Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wspierać partnera z depresją, który nie chce iść na terapię?

Witam, jestem w związku z osoba która cierpi na depresje. Są dni kiedy nie ma na nic siły ani ochoty, widzę ze cierpi jednak żadne słowa do niego nie trafiają. Bierze tabletki. Czy jest jakiś sposób abym ja mogła mu pomoc. Na terapie narazie nie chce iść
Adrianna Czajka

Adrianna Czajka

Myślę, że najlepszy sposób na pomoc w takiej sytuacji to bycie i wsparcie. Osoby chore na depresje często potrzebują zapewnień, że są dla kogoś ważne, potrzebne i kochane. Oczywiście, ważne jest również dbanie, by brała leki i regularnie chodziła na kontrole do lekarza. Gdy stan psychiczny się poprawi, warto wrócić do tematu terapii. Opieka nad osobą chorą to bardzo trudne zadanie, proszę pamiętać o zadbaniu o siebie i poszukaniu wsparcia.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Arkadiusz Parker

Arkadiusz Parker

Dzień dobry,

proszę pamiętać, że to co Pani może zrobić to być, towarzyszyć, jednak nie nadwyrężając siebie. Gdy osoba cierpi na depresję zachęcam ją do podjęcia psychoterapii - Pani pisze, że chłopak na ten moment nie chce z niej skorzystać, więc nie ma sensu namawiać go na siłę, może sam kiedyś poczuje taką chęć. Proszę dbać o siebie.

Pozdrawiam

Arkadiusz Parker

Michał Kłak

Michał Kłak

Pani Olu,

Opieka nad osobą chorą na depresję potrafi być sporym wyzwaniem. Z Pani opisu wynika, że partner jest pod opieką lekarza psychiatry i (prawdopodobnie) rozpoczął leczenie farmakologiczne. Wymaga ono czasu, by zaczęło działać a to z kolei wymaga także regularności w braniu przepisanych przez lekarza leków.

Czasami stan pacjenta chorego na depresję wymaga w pierwszej kolejności stabilizacji farmakologicznej, w zależności od ciężkości epizodu. Po pewnym czasie można wrócić do tematu terapii, gdy stan się ustabilizuje i poprawi. Na chwilę obecną może Pani towarzyszyć partnerowi i opiekować się nim, pamiętając przy tym, by nie zapominać o sobie i swoich potrzebach. Namawianie na siłę do terapii z reguły daje efekt odwrotny do zamierzonego. W przypadku depresji może dodatkowo uruchomić negatywistyczne przekonania pacjenta na temat siebie samego.

Proszę pamiętać o sobie i dbać o siebie. Mam nadzieję, że ostatecznie partner skorzysta z terapii. 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Szanowna Olu,

To bardzo imponujące i ważne jak bardzo chcesz wspierać swojego partnera- szukanie kolejnych metod pomocy jest już samą w sobie pomocą. Depresja to choroba, a nie chwilowy nastrój, który można łatwo zmienić. To bardzo złożone i trudne doświadczenie, zarówno dla osoby, która przez nią przechodzi, jak i dla jej bliskich. Pomaganie partnerowi z depresją wymaga empatii, cierpliwości i odpowiednich działań, ale pamiętaj też o tym, aby dbać o swoje granice i zdrowie psychiczne.

Spróbuj być obecna, słuchaj, nie oceniaj- to stworzy bezpieczną przestrzeń  do wyrażenia swich uczuć, nawet jeśli są one trudne do zrozumienia. Nie warto udzielać prostych rad jak "nie martw się", "myśl pozytywnie" itd., one nie pomagają osobom z depresją, są często nieskuteczne, a czasem mogą wręcz pogłębić uczucie izolacji. Staraj się wspierać w codziennych czynnościach bo niekiedy postawowe czynności jak organizacja dnia czy gotowanie mogą urosnąć do rangi czegoś prawie nierealnego do zrealizowania. 

Piszesz, że nie ma szans na spotkania z terapeutą. Zauważa się największą skuteczność w leczeniu, gdy jest połączona farmakoterapia z psychoterapią, więc może warto o tym wspomnieć. Możesz również zaproponować, że pomożesz znaleźć odpowiedniego specjalistę lub towarzyszyć w pierwszej wizycie, jeśli czuje się tym przytłoczony.

W tej całej sytuacji jest ważne abyś Ty też dbała o siebie bo wspieranie kogoś z depresją może być wyczerpujące emocjonalnie. Zadbaj także o swoje potrzeby fizyczne, jak i psychiczne. Rozważ skorzystanie z terapii lub wsparcia kogoś bliskiego, aby poradzić sobie z trudnościami, które mogą się pojawić w związku z chorobą partnera. Ważne jest, abyś nie zaniedbywała swoich emocji i dobrostanu.

 

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

Usunięty Specjalista_tka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Olu,

Wsparciem dla partnera w depresji jest przede wszystkim cierpliwa obecność, okazywanie akceptacji oraz unikanie presji i dawania "dobrych rad", które często przynoszą odwrotny skutek. Skoro partner przyjmuje leki, warto wspierać go w regularnym ich zażywaniu oraz pamiętać o własnych granicach, ponieważ opieka nad osobą w kryzysie bywa niezwykle wyczerpująca.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia.
Mam 26 lat. Jestem mężczyzną. Potrzebuję pomocy. Straciłem chęci do życia. Nie uważam, żebym był brzydki. Powiem więcej - podobam się sobie. Jednakże, nie czuję się atrakcyjny. Ukończyłem studia wyższe uzyskując tytuł magistra informatyki. Pracuję na ten moment, jako Tester oprogramowania. "Chciałbym" startować na stanowisko młodszego programisty. "Chciałbym" umieściłem w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę nie wiem, czego chcę już. Nigdy nie chciałem być programistą. Na studia Informatyki poszedłem z braku innego pomysłu oraz presji. Wiem, że to dość typowy przypadek. Programowanie, po prostu, najbardziej mi się spodobało ze wszystkiego w trakcie studiów a dodatkowo jest to zawód raczej dobrze płatny. Moim zamiłowaniem jest muzyka, a konkretniej jestem gitarzystą. Zamiłowanie do instrumentu zaczęło się w gimnazjum. Szybko odkryłem, że mam ponad przeciętne predyspozycje (pragnę, żebyście mi tu uwierzyli, znam się na rzeczy). Kochałem komponować utwory, zawsze zależało mi, aby były złożone, pomysłowe i atrakcyjne dla muzyków (a przede wszystkim dla mnie) do grania. W ten sposób umiałem się uzewnętrzniać. Na studiach dostałem się do składu zespołu muzycznego. Chłopaki byli dla mnie jak druga rodzina. Zawsze jednak grałem trochę w innym klimacie niż oni. Jednakże osobiście uważałem, że nie gryzie się to z resztą, jako całokształt. Chłopaki zwykle byli innego zdania, więc musiałem walczyć o każdy swój pomysł, zazwyczaj wychodziłem zwycięsko i pomysł przechodził dalej. Czułem, że uczę się walczyć o swoje, co nigdy mi nie przychodziło z łatwością. Po około 3-4 latach kilka miesięcy po rozpoczętej pandemii, zaczynałem czuć się gorzej psychicznie. Czułem się tragicznie przez to, że staliśmy w miejscu. Brak występów, nagrane dopiero ze 3 kawałki (żaden z moich pomysłów) a mieliśmy ich więcej naprawdę porządnych i dopracowanych kawałków. Zacząłem naciskać, że powinniśmy iść do studia nagrywać resztę. Zaproponowałem nawet, że mogę za nas założyć na początek. Jednocześnie zdarzało mi się dziwnie izolować na próbach od reszty, z powodów problemów na tle psychicznym, co zaowocowało niedługo wyrzuceniem mnie z zespołu. Był to dla mnie straszliwy cios. Jakby sens mojego życia przestał istnieć. Płakałem, jak gdybym umierał i nie mógł nic zrobić. Od tamtej pory (minęły jakieś 3 lata) na przemian czuję się zmotywowany i przegrany tak, jak teraz. Na ten moment jestem w dwóch zespołach. W jednym gram 2 lata - kompletnie nie mój gatunek muzyczny, ale szedłem z założeniem, że może mi to pomóc kiedyś złożyć zespół jaki pragnę (poznam ludzi itp), lecz z każdą próbą czuję się gorzej, a nie umiem odejść. Drugi zespół od niedawna, podchodzę z dystansem i choć gatunek zdecydowanie bliższy mojemu to znowu widzę, że będę musiał walczyć o swoje pomysły. Mam swoje własne pomysły i strasznie ciężko mi jest znaleźć osoby, którym się to podoba i też jest to ich styl. Jak znajduję, to zazwyczaj nie udaje mi się do końca całej kapeli złożyć, dlatego najłatwiej mi jest próbować się dostawać do zespołów już kompletnych poszukujących gitarzysty (tak jak to było z tymi dwoma). Mam jeszcze inne pasje i boję się je wyjawić, gdyż jest to tak charakterystyczne połączenie, że jeśli ktoś z moich znajomych to przeczyta to od razu będzie wiedział, kto jest autorem. A wtedy prywatność zostanie naruszona. Więc powiem tylko tak, że jest to sport fizyczny indywidualny. Od dziecka chciałem to trenować, ale rodzice mnie nie zapisali. Dopiero na studiach sobie o tym przypomniałem. Jestem w topce w Polsce z dużymi szansami na mistrzostwo. Myślę o byciu instruktorem, jednakże jest to sport niszowy i pieniędzy z tego praktycznie nie ma. A na pewno nie dużych. Lubię się uczyć języków obcych. Zawsze sprawiało mi to frajdę. I mam też kilka innych hobby, ale nie chcę dla dyskrecji się tym dzielić. Nie mam dużo przyjaciół. Właściwie mam jednego, który jest introwertykiem i bardzo rzadko mam z nim kontakt. Czuję się bardzo samotny. Bardzo! Większość czasu spędzam sam. Jedyny kontakt z ludźmi mam na zajęciach dyscypliny sportowej, którą trenuję. Dziewczynę miałem raz w życiu, w liceum. Z początkiem studiów, oddaliliśmy się od siebie i mnie zostawiła. Bardzo cierpiałem wtedy, lecz po pół roku doszedłem do siebie. Czułem, że wiele mnie to nauczyło. Zdaje mi się, że nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi a przynajmniej do takiego stopnia, żeby chcieli być moimi przyjaciółmi. Raczej wszystko kończy się po prostu na dobrej znajomości. Odkąd pamiętam, mam złe stosunki z rodzicami. Ojciec prawie ze mną nie rozmawia. Przykro mi, że nie otrzymałem od nich większego wsparcia. Wielokrotnie mówiłem o tym, że co innego mi w duszy gra niż Informatyka i że cierpię studiując. Matka mi radziła, żeby to zdać dla bezpieczeństwa a potem pomyśleć o czymś innym. Inni moi znajomi co byli ze mną na kierunku odchodzili po pierwszym semestrze orientując się w tym jak studia wyglądają (przynajmniej na naszej uczelni). W tym momencie robią to co lubią a nie jest to wcale nic takiego. Część z moich z moich znajomych się nawet z tego śmiała, ja zawsze byłem jednak pod wrażeniem. Ja sam nie zdecydowałem się na odejście ze względu na to, że w przeciwieństwie do ów znajomych, co odeszli, mi dobrze szło na studiach. Zdawałem egzaminy. Zawsze sobie też stawiałem ambitne wyzwania. Myślę, że te rzeczy mnie powstrzymały. Wracając do rodziców, nie wspierali mnie w moich pasjach. Nie pomagali zrozumieć, że mogę robić w życiu to co lubię. (Jeden z moich znajomych jest zawodowym muzykiem - postawił na to po prostu, nie bał się). Więc ja zawsze się bałem postawić wszystko na moją pasję. Mam wrażenie, że brak kontaktów z ojcem, brak okazywania miłości z jego strony sprawił, że mam problemy w kontaktach między ludzkich (mam wrażenie, że skoro ja go nie ciekawię, to nikogo nie ciekawię). Wstydzę się też chwalić swoimi osiągnięciami, swoimi twórczościami. Po wyrzuceniu mnie z zespołu zacząłem chodzić na terapię do psychoterapeuty, czułem się na niej wielce nierozumiany i że jestem tam po to, żeby dawać pieniądze. Zmieniłem więc psychoterapeutę. Drugi raz czułem, że to strzał w dziesiątkę. Była to starsza już pani, ale czułem od niej ciepło i troskę. I faktycznie przez pewien czas czułem poprawę. Jednakże problemy moje wróciły ze zdwojoną siłą. Myślę, że starczy już. Sytuacja, w jakiej się teraz znajduję, jest taka, że nic a nic nie ma dla mnie już sensu. Mam 26 lat, a czuję się, jakbym miał już 60, jakby wszystkie drzwi się już przede mną zamknęły. jak w dniu świra, że ja jestem głównym bohaterem tego smutnego filmu. Że mój potencjał się już stracił. Muzykę, choć kocham, to nie mam już motywacji by to robić, straciłem nadzieję a bez tego czuję się jak bez tożsamości. Praca, sport, hobby, muzyka - wszystko dla mnie jest bez sensu. Choć nie chcę tego, myśli samobójcze przychodzą mi do głowy, i to mnie niepokoi. Bo wiem, że wizja samobójstwa mnie przeraża i nie chcę tego robić, ale kto wie do czego ból mnie doprowadzi. Bardzo, bardzo błagam o pomoc. Pozdrawiam, przepraszam, że takie długie
TW: samookaleczanie. Obsesyjne myślenie o jednej osobie: nagła zmiana, izolacja, lęk społeczny i depresja

TW: samookaleczanie

 

Jak poradzić sobie z obsesyjnym myśleniem na punkcie jednej osoby? Zawsze byłam samotniczką, stroniłam od ludzi, inni mnie nie obchodzili. Mam tendencję do izolacji. Nie czułam więzi. Moje relacje zawsze były nietrwałe, często ghostowałam innych. Ale teraz to się zmieniło. Po roku jak poznalam mojego jedynego przyjaciela, wyizolowałam się od niego, a potem znowu wróciłam. Było wszystko dobrze, ale obsesyjnie myślę, mam wrażenie, że się odsuwa. Czekam tylko na wiadomość od niego. Okaleczam się, trafiłam ostatnio przez to do szpitala. Mam myśli rezygnacyjne. Uważam; że każdy mnie nienawidzi, że jestem do niczego. Psuję sobie z nim relacje, bo ciągle na niego naskakuje, że mnie nie lubi... z natury jestem nieśmiałą osobą. Zawsze tak było. Mam stwierdzony lęk społeczny, leczę się na depresję, ale nigdy nie miałam pogłębionej diagnostyki. Czuję się jak nie ja. Moje hobby i praca nie pomagają w oderwaniu się od obsesji. Psychiatra zalecił mi branie perazinu 100 mg, obiecując, że wyciszy to moje obsesje, ale leki nic nie pomagają. Zmieniłam się, nie czuję się sobą, nigdy nie przejmowałam się nikim, nie czułam nic do ludzi, myślałam, że jestem typem osobowości schizotypowej, ale to nie to. Teraz obsesyjnie myślę o osobie, ona ma mnie dosyć, czuję to. Co może być powodem takiej nagłej zmiany? Męczy mnie to strasznie, nie jestem w stanie skupić się na niczym innym.

Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
Partner nie chce wspólnie budować czegoś poważnego, naszej przyszłości.
Cześć, mam pytanie- Jestem w związku 4 lata, nie zawsze było między nami dobrze, ale od 2 lat myślę, że jest wszystko dobrze, z mojej strony pojawiają się plany o wspólnym zamieszkaniu, lecz on nie chce nic ze mną budować/tworzyć razem, chce robić wszystko na własny rachunek, bo nie jest mnie pewien czy jest sens trwania w takiej relacji- mam 25 lat i chciałabym zacząć budować coś poważnego ze swoim partnerem, a nie być w ciągłej niepewności.
Związek z dużo starszym partnerem z dziećmi – brak akceptacji rodziny, zazdrość o czas i obawy o przyszłość
Hej! Mam takie ważne pytanie i do końca nie wiem jak sobie z tym poradzić! Mam partnera o 25 lat starszego ode mnie i nasza relacja jest cudowna, kochamy się jesteśmy bardzo za sobą! Ale z mojej strony czasami przychodzą takie chwile zwątpienia - z jednej strony moja najbliższa rodzina bardzo nie akceptuje tego związku, a z drugiej strony on ma dwójkę dzieci (11-letnich bliźniaków). Pomimo tego że nie daje mi odczuć że dzieci są najważniejsze, że jakby nie muszę konkurować o czas z nimi.. Ale mimo wszystko czasem czuję że nigdy nie będę miała go w 100% dla siebie, bo a to tutaj jeździ z nimi na angielski, a to na judo; i przez to bardzo też odwlekam nasze wspólne zamieszkanie a bo boję się że on będzie na przykład trzy razy w tygodniu jeździł z nimi a ja się w domu będę nudziła. Jak się uwolnić od tych myśli bo my się naprawdę kochamy? A przez to że ja czasami myślę, że ja nigdy nie będę dla niego najważniejsza bo on ma dzieci to bardzo to we mnie jakby powoduje takie negatywne nastawienie i przez to że rodzina też nie akceptuje tego związku? Co powinnam sobie poukładać w mojej głowie jakie pytania po zadawać, co przemyśleć? Czy taki związek na dłuższą metę gdzie mężczyzna jest starszy ode mnie o 25 lat ma sens? Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie odpowiedzi!
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.