
- Strona główna
- Forum
- zdrowie seksualne, związki i relacje
- Depresja chłopaka,...
Depresja chłopaka, chęć przerwy na popracowanie nad sobą i poznawanie innych kobiet - jak sobie radzić?
Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Anonimowo
Karolina Sobkiewicz-Pyszny
Dzień dobry, sytuacja, którą Pani opisała, jest dość złożona. Myślę, że przede wszystkim warto, aby miała Pani przestrzeń do przepracowania swoich emocji - zachęcam do poszukania wsparcia u przyjaciół i rodziny, a jeśli to nie pomoże, proponuję zastanowić się nad podjęciem konsultacji z psychologiem.
To, że czuje się Pani zraniona w opisanej sytuacji, ma Pani poczucie niesprawiedliwości i nielojalności jest zupełnie naturalne. Pani lęk i niezgoda również są zupełnie naturalne i nikt (nawet bliscy) nie powinni oceniać, skąd one wynikają. To, czy ma Pani niskie poczucie wartości, czy nie, nie powinno być argumentem, bo wprowadza Panią w poczucie winy.
Zastanawiam się również czy u podłoża zachowania Pani chłopaka nie leżą zaburzenia osobowości (być może współistniejące z depresją?). Obecnie depresja jest bardzo często błędnie diagnozowana, a tak naprawdę mamy do czynienia z problemem bardziej złożonym, osobowościowym.
Karolina Sobkiewicz-Pyszny
Ośrodek Psychoterapii PoznajSiebie
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Domaciuk
Dzień dobry,
Czytając Pani wypowiedź, spodziewam się, że może być Pani bardzo przykro, że partner chce wykorzystać czas, który ma służyć zdrowieniu, na to, aby spotykać się z innymi kobietami. Czy to według partnera sposób na poprawę swojego dobrostanu psychicznego? Wypowiedź partnera można rozumieć trochę tak, jakby chciał dokonać zdrady, ale bez możliwości nazwania tego w ten sposób, bo w tym czasie byliby Państwo w separacji.. bo w końcu cały czas bierze pod uwagę, że po przerwie będziecie Państwo znowu tworzyć związek. To, że nie zgadza się Pani na taką sytuację, nie musi oznaczać, że ma Pani niskie poczucie własnej wartości, wręcz można mówić tu o dbaniu o swoje potrzeby i wartości, którymi kieruje się Pani w budowaniu bliskiej relacji jak wzajemny szacunek, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa.
Izabela Kiszczak
Dzień dobry, Pani reakcja na słowa partnera jest całkowicie zrozumiała. Perspektywa "wyszumienia się" z innymi kobietami, może być bardzo bolesna. Tego rodzaju wypowiedź może uruchomić myśli w stylu: "nie jestem wystarczająca" lub "on traktuje mnie jak opcję zapasową", które mogą wzbudzać lęk, smutek czy złość. Warto przyjrzeć się tym myślom i zastanowić, czy są faktami, czy interpretacjami oraz jak wpływają na Pani emocje i decyzje.
Słowa "jeśli będziesz z innymi kobietami, nie spotkamy się po przerwie", nie są przejawem niskiego poczucia własnej wartości, to komunikat o Pani potrzebach. Ma Pani prawo wymagać relacji opartej na lojalności, szacunku i wzajemnego zobowiązania, niezależnie od tego, czy partner choruje na depresje, czy inną chorobę. Nie jest Pani odpowiedzialna za wybory partnera czy jego terapię. Wyznaczanie granic jest niezwykle cenną i potrzebną umiejętnością w relacjach. Warto zgłębić "jak Pani chciałaby, aby wyglądała relacja z partnerem?" "Po czym Pani pozna, że związek jest wspierający i bezpieczny?". Pierwszy ważny krok stawiania granic jest już za Panią.
Życzę wspierającego terapeuty!
Katarzyna Kania-Bzdyl
Droga Anonimko,
zdiagnozowana depresja nie jest wytłumaczeniem dla tego, co Twój chłopak chce zrobić. I można się w tym trochę pogubić, bo:
- przerwa jest mu potrzebna, żeby popracował nad sobą i się wzmocnił psychicznie (czyt. wyjście z depresji)
- czy przerwa jest mu potrzebna, aby poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka? (czyt. nie będzie miał wyrzutów sumienia, ponieważ wtedy nie bylibyście razem, a co za tym idzie, nie można byłoby to nazwać zdradą?).
Masz bardzo dużo wyrozumiałości dla swojego partnera. Wspominasz o tym, że "byłoby to przekroczeniem moich granic zaufania" - ja natomiast wysunę śmielsze pytanie: A masz w ogóle do niego zaufanie?
Zapewnienie" on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. " Jest tylko i wyłącznie pustą obietnicą. Skoro nie spotkał lepszej od Ciebie, to po co szuka innych? Wygląda to na pewnego rodzaju asekurację, tj. w zanadrzu ma Ciebie jako opcję drugoplanową.
Zgodzę się, że stwierdzeniem Twojego chłopaka dot.. poczucia niskiej wartości u Ciebie. Bo gdybyś miała zdrowe poczucie własnej wartości, już dawno wyszłabyś z tej relacji. Bo ten związek nie jest dla Ciebie ani bezpieczny, ani zdrowy, ani satysfakcjonujący. Pełnisz w nim poniekąd rolę ratownika, a to nie jest dobre.
Zachęcam Cię bardzo serdecznie do sięgnięcia po wsparcie dla siebie w postaci konsultacji psychologicznych. Zadbaj o siebie. Jesteś warta dużo lepszego związku, dużo lepszego życia!
pozdrawiam,
Katarzyna Kania-Bzdyl

Zobacz podobne
Chciałbym opisać w skrócie swoją historię, bo już nie wiem, co mam zrobić. Jestem osobą uzależniona od hazardu i alkoholu, od dwóch lat borykam się z uzależnieniem w stopniu zaawansowanym. Rok temu odbyłem terapię zamkniętą, potem była kontynuowana indywidualna. Niestety od poprzedniego roku miałem już kilka wpadek, gdzie wpadałem w ciągi hazardowe i alkoholowe i zawsze to kończyło się drastycznie dla mnie i mojej rodziny. Mam żonę i córkę 2-letnia, Niestety po ostatnim moim potknięciu żona ostatecznie kazała mi l się wyprowadzić. Mieszkam obecnie u rodziców, czuje się na co dzień tragicznie mimo brania od kilku dni leki od psychiatry. Czuję, że moje życie się w jakimś stopniu zakończyło, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, którą kocham strasznie mocno, ale uzależnienie kompletnie zniszczyło mi głowę. Tak naprawdę po tylu szansach, jakie otrzymywałem od rodziny i żony widzę swoją przyszłość tylko w czarnych barwach, bo ileż można takich sytuacji.
Obecnie też pracuje, mam długi, które też niszczą mnie psychicznie. Tak naprawdę nie wiem co dalej, widzę jak inni męczą się, z mojego powodu, widzę ich smutek i tym bardziej się dobijam, że kolejny raz mi nie wyszło. Tak naprawdę nie mam woli życia już w sobie, trzyma mnie przy życiu córka... proszę o odpowiedź, co w mojej sytuacji powinienem w ogóle dalej robić, że sobą oprócz walki z uzależnieniem, bo to wiem i mam zalecenia, ale czuje ze wszystko już stracone, co dla mnie było najważniejsze, czyli bliskość żony, córki. Moja żona już widzę po niej, jest kompletnie obojętna, choć minęło kilka dni dopiero, uświadamia mnie ze, to koniec definitywny...jak mam dalej żyć i funkcjonować, bo nie widzę i nie czuje żadnej szansy dla siebie, żeby odzyskać spokojne życie, nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony... z mojej perspektywy jestem już całkowicie skończony po tych kilku razach, kiedy mi nie wychodziło, ale tyle miałem szans na staniecie na nogi...nie daje rady już funkcjonować normalnie. Błagam o pomoc.
Dzień dobry.. Jestem w związku z mężczyzną o 10lat młodszym..ja mam 45 lat. Mój partner został porzucony przez żonę, przez co został z 2 dzieci, bliźniąt 2 letnich..
Jesteśmy od roku.. Nie mieszkamy razem, ale jestem non stop u niego.. Ciągle sprzątam, zajmuje się jego dziećmi.. Sex to jest, jakby on umawiał się, o jakiej porze mamy to robić.. Mam też wrażenie, że ciągle wpatruje się, tak jakby pragnął zmiany, ale chyba się boi, bo mówi, że takiej do dzieci i do domu nie znajdzie.. Co mam robić.. Szkoda mi bardzo tych dzieci, bo on nawet się dobrze nimi nie zajmuje.. Kiedyś lubiłam podróżować, czytać książki, chodzić na siłownię, a teraz czuję, że większość czasu on mi kradnie..jakby bo tylko jego potrzeby były najważniejsze.. proszę o poradę


