Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy osoba, która żyje według pewnego schematu, obiecuje, że się zmieni,

Marta

Czy osoba, która żyje według pewnego schematu, obiecuje, że się zmieni, ale do tych zmian nie dochodzi, a pozostają jedynie obietnice i tłumaczenia, że potrzebuje więcej czasu .... w końcu może faktycznie się zmienić ? Ile szans powinna dostać taka osoba? Jak postępować w sytuacji kolejnego rozczarowania? Czy można w ogóle wymagać od innej osoby, aby się zmieniła?

Jakkolwiek to zabrzmi, ale sądzę, że musisz odpowiedzieć sobie na te pytania sama. Znasz szczegóły, znasz osobę, kontekst, historię relacji. 

To, co mogę zasugerować, to zadanie sobie pytania: co byś poradziła przyjaciółce gdyby miała podobny problem?

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Niestety nie mamy dużego wpływu na to, żeby ktoś zmienił się, jeśli sama osoba nie jest gotowa to presja może tylko spowolnić ten proces, ona sama musi chcieć z siebie i w odpowiednim dla siebie czasie pracować nad tym.  Nie można nikogo zmusić - mamy jednak sami wybór czy akceptujemy tą nie- gotowość, czy też nie. 

Jak piszesz, rozumiem, że ta osoba tkwi w destrukcyjnych schematach i nie podjęła działania, by te schematy zmienić. Radzę jednak zamiast skupiać się na jej schematach, skupić się na tym, co powoduje, że samemu nie chcemy zadecydować, np.: o dalszym byciu lub nie-byciu w tej relacji. Może łatwiej nam czekać na zmianę u partnera, niż samemu podjąć decyzję. Przez bierne czekanie sami tkwimy w miejscu. 

Pozdrawiam,

Magdalena Chojnacka

Zdjęcie Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Psychoterapeuta
387 odpowiedzi na forum

Dzień dobry! Schematy powstają zwykle w dzieciństwie i wpływają na sposób myślenia i postępowania. Z treści wiadomości nie wynika, jaki to schemat, czemu służy, co zapewnia. Żeby móc go zmienić, trzeba zrozumieć jego destrukcyjną rolę.         Nie mamy wpływu na to, by zmusić do zmiany drugiego człowieka. Możemy jednaķ dokonać zmiany siebie, przyjrzeć się sobie i zastanowić, dlaczego wybrała Pani życie z człowiekiem, który postępuje właśnie w/g tego określonego schematu. Powodzenia

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie
Będąc w związku 1,5 roku z partnerem, zauważam zmienność jego nastrojów i nastawienia do mnie, bez konkretnego powodu, aby ten nastrój mógł być zaburzony. Na co dzień jest bardzo rodzinny, dba i rodzinę, do tego jest perfekcjonistą i lubi przestrzegać rutyny dnia, planuje, powtarza się, opowiadając, co będzie robił od rana następnego dnia. Około co dwa tygodnie, wystarczy iskra, albo.nawet nie ma powodu, aby w jednej chwili stał się opryskliwy, hardy, obrusza się, albo milczy, jest nieprzyjemny, jakbym była jego wrogiem. Miewa też dni pobudzenia, kiedy dokucza, jest rozbiegany, głośny. Dni stabilnych jest więcej, jednak te "trudne" systematycznie się powtarzają, co powoduje spięcia w relacji, "ciche dni", zranienia. Do jakiego specjalisty udać się w celu diagnozy. Przyznam, że jest to uciążliwe i bywa bolesne i związek wisi przez to na przysłowiowym "włosku".
2 odpowiedzi
Jak radzić sobie z uczuciami, gdy przyjaciel oferuje tylko przyjaźń?

Dzień dobry. Jakiś czas temu pisałam do Państwa w sprawie trudności z określeniem relacji między mną oraz moim kolegą. Po krotce wiem, że ja się bardzo zaangażowałam, On natomiast dawał mi sprzeczne sygnały. Zawsze był przy mnie i wspierał jak zresztą do tej pory to robi, jednak nie deklarował się z tym, czego tak naprawdę oczekuje od Naszej relacji. Wczoraj postanowiłam ostatecznie dowiedzieć się, co jest grane. Ostatnie dni były trudne. Ponieważ On zachorował i ja jak zwykle martwiłam się, monitorowałam co z Nim się dzieje. Dbałam o Niego. Po tym, jak już wyzdrowiał, byliśmy jeszcze bliżej niż do tej pory. Siedzieliśmy w nocy na telefonie rozmowy żarty. Pamiętał o moich urodzinach. Rozmawialiśmy jak nigdy dotąd. Słuchał mnie interesował się tym, co mnie dotyczy. Najmniejszą bzdurą. Potrafił napisać mi nagle " Ach zapomniałem życzyć Ci miłego dnia. Więc miłego dnia" lub "dobranoc". I nagle umilkł z dnia na dzień. Ja nie wiedziałam, o co chodzi. Wymyślałam różne scenariusze, w końcu doświadczyłam uczucia, że coś się musiało stać. Zapytałam się, co się dzieje, odpowiedział, że nic. Ale ja czułam, że to nie prawda. Po kilku dniach przyznał się, że ma dużo do myślenia, ponieważ obawia się o zdrowie i życie swoich rodziców i boi się, że będzie musiał przejść operację. Bo coś się dzieje nie tak z Jego zdrowiem. Ja na to, że może powiedzieć mi o tym wszystkim. Odpowiedział, że wie, że na mnie zawsze może polegać. Idąc tym tropem porozmawialiśmy o tym, co się dzieje między Nami. Ja wskazałam swoje wątpliwości i obawy tej najgłębsze z serca. I powiedziałam, że chce czegoś więcej, ale nie wiem, czy On też. W odpowiedzi usłyszałam, że jest zaszczycony, mogąc pochwalić się znajomością ze mną. Że stanowię najjaśniejszy punkt Jego życia i codzienności i że jestem bardzo ważną i wyjątkową kobietą i wiele znaczę dla Niego. I że zawsze choćbym była na drugim końcu świata to mogę napisać, zadzwonić a przybędzie mi na pomoc. I to się nigdy nie zmieni. Ale nie chce mnie obciążać swoim problemami i kłopotami związanymi z zdrowiem rodziców i swoją operacją, więc jeśli mi to odpowiada, to jedyne co może mi zaoferować to przyjaźń. Ale bardzo prosi wręcz błaga mnie, żebym niczego absolutnie niczego nie zmieniała w Naszej dotychczasowej relacji, bo to ja jestem źródłem Jego siły. I tylko dzięki mnie wstaje co dzień rano z łóżka. Cóż mogłam w takim wypadku powiedzieć. Odpowiedziałam, że rozumiem, ale żeby wiedział, że nie musi być z tym wszystkim sam. Nie wiem teraz jak mam podejść do tej sytuacji, bo dziś znów rozmawialiśmy, ja powiedziałam, że nie wracamy do tamtej rozmowy tylko po staremu i że chce wiedzieć, kiedy ma tego lekarza i tą operację. W odpowiedzi usłyszałam, że jestem niesamowicie wyjątkową i dorosłą odpowiedzialną kobietą i że obawiał się jak to teraz będzie. A lekarza miał wczoraj po południu i okazało się, że nie jest tak źle. Póki co operacji nie potrzebuje, ale kiedyś ona go czeka i wtedy mi powie o tym. Dodałam, że mam nadzieję, że zdrowie rodziców też się polepszy i że jak zawsze jak będzie potrzebował pogadać to wie, gdzie mnie znaleźć. I powtórzyłam, żeby nie czuł się skrępowany czy nieswojo w relacjach ze mną. I niech nie zastanawia, się co poszło nie tak. Bo tu nic nie poszło nie tak. Dużo mnie to emocji i opanowania kosztowało. Jego pewnie też. Tyle tylko, że ja się czuję teraz jak idiotka, bo powiedziałam, co czuję i na pewno to wszystko zmienia między Nami. A przecież rozmawiając wcześniej dużo wcześniej, kiedy opowiadał mi o swoich rodzicach i ich problemach zdrowotnych oraz o swoich problemach zdrowotnych to włączył mnie w to wszystko. I ja już od dawna jestem w tym razem z Nim. Raczej wiem, że też w relacje ze mną jest zaangażowany pewnie w równym stopniu jak ja. Tylko nie wiem, dlaczego woli zrezygnować z tego, co mogłoby być. Czy tak na prawdę On chce to wszystko poświęć, żeby nie wiem uchronić mnie przed czymś? Tego nie wiem. A może nie chce się wiązać z obawy ,że jak będzie w związku to nie będzie miał tyle czasu, aby w pełni poświęcić się sprawie rodziców. Tego nie wiem. I nie wiem, czy to dobrze się stało, że porozmawialiśmy o tym.

3 odpowiedzi
Jak pomóc dziewczynie z myślami samobójczymi i problemami w domu?

Boję się o życie mojej dziewczyny, ma duże problemy z rodzicami, którzy często wyżywają się na niej (słownie), karają za najmniejsze drobnostki, obrażają i często sprawiają wrażenie, jak by im w ogóle na niej nie zależało. Moja dziewczyna ma przez to duże problemy psychiczne. Ponad rok temu miała już próbę samobójczą i coraz częściej mówi, że chce się zabić, powiedziała nawet, że jeżeli do czerwca (jej 18 urodzin) się nic nie zmieni, to obiecuje, że się zabije. Dzisiaj jej rodzice odkryli jej blizny po samookaleczeniu i zamiast z nią porozmawiać, tylko zaczęli ją obrażać, boi się, że po powrocie z wyjazdu, na którym teraz jest, jej rodzice będą dla niej jeszcze gorsi. Próbowałem jej pomóc, wielokrotnie z nią rozmawiałem, ale to nic nie daje, nie pozwala mi też umówić ją na wizytę u psychologa (w tajemnicy przed rodzicami) nie wiem, co mogę zrobić.

4 odpowiedzi
Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?
Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
14 odpowiedzi
Jak rozpoznać cechy narcystyczne u partnera i siebie?
Jak się upewnić, czy partner jest narcyzem (a może sprawdzić, czy ja mam takie cechy)?
16 odpowiedzi
Dlaczego czuję się pomijany w relacjach i jak to wpływa na moje życie?

Aktualnie jestem w wieku 30+. Mój problem ciągnie się za mną odkąd poszedłem do szkoły jako dziecko, do zerówki. Od samego początku moich kontaktów z rówieśnikami byłem przez nich odrzucany. Nie w formie agresji, ale w formie pomijania. Po prostu sobie byłem, ale nikt kompletnie się mną nie interesował. Jakieś tam powierzchowne relacje się pojawiały, ale nigdy nie było to takie prawdziwe zainteresowanie w stylu: chcemy, abyś się z nami bawił i nam na tym zależy, chcemy, abyś był w naszej grupie i nam na tym zależy. Ten problem ciągnął się przez całą podstawówkę i gimnazjum. W liceum przerodził się on w typowe prześladowanie i bullying. Paradoksalnie, pomimo że powodowało to u mnie dużo więcej cierpienia, to było to bardziej dla mnie zrozumiałe, bo było to jasne i otwarte atakowanie mnie. Potem przyszły studia i wszystko wróciło do tego pomijania mnie, niewidzenia. W czasach studiów, zmęczony już tym, że nie miałem nigdy normalnych relacji, zacząłem sam aktywnie zabiegać o to, aby mieć jakichś znajomych i takie typowe życie studenckie jak każdy na studiach. Kosztowało mnie to dużo wysiłku i napięcia: kombinowania, przysiadania się celowo do kogoś na wykładach, celowego wymyślania, o czym by tu zagadać, aby nawiązała się jakaś relacja. Nie było tu ani trochę naturalności, ani spontaniczności. Wszystko zaplanowane, wymyślane, aby podtrzymać rozmowę, co też było dla mnie mega męczące. Coś tam udało się ulepić i jakieś relacje stworzyć z pewną grupą, ale właśnie – jakieś relacje, a nie fajne, prawdziwe, normalne relacje, jakie ludzie mają. Oczywiście gdybym nie zabiegał o utrzymanie się w tej grupie, to wypadłbym z niej, bo nikomu nie zależało na tym, abym z nimi był. To wszystko miało też swój skutek w relacjach z dziewczynami, a dokładniej w ich braku. Mną nigdy żadne dziewczyny się nie interesowały. Kompletnie. Byłem dla nich jak powietrze. Oczywiście jakieś powierzchowne relacje na gruncie koleżeńskim, tzw. przy okazji, się zdarzały, ale nigdy nie było nic więcej. Nawet kiedy ja inicjowałem jakieś relacje, to niby coś było powierzchownego, ale gdybym ja nie zabiegał o tę relację, w sensie starał się ją utrzymać i odpuścił, to druga strona nie wykazywała żadnej chęci kontynuowania – na zasadzie: „zależy mi na relacji z tobą, chcę z tobą być i ja też się o ciebie jakoś postaram”. Oczywiście nie muszę wspominać, że ma to swoje pewne skutki w postaci braku pewnych doświadczeń co aktualnie jest dla mnie tez powodem do wstydu na tyle dużego aby nawet o tym wprost tu nie pisać. Całe życie byłem i jestem dobrym człowiekiem. Od dziecka w żaden sposób nikogo nie krzywdziłem. Zawsze byłem otwarty na innych i w mojej obecności każdy mógł czuć się swobodnie. Kilka razy nawet zdarzyło się, że ktoś powiedział mi, że jestem inny niż wszyscy – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kilka osób było np. zaskoczonych, że traktuje ich uczciwie, a co było dla mnie normą. Uczciwie, że nie przekazuje nikomu co powiedziano mi w tajemnicy, uczciwie, że nie staram się nikogo wykorzystać. Zawsze mnie to trochę dziwiło, że innych to dziwi. Ale mimo to nikt nigdy nie był zainteresowany żadną bliższą relacją, nikt niczego nie kontynuował. Szlag mnie trafia i zawsze trafiał, kiedy czytałem o tym, jakich facetów szukają dziewczyny. Niby pasuje idealnie, a jednak każda zawsze omijała i omija mnie szerokim łukiem. Bardzo ciężko opisać tutaj całe moje życie i jak to wyglądało w różnych kontekstach, ale można to sprowadzić do jednego, chyba najtrafniejszego mianownika – „Nikomu na mnie nigdy nie zależało i nie zależy.” Nikomu nigdy nie zależało i nie zależy na tym, abym był jego znajomym. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego kolegą. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego przyjacielem. Nikomu nie zależało i nie zależy, abym był jego chłopakiem. Od 2009 roku interesuję się intensywnie samorozwojem i psychologią. Trafiłem na tematykę samorozwoju i psychologii właśnie z tego powodu – pewnego dnia, kompletnie nie rozumiejąc, o co chodzi, po prostu zacząłem szukać w Google porad, jak znaleźć dziewczynę. Tak wpadłem na samorozwój i psychologię. Od tamtego czasu poznałem siebie na wylot (można by napisać księgę, jakie narzędzia i sposoby pracy nad sobą poznałem i opanowałem do perfekcji) – tak mi się wydaje, ale z drugiej strony mój główny problem w życiu nadal istnieje i zaczyna we mnie wzmagać się coraz większa złość z tego powodu, bo kompletnie nie rozumiem, co się dzieje...

2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.