Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak odbudować związek po izolacji emocjonalnej męża i naprawić małżeństwo

Dzień dobry, mam problemy w moim małżeństwie. Mąż całkiem odsunął się ode mnie emocjonalnie, od tygodnia nie przytula, nie pyta co u mnie. Twierdzi, że przelała się czara goryczy za moje dawne zachowanie. Nie byłam w porządku w stosunku do niego, bywałam chłodna, zaborcza. Wczoraj przyznałam się do wszystkiego a on powiedział, że nie wie co będzie dalej i chce czas poświęcić dla siebie. Nie wyprowadza się, powiedział, cyt. "na razie będziemy tak sobie żyli i zobaczymy co czas pokaże". Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wybaczył mi wszystkie moje przewinienia i zachowanie ale się zdystansował. Leżymy w łóżku obok siebie a ja czuje jakby go tam nie było. Jest mi tak ciężko, że nie umiem się pozbierać. To się stało z dnia na dzień, coś w nim pękło. Co mam zrobić żeby to naprawić? Od kilku miesięcy starałam się zmienić swoje zachowanie, bo zauważyłam, że mu to coraz bardziej ciąży, raz było lepiej raz gorzej ale się starałam i nagle z dnia na dzień dostałam od niego informację, że ma już dość i nie wie co dalej. Proszę o poradę, czy da się to jeszcze uratować. Oczywiście jak o coś zapytam to rozmawiamy normalnie ale czuje taki chłód od niego i nie umiem sobie z tym poradzić emocjonalnie. Wydaje mi się, że nie interesuje go co się ze mną dzieje (chodzi o emocje).
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Wydaje mi się, że mąż, mimo wszystko, jest dalej otwarty, aby naprawić relację. Wygląda na to, że potrzebuje trochę czasu i przestrzeni, ale fakt, że został i powiedział „zobaczymy, co czas pokaże”, oznacza, że pewna otwartość z jego strony jest.

 

Otwarta i szczera rozmowa, bez oceniania albo zrzucania winy na drugą osobę, powinna pomóc, jeżeli znajdziecie moment, w którym oboje czujecie się gotowi i bezpieczni na to.

Dodatkowo pomocne może być spędzanie czasu razem, szukanie nowych doświadczeń, zmiana waszej rutyny – coś, co może trochę zmienić perspektywę na waszą relację i otworzyć nowe wątki.

 

Najlepiej byłoby spotkać się z terapeutą par, aby rozstrzygnąć wszystkie wątki z waszej historii, które w teraźniejszości dalej przeszkadzają. Widać, że są konflikty, które nie zostały rozwiązane, i nie wszystkie potrzeby zostały wyraźnie wypowiedziane.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Lucio Pileggi, Psycholog

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Rozumiem, że może się Pani czuć odtrącona przez męża, zagubiona i niepewna w tej sytuacji. W małżeństwach zdarzają się kryzysy i często są one wskazówką, że coś nie działa tak jak powinno, czyjeś potrzeby nie są spełnione, lub coraz bardziej zawodzi komunikacja. Czas więc, aby nad tym popracować :). 

Nie podaje Pani więcej informacji na temat Pani zachowania, które raniło męża, ale myślę sobie, że ważne może być zastanowienie się skąd te zachowania się brały i jak może Pani je "przepracować'. W tym może Pani pomóc spotkanie z psychologiem. 

Myślę sobie, że w pewnym momencie być może mąż odczuł, że sam nie rozumie Pani zachowania, ale jest to dla niego trudne. Dlatego może mu Pani przekazać, że będzie Pani nad tym pracować - ważne żeby wskazać dokładnie w jaki sposób. W relacji zawsze są dwie osoby, więc jeżeli coś jest nie tak to obydwie osoby w jakiś sposób się do tego "przyczyniają', dlatego też mogą Państwo rozważyć terapię dla par. 

Trzymam kciuki!

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog, Seksuolog 

Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Rozumiem, że jesteś w bardzo trudnym emocjonalnie momencie. Piszesz o uczuciu samotności w obecności drugiego człowieka, o chłodzie, który pojawił się nagle, jakby coś się w nim zamknęło, przestało być dostępne. To, co opisujesz potrafi być boleśniejsze niż otwarte konflikty. Czuć w Twoich słowach żal, skruchę, miłość, ale też bezradność. Mąż być może długo nosząc w sobie zmęczenie i zawód, w końcu powiedział „dość” — i odsunął się. Mówi, że „zobaczy, co czas pokaże”, a Ty zawieszasz się w próżni między nadzieją a lękiem. Nie ma tu prostych emocji: jest miłość i poczucie winy, nadzieja i rezygnacja, tęsknota i niepewność. Wszystko naraz. I to może być naprawdę trudne do uniesienia. Przyczyna takiego stanu ma jednak z pewnością swoją historię i głębsze przyczyny. Wiele par przechodzi przez podobne kryzysy. Czasem wychodzą z nich mocniejsze, czasem historia nie kończy się happy endem. Myślę, że na ten moment ważniejsze od „czy się da”, jest odpowiedzenie sobie na pytanie, czy oboje jeszcze chcemy się odnaleźć. Jeśli odpowiedź brzmi: TAK, CHCEMY, to warto udać się do specjalisty, który wesprze Was w procesie odbudowy relacji. Bo na pewno będzie to proces.

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Marzeno, bardzo mi przykro, że tego doświadczasz. To wygląda tak, jakby mąż przez dłuższy czas tłumił swoje emocje, aż w końcu nie wytrzymał i odciął się od Ciebie. Rozumiem, że może on czuć się zraniony, ale to nie w porządku, by odsuwać się od Ciebie z dnia na dzień. Spróbuj dać mężowi trochę przestrzeni i czasu, ale sygnalizuj jednocześnie, że jesteś gotowa, by rozmawiać i że zależy Ci na Waszym związku. Myslę, że dobrym pomysłem może być skorzystanie ze wspólnej terapii. Pozdrawiam Cię ciepło,

 

Justyna Bejmert

Psycholog 

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Najlepsze, co możesz zrobić, to dać mu trochę czasu, a jednocześnie zadbać o siebie: o swoje emocje, sen, rozmowę z kimś bliskim. Pokaż mu w codziennych drobiazgach, że chcesz budować relację inaczej, ale nie naciskaj. Presja może go tylko bardziej odsunąć. Warto też rozważyć wspólną terapię małżeńską, gdy będzie gotów. To, że chcesz walczyć o Was, już jest ważnym krokiem.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Droga Pani Marzeno, to bardzo bolesna i trudna sytuacja, przykro mi z tego powodu. To zrozumiałe, że po staraniach poprawy oczekiwała Pani zgoła innego rezultatu i że nadal chce Pani zmienić tę sytuację. Ciężko mi powiedzieć, z czego dokładnie wynika reakcja męża ani czy da się Państwa związek uratować, myślę, że nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. To, co mogę zaproponować to psychoterapię par, ponieważ głównie tam, na drodze rozmów w bezpiecznym miejscu i w asyście "moderatora", psychoterapeuty, który czuwa nad procesem, można wiele rzeczy przepracować. Ważne jednak jest, aby obie strony wykazywały taką chęć. Jeśli  małżonek nie będzie chciał, już sama indywidualna psychoterapia dla Pani może przynieść wiele dobra, proszę to przemyśleć. 

 

Wszystkiego dobrego, 

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk, psycholog, psychoterapeutka 

Klara Sztyler-Małek

Klara Sztyler-Małek

Dzień dobry Marzeno, 

Z tego, co opisujesz, wynika, że to, co przeżywasz, jest bardzo bolesne, wymaga dużo siły i może być emocjonalnie wyczerpujące. Twój mąż prawdopodobnie potrzebuje czasu, by poukładać swoje uczucia i odzyskać równowagę. Dystans emocjonalny może pojawić się nawet po wybaczeniu. Jest to często mechanizm obronny. Może to być jego sposób na poradzenie sobie z bólem, rozczarowaniem lub przeciążeniem emocjonalnym. Nie musi oznaczać końca waszej relacji, ale sygnalizuje, że potrzebna jest przestrzeń, czas i cierpliwość, by odbudować zaufanie i więź między wami.  Warto podjąć kroki do przepracowania tej sytuacji poprzez rozmowę, terapię lub wspólne działania wzmacniające więź. Jeśli czujesz, że trudno jest Ci sobie z tym poradzić, warto rozważyć wsparcie psychologiczne, które pomoże Ci przejść przez ten trudny czas.

Zobacz podobne

Mama wrażenie, że nie potrafię kompletnie rozmawiać z ludźmi. Wyłączam się, stresuję, nie jestem w stanie ciągnąć rozmowy. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi.
Nie dam rady poznać nowych osób, boję się do kogoś zagadać, komuś odpowiedzieć. Chcę móc z kimś porozmawiać na jakieś tematy, spędzać czas. Osoby, z którymi obecnie mam kontakt, czyli 2 według mnie, nie wiem czy dobrze odczytuję, ale mają gdzieś moją osobę, narzucam się im. W towarzystwie więcej niż 1 osoby nie umiem z nikim rozmawiać, nie wiem nawet z kim, czuję się odepchnięta, nie wiem jak się wtedy zachować, bo każdy ma swoje tematy, a ja nawet nie mam pojęcia jak uczestniczyć w rozmowie. Potrafię również mieć po pół godzinie, czasem dłuższym czasie momenty, że się wyłączam, nie dam rady słuchać, orientować się co się dzieje dookoła wokół mnie, za dużo bodźców dociera do mnie, przez co czuję się otumaniona, dodatkowo lekkie problemy ze słuchem nie pozwalają wychwycić wszystkich słów, które ktoś do mnie kieruje i proszę nawet kilkukrotnie kogoś, by powtórzył co mówił, przez co mam wrażenie, że to kogoś wyprowadza z równowagi.
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz.
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz. Dużo sytuacji się nie pokrywało, więc sama odkryłam prawdę. Oszukuje nas obie. Żyje na dwa lub więcej domów. Tabletki uspokające już nie pomagają. Jak poradzić sobie emocjonalnie i stanąć znowu na nogi????
Jestem z facetem 3 lata, od 1 roku mieszkamy razem. Ostatnie pół roku nie dogadujemy się.
Opowiem w skrócie o moim życiu. Jestem z facetem 3 lata, od 1 roku mieszkamy razem. Ostatnie pół roku nie dogadujemy się. On każe mi dać spokój jemu, abym się od niego wyprowadziła od niego. Cały czas ma do mnie pretensje o wszystko, że go nie wspieram, tylko dołuje i w niczym nie pomagam. On zauważył u mnie trzęsące ręce i nerwy i mówi, abym udała się do psychologa. Nie mam ochoty nawet wracać do pracy, ciągle czuje zmęczenie i chce mi się spać. A w nocy nie mogę spać.
Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana
Witam. Mam problem z radzeniem sobie z nerwami, stresem. Cały czas czuję się poddenerwowana, czuję czasem jak drżę, a szczególnie ręce. Od ponad roku z tym się zmagam i czuję, że to się nasila. Gdy tylko pomyślę, że muszę jechać gdzieś coś załatwić czy podpisać jakiś dokument w urzędzie, to na samą myśl już się bardzo denerwuję, zaczęłam rezygnować z pójścia do sklepu, gdy stanę w kolejce nagle napada mnie stres, że cała drżę i mocno trzęsą mi się ręce, że nie jestem w stanie zapłacić za zakupy. Problem nie pojawia się, gdy jadę na zakupy z narzeczonym, lecz gdy wiem, że muszę gdzieś iść i załatwić coś sama. Unikam wyjścia np. na uroczystość takie jak chrzciny czy urodziny, gdzie wiem, że będzie więcej osób, odnoszę wrażenie, że będą się na mnie patrzeć a mi będą drżeć ręce ze stresu. Na co dzień zajmuję się synem w domu przez większość dnia. Mam problem okulistyczny widoczny od ponad 10 lat, starałam zawsze się pogodzić z tym problemem, zawsze się tego wstydziłam, ale nie miewałam takiego problemu, że aż tak się denerwowałam i trzęsły mi się ręce (nie wiem czy to może mieć związek z tym). Najczęściej spotykam się z rodziną. Przy nich jeszcze czuję się w miarę swobodnie, ale każde spotkanie z obcą osobą (lekarz, urzędnik i inne) bardzo mnie stresują. Co to może być, czy jest konieczna wizyta u psychologa ?
Partner nie odzywa się, ja mam wrażenie uzależnienia emocjonalnego. Jest też wiele spraw w przeszłości, które mi się nie podobają.
Witam, mam 36 lat, byłam (jestem) w związku od 1,5 roku. Około miesiąca temu mój partner zaczął się rzadziej odzywać, mniej pisać, mniej dzwonić, nie mieszkamy razem, około 2 tygodni temu po moich pytaniach w końcu napisał, że potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, żeby wiedzieć czego chce, że nikt mu nie może pomóc i sam musi sobie z tym poradzić. Że spędziliśmy dużo fajnego, miłego czasu razem, ale ostatnio to się pogorszyło. Ja nie zauważyłam żadnych znaków, chociaż teraz jak patrzę z perspektywy czasu to było inaczej, ale zaślepiona uczuciem nic nie zauważyłam. I teraz przejdę do sedna, zaczęłam przeglądać internet, czytać, oglądać filmy, dlaczego facet karze mnie milczeniem, chociaż nie doszło do żadnej kłótni, ostatnim razem, kiedy się widzieliśmy w styczniu, wydawało mi się, że było wszystko w porządku. Od momentu, kiedy to napisał, nie mam z nim żadnego kontaktu, nie odpisuje, nie odbiera telefonu. Przypominając sobie związek od początku wszystko wskazuje na to, że jest on narcyzem. Po pierwszej fazie lovebombingu, czyli po jakimś 1.5 miesiąca, gdzie nie mógł chociaż na chwilę oderwać ode mnie oczu, w trakcie wspólnych wakacji, ubzdurał sobie, że w restauracji patrzyłam się na jakiegoś faceta i przestał się odzywać, długo zajęło mi wyciągnięcie od niego co się stało, że nagle jego zachowanie się tak zmieniło. Wytłumaczyłam, że tak nie było, że nawet nie pamiętam nikogo kto by siedział za nami i na kogo mogłabym patrzeć. Następnego dnia kiedy jedliśmy razem obiad, przyczepił się, że w trakcie posiłku siedzę z telefonem, były moje urodziny, więc odpisywałam na życzenia, pomyślałam, ok- mój błąd i przeprosiłam. Wielokrotnie powtarzały się sytuacje, że jeżeli powiedziałam lub zrobiłam coś, co mu się nie podobało, przestawał się odzywać i dopóki " nie zrozumiałam, że zrobiłam coś źle" to milczał. Na samym początku opowiedziałam mu wszystko o sobie, o każdym związku, o rodzinie, znajomych, bo chciałam, żeby wiedział przez co przeszłam i poznał mnie lepiej, poza tym bardzo go to interesowało. Powtarzał, że mam śmiesznych znajomych, chociaż nigdy ich nie poznał, na podstawie tego, co mu opowiadałam, nie spodobali mu się. Moja przyjaciółka jest w związku z facetem, który pochodzi z tego samego kraju co on, miał okazję ze mną ich odwiedzić i poznać, ale stwierdził, że nie chce, bo go nie polubi, bo ludzie z tej części kraju gdzie mieszka mąż przyjaciółki są inny, źli, że on ich zna i nie chce ich poznać. Tak samo jak całą moją rodzinę polubił to miał dla mnie widoczny dystans do cioci, która jest rozwódką i jest teraz w nowym związku. Ja jestem osobą, która cieszy się z najmniejszych rzeczy, staram się nie robić sobie ani innym nie potrzebnych problemów, kiedy robię coś źle to potrafię się do tego przyznać. Chociaż wydawał mi się pogodnym i uśmiechniętym chłopakiem to często odnosiłam wrażenie, że jest zawsze niezadowolony, nie potrafi być wdzięczny za to, co ma i co dostaje, a ja zawsze pozytywnie nastawiona do życia. Był zazdrosny o kumpla- geja, nie ufał mu, bo był kiedyś też z dziewczyną i w sumie nie wiadomo czy lubi chłopaków, czy dziewczyny ,czy to i to. Często mieliśmy sprzeczki przez to, więc utrzymywałam minimalny kontakt, bo pracujemy ze sobą , przestałam pisać, nie dzwoniliśmy do siebie, żebym tylko nie musiała się z nim kłócić i być znowu ukarana. Zdarzało się też, że kiedy schodziło mi dłużej na siłowni to zaraz były komentarze, że co ja robiłam 4 godziny na siłowni. Jak gdzieś przypadkowo miałam siniaka czy siniaki to już były podejrzenia, że pewnie ktoś mi to zrobił, a ja nawet nie pamiętałam skąd to mam, że dziwne miejsce, że symetryczne są, że nie mogą być od tego, czy tamtego. Pretensje, że nie potrafię stawiać innym ludziom granic, ale jemu już tak. Jestem raczej bezkonfliktową osoba, więc jeżeli ktoś zrobił coś co mi, bądź jemu by się nie spodobało, to zamiast głupio dyskutować to olewałam i ignorowałam, bo nie interesowało mnie co ktoś inny o mnie myśli. Po jakiś 4 miesiącach związku, dostałam powiadomienie na maila, że ktoś próbował się zalogować na moje konto na fb, z lokalizacją z miasta, w którym mieszka. Byłam rozczarowana i nie chciałam z nim rozmawiać, ale przyjechał wtedy niezapowiedziany i jakoś się dogadaliśmy. Żeby nie słuchać komentarzy, że ktoś zareagował sercem na moje zdjęcia, gdzie było, to zanim zaczęliśmy być razem, zdezaktywowałam fb. Wielokrotnie powtarzałam się, że chcę, żeby częściej pisał, dzwonił, meldował się jak wróci do domu czy jak wychodzi gdzieś, mówił, że dobrze, mam rację, poprawi się. Tego samego oczekiwał ode mnie tyle, że ja to robilam, z szacunku do niego. Nie mieszkam w Polsce, ale 2 razy zdarzyło się kiedy byliśmy u moich rodziców w odwiedzinach, to za głupotę przestawał się odzywać, gdzie moja mama to zauważała, że nagle nie wychodzi z pokoju, że się nie odzywa, nie uśmiecha. Obraził się za to, że po spotkaniu z koleżanką, na które nie chciał ze mną iść, powiedziałam mu co robiłyśmy, ale nie opowiedziałam o czym rozmawiałyśmy, nie żebym miała coś do zatajenia, po prostu nie padło takie pytanie z jego strony a ja nie domyśliłam się, że o to mu chodziło. I w tym momencie nie wiem na czym stoję, pisałam i pytałam czy to koniec, że chcę wiedzieć, żeby móc pójść do przodu, zero odpowiedzi. Czuje się emocjonalnie uzależniona chociaż wiem, że jest toksykiem, narcyzem. Ta niewiedza, dlaczego nagle urwał kontakt bez żadnego wytłumaczenia, nie daje mi normalnie funkcjonować. Nie myślę o niczym innym, nie mam siły się uśmiechać, jeść, rozmawiać z ludźmi, czuję się jakbym spała i miała jakiś koszmar. I nie wiem jak sobie z tym poradzić.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.