Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partner wciąż coś do mnie czuje, ale postanowił się rozstać. Bardzo mnie to boli.

Jak poradzić sobie z rozstaniem, kiedy to partner postanowił, że się rozstajemy, a ja wciąż go kocham i bardzo boli mnie to rozstanie. 

Nie mogę się z tym pogodzić. bo wiem, że On też nadal coś do mnie czuje, sam mi to powiedział, ale weszła między nas zazdrość i zaborczość.

Jednak, mimo wszystko, nie potrafimy całkowicie z siebie zrezygnować, a zwłaszcza ja, bo bardzo mi go brakuje i naprawdę szczerze go kocham.

Angelika Majkowska

Angelika Majkowska

Dzień dobry, Pani Dario rozumiem, że pomimo silnego uczucia pomiędzy Wami, w Państwa związek wkradły się problemy, z którymi trudno było Wam sobie poradzić. Myślę, że najważniejsze jest abyście Państwo na spokojnie ustalili jaki kierunek chcecie obrać. Jeśli oboje nadal deklarujecie uczucia wobec siebie to może warto popracować nad związkiem poprzez terapię par? Jeśli natomiast z jakiegoś powodu, Pani Partner nie chce kontynuować związku, wówczas proszę pozwolić sobie na przebycie "żałoby" po zakończonej relacji. Żałobę odbywamy nie tylko po śmierci, strata, taka jak rozstanie, również wymaga czasu, aby przeżyć emocje towarzyszące tym wydarzeniom. Gdyby miała Pani poczucie, że potrzebuje wsparcia, może warto rozważyć konsultację z psychologiem. 

Proszę zadbać o siebie. 

Z wyrazami szacunku, 

Angelika Majkowska, psycholog, psychoterapeuta CBT

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Dario,

Podaję propozycję rozwiązań:

- zapiszcie się na terapię par, aby sprawdzić, czy Wasz związek może zdrowo funkcjonować

- w przypadku rozstania zapisz się na doraźne konsultacje psychologiczne w celu uzyskania wsparcia. 

Pozdrawiam,

Katarzyna Kania-Bzdyl

1 rok temu
Joanna Szczupakowska

Joanna Szczupakowska

Dzień dobry,Pani Dario. W sytuacji którą Pani opisała to jest możliwość konsultacji dla par, pod warunkiem że były partner wyrazi taką chęć. Też jeżeli pojawiła się zazdrość i zaborczość z Pani strony, to zachęcam Panią do podjęcia psychoterapii, gdzie będzie mogła Pani bardziej zrozumieć, skąd takie emocje się pojawiły. 

Pozdrawiam Joanna Szczupakowska 

1 rok temu
Usunięty Specjalista

Usunięty Specjalista

Rozstanie może wiązać się z wieloma trudnymi uczuciami i proszę dać sobie czas na przeżycie, to ludzkie czuć się smutnym i zranionym. Rozstanie charakteryzuje się żałobą, charakterystyczną dla straty. Ma ona kilku etapów żałoby, które zazwyczaj przebiegają w podobnej kolejności, ale bywa też tak, że etapy te mogą się pokrywać, zamieniać w różnej kolejności od rozstania, a nawet cofać. Mogą też charakteryzować się różną intensywnością oraz czasem trwania. Przejście danych etapów po rozstaniu jest kwestią indywidualną, zgodnie z teorią jest 5 etapów:

1. Konsternacja

Konsternacja występuje w momencie, gdy nie spodziewaliśmy się rozstania. Pojawia się zdziwienie, szok, trudności z myśleniem czy zajęciem się codziennością. Może pojawić się pustka w myślach albo wręcz ich natłok.

2. Wyparcie i zaprzeczanie, że nastąpiło rozstanie

Faza wyparcia i zaprzeczenie to dezorientacja, brak poczucia rzeczywistości. Jest to mechanizm obronny, który pomaga w radzeniu sobie z trudnymi emocjami w swoim życiu. Mimo iż na zewnątrz wydaje się, że wszystko jest w porządku, w głębi serca jest poczucie, iż tak nie jest. Istotne w tym etapie jest to, aby popracować nad tym mechanizmem obronnym i podjąć próbę akceptacji i zrozumienia, tego jaka jest prawda, co się wydarzyło i że rozpadł się nasz związek.

3. Okres emocjonalny, czyli trudne emocje i negatywne emocje

Okres emocjonalny to etap żałoby po rozstaniu, który składa się z wielu sprzecznych emocji, zaczynając od tego kiedy w naszej głowie pojawia się faza gniewu połączona z poczuciem winy skierowanym do siebie a następnie partnera, aż do smutku, strachu, problemu z koncentracją, brakiem zainteresowania wynikającym z przytłoczeniem przez myśli i emocje.

Miejsca, przedmioty, muzyka, wspomnienia, które przypominają partnera, jeszcze bardziej potęgują cierpienie związane z rozstaniem i sprawiają, że towarzyszą nam różne pozytywne i negatywne emocje, może pojawić się także etap przygnębienia.

4. Adaptacja

Na tym etapie nabywamy umiejętności życia w rzeczywistości bez byłego partnera. Rozstanie staje się coraz mniej bolesnym doświadczeniem. Jesteśmy w stanie myśleć o rozstaniu i dalszym życiu bez ciągłego uczucia smutku i cierpienia.

5. Akceptacja

Akceptacja jest ostatnim etapem żałoby i „furtką” na przejście i wyjście z tego zjawiska. Akceptacja nie jest równoznaczna z osiągnięciem poczucia szczęścia i wejścia w nowy związek. Na tym etapie ciągle mogą występować trudne emocje, przygnębienie, złość, czy myśli związane z rozstaniem, w szczególności kiedy pojawią się jakieś wspomnienia lub elementy wywołujące je, jednak są one mniej przytłaczające niż na początku żałoby. Jest to zmierzanie w kierunku zostawienia za sobą przeszłości, spojrzenia na życie po rozstaniu z innej perspektywy, powrotu do codzienności, rozpoczęcia nowego etapu życia po rozstaniu i próby ułożenia go na nowo zgodnie z nowymi zasadami.

 

Warto wiedzieć w którym się jest etapie i jakie emocje mogą się pojawiać. Jeśli jednak chce Pani uważa, że jest szansa z obu stron na dalszą relację może warto rozważyć szczerą rozmowę czy terapię par.

Służę pomocą, Edyta Kwiatkowska

1 rok temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie radzę sobie emocjonalnie po rozstaniu, ponieważ martwię się o byłego partnera i jego zdrowie, samopoczucie.
Witam. Mam 26 lat. Jestem świeżo po rozstaniu. Byliśmy razem ponad dwa lata, a czuję jakby to było dużo dłużej. Być może dlatego, że był to mój pierwszy poważny związek. On zerwał, ale to ja narobiłam głupot, które do tego doprowadziły. Cały czas płaczę, nie mogę się uspokoić, ale najgorsze jest to, że największą emocją, którą odczuwam jest to, że się o niego martwię. Mieszkaliśmy razem ponad rok i wiem jak wygląda życie z nim, było bardzo dobrze. Zdarzały się sprzeczki, ale nic poważnego. Ale boje się, że jak znowu zamieszka sam, wróci do trybu życia sprzed związku, a ja tego nie chcę. Nie potrafię przestać o tym myśleć. Jak sobie z tym poradzić?
Partner nie chce być ze mną w związku, ale zachowuje się tak, że nie potrafi odpuścić.
Moj chłopak zerwał ze mną tydzień temu. 3 tygodnie przed zerwaniem wyznałam mu miłość. Po tym mój chłopak wrócił do pracy do Niemiec. Po powrocie zerwał ze mną, twierdząc, że nic nie czuje. Spotkaliśmy się jeszcze dwa razy, żeby sobie wszystko wyjaśnić. Jednak nadal utrzymujemy kontakt i on nadal chce się widywać. Wczoraj nawet byliśmy znowu na randce i mam wrażenie, że chłopak sam siebie oszukuje, bo twierdzi, że jest pewny zerwania, ale jego zachowanie świadczy trochę o tym, że nadal mu zależy i coś czuje, bo chce się widywać, dopóki nie wyjedzie do pracy. Nie wiem jak mam mu przemówić do rozsądku.
Dalsza miłość po zerwaniu i skrzywdzeniu przez chłopaka. Mam wrażenie, że nikogo już nie pokocham.
Od razu napiszę, że jestem w wieku nastoletnim (15 lat), a tematem jest rozstanie z moim chłopakiem. Nasza relacja trwała ponad pół roku, a sam związek ponad 3 miesięce. To on zainicjował wszystko (właściwie to swoimi miesięcznymi staraniami sprawił, że coś poczułam). Pierwszy miesiąc był cudowny. Oboje byliśmy w formalnym związku pierwszy raz mimo że ja już wcześniej miałam taką swoją "pierwszą szczerą miłość". Zakochałam się w nim, on zaczął obiecywać wręcz rozpaczliwie, że mnie nie zostawi, codziennie prosił, bym obiecała, że ja go też, planował naszą przyszłość i na spotkaniach był ewidentnie bardzo zakochany. Czułam się wspaniale. Mieliśmy parę większych kłótni ,ale oboje nie chcieliśmy kończyć relacji. Często pytałam go o jego potrzeby, ale w pewnym momencie zaczęłam słyszeć, że aby to miało sens muszę sama się domyślić jakie błędy popełniam. Tłumaczyłam, próbowałam rozmawiać - bezskutecznie. W pewnym momencie dostałam screena od jego koleżanki, która z satysfakcją wysłała mi część rozmowy gdzie mój były pisze, że chyba ze mną zerwie bo go wku**iam. Zerwał. Długo go prosiłam, aby nas tak nie porzucał, pisałam o wszystkich rzeczach, które mogę zmienić, ale on uparcie powtarzał, że do ex się nie wraca i proponował znajomość. Parę dni potem jego przyjaciel do mnie napisał, a gdy były się o tym dowiedział to nagle mnie zaatakował powiedział, że żałuje, że ze mną był i zablokował. I od tamtego czasu nie mamy kontaktu, a ja o nic już nie proszę, bo czuję, że takie błaganie tylko wszystko pogorszy, a on wyraził się na tyle jasno, że aż wstyd pisać. Jako że chodzimy razem do szkoły to większość znajomych stanęła po mojej stronie i teraz jest mocno obgadywany, więc pewnie uważa, że jestem temu winna mimo, że nie wypowiadam się w ogóle na jego temat i unikam jego imienia. Minął ponad miesiąc, a ja i tak każdego dnia mam ataki paniki i wspominam oraz tęsknię i zastanawiam się czy w przyszłości coś nas połączy, gdy on będzie już dojrzałym człowiekiem. Czuję jakbym już nie mogła pokochać kogoś tak samo, bo najzwyczajniej nie chcę. Był dla mnie bardzo ważny (i jest) i przeżyłam z nim mój pierwszy związek, pocałunek i parę innych tak znaczących rzeczy i mimo że wiem, że mnie skrzywdził oraz czasem go nienawidzę za jego zachowania to i tak kocham go i gdyby potrzebował mojej pomocy - ja bym była dla niego. Bardzo boli mnie, że już mnie raczej nie kocha i z jednej strony nienawidzę tego bólu a z drugiej wcale nie chcę iść dalej bo to znaczy bardzo dużo i nie chcę udawać, że tak nie jest. Słyszę często, że tęsknię za wyobrażeniem osoby, ale jednak tęsknię też za jego wadami i realnym zachowaniem i mimo tego go kocham. Podobno prawdziwa miłość jest na zawsze - chyba to prawda, ale ciężko zaakceptować to, że on może już nigdy nie poczuć tego samego.
Ból po rozstaniu, pomimo kłamstw partnera. Pamiętam i czuję te dobre cechy.
Nie mogę poradzić sobie po rozstaniu, na koniec okazało się, że partner mnie oszukiwał, jednak pomimo tej wiedzy nie potrafię ruszyć do przodu, ciągle tęsknię i rozpamiętuje. Byłam 10 lat w związku. Zawsze postrzegałam tę relację jako udaną. Partner był czuły, zawsze pamiętał o drobnych miłych gestach, rozmowach, bliskości, nie zaniedbywał mnie. Czułam się szczęśliwa. Na kilku polach jednak nie było idealnie - partner poświęcał bardzo dużo czasu rodzinie pochodzenia, pomagał im finansowo do tego stopnia, że nigdy nie miał oszczędności. Dlatego większe zobowiązania (np. wkład własny do mieszkania) zawsze były na mojej głowie. Podobnie jak załatwianie spraw związanych z szukaniem mieszkania. Kiedy partner miał wizję utraty pracy to ja robiłam mu CV, wysyłałam je na oferty pracy. Zaproponowałam w tym swoją pomoc, on również miał się zaangażować, ale jak mówił - nie miał do tego głowy, bo był zajęty pomocą rodzinie pochodzenia. Z tego względu czasami zdarzało mi się urządzać kłótnie, podnosiłam głos - działo się to co kilka miesięcy. Pomimo tego partner był czuły, pamiętał o zabieraniu mnie na randki, widać było, że kocha mnie i zależy mu na mnie. Zaczęłam też znajdować w dziwnych miejscach w mieszkaniu puste puszki po piwie, usłyszałam od partnera wymówkę, w którą uwierzyłam. Przekonał mnie, że nie pije w ukryciu. Niestety pod koniec naszego związku zaczęłam coraz częściej przyłapywać go w środku dnia na piciu piwa - kiedy np. szybciej wróciłam z pracy. Tłumaczył to stresem nie do zniesienia, trudnymi sytuacjami z rodziną i w pracy, chociaż widział, że takim zachowaniem bardzo mnie rani i wywołuje mój stres. Pod koniec związku zaczęły również wychodzić na jaw kłamstwa. Przez całą relacje byłam przekonana, że mój partner nie byłby w stanie mnie okłamać, był tak czuły i kochający. Kłamstwa dotyczyły różnych kwestii - alkoholu, zakupów, zamiany pinu w telefonie, część z nich była zupełnie bezpodstawna - nic mu one nie dawały, jeśli chodzi o korzyści, nic by się nie zmieniło gdyby powiedział prawdę. Nie rozumiem zupełnie sensu niektórych kłamst. Jak się okazało były też kłamstwa ogromne - długi. Po zakończeniu relacji dowiedziałam się, że oszukiwał mnie co najmniej połowę trwania naszego związku, już wtedy był zadłużony, ale okłamał mnie i uwierzyłam, że nie jest. Do końca, nawet po rozstaniu, kłamał mnie w żywe oczy. Czego zupełnie nie rozumiem, relacja i tak się rozpadła, powinnam mieć prawo poznać prawdę. Kiedy wyszło kolejne kłamstwo partner podział mi, że jego uczucia do mnie osłabły. Po dwóch tygodniach stwierdził, że już nic do mnie nie czuje i chce odejść. Załamałam się. Powidziałam, że wybaczę mu wszystkie kłamstwa, że pomogę spłacać długi, jednak powiedział, że nie chce tej pomocy, nie chce już tej relacji. Po jej zakończeniu powiedział, że nie ma żadnego sentymentu, że nie tęskni wcale. Wiem też, że od razu po tym jak mnie zostawił zaczal spotykać się z inną kobietą. Od rozstania minęło już kilka miesięcy, a ja nie mogę się pozbierać. Ciągle wspominam jaki potrafił być dobry, czuły. Jakim był kiedyś kochającym partnerem. Jaka byłam szczęśliwa kiedy myślał o mnie i okazywał codziennie tyle czułości. Jednocześnie wiem, że już wtedy byłam okłamywana. Nie potrafię poradzić sobie z tym wszystkim - ciągle za nim płacze, nie potrafię przyjąć do wiadomości, że to jedna i ta sama osoba - ten czuły, kochający, wrażliwy, empatyczny człowiek - i ten oklamujacy mnie w żywe oczy, zimny. Mam wrażenie, że idealizuje go, potrafię widzieć tylko to co było dobre, zapominam o złych czynach, kłamstwach, braku zaangażowania w kwestie pracy czy mieszkania. Nie potrafię zrozumieć dlaczego po tylu kłamstwach, tak wielkim zranieniu, nie umiem spojrzeć na to rozstanie jako na coś koniecznego, coś, co pozwoli zbudować mi kiedyś związek z osobą uczciwą. Zamiast tego ciągle tęsknię, rozpamiętuje, codziennie o nim myślę i płacze. Mam myśli, że oddalabym wszytsko, by wrócił. Chociaż racjonalnie wiem, że to nie byłby zdrowe. W jaki sposób mogę sobie pomóc?
Partner regularnie mnie zostawia, mówiąc o problemie tworzy we mnie winną.
Partner ciągle mnie zostawia, bardzo mnie to boli...nie rozwiązuje problemów, tylko zostawia- teraz powiedział osobiście, że już nie chce i że tak będzie lepiej też dla mnie...czuje się fatalnie, bardzo go kocham, a czuję się jakby mnie ktoś przepuścił przez maszynkę, czuję się też winna wszystkiemu...gdy to mówił miałam wrażenie, że to było uwolnienie dla niego, wszystko przedstawił tak, że czuję się winna...teraz czuję, że go skrzywdziłam i sama czuję się skrzywdzona...
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.