
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, kryzysy, odżywianie się, zaburzenia lękowe
- Dzień dobry, Od...
Dzień dobry, Od pewnego czasu bardzo męczę się sama ze sobą.
mila
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tego co piszesz wnioskuję, że jesteś w okresie dojrzewania, wtedy wahania nastroju, kryzys tożsamości są dosyć częste, natomiast objawy, które opisujesz jak chęć ucieczki, smutek, izolacja, zaburzenia odżywiania są niepokojące i wymagają kontaktu z osobą dorosła i ze specjalistą. Z tego co piszesz taka rozmowa jest dla Ciebie trudna, z drugiej strony sama dostrzegasz, że obecny stan jest przytłaczający i z tego co piszesz nie widzisz rozwiązania. Dlatego szczerze zachęcam do rozmowy z osobą dorosłą, której ufasz (jeżeli nie są to rodzice to może ktoś z rodziny, psycholog lub pedagog szkolny), jeżeli nie widzisz w swoim otoczeniu takich możliwości to kontakt na numer zaufania dla młodzieży 116 111.
Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Haczyk
Trudności, które opisujesz, wydają się złożone, nazbyt złożone by “radzić” na forum. Ale - piszesz, że nie wiesz, co robić. Wydaje mi się, że wiesz, bo to robisz: szukasz pomocy specjalistycznej. Jeśli chciałabyś przyjrzeć się temu, o czym piszesz, proszę zgłosić się po pomoc psychologiczną.
Dorota Kuffel
Droga Milo, nie wiem czy to Twoje imię, ale bardzo mi się podoba, kiedy czytam jak opisujesz swój stan, wyobrazam sobie, że czujesz się samotna i bardzo pogubiona. Wsparcie terapeuty byłoby bardzo wskazane. Porozmawiaj z rodzicami o takim rozwiązaniu. Sama nazywasz wiele trudności jak niska samoocena, lęk przed oceną, zamartwianie się, obsesyjne myśli np. o kaloriach. Nie sposób zmagać się z tym w pojedynkę. Wszyscy potrzebujemy ukojenia w kontakcie z drugą osobą, akceptacji i wsparcia. Kiedy czytam jak bardzo uderzasz w siebie przez zrzucony widelec, wyobrazam sobie ile negatywnych myśli na swój temat nosisz w sobie, skąd się wzięły. Spróbuj poszukać wsparcia, jeśli terapia prywatnie nie jest możliwa ze względów finansowych, można skorzystać z terapii na NFZ. Nie warto zamykać się na pomoc. Dzięki ludziom możemy odkryć, ze to, co o sobie myslimy, nie jest często prawdą, że obok ludzie czują bardzo podobnie. To rozpuszcza samotność i pozwala się urealnić.
Trzymam kciuki
Dorota

Zobacz podobne
Szkolny psycholog chce mnie wysłać na terapie do specjalisty, bo powiedziałem mu, że spożywałem marihuanę, nie chce iść na ta terapie. Czy grozi mi coś, jeśli nie zgłoszę się do specjalisty i ile będę zmuszony do odwiedzania go? Jestem totalnie przeciw pójścia do niego
Witam, jestem osobą po trudnym poprzednim związku, gdzie występowała przemoc emocjonalna względem mojej osoby, zadawana przez byłego partnera, który obecnie przebywa w Zakładzie Karnym. Posiadam 9- letnią córkę, która nie utrzymuje kontaktu z ojcem. Od dwóch lat jestem w nowym związku, z partnerem, którego bardzo kocham. Moja córka traktuje go jak ojca i też bardzo są za sobą. On również ma dziecko, 4- letniego syna z poprzedniego związku. Jego była partnera wyrządziła mu wiele krzywdy po rozstaniu, pozbawiła władzy rodzicielskiej, wytaczała nieustanne sprawy w sądzie (to ja załatwiałam adwokatów itp.), nie chce dojść do porozumienia.
Uważam, że ona cały czas chce do niego wrócić, pewne zachowania na to wskazują. Ja w tym uczestniczę, ponieważ partner nie potrafi samodzielnie załatwić sprawy ze swoją byłą partnerką. Początkowo chciałam nawiązać przyjacielską relację z chłopcem, próbowałam wielokrotnie wyciągać do niego rękę- spotkałam się z odrzuceniem z jego strony, chamstwem względem mojej osoby i nienawiścią, co doprowadziło to tego, że sama znienawidziłam tego chłopca. Obecnie nie mam ochoty widywać tego dziecka, próbować nawiązywać jakiejkolwiek relacji. Chłopiec jest nieustannie manipulowany przez matkę, nastawiany do mnie negatywnie. Mój partner nie potrafi mnie zrozumieć, oczekuje, że będę kochać jego syna i się nim zajmować. Nieustannie się przez to kłócimy, nie możemy dojść do porozumienia, on nie akceptuje tego, że ja nie chcę widzieć się z jego synem. Dochodzi do tego, że on po prostu dziecka nie bierze do nas. Kiedy zdarzało się, że chłopiec był u nas w domu, dostawałam paraliżu, szukałam wymówek, żeby z nimi nie przebywać. Nie potrafię się do dzieciaka przekonać w żaden sposób. Zastanawiam się nad rozstaniem. Proszę o pomoc w tej sytuacji.

