w małżeństwie od 6, ogólnie nasze życie było cudowne, pokochał moje dziecko, jak swoje, traktuje jak nie jeden prawdziwy ojciec, w małżeństwie zaczęło nam się psuć już właśnie po ślubie. Zaczęło się ze mąż zaczął wyjeżdżać w delegacje , i przyłapałam męża, że ogląda filmy porno, nasze pożycie jest naprawdę głęboko rozwijane i nie możemy sobie zarzucić rutyny czy nudy w łóżku. Nie mogę sobie poradzić, dlaczego akurat na wyjazdach, ogląda, kiedy jest w domu nawet 2 tygodnie, nie ogląda filmów, tłumaczy, że po prostu lubi, że nie podniecają go te kobiety. Moje myślenie oczywiście było, nie potrafię go zaspokoić itd., nasze pożycie jest dalej Ok, ale trochę się zamknęłam w sobie podczas ciągle myślę, czy on myśli o nich w tej chwili, jak kocha się ze mną itd.... Czy to jest coś nie tak, że mną?
Kilka lat temu moja "niby" przyjaciółka o mało nie rozbiła swojego i mojego małżeństwa stwierdzając, że chyba coś czuje do mojego męża
Kilka lat temu moja "niby" przyjaciółka o mało nie rozbiła swojego i mojego małżeństwa stwierdzając, że chyba coś czuje do mojego męża... Była awantura, jej mąż miał pretensje do mojego że mają romans... po czym po kilku dniach ona stwierdziła, że jest wszystko ok, tylko jej się wydawało i tak naprawdę nic się nie dzieje... niby wszystko wróciło do normy, mój mąż zarzekał się, że absolutnie nie mam powodu do obaw, jest mi wierny. Uwierzyłam mu, uwierzyłam też w jej zapewnienia, że jestem dla niej ważna i że nie chciała mnie skrzywdzić. Od tego czasu jednak co jakiś czas dopadają mnie wątpliwości... wszyscy zachowują się jakby w ogóle nie było sprawy. Tylko je widzę pewne rzeczy inaczej, widzę że mąż ma wyraźną słabość do niej, np będąc razem na zabawie karnawałowej, ze mną nie miał ochoty tańczyć a z nią bardzo chętnie... mnie traktuje oschle i jakby z nerwami, czasem myślę, że mnie się wstydzi albo wręcz go odpycham, podczas gdy jej prawi komplementy i czułe słówka... czarę goryczy przelało moje ostatnie odkrycie, kiedy zobaczyłam jej atrakcyjne, aktualne zdjęcie w telefonie mojego męża. On wytłumaczył mi, że kiedyś coś pisali ze sobą i ona mu wysłała zdjęcie... Nie miałam pojęcia, że piszą ze sobą. On stwierdził, że z czego robię problem, przecież na pewno ja w telefonie też mam zdjęcia kolegów... otóż nie Bardzo mnie to zabolało, od tygodnia zamknęłam się w sobie i płaczę po kątach... czuję się bardzo źle. Mąż zauważył moje zachowanie i kilka razy zapewnił mnie, że nie ma między nimi nic...ja czuję się jak idiotka. Dręczy mnie, o czym tak pisali sobie, nie poprosiłam go, żeby pokazała mi korespondencję, rozdrabniam wszystko i na nowo w kółko, i w kółko wszystko przeżywam... jest typem narcyza i myślę, że mimo zaprzeczeń imponuje mu to, że się nim zainteresowała... czasem mam ochotę jej zapytać, dlaczego wysyłała zdjęcie mojemu mężowi... tak bardzo się czuje z tym źle, nie wiem, co robić, czuję, że wariuję, a nawet nie mam z kim o tym porozmawiać. po rozmowie z mężem on myśli, że wszystko jest ok. A ja udaję przed wszystkimi dookoła i dręczę się, i dręczę... wszyscy jesteśmy po 40-ce, nie wiem czy to kryzys wieku średniego...
Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Mam 21 lat. Przytłacza mnie ciągła odpowiedzialność za moją rodzinę.
Mam 21 lat. Przytłacza mnie ciągła odpowiedzialność za moją rodzinę. Z racji, że jestem najstarsza, a ojca nigdy nie było przy nas, mogę bez zawahania powiedzieć, że jestem głową rodziny. Każdy problem związany z braćmi, problemy rodzinne były wyłącznie na mojej głowie. Wszystko, co by się nie działo spoczywało na moich ramionach. Zawsze potrafiłam wszystko załatwić i każdemu pomoc. Ale od pewnego czasu mój świat wali się i popadam w ciągle problemy. Czuje pustkę. Narkotyki pomagają mi przez chwile zapomnieć o ciężkich dla mnie chwilach i momentach. Jestem bardzo uczuciowa, a wszystko i każdy mnie rani. Nawet jeśli mi się to wydaje. Czuje ze zawsze jestem nie wystarczalne, a każdy wokół jest dla mnie dla korzyści.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.