Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Odkąd partner doświadcza depresji zaczął oskarżać mnie o toksyczność.

Dzień dobry, Partner ma stwierdzoną depresję. Oskarża mnie o toksyczność, aczkolwiek ja tak nie uważam o sobie. Zawsze byliśmy najlepszymi przyjaciółmi i działaliśmy jak zespół. O toksyczności zaczął mówić jak zachował na depresję. Czy możliwe jest aby przelał na mnie uczucia, które ma do swojej matki? Jest to osoba kontrolująca, wytrącająca się we wszystko i bardzo krytyczna wobec innych osób, tylko nie do siebie. Mam wrażenie, że partner ma bardzo zaburzone myślenie.
Agnieszka Wloka

Agnieszka Wloka

Droga Pani,

Bycie z osobą z depresją jest wymagające i dobrze, żeby Pani miała tego świadomość i nieco uczyła sie swojego partnera - jego sposobu myślenia, reagowania. Warto też nieco dowiedzieć sie o depresji, o ile już Pani nie wie:) Na pewno myślenie jest zaburzone i nastawione negatywnie do ludzi. Ja osobiście nie lubię określenia “toksyczny”, bo dla każdego to, co innego znaczy. Warto, żebyście rozmawiali szczególnie, gdy partner nie jest w rzucie choroby, o sobie, o własnych potrzebach, o tym jakiej pomocy partner oczekuje. Istotne też, żebyście razem byli w procesie leczenia i terapii

Agnieszka Wloka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maja Talecka-Konkol

Maja Talecka-Konkol

Depresja u mężczyzn może charakteryzować się nieco innymi objawami niż u kobiet, co może wzbudzać niezrozumienie w drugiej osobie. Choć podstawowe objawy depresji są podobne u obu płci, mężczyźni często manifestują depresję w sposób, który może nie być od razu kojarzony z tym zaburzeniem. Mogą częściej odczuwać i wyrażać złość, drażliwość i frustrację, zamiast smutku i przygnębienia. Depresja u mężczyzn może manifestować się również w postaci agresywnych zachowań, np. werbalnych. Może to być powodem dotąd niepojawiającej się oceny Pani osoby. W sytuacji, w jakiej się Pani znajduje, dobrze byłoby skontaktować się ze specjalistą, który wesprze Panią wiedzą na temat zaburzeń nastroju z jakim Państwo się mierzycie, gdyż niewątpliwie pomoże to Państwu z większym zrozumieniem przejść przez proces leczenia. 

Paulina Zielińska-Świątek

Paulina Zielińska-Świątek

Droga Pani,

Na początek nasuwa mi się pytanie, czy partner korzysta z pomocy psychiatry, bądź psychologa? W przypadku stwierdzonej depresji warto, aby stan ten był on odpowiednio zaopiekowany przez specjalistów.

Na podstawie wypowiedzi mogę rozumieć, że jest Pani osobą znającą swoją wartość, otwarcie komunikując, że nie jest Pani osobą toksyczną. Jeśli chodzi o momenty w których Państwo byli najlepszymi przyjaciółmi i działali jak zespół, co się wtedy działo w Państwa życiu? Co było innego? Czego było mniej, czego było więcej, czym ten stan różni się od teraz, że z zespołu przeszli Państwo na drugą stronę? Jeśli chodzi o uczucia wobec matki, nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć czy to to samo, jednakże rodzice są dla nas pierwowzorem relacji i modelują w nas zachowania, które my jako dzieci zabieramy ze sobą w dorosłość. Następnie od danej osoby zależy czy powielamy i czy jesteśmy świadomi schematów,  które wynieśliśmy z domu. Świadomość ta jest dużym krokiem do samopoznania siebie i tego co nami kieruje w życiu. 

Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek

Paweł Cisowski

Paweł Cisowski

Dzień dobry

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na zadane pytanie bez szerszego poznania kontekstu sytuacji i zdefiniowania tego, co w tym przypadku oznacza toksyczność. Można przypuszczać, iż istnieją pewne sytuacje, w których nasze zachowanie stanowi wyzwalacz dla jakiejś reakcji u drugiej strony (jest swoistym “triggerem”), gdyż jest to powiązane z jej wcześniejszymi doświadczeniami. Przykładowo, gdy przez długi czas ktoś jest wychowywany w poczuciu nadmiernej kontroli, braku autonomii, dużej ilości krytyki może wykształcić w sobie bolesne przekonania odzwierciedlające się w niskim poczuciu własnej wartości, czy też w poczuciu braku wpływu na cokolwiek, co dzieje się w życiu danej osoby. Każda obecna sytuacja, która choć trochę będzie przypominała te wcześniejsze doświadczenia może spowodować całą reakcję negatywnych myśli i związanych z nimi emocji. To z kolei przekłada się na  zachowanie (np. wybuch złości, oskarżanie drugiej osoby itp.). Życzę dużo wytrwałości we wspieraniu partnera w niełatwej chorobie jaką jest depresja, a w razie potrzeby zrozumienia funkcjonowania własnej sfery psychicznej zapraszam do konsultacji! 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry,

jeśli faktycznie zdiagnozowanie depresji i oskarżanie o toksyczność pojawiły się w podobnym czasie to jest taka możliwość, że to pierwsze miało wpływ na to drugie. W tym wypadku bardzo ważne jest to, aby osoba z depresją rozpoczęła terapię (farmakologiczną, terapeutyczną, psychologiczną). Trzeba pamiętać z czym wiąże się ta choroba - to nie tylko zaburzenie fizycznie, ale też psychiczne. Nakłaniam, aby zdystansować się do tego, o co oskarża partner a skupić się na udzieleniu mu w tym momencie najważniejszego - wsparcia. Oczywiście proszę również pamiętać o tym, aby zadbać również o siebie. 

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Rozumiem, że wcześniej partner nie zauważał tej toksyczności? Czy obecnie oskarża Panią o toksyczność, która ma miejsce teraz, czy o coś, co działo się wcześniej to jednak on zmienił osąd, co do tego? 
Depresja może wpływać na osąd i funkcje poznawcze osób, które na nią cierpią. Warto ją leczyć nie tylko farmakologicznie ale i z uwzględnieniem oddziaływań psychoterapeutycznych, grup wsparcia, włączajac w to wsparcie społeczne jakie Pani najpewniej dla swojego partnera stanowi. Dlatego myślę, że o ile partner wyrazi na to zgodę może Pani współuczestniczyć w którejś z sesji terapeutycznych lub samej sięgnąć po wsparcie. Często osobie, która sama wspiera może okazać się to nieocenionym zasobem.
Mam nadzieję, że uda się pokonać kryzys i znów będziecie najlepszymi przyjaciółmi jak kiedyś.
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z agresją i brakiem czułości w małżeństwie? Moje doświadczenia z toksycznym partnerem
Miłość piękna sex obłęd uczucia ostatnio przeplatane min 4 niedziele wolne od pracy męża w maju jak pierwsza w czerwcu i jeden dzień wolny w tygodniu. Twierdząc iż chce naprawiać nasze sprzeczki nadrabiać stracony czas czy zw jest w pracy czy nawet podczas całego wolnego dnia wspólnych sprzeczek ze olewa mnie nie chce pieszczot czułości rozmowy ciepła zaczepek jak zawsze tulenia a nawet magii sexu co zawsze była.. albo robi to celowo by przedlozac czas miło spędzania ze mną albo poprostu kogoś ma chociaż zaprzecza. Powód jaki jest agresywny słownie ręcznie potrafi mnie dusic czy wyzwać cyt,, syka kurwa ,, nie robi sobie nic a jaki powód brak komunikacji chęci zrozumienia rozmowy zaangażowania czego oczekuje co Pragnę??? Moje dopytywania sie czy kocha czy chce sexu a dlaczego nie przytula czy magja będzie??? Maz uważa ze non stop takie moje pytania jego mózg zabijają ze to ja z niego robię psychola uczę nakazuje nalegam co ma robić a on wie kiedy co ma zrobić. Odrazu staje się agresywny potrafi rozwalac przedmioty w domu rzucać swoim telefonem. Kiedy mówię ze potrzebuje pomocy psychologa tak jak ja chodzę Odrazu do mnie ze jestem kretynka problemem toksyczna debil chora psychicznie. Odeazu mówię terapię żadne małżeńskie nie pomogły chodziliśmy . Tłumaczę mężowi o nic zapytać nie mogę o nic nie chce słuchać rozmawiać logicznie. Kiedy dzień dramatu sie kończy na pół.godz mily sex i spać rano nagle kochany czasem przeprosi A swe czyny choć nie zawsze bardziej potrafi mnie wszystkim obarczać zrzucać na mnie. Jadąc do pracy słodkie zdjęcia czułość ze pragnie sexu ze kocha itp..nke wiem jak to odbierać już powiedziałam nawet mężowi ze czułość miłość do mnie raczej wygląda jakby na odległość a jak jesteśmy razem zupełnie inaczej maz zaprzecza co mam robić odciąć sie ??? Nie gadać o moich potrzebach sexu czułości odpuścić???
Jak radzić sobie z presją rodziców i lękiem przed wyjazdem do chłopaka - porady dla studentki
Witam, proszę o poradę Mam 20 lat i mieszkam w wielkopolsce a mój chłopak w warmińsko-mazurskim. Studiuję zaocznie i obecnie szukam pracy. Rodzice opłacają mi studia. Czuje sie winna że tyle wydają więc zaczęłam sprzedawać swoje rzeczy żeby chociaż trochę ich odciążyć. Więc na bilety też mam jakieś pieniądze i to nie byłby ich wydatek. Chłopak był u nas kilka razy i obiecałam mu że teraz ja przyjadę poznać jego rodziców itp. Mówiłam że przyjadę w walentynki (sobota) i zostane do środy. Chłopak pracuje, ale będzie do 14 więc mogę przyjechać. Problem stanowią moi rodzice, którzy powiedzieli mi że nie ma opcji żebym pojechała, że ich nie obchodzi że chce pojechać i że mam te pieniądze na studia przeznaczyć a nie na wyjazd. Zależy mi na tym związku i chciałabym jednak pojechać. Rozmowa nie pomaga bo od razu krzyczą i grożą że nie będą płacić za studia że sie obrażą itp. Pochodzę z nadopiekuńczego domu gdzie od zawsze byłam kontrolowana. Boje sie ich reakcji gdyż jest to od razu krzyk. Dodam że byłam u psychologa w pcpr ale powiedziała mi to samo co już słyszałam, czyli że mam prawo decydować o sobie itp. Dalej jest we mnie ten lęk pomimo to. Bardzo, ale to bardzo zależy mi na tym, żeby do niego pojechać i zostać do środy. Jednak przez to, że moi rodzice mają problemy finansowe, nie mamy na nic pieniędzy i dostaje mi się za to, przez to, że nie mam pracy, a potem moja mama mówi, że to wina mojego taty, bo to przez niego i ciągle się kłócą o to, kto ma rację, kto nie ma racji i w ogóle dlaczego nie ma pieniędzy. I po prostu nie wiem czemu, ale no boję się jechać, mam jakieś dziwne wyrzuty, chociaż to nie będzie ich wydatek, ale nadal i nie mam pojęcia, co zrobić po prostu, ale już tak się nakręciłam na ten wyjazd, że no nie chcę z niego rezygnować, ale wiem, że może być przez to też ciężko, będę miała pewnie wojnę przez to w domu.
Mój partner miał wcześniej wiele związków homoseksualnych. Teraz chce być w związku heteroseksualnym. Czy taka ewolucja seksualności jest możliwa?
Witam, proszę o poradę. Jestem blisko 40letnia kobietą, mam za sobą parę związków, które nie przetrwaly "próby czasu", ale nie było w nich nic nadzwyczajnego. Od kilku miesięcy spotykam się z mężczyzną (poznaliśmy się już lata temu ale nie mieliśmy kontaktu i niedawno go odnowiliśmy). Od początku poczułam że to jest "to". Wspaniale nam się rozmawia i spędza wspólnie czas. Podobnie patrzymy na świat, razem śmiejemy się, podróżujemy. Również w sferze seksulanej układa nam się calkiem dobrze. Dość szybko obydwoje się zaangażowaliśmy i zaczęliśmy snuć wspólne poważne plany na przyszłość. Kilka dni temu dowiedziałam się od swojego partnera, że jestem jego pierwsza kobietą a poprzednie związki, o których mi wspominał dość oględnie były relacjami z mężczyznami. Partner twierdzi że to przeszłość i obecnie jest pewien swojego wyboru tj. relacji ze mną. Nie wiem co o tym myśleć. Niby ta informacja nie zmienia nic między nami skoro to przeszlosc a każde zachowanie mojego partnera przez ostatnie miesiące dowodzi szczerości jego uczuć. Z drugiej strony jest to dla mnie dość szokująca informacja i trudno odegnac mi lęk przed tym czy faktycznie taki jest jego wybór i czy będzie w nim stały. Wiele jest sytuacji, w których osoby homoseksulane po latach związków heteroseksulanych, nie potrafią dłużej oszukiwać samych siebie i dokonują "coming outu". Tu sytuacja jest jakby odwrotna, ale czy to możliwe, że on po tylu latach stwierdził że jednak chce być z kobietą? Czy to możliwe że tamta poprzednia tożsamość nie była tą właściwą a tylko poszukiwaniem? Czy seksualność może tak ewoluować? Czy jest nadzieja że możemy stworzyć szczęśliwy zwiazek?
Czy trauma z przeszłości może uniemożliwić rozwój związku?

Związek z osobą, która zmaga się z traumą z wcześniejszego związku. Poniżej opisuję wszystko w skrócie. 

Trauma, którą przeżywa moja partnerka (a teraz już bardziej była), wydaje mi się bardzo osobista, dlatego nie będę wnikał w szczegóły. Mianowicie, około 4 lata temu jej były partner zmarł na jej oczach w domu, a ona nie mogła mu pomóc. 

To wydarzenie bardzo odbiło się na jej psychice. Trafiła na terapię psychologiczną i zaczęła przyjmować leki, które miały pomóc jej złagodzić ten ból. Zaznaczam, że wtedy jeszcze jej nie znałem – poznaliśmy się dopiero 4–5 lat po tym wydarzeniu. 

Widać było, że jej stan się poprawił: dużo pracowała, podróżowała po świecie, co zapewne pomagało jej zapomnieć o przeszłości. Poznałem ją w pracy, a po około 4–5 miesiącach znajomości, gdy wszystko między nami dobrze się układało, zaproponowała mi wspólny wyjazd na wakacje – na początku tylko jako przyjaciele. Zgodziłem się, bo jako mężczyzna liczyłem na coś więcej, zwłaszcza że dobrze spędzaliśmy razem czas. 

Polecieliśmy do Afryki na prawie dwa tygodnie. Nic między nami się tam nie wydarzyło, ale bardzo się do siebie zbliżyliśmy. 

Po wakacjach nadal traktowaliśmy się jak przyjaciele, jednak nasze spotkania stały się coraz częstsze i bardziej intensywne. 

W końcu spaliśmy ze sobą. Ona nie była do końca pewna, czy tego chce, ale ostatecznie oboje na to przystaliśmy. Od tego momentu nasz związek nabrał innego charakteru. Regularnie rozmawialiśmy, spotykaliśmy się, spędzaliśmy czas na randkach – po prostu było nam razem dobrze. Przez około 4 miesiące nikt z nas nie wyznał swoich uczuć, ale pewnego dnia, pod wpływem emocji, powiedziałem jej, że ją kocham. Odpowiedziała, że bardzo by chciała powiedzieć to samo, ale nie jest w stanie. 

Zrobiło mi się trochę przykro, ale zrozumiałem jej sytuację i postanowiłem to załagodzić, nie złościć się i zapomnieć. 

Wydaje mi się jednak, że ją tym trochę przestraszyłem. Miesiąc później poprosiła mnie o rozmowę, w której stwierdziła, że lepiej będzie, jeśli się rozstaniemy w zgodzie. Powiedziała, że nie chce mnie zranić ani sprawiać, bym był sfrustrowany jej wahaniami nastrojów. Podkreśliła, że to nie jest moja wina, lecz jej mentalna blokada, która uniemożliwia jej wejście na wyższy poziom w związku. Rozstaliśmy się, dając sobie około tygodnia na refleksję. Dla mnie to było trudne do przeżycia, bo na takie rozmowy nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Po tygodniu odnowiłem kontakt, bo nie mogłem dłużej wytrzymać. Ona również była w trudnym momencie, ponieważ straciła babcię. Chciałem ją wesprzeć, więc pojechałem do niej z kwiatami, by zawalczyć o naszą relację. Po dłuższej rozmowie udało nam się dać sobie jeszcze jedną szansę i ustalić, że wrócimy do rozmowy o naszej przyszłości za jakieś 3–4 miesiące. Oczywiście doszliśmy do wniosku, że oboje musimy się poprawić, jeśli chcemy, aby to wszystko się udało. 

Ponownie byliśmy razem. Udało nam się wyjechać na kolejne wakacje, tym razem do Azji, już jako para, a nie przyjaciele. 

Po powrocie wszystko wydawało się w normie – nadal się spotykaliśmy, czasami mieszkaliśmy razem przez kilka dni. Widziałem jednak, że ciąży na niej jakaś presja. Prawdopodobnie wynikała ona z moich oczekiwań, które okazały się zbyt trudne do spełnienia. Pewnego dnia, jak gdyby nigdy nic, dostałem wiadomość z pytaniem, czy możemy się spotkać i porozmawiać o nas. Zgodziłem się, ale zamiast spotkania zadzwoniłem, bo i tak wiedziałem, jaka będzie ostateczna decyzja. Wolałem zachować emocje dla siebie i dać nam przerwę na refleksję, by zastanowić się, czy jest sens dalej to ciągnąć. Po 3 dniach ciszy napisałem do niej list, w którym podziękowałem za wspólne chwile i przeprosiłem za rzeczy, które mogłem zrobić lepiej. Odpisała, że się tego nie spodziewała, ale bardzo ciepło odebrała mój list. Napisała, że również docenia nasze wspólne chwile. Stwierdziła jednak, że nie zgadza się z tym, że się obwiniam, ponieważ to nie jest moja wina – jej psychika po prostu wygrała i nie jest w stanie wejść na wyższy poziom uczuć. Dodała, że nie wie, czy kiedykolwiek jej się to uda – czy to ze mną, czy z kimś innym. Wyjaśniła, że kilka razy w roku miewa takie wahania, szczególnie w okresie zbliżającym się do rocznicy traumy. Z szacunku do mnie powiedziała, że nie chce marnować mojego czasu ani sprawiać, bym był sfrustrowany, czekając na coś, co może nigdy się nie wydarzyć. Napisała jednak, że na razie nie odpowie na mój list, ponieważ jest w nim zbyt wiele informacji. Potrzebuje spokojnie to przemyśleć i odezwie się za kilka dni, aby spotkać się osobiście. Pytanie, które się nasuwa, to, czy jest możliwe, że osoba po takim przejściu już nigdy nie odzyska zdolności do głębokich uczuć, czy może rzeczywiście, tak jak powiedziała, nie jest gotowa zrobić tego kolejnego kroku? W końcu, po 10 miesiącach związku, powinna już chyba wiedzieć, czego chce. Dodam, że jest ode mnie starsza prawie o 7 lat, więc z pewnością lepiej zdaje sobie sprawę z tego, co jest dla nas najlepsze, a może ja coś przeoczyłem. Czy warto jeszcze walczyć i próbować kolejnego podejścia? A może na razie lepiej dać sobie czas na odpoczynek, aż może ona sama dojdzie do wniosku, że warto spróbować jeszcze raz? Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji i chciałbym usłyszeć opinie innych. Dzięki

Jak podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu i nie stracić bliskości z rodziną?
Jestem z kimś na kim mi bardzo zależy. Jednak rozmijamy sie w kwestii wspólnego mieszkania u Jego rodziców (dom jest na Niego przepisany). Ja mam kiedyś dziedziczyć po swoich rodzicach. Nie umiem sobie poradzić z podjęciem decyzji czy z nim tam zamieszkać. Jest to dla mnie bardzo trudne i boję się że przez to ten związek nie przetrwa. On nalega żeby tam układać sobie Niego życie, ja się martwię o swoich rodziców że jak pójdę zanim tam mieszkać to stracę taki kontakt ze swoją rodziną jak mam teraz. A obecnie widzę się z nimi co tydzień. Boję się po przeprowadzce stracić tej takiej niezależności. Tego że już nie będę jeździć tak często do rodziców. Jesteśmy już w wieku gdzie coraz bardziej martwię się o bliskich, a i swoje przyzwyczajenia mam też. On wiąże przyszłość ze swoim domem rodzinnym a co mam zrobić ze swoim kiedyś? Wiem że niemożna żyć przyszłością bo przez to nie mogę rusztu teraz z miejsca, ale jest dla mnie strasznie trudno podjąć decyzję to tej przeprowadzce, a jednocześnie nie chce stracić długoletniego związku. Martwię się też o siostrę, ona ma teraz dom obok tego który ja mam mieć po rodzicach. Martwe się o to co będzie z siostrą moja tez. Ogólnie mam problem z podjęciem decyzji bo mam wrażenie że co nie zrobię, ktoś będzie pokrzywdzony. Nie wiem co mam zrobić jak sobie poradzić. Nie chcę nikogo stracić, a boję się że to się stanie cokolwiek bym nie zrobiła :(. Wiem że nie można partnera też tak zwodzić w nieskończoność, ale jak cobie odpowiedzieć na pytanie czego ja chce? Jak zrobić żeby było dobrze? Będę wdzięczna za jakąś pomoc
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.