Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zmagania z przemocą domową i utratą uczuć do męża – jak sobie poradzić?

Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…

User Forum

BBB

10 miesięcy temu
Małgorzata Plata

Małgorzata Plata

Szanowna Pani,

 

Odpowiadając na Pani pytanie, chcę przede wszystkim podkreślić, że to, co Pani przeżywa, czyli poczucie, że nie jest Pani w stanie "wykrzesać z siebie żadnych uczuć" , zagubienie, dezorientacja jest charakterystyczne dla bliskich osób uzależnionych. Od lat trwa Pani w związku z osobą, która nie tylko nadużywa alkoholu, lecz również stosuje wobec Pani przemoc emocjonalną, fizyczną. Jak Pani podkreśla, mąż miewa przerwy w piciu alkoholu i wtedy sytuacja się poprawia. Taki etap w związku z nałogowcem i osobą stosującą przemoc określa się mianem "miesiąca miodowego". Wówczas pojawia się nadzieja, że problem jest zażegnany, że można żyć spokojnie. Niestety taki "miesiąc miodowy" trwa, dopóki partner nie wróci do picia i przemocowych zachowań. Funkcjonowanie w tego rodzaju związku prowadzi do współuzależnienia, które polega na tym, że partnerka uzależnia się od osoby pijącej, stosującej przemoc. Tu chodzi o uzależnienie emocjonalne, wynika ono z faktu, iż mimo krzywd, nadal kocha tę osobę chce jej pomóc, chronić rodzinę przed rozpadem. Doświadcza ona sprzecznych uczuć, miłość przeplata się z niechęcią, pojawia się poczucie winy (nieuzasadnione - stawianie sobie pytań typu: "może nie jestem dość dobrą żoną?"), także wstyd i lęk przed przemocą i zarazem lęk przed tym, że może sobie nie poradzić, jeśli podejmie decyzję o zakończeniu związku. W końcu pojawia się bezsilność, bezradność i poczucie jakby nic się nie odczuwało (to mechanizm dysocjacji tak charakterystyczny m.in dla osób traumatyzowanych).  

 

Rozumiem, że za tym pytaniem, kryje się wołanie o pomoc. Chcę podkreślić, że nie zasługuje Pani na takie traktowanie i nie musi Pani cierpieć. Przede wszystkim może Pani dać szanse pomóc sobie. Proszę rozważyć zgłoszenie się do Poradni Leczenia Uzależnień i zwrócenie się o konsultację ze specjalistą, który zajmuje się nie tylko osobami uzależnionymi, lecz również takimi osobami jak Pani (współuzależnionymi), czyli osobami, które żyją w permanentnym stresie, doświadczają przemocy ze strony uzależnionego. Tam może Pani otrzymać konkretne wsparcie tak, by mogła Pani chronić siebie i syna przed przemocą, innymi skutkami uzależnienia męża. Życzę Pani z głębi serca odzyskania siebie i spokoju ducha.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Małgorzata Plata

Psycholog

10 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry,

 

Bardzo dziękuję Ci za to, że tak szczerze i odważnie podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, to wiele lat ogromnego napięcia, przemocy, walki o spokój i o związek, w którym wielokrotnie została przekroczona granica bezpieczeństwa. I teraz, kiedy mówisz o tym, że czujesz się jak „głaz”, trudno się temu dziwić. To jest mechanizm, który w psychologii nazywamy często zamrożeniem emocjonalnym albo ochronnym odcięciem po prostu organizm, po tylu doświadczeniach cierpienia, rozczarowań i strachu, stara się chronić Cię przed kolejnym bólem, wyciszając emocje. W takich sytuacjach bardzo często pojawia się też wewnętrzny konflikt: z jednej strony ogromne zmęczenie, wyczerpanie, brak uczuć do partnera, a z drugiej lęk, czy sobie poradzisz sama, czy dasz radę udźwignąć życie bez tej relacji, nawet jeśli jest ona raniąca. Ten lęk to często efekt lat bycia w związku, gdzie partner dominował, osłabiał Twoje poczucie wartości i pewności siebie. W takich warunkach człowiek zaczyna wierzyć, że sam nie ma siły. To, że nadal próbujesz walczyć o związek, to też pewien mechanizm obronny, chęć utrzymania czegoś znanego, nawet jeśli jest trudne, bo niepewność bywa przerażająca. Ale jednocześnie sama już widzisz, że coraz trudniej Ci wykrzesać jakiekolwiek uczucia, bo ta relacja zwyczajnie Cię wyczerpała. To nie z Tobą jest coś nie tak. To konsekwencja lat życia w napięciu, przemocy i nadziei, która wielokrotnie była zawodzona. Każdy człowiek w podobnych warunkach zaczyna odczuwać to zmęczenie emocjonalne, pustkę, wycofanie. Jeśli czujesz, że nie masz już siły dalej dźwigać wszystkiego sama, to właśnie taki moment często jest punktem zwrotnym, warto wtedy szukać wsparcia u specjalistów, którzy pomogą poukładać myśli i emocje, bez oceniania. Sama podjęłaś przez te lata ogromny wysiłek, by utrzymać rodzinę i chronić siebie oraz dziecko. Teraz warto zatroszczyć się o siebie o własne zdrowie psychiczne, o spokój, o bezpieczeństwo. Naprawdę nie musisz dźwigać tego ciężaru sama. Każdy człowiek zasługuje na życie bez strachu, bez ciągłego udowadniania swojej wartości i bez życia w nieustannym napięciu. Masz do tego prawo. Przesyłam dużo ciepła!

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

10 miesięcy temu
Monika Włodarkiewicz

Monika Włodarkiewicz

Dzień dobry, 

z tego, co Pani napisała, bardzo jasno wyłania się obraz długotrwałej przemocy domowej — fizycznej, psychicznej i emocjonalnej. Jeśli dotychczas, nie dokonała Pani kroków, które pomógłby Pani nie być częścią tej spirali, wydaje się, że tym momencie, ważne, aby zgłosiła się Pani na konsultacje psychologiczne, aby uzyskać wsparcie, uporządkować emocje, zrozumieć mechanizmy, które trzymają Panią w tej relacji, odbudować poczucie wartości i granice, a także zaplanować bezpieczne zmiany, jeśli zdecyduje się Pani odejść. Pani zgłoszenie się po pomoc będzie wspierające również dla Pani syna, który jest częścią tej sytuacji i ma wpływ na jego przyszłość. 

10 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry, 
To, przez co Pani przechodzi, jest niezwykle trudne i wymaga ogromnej siły, którą ma Pani w sobie, choć teraz może być trudno to dostrzec. Przemoc w związku, szczególnie w połączeniu z manipulacją i obietnicami poprawy, może powodować głębokie rany emocjonalne. Pani uczucia są naturalne—nie ma w tym nic "nie tak" z Panią. To odpowiedź na lata trudnych doświadczeń.
 

Kilka pytań do refleksji:

1. Czy gdyby nie obawa przed samotnością, podjęłaby Pani decyzję o odejściu? Co ta samotność tak naprawdę dla Pani oznacza?

2. Jak ta relacja wpływa na Pani zdrowie psychiczne i emocjonalne? Jak czuje się Pani na co dzień—czy częściej odczuwa Pani stres i zmęczenie niż spokój i radość?

3. Czy ma Pani wokół siebie ludzi, którzy mogą Panią wesprzeć w tej decyzji? Kto byłby Pani oparciem?

4. Co powiedziałaby Pani komuś bliskiemu, gdyby opowiedział historię podobną do Pani? Jaką radę dałaby Pani tej osobie?
 

Może trudno dostrzec sytuację z dystansu, ale proszę pamiętać - ma Pani prawo do życia wolnego od strachu i przemocy. Może warto skonsultować się z psychologiem, który pomoże dostrzec możliwe drogi i odnaleźć w sobie siłę do działania.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
 

10 miesięcy temu
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

BBB, 

Z tego, co napisałaś, wnioskuję, że w codzienności narażasz się na niewyobrażalne cierpienie. Z doświadczenia wiem, że mężowi bardzo trudno będzie zmienić swoje zachowanie, ponieważ jego percepcja na zaistniałe sytuacje jest zupełnie inna niż Twoja. Być może jest tak, że trudno jest mu dostrzec fakt, że alkohol stał się poważnym problemem prowadzącym do przemocy. I niestety zachowania męża będą się powtarzać, jest on prawdopodobnie w silnych mechanizmach uzależnienia, nie zaprzestanie kłótni i zachowań agresywnych oraz nadal będzie powtarzać, że się zmieni. Niestety, żeby w tej sytuacji zaszły zmiany, mąż powinien odstawić alkohol i udać się na terapię. 

Piszesz tu o bardzo poważnych rzeczach. Zachęcam Cię do zawiadomienia odpowiednich służb, założenia mężowi Niebieskiej Karty lub zgłoszenie się do Zespołu ds przeciwdziałania przemocy w rodzinie, który najpewniej znajduje się w MOPRze lub OPS w Twoim mieście. Wiem, że jest Ci trudno, ale miej na uwadze też to, że jesteś odpowiedzialna za swojego syna, a z tego, co piszesz, jest on niepełnoletni. Myślę, że w tej sytuacji należy podjąć kroki formalne. Poszukaj również miejsca nieopodal Twojego miejsca zamieszkania, które oferuje bezpłatną pomoc psychologiczną dla Ciebie i syna. 

10 miesięcy temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry, dziękuję, że podzieliłaś się swoją historią. To, co opisujesz, jest niezwykle trudnym doświadczeniem, a Twoje uczucia zagubienia, niechęci i emocjonalnego wyczerpania są zupełnie zrozumiałe. Przeżyłaś wiele bólu – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego – w związku z przemocą ze strony męża i jego nadużywaniem alkoholu. Z psychologicznego punktu widzenia, powtarzające się sytuacje przemocy, nawet jeśli przeplatane okresami spokoju, mogą prowadzić do utraty zaufania, poczucia bezpieczeństwa i emocjonalnego odrętwienia, które opisujesz jako bycie „głazem”. To nie oznacza, że coś jest z Tobą nie tak – to naturalna reakcja na długotrwały stres i traumę.


Przemoc, której doświadczyłaś, jest absolutnie niedopuszczalna, a Twoje wahania między chęcią odejścia a pozostaniem mogą wynikać z nadziei na zmianę, lęku przed samodzielnością czy poczucia odpowiedzialności za związek. To bardzo ludzkie, że szukałaś w sobie winy lub próbowałaś się zmienić, ale przemoc nie jest Twoją odpowiedzialnością – to zachowanie męża wymaga zmiany. Twoje uczucie niechęci do związku może być sygnałem, że Twoje potrzeby – bezpieczeństwa, szacunku, miłości – nie są zaspokajane.


Zadbaj o siebie: Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne jest najważniejsze. Możesz spróbować rozmowy z kimś zaufanym – rodziną, przyjaciółką – lub zwrócić się po wsparcie do specjalisty. Rozważ kontakt z organizacjami pomagającymi ofiarom przemocy, np. Ogólnopolskim Pogotowiem dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” 800 120 002

Konsultacja z psychologiem pomoże Ci uporządkować emocje, odzyskać poczucie własnej wartości i zdecydować, co jest dla Ciebie i Twojego syna najlepsze. 

Życzymy powodzenia w tej trudnej sytuacji,
Zespół Centrum Via Nova

10 miesięcy temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry, 

 

Proszę Pani, przykro mi, że spotykają Pani trudności. Jednak wierzę, że nigdy nie jest za późno, aby pracować na życie pełne miłości i spokoju.

 

Trudno tutaj dać proste odpowiedźi, ale będąc szczerym to przemoc jest niedopuszczalna i są to sytuację, które nie powinny mieć miejsca. Oczywiście, wiem, że to wszystko jest skomplikowane. Natomiast musi Pani zadbać o swoje bezpieczeństwo w pierwszej kolejności - to jest najważniejsze. 

 

Myślę, że warto, aby rozważyła Pani psychoterapię lub wsparcie ze strony fundacji, która mogłaby wspierać Panią. Potrzebuję Pani relacji, gdzie będzie można spokojnie rozważać nad tym co jest najlepsze dla Pani - nie są to decyzję proste, dlatego warto, aby miala Pani jakieś wsparcie. 

 

Uważam, że powinna Pani również porozmawiać z mężem o podjęciu przez niego terapii - alkohol i agresja każe myśleć nad tym, że sam ma trudności i musi się nimi zająć, jeśli chcą Państwo zbudować wartościowa relacje.

 

 

Proszę pamiętać o swoim bezpieczeństwie i o tym co dla Pani i dla Pani rodziny dobre. To może wymagać podjęcia bardzo trudnych decyzji, ale nie może Pani byc w relacji gdzie jest przemoc. Jeśli zdecyduje się Pani, że ta relacja nie jest dla Pani dobra - to dobrze, aby ktoś Pani wspierał i pomógł podjąć właściwe decyzję - dlatego proszę pomyśleć o terapii lub wsparciu ze strony fundacji, które wspiera kobiety dotknięte przemocą.

 

Z poważaniem,

Tomasz Pisula 

10 miesięcy temu
Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry, dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią - to bardzo trudne doświadczenia i rozumiem, jak bardzo może Pani czuć się zagubiona i przytłoczona. Przemoc w związku to poważny problem, który nie powinien być bagatelizowany ani wybaczany, bo naraża Panią i Pani rodzinę na realne niebezpieczeństwo. To, że odczuwa Pani niechęć i emocjonalne wyczerpanie, jest całkowicie zrozumiałe i naturalne w takiej sytuacji. Nie jest z Panią nic „nie tak”, wręcz przeciwnie, radzi sobie Pani w niezwykle trudnych okolicznościach. Warto, by skupić się teraz przede wszystkim na Pani bezpieczeństwie i wsparciu - zarówno emocjonalnym, jak i praktycznym. Nie musi Pani przechodzić przez to sama.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

10 miesięcy temu
Patrycja Kurowska

Patrycja Kurowska

Dzień dobry,

bardzo dziękuję Pani za zaufanie i otwartość. Opisała Pani bardzo trudną i bolesną historię, w której jest wiele cierpienia, niezrozumienia, samotności i ogromnej potrzeby bycia kochaną, zauważoną, bezpieczną. To, że Pani zdecydowała się o tym napisać, już samo w sobie jest wyrazem siły i pragnienia zmiany, choć być może teraz ma Pani wrażenie, że tej siły w sobie nie ma.

Z opisu wyłania się obraz wieloletniego życia w relacji, która nie tylko nie daje wsparcia, ale niesie ze sobą realne zagrożenie. Przemoc fizyczna, psychiczna i emocjonalna zostawia bardzo głębokie rany, również te niewidoczne. To, że Pani wciąż wątpi w siebie, że próbuje brać winę na siebie, że czuje się pogubiona i pusta – to nie jest „coś nie tak” z Panią. To naturalne reakcje osoby, która przez długi czas żyła w nieustannym napięciu i zagrożeniu, próbując za wszelką cenę ratować coś, co nie dawało oparcia.

Pani niechęć, obojętność, zmęczenie to nie dowód na to, że coś z Panią jest nie w porządku., o sygnał od organizmu, psychiki, że jest już za dużo., że przekroczone zostały granice wytrzymałości. Wiele osób w podobnych sytuacjach przeżywa coś, co nazywamy wypaleniem emocjonalnym. Trudno wtedy czuć cokolwiek, poza znużeniem, bezradnością, a czasem i wstydem, który nie powinien spoczywać na Pani barkach.

Pragnienie miłości i bliskości, decyzja o dawaniu kolejnych szans, nadzieja na zmianę... to wszystko pokazuje, że jest Pani jest bardzo wrażliwa. Problem jednak polega na tym, że miłość i związki nie powinny opierać się na bólu, strachu i walce o przetrwanie.

Zdecydowanie zachęcam Panią do kontaktu z psychologiem lub psychoterapeutą – najlepiej takim, który ma doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi przemocy i trudnych relacji partnerskich. Taka relacja terapeutyczna może być dla Pani miejscem bezpiecznym, w którym będzie mogła Pani bez oceny przyglądać się swoim emocjom, odzyskiwać kontakt ze sobą i podejmować decyzje w zgodzie z własnymi potrzebami.

Być może warto też rozważyć terapię par – pod warunkiem że oboje Państwo jesteście na to gotowi i że Pani mąż przestanie stosować jakąkolwiek formę przemocy. Terapia nie może toczyć się w atmosferze lęku, zastraszenia czy braku podstawowego szacunku.

W każdej chwili może też Pani skorzystać z bezpłatnego i anonimowego wsparcia pod numerem Niebieskiej Linii: 800 120 002. Dyżurujący tam specjaliści są gotowi wysłuchać i pomóc w trudnej sytuacji.

To zrozumiałe, że może się Pani bać zmian, że myśli Pani, iż sama sobie nie poradzi. Ale z doświadczenia zawodowego wiem, że kobiety w podobnych sytuacjach, z czasem odzyskują siłę. I Pani również ma w sobie tę siłę. Proszę tylko pozwolić sobie na wsparcie.

Nie jest Pani sama. Jestem przekonana, że może Pani odnaleźć w sobie spokój, bezpieczeństwo i nowy początek.

 

Z serdecznością,

Patrycja Kurowska

 

10 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga BBB,

 

jesteś osobą, która doświadczyła wieloletniej przemocy fizycznej i psychicznej. Dodatkowo Twój syn jest świadkiem tego, co się dzieje, jako dziecko musi stawać w Twojej obronie, a to jest coś, czego dziecko nie powinna doświadczać. Poczytaj proszę o parentyfikacji. Jeśli nie chcesz walczyć dla siebie, to Twoim obowiązkiem jest chronić syna (a nie na odwrót). Dlaczego nie założyłaś Niebieskiej Karty? Czy zgłaszałaś wspomniane incydenty na policję? Gdzie leży kres Twojego wybaczania? Zaznaczę mocno, że w powyższym opisie opisujesz tylko i wyłącznie swoje odczucia, trudności, poniesione krzywdy, a gdzie w tym wszystkim są odczucia, trudności i poniesione krzywdy Waszego syna, które funduje mu ojciec (alkohol, przemoc, awantury) i matka (pozostawanie w przemocowym małżeństwie)?

 

Istnieje prawdopodobieństwo, iż jesteś osobą współuzależnioną. Proszę, o tym również poczytaj. Pomyśl również o wsparciu psychologicznym dla siebie, a jeśli tego nie chcesz, to taka pomoc przydałaby się Twojemu synowi i to w trybie pilnym.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

10 miesięcy temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Droga BBB,

 podzielenie się trudnościami to niezbędny krok do zmiany. Ma go Pani już za sobą.  Nie ulega wątpliwości, że zarówno Pani, jak i Pani syn potrzebujecie wsparcia i pomocy psychologicznej.  Gorąco do tego zachęcam. Nie warto już zwlekać. Mechanizmy leżące u podstaw obecnego kryzysowego momentu, są niezwykle silne i bez odpowiedniego wsparcia będą utrudniać wychodzenie z niego.

 

Opisuje Pani cały konglomerat trudnych doświadczeń- przemoc (w jej wymiarze psychicznym i fizycznym), życie i kontakt z osobą uzależnioną, najprawdopodobniej współuzależnienie, a także uwikłanie syna w te zjawiska (parentyfikacja).  Trudno przekroczyć takie problemy w pojedynkę. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że jest to niemożliwe. Niezbędne jest tutaj wszelkie wsparcie- informacyjne, emocjonalne, relacyjne. 

Dla wzmocnienia i poszukiwania rozwiązań potrzebna będzie wiedza, ale przede wszystkim relacja terapeutyczna- dla Pani i syna.

 

Można zgłosić się do prywatnego gabinetu psychologicznego. Można skorzystać z całodobowej infolinii- "Niebieskiej Linii"- dla osób doznających przemocy w rodzinie i i jej świadków -800 120 002. Istnieją też linie wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym- 116 123 ( działająca od poniedziałku do piątku od 14.00 do 22.00) oraz dla dzieci i młodzieży w kryzysie- 116 111 (całodobowa).  Można też skorzystać z pomocy Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Najczęściej działają one przy Miejskich Ośrodkach Pomocy Rodzinie/ Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej. Bardzo często są to placówki całodobowe. Uzyska tam Pani wszelkie potrzebne wsparcie w zaopiekowaniu Pani kryzysu.  Przede wszystkim informacje o procedurze Niebieskiej Karty, informacje prawne, a także o możliwościach dołączenia np. do grup wsparcia, o psychoterapii indywidualnej.  W wielu miastach działają teraz Centra Zdrowia Psychicznego, w których w ciągu kilku dni można umówić się na pierwsze spotkanie.

 

Mocno trzymam za Panią kciuki. Powodzenia.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

10 miesięcy temu
internet

Darmowy test na uzależnienie od internetu (Kimberly Young)

Zobacz podobne

Dzień dobry, jestem w takim momencie życia że w zasadzie nie wiem co mam zrobić. Jestem pracującą studentką i ostatnio wiele sytuacji z życia codziennego mnie przytłacza. Miałam już załamanie nerwowe, po którym na następny dzień nie było śladu. Nie potrafię przyznać się, że potrzebuję pomocy dlatego trzymam wszystko w sobie i to mnie niszczy od środka, do tego jeszcze odbija się to na moim zdrowiu. Byłam niedawno u kardiologa z podejrzeniem nadciśnienia, jednak kardiologicznie wszystko jest w porządku. Zdaję sobie sprawę z tego, że to efekt nadmiernego stresu i przepracowania. Mimo negatywnych myśli (że jestem winna wszystkim niepowodzeniom i że ludzie wokół mnie oceniają i tępią) jestem w stanie pozornie realizować postawione sobie cele, choć nie sprawia mi to radości a jedynie wzbudza presję, że muszę to zrobić. Momentem kulminacyjnym było to jak miałam lekkie wstrząśnienie mózgu spowodowane wejściem w drzwi. Poczułam odcięcie na chwilę od świata i stąd nie widziałam ich, a po całym zajściu poszłam na uczelnię, po kolokwiun dopiero zaczęłam krwawić i wtedy dopiero zainteresowałam się swoim stanem. Byłam u lekarza i dostałam skierowanie do psychologa, ale nie mam ani czasu się zapisać ( codziennie pracuję po 9 h) ani odwagi (co pewnie przeważa dlaczego jestem bierna). Do tego jeszcze zdaję sobie sprawę że zanim się zapiszę no to sporo czasu minie, a na terapię prywatną nie mogę sobie pozwolić. Mam wrażenie, że świat biegnie za szybko a ja obecnie nie mam sił w nim się realizować, choć utrzymuję bardzo dobre pozory aby nie pokazać swojej słabości. Pracę planuję zakończyć za dwa tygodnie i postarać się wycofać z niektórych aktywności, aby w końcu znaleźć czas dla siebie a nie tylko i wyłącznie dla innych. Czasem mam momenty w których ogarnia mnie panika i ogromny stres związany z obowiązkam, ale biorę wtedy doraźnie Xanax. Nie chciałabym takiego rozwiązania jednak na ten moment wydaje mi się być nieuniknione, aby jakkolwiek przeżyć i nie zamęczyć się psychicznie. Wiem, że najprawdopodobniej nie dostanę jednoznacznej odpowiedzi, ale co powinnam zrobić? Zaczynam już tracić poczucie stabilności i chciałabym, aby osoba trzecia powiedziała mi czy jeszcze racjonalnie podchodzę do swojego problemu?
Czuję, że moje życie to aktualnie chaos - jedna trudność nakłada się na drugą. Praca, miejsce zamieszkania, poznany mężczyzna.
Znajduję się w trudnej sytuacji życiowej. Kilka tygodni temu z desperacji wyleciałam z Warszawy, w której mieszkam i której nie znoszę, na Maltę na tydzień w nadziei, że pomoże mi to w znalezieniu pracy. Tak naprawdę chciałam zamieszkać we Włoszech, ale nie udało mi się tam znaleźć pracy, więc wybrałam Maltę - to jednak nie było miejsce dla mnie do końca (brud, grzyb), ale za to ludzie byli niesamowicie ciepli i mili. Po tygodniu poleciałam do Włoch na tydzień - łącznie 2 tygodnie poza domem z dużymi ciężkimi walizkami, nocowałam w hostelach, gdzie było po kilka, kilkanaście dziewczyn, ciężko było na co dzień funkcjonować, bo niektóre otwierały okna w trakcie zimy, były kłótliwe, rozchorowałam się też przez to. Nie wiem, co mi przyszło do głowy, żeby wziąć aż tyle bagażu, było to spore utrudnienie, a ja chciałam tym po prostu zmusić się do przeprowadzki i do szybkiego znalezienia pracy, co nie poskutkowało, narzuciłam sobie jedynie niemożliwą presję do spełnienia. Chciałam jednocześnie odpocząć i trochę pozwiedzać, ciężko to było połączyć z poszukiwaniem pracy. Potem wróciłam do Warszawy po wydaniu wszystkich oszczędności, po 2 dniach od powrotu dostałam pracę w rodzinnym mieście nad morzem w Polsce, po kilku dniach zrezygnowałam, gdyż wiele rzeczy było nie tak- zła atmosfera, nierealistyczne wymagania, bardzo niska pensja, nawet zjeść nie było kiedy. Nie mieści mi się to w głowie, że jako ludzie w pracy często jesteśmy zmuszeni do obniżenia godności, bo szef każe się roztroić albo oczekuje, że bedziemy wiedzieli wszystko od pierwszego dnia. Ważnym elementem jest też to, że podczas pobytu we Włoszech poznałam mężczyznę w moim wieku, był wyjątkowy - na początku nie myślałam o nim w romantyczny sposób, gdyż zawsze podobali mi się mężczyźni z dobrą pracą i wykształceniem, a on ma bardzo zwykłą pracę i nie wydaje się kimś, kto ma ambicje zawodowe. Ja takie ambicje zawsze miałam, mam też wykształcenie prawnicze, jednak po tylu zawirowaniach odechciewa mi się w ogóle szukać kolejnej pracy. Myślę o nim coraz bardziej, od kiedy wróciłam do Polski, na dzień mojego wyjazdu przytulił mnie ciepło i powiedział, że jestem piękna, był taki czarujący i zupełnie inny od reszty, to mnie w nim tak ujęło - to, że bardzo dobrze się przy nim czułam. Chciałabym do niego zadzwonić, ale boję się, bo nie wiem, co od niego usłyszę - nie mam jego prywatnego numeru, miałam nadzieję, że on do mnie zadzwoni. Powiedział mi tylko na dzień wyjazdu, żebym wracała szybko i że smutno mu, bo wyjeżdżam. Ale takich tekstów jest wiele, w dzisiejszych czasach coraz ciężej odróżnić to, co prawdziwe, nieraz przekonywałam się, że w relacjach to mi bardziej zależy, nawet tych z koleżankami. Boję się, bo mam jego obraz w głowie bardzo pozytywny i nie chcę tego zepsuć. Miewam nieraz sny prorocze i bardzo dobrą intuicję - dzisiaj śnił mi się ten Włoch, że ma dziewczynę, wcześniej śnił mi się, że był wśród kolegów i stronił ode mnie. Boję się, że ten sen się sprawdzi. Śnił mi się bardzo źle kilka dni temu mój były już szef i jak widać- się sprawdziło. Jestem wyczerpana tym, że dostaję coś od życia, żeby za chwilę mi to odebrano, albo żebym była zmuszona z tego zrezygnować, albo tak zniechęcona, żeby z tego zrezygnować, albo żeby to ktoś ze mnie zrezygnował. Mam tyle problemów naraz z wielu sfer, jedno zahacza o drugie - nie wiem, jak to ogarnąć. Na pewno jestem bardzo silna, ale problem w tym, że ja się musiałam po prostu przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy - inaczej bym oszalała. Od jakiegoś czasu chaos to moje życie, chciałabym w końcu zacząć to układać. Wydaje mi się to niemożliwe. Chętnie dowiem się, jak na to patrzy ktoś z zewnątrz i jak mogę sobie pomóc.
Dlaczego, gdy nie mam siły na nic lub mam wszystkiego dość, udaję przed ludźmi, że wszystko jest dobrze?
Dlaczego, gdy nie mam siły na nic lub mam wszystkiego dość, udaję przed ludźmi, że wszystko jest dobrze? Albo wyłączam się tak, że nie pamiętam, co ktoś do mnie mówił parę sekund temu ?
Jak poradzić sobie z nagłymi zmianami życiowymi po zakończeniu związku?

Moje życie w ciągu 3 miesiącu zmieniło się z uporządkowanego w kompletny bajzel! Zakończony letni związek, poszukiwanie nowego mieszkanka na własną rękę, wplątanie się w situationship poniekąd bez świadomości, który teraz też się skończył. To wszystko na raz sprawiło, że czuję się bezwartościowa, że moje życie to pasmo porażek i że nie osiągnęłam nic, z czego mogłabym być dumna. Myślę o rozpoczęciu terapii, bo to wszystko sprawia, że czuję się w sposób, w jaki nie chce się czuć.

Witam. Przepraszam, ale nie wiem od czego zacząć. Całe moje życie to ciągłe zmartwienia i strach.... Odkąd pamiętam to bałam się swojego taty. Potrafił krzyczeć.... Nie raz się dostało w skórę... Całe moje rodzeństwo się go bało. Nie mówiąc o mamie, która też dostawała od niego nie raz.... Odejść się bała.... Tata zmarł... Niby wszystko powinno być ok ale.... Mama od kilkudziesięciu lat jest alkoholiczką....nie chce się leczyć. Nie wszczyna awantur... ale mam do niej żal że nie mam w niej wsparcia chociażby przy dzieciach... Boje się je z nią zostawić...strach również jest o mamę, że się jej coś stanie a ja nie zdążę jej uratować...nigdzie przez to nie jeżdżę.... Bracia tego nie rozumieją.... Oni sami jeżdżą na wycieczki, wakacje a ja ciągle w domu....Zawsze sobie obiecałam,że nigdy nie będę miała takiego życia jak moja mama... I co? Poznałam swojego męża 17lat temu. Przed ślubem mieszkaliśmy z 3 lata. Był miły,kochający,opiekuńczy.. pokochałam go za jego miłość do mnie. Ale jak to w życiu bywa, kiedy pojawiły się dzieci mój ukochany mąż stał się toksyczną osobą.. ciągle krzyczy na dzieci jak nie posprzątają... Jak coś nie po jego myśli to zaraz rzuca wszystkim co mu stanie na drodze, albo nawala w drzwi, albo w ściany... Zaczęłam się go bać... na terapię nie chce iść ani nawet do żadnego lekarza.. prośby groźby nie pomagaja...Historia lubi się powtarzać ... Najpierw mama teraz ja.... Chciałabym iść na terapię, bo sobie z tym wszystkim nie radzę ale boje się wydać pieniądze bo się będzie czepiał, że na głupoty wydaje... A nie mam jak za jego plecami bo mamy wspólne konto. O wszystkich wydatkach na co i ile wie. Nawet nie mam się komu wygadać. Nie mam koleżanek przyjaciół. Bracia za daleko ale oni mają swoje życie... A ja muszę z tym wszystkim być sama...
FAS

FAS - Płodowy Zespół Alkoholowy. Przyczyny, objawy i leczenie.

Alkoholowy Zespół Płodowy (FAS) to zaburzenie neurorozwojowe wynikające z ekspozycji płodu na alkohol w czasie ciąży. Objawia się problemami poznawczymi, behawioralnymi, opóźnieniem wzrostu i zmianami fizycznymi. Wymaga diagnozy i długotrwałego wsparcia.