
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak pokonać emocje...
Jak pokonać emocje po rozstaniu i zakończyć toksyczną relację z ex
Dzień dobry. Mam problem związany z rozstaniem, które było już ponad rok temu, od tego czasu nie mogę zapomnieć o swojej byłej partnerce, pragnę zaznaczyć, ze to ja ją zostawiłem. Byłem ze swoją partnerką 7 lat, z biegiem czasu nie układało nam się najlepiej, pojawiały się kłótnie, wyzwiska, olewanie potrzeb drugiej osoby, przebywanie coraz mniej czasu razem. Po tych wszystkich wydarzeniach stwierdziłem, ze to nie ma dalej sensu, pomyślałem sobie, ze to chyba nie jest ta kobieta i to nie jest odpowiedni związek i postanowiłem ją zostawić (nie pierwszy raz), lecz szybko zrozumiałem, że ją kocham nadal i chciałem do niej wrócić ponownie, starałem się zrobić wszystko by móc ją odzyskać. Podczas ostatniego roku ona dawała mi nie raz nadzieje na powrót, spotykała się ze mną, pisaliśmy razem a na końcu skończyło się tak, że wyładowała w innym związku.
Po tych wszystkich przejściach postanowiłem się odciąć od niej i tak zrobiłem, lecz ona znów po kilku miesiącach odezwała się do mnie z przeprosinami za to, co zrobiła i mówiła, że chce naprawić wszystko. Postanowiłem, że spróbujemy na nowo, ponieważ ją kocham nadal, spotkaliśmy się parę razy, ja nalegałem bardziej na spotkania niż ona, ona nie miała takich potrzeb na spotkania gdzie to ona tak naprawdę wyszła z inicjatywa naprawy. Aż w końcu przyszedł moment, w którym powiedziałem jej, że podczas gdy nie byliśmy razem, to ja wylądowałem z inną w łóżku, ona przez to, co się dowiedziała, powiedziała mi ze mnie nienawidzi, nie chce mnie znać, nie chce mieć ze mną żadnego kontaktu, pragnę zaznaczyć jeszcze ze, ona również poszła z innym do łóżka, ale ja postanowiłem to przeboleć ze względu na miłość, jaką ją darzę. Dzisiaj dowiedziałem się, że znów jest z kimś w związku, zabolało mnie to bardzo, aż serce zaczęło kłóć. Napisałem jej tylko, że cieszę się ze układa swoje życie na nowo, że życzę jej szczęścia i miłości, lecz ona i tak nie odpowiedziała nic na moją wiadomość. To straszne co przechodzę, ponieważ nie mogę podnieść się z łóżka, ciągle myślę o niej nawet jak zajmę się jakąś pracą bądź zajęciami. Ja wiem, że byłem nieodpowiedzialny i niedojrzały w tej relacji, dlatego chciałem to wszystko naprawić i uratować ten związek. Kocham ją nadal, nie wiem już co mam robić aby móc poradzić sobie z tym wszystkim a w dodatku jeszcze pracujemy razem. Staram nie śledzić jej w mediach społecznościowych lecz co jakiś czas to robię, stad tez dowiedziałem się ze jest w związku. Proszę powiedzcie mi co mam zrobić aby móc w końcu uleczyć się z tej miłości, co zrobić aby zapomnieć o niej, jak pójść do przodu bo różne zajęcia nie pozwalają mi zapomnieć o niej. Czy to może być obsesja ? Proszę o porady i dziękuje
Hanna Bem
Dzień dobry, 7-letni związek i silne uczucie to nie jest coś, o czym łatwo zapomnieć. Warto pracować w takiej sytuacji nad tym, jak się Pan czuł w tym związku, co było w nim dobrego i jak to Pana zmieniało? Często wydaje nam się, że bez tej jedynej osoby już do nie wrócimy do tego stanu, ale w pracy terapeutycznej możemy "uczyć się" tego stanu i jak w nim być nawet nie w relacji.
Trzymam kciuki i pozdrawiam
Hanna Bem
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Krawczyk-Zakrzewska
Dzień dobry,
To, przez co Pan przechodzi, z pewnością jest bardzo trudne i bolesne, zwłaszcza gdy uczucia do osoby, którą się kochało, są wciąż żywe, a sytuacja, która nastąpiła, daje poczucie niezakończonego rozdziału. To, co Pan opisuje jest w pełni zrozumiałe – rozstanie, ciągłe powroty do siebie, niepewność, bolesne odkrycie, że Pana była partnerka, jest w nowym związku – to wszystko może być przytłaczające i prowadzić do zamartwiania się, trudności w koncentracji, a nawet utraty motywacji do codziennych czynności. Widać, że Pan szuka sposobu, aby w końcu przejść przez ten proces i poczuć się lepiej.
Zacznijmy od tego, że to, co Pan przeżywa, absolutnie nie jest obsesją, choć może się tak wydawać, szczególnie gdy emocje są tak silne i wszystko skupia się wokół jednej osoby. Jednak to, co Pan opisuje, bardziej przypomina trudny proces żałoby po związku – emocjonalny ból, poczucie straty, tęsknota za czymś, co miało być, a nie było, i zmaganie się z niezakończoną historią. Żałoba to proces, który każdy przechodzi na swój sposób i nie ma jednoznacznej drogi, która jest łatwa i szybka.
Kiedy jesteśmy zakochani i doświadczamy tak silnych emocji, a potem wkraczamy w sytuację rozstania, nasze poczucie straty może być bardzo głębokie. Rozstanie jest często równocześnie zakończeniem marzeń o przyszłości, którą chcieliśmy z tą osobą stworzyć. W takiej sytuacji normalne jest, że Pana myśli ciągle wracają do niej i do tego, co się wydarzyło. To, że nie potrafi Pan przestać myśleć o niej, nie jest oznaką obsesji, ale naturalnym procesem emocjonalnym, który zachodzi po zakończeniu długotrwałego związku. Pana myśli krążą wokół przeszłości i tego, co mógł Pan zrobić inaczej, a także wokół tego, jak wygląda teraz jej życie i co się z nią dzieje.
Akceptacja faktu, że ten związek się zakończył, to pierwszy krok. Żałoba po stracie kogoś, kogo kochaliśmy, jest naturalnym procesem. Zajmie to czas, i to jest w porządku. Warto pozwolić sobie na smutek, ból, a nawet złość. Nie musi Pan "natychmiast" iść do przodu – proszę dać sobie przestrzeń na przeżycie tych emocji.
Czasami, po rozstaniu, warto zastanowić się nad tym, czego naprawdę oczekujemy od życia, od siebie i od przyszłych relacji. Czego Pan szuka w miłości? Czego potrzebuje Pan, aby być szczęśliwym? Odpowiedzi na te pytania mogą pomóc Panu odzyskać poczucie kontroli nad swoją przyszłością.
Kluczem jest wyjście z tej pułapki myślenia o przeszłości, by skupić się na teraźniejszości i przyszłości. Psychoterapia może pomóc Panu przejść przez ten proces, uzyskując wsparcie w radzeniu sobie z trudnymi emocjami.

Zobacz podobne
Witam, mam 22 lata w tym roku 23.
Czuję się przytłoczona, czuję, że jestem w tyle. Po liceum miałam rok przerwy, ponieważ musiałam poprawić maturę, aby dostać się na wymarzoną studia, dodatkowo pracowałam zarobkowo, nie miałam wtedy zbyt wielu znajomych, większość czasu spędzałam w domu, co było dla mnie ciosem, ponieważ większość moich znajomych była już na studiach. Dostałam się na studia, na psychologię, ale na studia zaoczne, niestety nie udało mi się na dzienne, ponieważ moje wyniki nie były wystarczające. Uznałam, że mimo to i tak spróbuję, studia bardzo mi się podobają, oprócz tego pracowałam i mieszkałam z rodzicami, a na zajęcia dojeżdżałam co tydzień. Poznałam wiele osób, na uczelni, też znajomych, znajomych, ale nadal brakowało mi takiego “typowego życia studenckiego” np. mieszkania w akademiku czy wynajmowania mieszkania lub pokoju.
Obecnie jestem na trzecim roku studiów i na drugim roku planowałam wyprowadzić się na próbę do akademika, ale dostałam fajną opcję pracy w miejscowości niedaleko mojego domu rodzinnego i tak zostałam aż do początku 3 roku. Później zachorowałam i przez 4 miesiące przebywałam w domu, jednocześnie szukając pracy, ale już chciałam gdzieś w mieście (pomyślałam, że może w tym razem uda mi się na próbę wyprowadzić - znaleźć pracę, potem może spróbować mieszkania w akademiku), ale niestety pomimo prób dostałam ofertę pracy znowu w tej samej firmie i się zgodziłam, uznałam, że już nie mam zbytnio oszczędności na swoje potrzeby i skoro jest tak ciężko, to przejmuje. Zastanawiam się, czy dobrze robię, oprócz tego moim ogromnym marzeniem jest Erasmus, bardzo chciałabym wyjechać na pierwszym semestrze 4 roku, ale boję się, że się nie uda i że będę żałować, że nie udało mi się ani wyprowadzić, ani wyjechać. Czuję się przytłoczona, większość moich znajomych wyprowadziła się od rodziców na studia, korzystając z młodego wieku studenckiego, a ja mam wrażenie, że dalej stoję w miejscu i boję się, że później będę żałować, że nie zrobiłam tego wcześniej, że zmarnowałam moją młodość. Niby mam jeszcze szansę wyprowadzić się po Erasmusie (jeśli się uda), ale nie wiem, czy będąc coraz starsza, będę chciała mieszkać w akademiku. Nie wiem już co robić, chciałabym się kogoś doradzić, porozmawiać. Za chwilę będę mieć 23, potem 24…a tak nie wykorzystuję tej młodości w pełni.
Może to błahostka, ale naprawdę co jakiś czas do mnie to wraca i wykańcza emocjonalnie.

