
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, traumy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Parę pytań i...
Parę pytań i trudności - od diagnozy i nieświadomych samookaleczeń, przez poczucie bycia sknerą, po pytanie o psychoterapię.
TwójPsycholog
Cześć :)
Twój lekarz psychiatra jest od tego, by Ci pomóc - a może zrobić to najlepiej znając dokładnie to, co się u Ciebie dzieje. Takie skubanie występuje u przeróżnych osób. Czasem dotyczy skóry, czasem włosów. Natomiast bardzo istotne, żebyś poruszyła ten temat u lekarza, to byłby taki krok do przodu dla samej siebie :)
Jeśli chodzi o psychoterapię-terapia CBT/ terapia schematów to bardzo dobre metody w zaburzeniach lękowo-depresyjnych. Połączenie psychoterapii z farmakoterapią ma najwyższe możliwe pozytywne skutki, więc super, że się na nią decydujesz. Pamiętaj, by nie zniechęcać się i poszukać psychoterapeuty pasującego do Ciebie :) Jeśli chodzi o podejrzenie- przede wszystkim powiedz o podejrzeniu swojemu psychiatrze, ponieważ zna już Twoją historię leczenia. Poczekałabym również na psychoterapię, byście wspólnie z psychoterapeutą postanowili o diagnozie - tutaj fajnie, gdybyś znalazła osobę, która ma w tym obszarze doświadczenie, ponieważ możesz mieć pewne natężenie cech asd, jednak nie tak duże, by było to potwierdzone diagnozą kliniczną (jest dostępna na NFZ, jednak prawdopodobnie oczekuje spora kolejka, możesz też kierować się do neuropsychologa) I pięknie napisałaś - liczą się twoje przeżycia, natomiast diagnoza jest ważna, by dobrać najlepsze narzędzia pomocowe.
Trzeci wątek też najlepiej byłoby poruszyć na psychoterapii. Póki co, zachęcam Cię do większej życzliwości i akceptacji samej siebie. Niechęć kupowania prezentów w żadnym wypadku nie oznacza, że jesteś “okropną” osobą. Nie trzeba kupować prezentów, jeśli nie ma się na to ochoty/ możliwości/ nie czujesz takiej potrzeby. To zdrowe stawianie swoich granic. Natomiast, jeśli czujesz, że odczuwasz pewien lęk czy dużo rozmyślasz o sytuacji finansowej, to warto to przerobić na terapii, między innymi pochylić się nad schematami myślenia :) Takie schematy powstają najczęściej w czasie dzieciństwa, dorastania, kiedy budujemy swoje wzorce myślenia, na podstawie tego, co np. słyszymy i widzimy u rodziców/ opiekunów. Możesz się zastanowić czy któryś z Twoich opiekunów przedstawiał takie katastroficzne podejście do sytuacji finansowej - nadmierne zamartwianie się (bez stosownych podstaw w rzeczywistości), czy dużo mówił o finansach, czy odczuwasz poczucie winy/ niepokoju, gdy coś kupujesz.
Trzymam kciuki
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Zacznę od tego, że idąc do specjalisty nie można się wstydzić tego, z czym mamy problem. Wręcz przeciwnie. Wszystkie objawy, które Pani przedstawi mogą się okazać niezwykle pomocne przy stawianiu diagnozy. Inna sprawa nigdy sami siebie nie diagnozujemy, mimo ze mamy milion tez na to, że na pewno mamy dane zaburzenie lub chorobę. Przedstawione fakty nie muszą wcale być powiązane z ASD. Bardzo dobrze, że zaczyna Pani terapię schematów. Osobiście uważam, że jest ona niezwykle pomocna. Oczywiście może Pani podjąć się diagnozy spektrum wcześniej, jeżeli to ma Pani pomóc i ją uspokoić, ale nawet gdyby okazało się, ze ma Pani to nie jest koniec świata.

Zobacz podobne
Mam cudowną narzeczoną, za którą bym oddał życie, ale nie potrafię sobie poradzić z jej przeszłością. Wyznała, że sypiała z dziesiątkami facetów, a i tak czuję, że nie wiem jeszcze wszystkiego. Zakładam, że można ich liczyć w setkach. Mam na tym punkcie obsesję. Kiedy o tym myślę, czuję zazdrość i mam wrażenie, że jestem niewystarczający, porównując się do całej reszty facetów, z którymi była. Albo że będzie jej czego brakowało. Projektuję w swojej głowie filmy z tych wydarzeń, wyobrażając sobie, co mogli z nią robić. Mam też żal o to, że innym pozwalała na wszystko (choć pewnie nie zawsze), a mi stawia granice. Przykładowo, nie chcę, żebym kończył w jej ustach, a ja od razu myślę, że dla innego to pewnie łykała z przyjemnością. Nigdy nie próbowałem pozycji 69 i gdy zapytałem, czy to ze mną zrobi, to powiedziała, że tego nie lubi. Ale skoro to wie, to znaczy, że tego próbowała i inny dostał od niej więcej niż ja, pomimo tego, że nikt wcześniej jej tak nie traktował i się nie starał (co sama stwierdza), jak ja. Jest to dla mnie niesprawiedliwe, że nie chce spełniać moich fantazji, bo sama wie, co lubi, a czego nie, przez to, co sama zdążyła już spróbować. Wiem, że nie powinienem tak myśleć, ale to silniejsze od rozsądku. Kiedyś przyśniło mi się, jak ktoś do mnie powiedział - patrz, jak to się z Patrycją robi… nie chcę nawet przytaczać tego, co zobaczyłem... W pewnym momencie obudziłem się i chciałem umrzeć. Co ona biedna ma zrobić w takiej sytuacji? Kocham ją nad życie, ale nie potrafię przestać o tym myśleć. O sen nie mogę jej obwiniać, ale to, jak sobie wyobrażam jej wcześniejsze stosunki, odzwierciedliło się właśnie w tym śnie. Po naszej przerwie w relacji, która trwała półtorej roku, z każdym razem, kiedy ze sobą spaliśmy, dostawałem wysypki na kutasie, czemu też towarzyszył specyficzny zapach - ten sam, który czułem nieraz z jej ust. Wtedy też twierdziła, że z nikim nie spała od czasu, kiedy przestaliśmy rozmawiać. W ogóle, kiedy jej o tym powiedziałem, do ostatniego momentu wpierała mi się, że na pewno mnie niczym nie mogła zarazić, bo nie miała żadnych kontaktów seksualnych, więc może to brudne zabawki. W ten sam dzień, w którym ja pytałem o ten okres, mi się oświadczyła. Później to okazało się być kłamstwem. Rozumiem, że mnie kochała i chciała ze mną być, wiedząc, że przez to może mnie stracić. W zasadzie to, gdy ją poznałem, miałem wrażenie, że się szanuje, ale to wynika z tego, że nigdy nie miałem styczności z taką kobietą, która by oddawała się z taką łatwością dla co chwila innych facetów. Zawsze chciałem mieć kogoś na wyłączność, ale zdążyłem ją pokochać zanim się o tym dowiedziałem. Serce mi pękło, bo było to dla mnie nie wyobrażalne i niedopuszczalne. Zacząłem analizować jej każdą znajomość i każdą rzecz, którą nawiązywała do innych mężczyzn. Zastanawiałem się, ile osób z naszego wspólnego kręgu znajomych ją miało i ilu będzie mi patrzeć w oczy z tą specyficzną satysfakcją. Ten wzrok mówiący: „Ty latasz za nią zakochany i robisz dla niej wszystko, a ja wziąłem ją sobie tylko na jedną noc i zrobiłem, co chciałem. Fajnie ci się teraz z nią całuję, przytulasz i wyznajasz miłość? Ja wziąłem od niej to, co najcenniejsze, z łatwością, a ty, będąc gorszym ode mnie, dajesz się jej kontrolować - ty zwykły frajerze". Zacząłem więc ją wypytywać, żeby wiedzieć, z czym mi się przyjdzie mierzyć, a ona, znając mnie i moje reakcje, nie mówiła mi prawdy. To nie pozwoliło mi zbudować zaufania, co znacznie utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Mamy razem dziecko, co jest największym szczęściem, jakie doświadczyłem. Z czasem myślałem o jej przeszłości coraz mniej i doceniałem każdy dzień, który mogliśmy spędzić razem, ale po ciąży wiele się zmieniło. Wszystko było dobrze do momentu, gdy częstotliwość stosunków się zmniejszyła. O ile to naturalne dla kobiet, to ja osobiście ciężko to znoszę. Czuję się traktowany niesprawiedliwie i uderza to w moje poczucie własnej wartości. Mam myśli typu „Dlaczego każdy inny facet mógł ją rżnąć bez jakiegokolwiek starania się czy też dbania o nią, a mi potrafi powiedzieć »nie«? Czy to cena za wyrozumiałość i komfort, który jej zapewniam?" Wiadomo, nie jest robotem ani prostytutka. Też musi czuć ochotę. Z tego powodu bywam dla niej oschły i ciężko mi się nią opiekować. Jak mam zaakceptować fakt, że ona nie ma teraz takiego popędu, żeby sprostać moim potrzebom? Czemu tak ciężko jest mi również zrozumieć, że to prawdopodobnie nic osobistego i też nie ma nic wspólnego z tym, czy w przeszłości ją ktoś bardziej zadowalał? Wiem, że powinienem ją wspierać, ale sam potrzebuję pomocy, żeby uporać się z własnymi emocjami. Uciekam w alkohol, marnując dni, które mogłyby być piękne. Czasami nie umiem na nią patrzeć jak na pełnowartościowego człowieka, bo patrząc na nią i chcąc coś dla niej zrobić, wpada mi do głowy myśl, że dawała się jebać, oddając swoją wartość każdemu po drodze, a dla mnie nic nie zostawiła. Wtedy też zaczynam sobie tłumaczyć, że prawdopodobnie jest powód dla tej dysfunkcji i że też ma z tym ciężko, a ja nie powinienem tak na to patrzeć, bo to wcale nie określa wartości człowieka. Kiedy o tym rozmawiamy, sprawia wrażenie, że żałuje tego, jak się pozwala traktować, ale gdy zapytałem, czy gdyby miała świadomość tego, jak ciężko to będzie zaakceptować komuś, kto odda jej serce i pokocha z wzajemniością, to czy by postępowała inaczej, chciałem sprawdzić, co jest dla niej więcej warte. Jednak w odpowiedzi tylko się roześmiała. To, że mamy inne stosunki co do seksualności, to oczywista sprawa, ale jak znaleźć środek na to, żebym przestał o tym myśleć i żeby nie miało to wpływu na nasze obecne życie? Co mam zrobić, żeby w pełni jej zaufać, wiedząc, że stare schematy ciężko umierają i z łatwością mnie okłamuje? Nie potrafimy o tym rozmawiać, bo kierują mną emocje i często uderzam w jej poczucie własnej wartości, czego bardzo żałuję. Nie chcę jej krzywdzić. Zaczęła mówić, że zrobiłem sobie dziecko z dziwką. Może i większość ludzi też by tak stwierdziła, ale nie przeszkadza mi to wszystko do momentu, kiedy „dziwka" tylko ze mną nie chce sypiać. Prawda jest taka, że pewnie teraz z nikim by nie chciała. Brzmi brutalnie, ale to tylko szczerość związana z moimi myślami. Mam zamiar walczyć do końca, ale ona wydaje się być już zmęczona moim ciągłym powracaniem do tego. Czuję, że nie rozumie, że jej kłamstwa są również powodem tego, dlaczego mnie to tak męczy. Chciałbym umieć dać sobie za nią rękę obciąć i mam wrażenie, że to byłaby właściwa decyzja, chociaż strach przed rozczarowaniem jest na tyle silny, że zaczynam wszystko kwestionować. Żyję w ciągłej paranoii i zabiera mi to całą radość z życia, choć bywają okresy, gdzie zapominam o tym wszystkim i czuję się, jakbym złapał pana Boga za nogi. Chcę się z tym uporać i kochać ją całe życie. Dbać i chronić, a nie być kolejnym obciążeniem. Wiem, że jest tego warta i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Jestem przepełniony sprzecznościami; niby mam zdolność zrozumieć wszystko, ale emocje odbierają mi rozum. Jak mam sobie z tym poradzić?

