Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy świadomość tego, że w domu nie było tak, jak być powinno daje szansę, że nie będziemy powielać schematów?

Czy świadomość tego, że w domu nie było tak, jak być powinno daje szansę, że nie będziemy powielać schematów i nie będziemy szukać podświadomie środowiska, do którego nasz układ nerwowy się przyzwyczaił? Wydaje mi się, że chęć zmian na "lepsze i zdrowsze" połączone z rozbudowaną świadomością i pracą nad sobą, a tym samym możliwością łapania się na tych "negatywnych" działaniach i schematach są ogromnym krokiem przybliżającym nas do wyzbycia się ich. Co jednak z kwestią podświadomości? Czy mimo naszych szczerych chęci podświadomość i tak może płatać nam figle i dążyć do tych niewłaściwych wzorców?
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Wiedza poznawcza to bardzo dużo. Jeśli coś jest uświadomione, można to zmienić, nie powielać destrukcyjnych schematów funkcjonowania. Być może to wystarczy, trudno powiedzieć, to kwestia indywidualna. Oprócz tego ważne jest jednak doświadczenie, przeżycie emocji, które towarzyszyły trudnym, a może nawet traumatycznym sytuacjom w dzieciństwie. Często są one wyparte, bo dziecko lękało się je ujawnić z obawy przed tym, że nie będzie z nimi przyjęte, czy z lojalności. Na przykład nagromadzenie złości do rodziców doprowadzić może do powstania lęku przed doświadczeniem tej złości oraz poczucia winy. Zrodził się więc konflikt wewnętrzny, który rzutuje na funkcjonowanie.  Potrzebne jest odblokowanie złości, czego nie można mylić z agresją. Spotkanie z emocjami możliwe jest w czasie procesu psychoterapeutycznego, w bezpiecznej relacji, w której odtwarzany jest styl przywiązania z pierwszymi opiekunami. Jeśli był pozabezpieczny, np. lękowo - unikający, czy ambiwalentny, ulega on przekształceniu w bezpieczny poprzez uwewnętrznienie. 

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Magdalena Chojnacka

Magdalena Chojnacka

Witaj,

Autoterapia jest bardzo trudna i ciężko jest samem “przerobić” swoje niektóre schematy. Najlepszym sposobem jest relacja i tu relacja terapeutyczna - która jest bezpieczna, która pozwala na przeżycie nieświadomych treści pod okiem specjalisty. Tak jak czytanie książek  - jest czasem dobrym sposobem na poszerzanie świadomości, ale ma to jednak ograniczony wpływ na nasze trwałe zmiany. Pracując samemu często możemy wpadać w pułapki iluzji (tak jak piszesz podświadomość płata nam figle i sami mamy skomplikowane mechanizmy oszukiwania samego siebie) tj. przeniesienie, wyparcie, gry psychologiczne i inne mechanizmy “radzenia sobie”, które wypracowaliśmy w dzieciństwie i które pozwalały nam przetrwać wtedy, ale teraz jak jesteśmy dorośli ograniczają nasz rozwój. 

Autoterapia wymaga dużej dyscypliny i już sporej świadomości siebie by dawała efekty - podczas sesji terapeutycznej pracujemy z terapeutą, który czuwa nad procesem, ale między sesjami pracujemy już sami w swoich relacjach. Na pewno warto pracować samemu nad sobą czy to podczas terapii czy bez - kwestia czego potrzebujemy i co na dany moment jest ważne do uświadomienia :)

Pozdrawiam,

Magdalena Chojnacka

2 lata temu
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

oczywiście to, co piszesz, jest prawdą; wiedza i świadomość to pierwszy krok do zmiany, nasza psychika jest jednak mocno skomplikowana i czasami droga od myśli do zmiany zachowania jest długa. Dlatego bardzo zachęcam do podjęcia psychoterapii, osoba specjalisty pomaga, aby “nasza podświadomość nie płatała nam figla", a przynajmniej robiła to rzadziej:)

Pozdrawiam

2 lata temu
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

To prawda, że dużą częścią wyborów i działań człowieka rządzą nieuświadomione motywacje, konflikty, uczucia oraz że przeszłość, zwłaszcza ta bardzo wczesna ma na tę nieświadomą część duży wpływ. Im człowiek więcej o sobie wie, im lepiej się rozumie, im lepiej rozpoznaje swoje uczucia oraz przygląda się temu, co może się kryć pod jego zachowaniami, tym bardziej czyni to, co nieświadome - świadomym, tym samym zyskuje większy wpływ na swoje życie. Tylko, ze sam wgląd intelektualny czasem nie wystarczy i potrzeba emocjonalnego „przepracowania” utartych schematów, aby na poziomie układu nerwowego mogły wytworzyć się nowe połączenia neuronalne, przynoszące nowe sposoby reagowania. Do tego potrzebna jest profesjonalna pomoc wykształconego psychoterapeuty, który będzie umiał zarządzić procesem psychoterapii tak, aby te nowe doświadczenia emocjonalne mogły się pojawić, będzie wiedział, kiedy i jak je wprowadzać. Wówczas praca własna poza sesjami, rozwój osobisty i zwiększanie świadomości może przynieść naprawdę bardzo dobre efekty w postaci budowania satysfakcjonującego życia. Pozdrawiam 

2 lata temu
Sandra Meller

Sandra Meller

Dzień dobry,
świadomość swoich schematów to rzeczywiście pierwszy krok do tego, aby ich nie powielić. Nie zawsze jest to jednak wystarczające. Czasami stosujemy mechanizmy obronne, które sprawiają, że pewnych rzeczy nie potrafimy zauważyć. Zdarza się również, że środowisko również się zmienia pod wpływem różnych czynników. Tym samym środowisko, które nie zawierało w sobie tych schematów, może też zmienić się z czasem na niekorzyść. 
Dbanie o siebie i swoje środowisko to bardzo ciężka praca, na całe życie. Ważne, aby obserwować siebie, swoje myśli i emocje i reagować na bieżąco. Gdy zajdzie potrzeba - prosić o pomoc (np. specjalistę, zaufaną osobę).

2 lata temu
Tomasz Lajfert

Tomasz Lajfert

J.

Moje doświadczenie jest takie, że świadomość bądź uświadomienie to pierwszy krok do zmiany. Szczera chęć jest konieczna jako uzupełnienie. Bardzo trudno jest jednak o radykalną zmianę, w oparciu o własną decyzję “tym razem zrobię inaczej”.

Nawet jeśli nieświadomość będzie płatać figle, to uświadomienie ich sobie “po” zwiększa szansę, że kolejnym razem zrobię, tak jak zadecyduję. I zwykle jednak kończy się na pewnej korekcie. W dłuższej perspektywie składa się to na coraz większą zmianę.

I bliżej mi do tego, że zmiany dokonują się poprzez wglądy, odsłaniające kawałek po kawałku dany wzorzec, pozwalając właśnie w tym oświetlonym obszarze odzyskać wolność i sprawczość.

To jest jednak moje doświadczenie. Zadałeś pytanie na wysokim poziomie ogólności, inaczej nie jestem w stanie odpowiedzieć.

Pozdrowienia, Tomek Lajfert

2 lata temu
Weronika Czyrny

Weronika Czyrny

Nasze schematy zachowań i reakcje automatyczne są budowane poprzez nasze doświadczenia - są również przez te doświadczenia zmieniane, tworząc nowe szlaki neuronowe. Proces uczenia się nowych sposobów radzenia sobie rzadko kiedy jest linearny, najczęściej mamy do czynienia z różnymi potknięciami, powrotem do nieadaptacyjnych form i pogorszeniem, ale im więcej czasu, pracy i doświadczeń naprawczych, tym większe prawdopodobieństwo, że nasze reakcje i zachowania będą coraz zdrowsze dla nas samych i dla naszego otoczenia. Już najprawdopodobniej zawsze w naszych mózgach będą zapisane sposoby reagowania, których nauczyliśmy się w pierwszych latach życia, a nasz umysł będzie dążył do automatyzacji tych reakcji, żeby “jak najmniej się zmęczyć”. Ale jak każdy automat - i nasz mózg da się powoli “programować” na reagowanie w sposób bardziej adaptacyjny. Zabiera to oczywiście sporo czasu i energii, aby świadomie reagować inaczej, niż podpowiadają nam nasze automatyzmy. Jednak warto :)

2 lata temu
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Hej J.,

Myślę, że sama świadomość to jest taki pierwszy krok. Jesteś świadoma pewnych utartych szlaków i ścieżek, do których umysł się przez lata przyzwyczaił. Jednak nie daje to gwarancji, jak będą wyglądać Twoje zachowania i reakcje. Trzeba jeszcze przepracować je na różnych poziomach - przekonań, uczuć w ciele, emocji oraz wytyczać nowe wzorce, rozwijać nowe umiejętności - komunikacji, dbania o relacje, o siebie. Na tej drodze zawsze pojawia się coś, na co właśnie jesteśmy gotowi. Rozwój to nieustanna wędrówka i napotykanie nowych warstw siebie. Myślę, że w tym procesie warto też docenić tę podświadomość, czyli wszystko to, co teraz, gdy warunki się zmieniły, wydaje się za ciasne i odstające, a co kiedyś pozwalało przetrwać. 

Pozdrawiam,

A.Białecka

2 lata temu
Małgorzata Korba-Sobczyk

Małgorzata Korba-Sobczyk

Witam 

 

Wzorce zapamiętane w dzieciństwie na pewno będą próbowały dojść do głosu, jednak znając  mechanizmy , które nami rządzą i jak powinny wyglądać prawidłowe relacje jesteśmy w stanie regulować nasze  reakcje. Praca  z psychologiem , terapeutą może  pomóc w uporządkowaniu i dać wsparcie w trudnej pracy. 

 Pozdrawiam 

 

 Małgorzata Korba-Sobczyk

2 lata temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak przekonać mamę do wypisania mnie od psychiatry? Czuję się lepiej, ale nikt mi nie wierzy

Cześć, mam 15 lat i co powiedzieć mamie, żeby wypisała mnie od psychiatry? Nie chce chodzić już do psychiatry, od dwóch tygodni czuje się lepiej i poprawiłam kontakt z rodziną, mam więcej siły i wychodzę z pokoju. Nie wierzy mi, że już jest lepiej. 

Kilka dni temu rozmawiałam ze znajomą i opowiedziałam jej, że sama jestem w szoku, bo obudziłam się i odzyskałam motywację do życia, nagle odzyskałam perspektywy na swoją przyszłość, mam tyle energii, że nie śpię już od prawie 3 dni i trzymam się na kawie, powiedziałam jej też, że chce się wypisać od psychiatry, na co mi odpowiedziała, że możliwe, że to podwyższenie samopoczucia. Nie wiem, nie sądzę tak, bo dawno się nie czułam tak dobrze, czuje się naprawdę okropnie dobrze i w końcu widzę w sobie coś dobrego i jakiś potencjał, mam wrażenie, że ona mnie po prostu nie chce wesprzeć w tym, że czuje się lepiej i już nie potrzebuje pomocy lekarza ani leków. Z mamą tak samo. 

Co mam zrobić, żeby przekonać mamę?

PTSD po nadużyciach seksualnych w dzieciństwie - zauważyłam, że karcę się za siebie za to, że czuję emocje, wracam do przykrych doświadczeń. Czy powinnam raczej sobie współczuć i przyjmować emocje, takie, jakie są?
Czy ja za dużo od siebie wymagam ? Mam 21 lat, w wieku 12 lat zostałam wykorzystana seksualnie przez mojego kuzyna . Byłam w takim wieku, że za bardzo nie byłam świadoma tego, co się stało... Nie wiedziałam, że to coś złego dopiero po latach to wszystko do mnie doszło... Wróciło, pojawiły się wspomnienia ,koszmary senne. W wieku 16 lat zdecydowałam się opowiedzieć o tym, co mnie spotkało . Sprawa trafiła do sądu a ja pod opiekę psychologa, później terapeutki .Terapeutka stwierdziła u mnie zespół stresu pourazowego, zaczęłam terapię .Moja terapia trwała dwa lata . Teraz żyję chwilą obecną ,staram się cieszyć życiem i małymi szczegółami .Czasami jednak zdarza się, że moje myśli uciekają do tamtych przykrych doświadczeń... Wtedy myślę o tym i pojawiaja się dużo emocji złość ,gniew ,smutek ,rozpacz do nienawiści, bardzo często złapałam się na tym, że gdzieś tam wyrzucam sobie w głębi to, że myślę o tamtych doświadczeniach oraz to, że towarzyszy im tyle emocji - w natłoku tych myśli karcę siebie za to, co czuję ,mówię sobie jak bardzo go nienawidzę za to, co mi zrobił . Mówię sobie, że przecież minęło tyle czasu, dlaczego czuję to, co czuję i już powinno mnie to nie ruszać itp czemu o tym myślę, wspominam, nie powinnam itp. Czuję w takich chwilach się bezsilna . Moja kuzynka twierdzi, że jestem za surowa dla siebie... Że to nie jest tak, że po takim wydarzeniu skończę terapię będzie wszystko super zawsze itp, że zakończę ten rozdział raz na zawsze itp, bo to dalej będzie część mnie i zamiast karcić się za to, co czuję to powinnam bardziej być dla siebie łagodniejsza ,współczująca, bo to trudne doświadczenie i twierdzi, że jak zacznę sobie współczuć zamiast surowo się traktować, będzie troszkę lepiej i łatwiej . Jak czuję, że emocje są - po prostu pozwolić je przeżyć a nie je blokować i mówić sobie jeszcze i być zła, że z powodu tamtego doświadczenia odczuwam jakieś emocje . Czy tak jest faktycznie ?
Dzień dobry, mam pytanie w jakim nurcie najlepiej podjąć terapię jeżeli problemem jest nieprzystosowanie społeczne u dorosłego przez posiadanie nadopiekuńczych rodziców? Z tego wynika brak samodzielności i lęk z nią związany, jak również lęk społeczny.
Jak radzić sobie z toksycznymi relacjami z matką i rodziną, gdy dążę do zmian?

Witam. Opiszę w miarę szczegółowo sytuację, w której się znalazłam, a mianowicie. Mam ponad 30 lat, od paru lat jestem żoną. Obecnie jestem na etapie pracy nad sobą i moimi emocjami, postanowiłam zmienić moje życie. Dzieciństwo nie było kolorowe. Sytuacja jest skomplikowana od lat, trudne relacje z rodzeństwem oraz mamą. Przeżyliśmy bardzo dużo, ja obecnie przeżywam trudności i nie wiem, jak postąpić w mojej sytuacji. Toksyczne relacje z mamą sprawiają, że czuje się ograniczona. Do tej pory czułam silną potrzebę tłumaczenia mamie ze swojego życia, tak mnie nauczyła, oraz ja ją. Boję się jej przeciwstawić, bo wtedy czuję poczucie winy, że będzie jej smutno. Ona miewa mocne reakcje, kiedy jest coś nie po jej myśli. Ma trudną sytuację w domu, mieszka z dorosłą córką alkoholiczką i nie chce nic z tym zrobić, bo twierdzi, że to jest jednak dziecko, a jej jako matce trudno. Bardzo spadła w dół psychicznie, przez co wyżywa się na mnie, bo moje obecne postępowanie, do którego nie jest przyzwyczajona, jest dla niej niezrozumiałe. Coraz częściej mówię, co mi nie odpowiada i czego nie chce. Nie podoba jej się, to, że mam własne zdanie. Najlepiej by wszystko było tak, jak chce tego ona. Doszłam do etapu w życiu, gdzie mam świadomość, że zbyt długo pozwalałam sobie na niewłaściwe traktowanie mojej osoby, moja rodzina przekraczała za bardzo moje granice. Zerwałam kontakt z jedną z sióstr (zaczęła przesadzać), z drugą nie utrzymuje go w ogóle, też było nie fajnie. Wszystko przez to, że od lat u nas w domu się nie rozmawiało, zamiatało wszystko "pod dywan" jesteśmy pełne pretensji, żalu, zawiści. Zazdroszczą mi tego, że mam fajne życie, korzystam z niego, podróżuje, mam spokój, podczas gdy mama, jak i jedna z sióstr mają w życiu mnóstwo problemów. Siostra żyje z mężem, który nie szanuje jej. Nie mogą znieść, że ja mam inaczej, lepiej. Okoliczności sprawiły, że ja jako jedyna wyłamuje się ze szkodliwych schematów. Postawiłam ostatnio kulturalnie po raz pierwszy po latach swoje granice siostrze, mama była przy tym, po czym wyszłam do siebie, mówiąc do widzenia. Za parę dni spotykam się z mamą i boję się, jak zareaguje, czy będą wyzwiska typu: "co ty robisz" "jak się zachowujesz" lub "jak będziesz tak robić to ..". Przypominam, że jestem po trzydziestce i nie chce być traktowana dłużej, jak mała dziewczynka. Pomagam mamie w jej dodatkowej pracy po parę godzin raz w tygodniu. Ja jestem zmęczona jej zachowaniem, a ona moim. Nie wiem ,na co się przygotować i co mam robić w sytuacji, gdy znów przekroczy moje granice. W tygodniu mój kontakt z nią jest mocno ograniczony z mojej decyzji. Zastanawiam się, czy mimo trudnego wyzwania, jakim jest rozmowa z nią, (może mnie nie chcieć słuchać) - doprowadzić do definitywnego zerwania kontaktu ? Czy dać szansę ? Chociaż kiedy ja zaczynam mówić, mama mnie lekceważy, bo najlepiej bym wcale się nie odzywała. Czy zrezygnować z pomagania mamie nie zrywając kontaktu i niech szuka kogoś innego, jeśli ma mnie tak traktować? Ja rozumiem wszystko, ma trudności w życiu, nie chce pomocy, ale odbija się to na mnie, bo odważyłam się zadbać o siebie i nikt z nich tego nie zrozumie. Jestem zła, bo ja mam już zasoby i narzędzia, za pomocą których zmieniam swoje życie, sposób myślenia oraz pracuję z emocjami i jestem bardziej świadoma, co jest czym, a one tego nie wiedzą, nie chcą pracować nad sobą i nie chcą dojrzeć pewnych rzeczy. Mają prawo nie chcieć - mają, jednak nie godzę się na takie traktowanie, to zaszło za daleko.

Pierwsza wizyta u psychologa - jak wygląda i jak się przygotować?
Witam, chciałabym zapytać się, jak wygląda pierwsza wizyta u psychologa? Czego się spodziewać?
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.