
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Bardzo trudne...
Bardzo trudne relacje z mężem
Iwona
Aleksandra Działo
Szanowna Pani,
Podstawową funkcją rodziny jest utrzymanie dobrobytu jej członków. Sytuacja, w której Pani się znalazła odbiega od dobrobytu. Ani Pani, ani Pani dziecko, ani mąż, nie jesteście teraz w komforcie psychicznym. Warto zastanowić się nad tym, jak miałyby wyglądać Państwa relacje i spróbować negocjować możliwe rozwiązania. Jeśli ma Pani poczucie, że możliwości dialogu z mężem są już skończone, to nie wiem, czy można Pani decyzje nazwać "rozbijaniem rodziny". Zostanie przy osobach, które Panią wspierają zapewni Pani dobrobyt. Będzie Pani mogła funkcjonować zdrowiej, dać więcej czasu i cierpliwości dziecku. Dziecko do zdrowego rozwoju potrzebuje co najmniej jednej osoby, która stworzy z nią zdrową więź, opartą na bezpieczeństwie, zaufaniu i opiece. Jeśli będzie Pani cierpieć, po przeprowadzce, to nie stworzy Pani zdrowej więzi. Jeśli Pani mąż będzie Panią wyzywał, relacja też nie będzie zdrowa. Proszę rozważyć różne możliwości i wybrać takie, w których będzie Pani mogła funkcjonować spokojnie i w zgodzie ze sobą. Taka sytuacja będzie najlepiej sprzyjała Pani zdrowiu psychicznemu i prawidłowemu rozwojowi dziecka.
Jeśli doświadcza Pani przemocy ze strony męża, proszę nie wahać się sięgnąć po pomoc profesjonalistów - policji, psychologa, opieki społecznej. Ma Pani prawo żyć w zdrowiu i nie doświadczać przemocy.
Pozdrawiam serdecznie, Aleksandra Działo

Zobacz podobne
Witam, chciałabym móc tu trochę wypuścić swoje myśli i to co czuje od środka mianowicie przed podjęciem decyzji o mieszkaniu razem z partnerem.
Kłóciliśmy się, ale w głowie mieliśmy, że może jak bliżej będziemy ze sobą i zamieszkamy to będzie lepiej, zamieszkaliśmy ze sobą tez dlatego, iż jestem w ciąży i na początku było dobrze, ale z czasem on jak na moje oko czuje się wyższy ode mnie w takim znaczeniu, że ja z powodu ciąży nic nie robię, a on wszystko… więc pomimo tego, że czasami czułam się słabo na początku ciąży, było mi niedobrze to starałam się jak mogłam, żeby tak nie mówił i nie myślał, teraz może i nawet lepiej, bo weszło mi to w nawyk, gdzie czuje się lepiej w dalszych etapach ciąży, mam też ogromny problem z tym, ze jestem raczej osoba nieśmiałą, bardziej miło nastawioną do innych to jego rodzina totalnie mi nie siada, od początku czuje się jakbym była intruzem, bo np. przy pierwszym spotkaniu z jego kuzynem to nawet spojrzeć w oczy mi nie spojrzał i tak jest do teraz, nie mam z nimi o czym rozmawiać, jego mama jest wdową i mój narzeczony przez dłuższy okres czasu mieszkał z nią i jej pomagał, ale po latach czasu od śmierci ojca ona wciąż mam wrażenie potrzebuje pomocy przy domu z jego strony, codziennych telefonów czy najlepiej i wizyt, ma strasznie mocny charakter, czasami bym powiedziała prześmiewczy i prawie wcale nie wykazuje empatii, pomaga w niektórych sprawach za co jestem wdzięczna, ale nie potrafię z nimi złapać kontaktu i często unikam spotkań (spowodowane jest to również tym, że nie czuje się zbyt komfortowo tam i również czasami wysłuchuje jakiś dziwnych tekstów ze strony tej matki - jak się ubieram np, ostatnio nawet po alkoholu do mnie z tekstem, że mam nie próbować ograniczać jej kontaktów z synem i wnukiem) siedzę w jego mieście, z dala od domu, bez jakiegokolwiek kontaktu personalnego z moimi rodzicami i przyjaciółmi, nie czuje się tu jakoś dobrze w tym mieście, ale wiem, że to była jedyna opcja ze względu na to, że ma tu mieszkanie… boje się rozmawiać z moim partnerem, bo bardzo jest pro rodzinny i zawsze stoi za swoją rodziną, zazwyczaj to jest moja wina bo nie pokazuje asymilacji ze swojej strony do jego rodziny… z czasem mam wrażenie, że tak jak mieliśmy super flow tak teraz jesteśmy zupełnie różni, nie wiem co robić zamknęłam się w sobie i czuje, że nie mam tu nikogo, co w takiej sytuacji?

