Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy jestem spóźniona w życiu? Porównywanie się i odczuwanie presji społecznej

Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…

User Forum

Sara

4 miesiące temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj Saro, 

porównywanie się z innymi może być bardzo obciążające.  Pamiętaj, że każdy z nas idzie swoją własną drogą. To co widzisz u innych to tylko kawałek ich życia. Twoje obawy o utrzymanie znajomości i inicjatywę są czymś, nad czym możesz pracować. Zamiast zakładać, że ludzie cię nie lubią, spróbuj otworzyć się na bardziej proaktywne podejście. Ludzie zwykle są zaabsorbowani swoim życiem, a brak kontaktu nie musi oznaczać braku sympatii. Proponuję, abyś zamiast porównywania się z innymi zaczęła porównywać się ze sobą wcześniej. Zobacz jak dużo już osiągnęłaś. Twoje życie jest Twoje i nie musi być dopasowane do żadnego schematu.

 

Pozdrawiam ciepło

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

 

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Saro,

dziękuję za ten szczery wpis. Porównywanie się do innych i wrażenie bycia "do tyłu" jest dość często występującym zjawiskiem. Proszę pamiętać, że nie istnieje jedna "właściwa" droga, którą należy obrać, by wieść szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Nawet jeśli ma Pani wrażenie, że wypada Pani gorzej na tle innych, warto pamiętać, że są to jedynie myśli, a nie fakty. Pani doświadczenia mogą być inne, ale niekoniecznie gorsze. Łączy Pani ze sobą wiele obowiązków, zdecydowała się Pani na wyjazd na Erasmusa - to ogromne osiągnięcia i dowód na Pani samodzielność i odwagę. Sam fakt, że stara się Pani działać pomimo lęku, już świadczy o tym, że się Pani rozwija. Jeśli poczucie samotności i zagubienia bardzo Pani doskwierają, warto rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, by jeszcze bliżej się temu przyjrzeć.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

4 miesiące temu
Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Rozumiem Twoje obawy, to zupełnie naturalne co czujesz, jednak naprawdę nie jest za późno na żadne z marzeń, o których piszesz. Pamiętaj, że każdy z nas, ludzi, ma swoje własne tempo i swoją ścieżkę rozwoju – Twoja nie jest gorsza, tylko inna. Wyjazd na Erasmusa to ogromny krok i dowód Twojej odwagi, tego, że dajesz sobie szansę na nowe doświadczenia. Poczucie „straconego czasu” często wynika z krytycznego myślenia o sobie, a nie z faktów – masz dopiero 23 lata, a więc jeszcze bardzo dużo czasu przed Tobą. Spróbuj spojrzeć na to, co osiągnęłaś, i traktować kolejne kroki jako możliwość wyboru, a nie nadrabiania zaległości. Powodzenia, trzymam kciuki za nowe spojrzenie i perspektywę.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

4 miesiące temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Saro,

 

w Pani opowieści moją uwagę zwróciła silna samokrytyka i tendencja do umniejszania własnym zasługom poprzez zwroty takie jak "udało mi się" czy "los się do mnie uśmiechnął". Chociażby wyjazd do Hiszpanii to nie był przypadek, lecz bezpośredni efekt Pani ogromnej determinacji, w tym trzech lat ciężkiej pracy połączonej ze studiami zaocznymi. Skłonność do przypisywania sukcesów czynnikom zewnętrznym, a porażek wyłącznie sobie, może podtrzymywać w Pani poczucie bycia "do tyłu". Proszę spróbować spojrzeć na swoje życie jako na dowód własnej siły i sprawczości – Pani droga, choć inna, wymagała niezwykłej dojrzałości i z pewnością nie jest zmarnowana, a na nowe doświadczenia nigdy nie jest za późno.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

4 miesiące temu
Karolina Widawska

Karolina Widawska

Dzień dobry!

Opierając się na tym, co Pani napisała, zauważalna jest tendencja do mierzenia swojej wartości osiągnięciami, które są zestawiane z innymi osobami. Prawdopodobnie odkrycie genezy takich zachowań mogłoby nam dużo wyjaśnić. Jest Pani w wieku, który stawia wiele pytań natury egzystencjalnej - kim jestem, kim chcę być, gdzie mieszkać, jak odnaleźć się na rynku pracy, co by było, gdybym podjęła inną decyzję... Wszystkie odczucia, o których Pani pisze, są jak najbardziej na miejscu. Ważne, aby znaleźć chwilę na oddech, aby pomyśleć, jak chciałaby Pani, aby Pani życie wyglądało. Terapia może pomóc w poszukiwaniach i zrozumieniu swoich mechanizmów. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Widawska,

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

4 miesiące temu
Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Dzień dobry Pani Saro, dziękuję za Pani pytanie. Widzę i czuję w nim dużo silnych emocji, bólu, niepokoju, rozczarowania. Chciałabym Panią zapewnić, choć może to zabrzmieć banalnie, że naprawdę nie jest Pani osobą u schyłku życia, 23 lata to nadal młody (dla niektórych nawet bardzo młody) wiek. A gdyby nawet była Pani w kwiecie wieku lub w jesieni swojego życia, nadal odpisałabym Pani, że o ile tylko zdrowie, siły i finanse Pani pozwalają - proszę iść za marzeniami. To również brzmi jak psychologiczny slogan, ale naprawdę tak jest. Warto słuchać swojej intuicji i swoich potrzeb w wyborze własnej drogi życiowej.  

 

Jeśli chodzi o kwestie porównywania z innymi, jest to, jak zauważyła tu inna Specjalistka, bardzo częste zjawisko. Warto nad tym pracować. Myślę, że psychoterapia albo chociaż kilka wizyt o charakterze wsparcia psychologicznego w gabinecie mogłyby pomóc Pani zobaczyć te kwestie z innej, korzystniejszej dla Pani perspektywy. 

 

Serdeczności, Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

4 miesiące temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Cześć Sara, 

 

Widzę w Twojej wiadomości zagubienie, niepewność, ale też duży apetyt na życie. Piszesz o działaniu pomimo lęku - to super, że podejmujesz różnego rodzaju aktywności i starasz się działać nawet pomimo trudności. Super też, że dostałaś się na erasmusa i wyjeżdżasz studiować w innym kraju. Wiele osób nie miałoby odwagi, a Tobie się udało :). Przez dłuższy czas udawało Ci się również łączyć pracę ze studiowaniem, co jest dużym osiągnięciem. 

Masz naprawdę sporo rzeczy, z których możesz być dumna. Coś jednak sprawia, że trudno jest Ci to zauważyć. To mogą być Twoje przekonania, które wpływają na to, jak myślisz o sobie i w konsekwencji jak zawierasz i podtrzymujesz relacje. Myślę, że praca z psychologiem lub psychoterapeutą dotycząca twoich przekonań, samooceny, relacji interpersonalnych - mogłaby być pomocna i skuteczna w Twoim przypadku.

Wierzę, że jeszcze dużo wspaniałych chwil i ciekawych przygód przed Tobą. Chciałabym, żebyś też w to uwierzyła i popatrzyła na swoje życie z innej perspektywy.  Może to wymagać trochę pracy, ale jest jak najbardziej możliwe. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog

4 miesiące temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Pani Saro, można racjonalnie napisać, że coś takiego, jak idealny czas na pewne zadania życiowe nie istnieje, że niemożliwym jest też porównać dwa życia ludzkie ze sobą.  Wydaje mi się jednak, że to nie przyniesie Pani ulgi.

Pani opis sugeruje, że z jakiegoś powodu straciła Pani pewność i zaufanie do siebie, że mniej standardowa ścieżka rozwoju życiowego wpłynęła na Pani samoocenę.  

Pisze Pani o zagubieniu, o jakimś automatycznym włączaniu się porównań do innych i "na to już za późno", nawet gdy zaczyna Pani realizować swoje pragnienia i marzenia. Myślę, że sprawa wymaga empatycznego przyjrzenia się w gabinecie psychoterapeutycznym. Zachęcałabym do zajrzenia w głąb, jakie myśli, skojarzenia, a przede wszystkim uczucia pojawiają się w tych momentach.

Pisze Pani o samotności i  trudnościach w budowaniu relacji.  Być może warto przeanalizować wzorce ich tworzenia, prześledzić różne trudne momenty. Psychoterapia sama w sobie opiera się na relacji i może stanowić punkt wyjścia do zbudowania czegoś nowego.

Podsumowując, ośmielę się przekornie napisać, że jest Pani "w życiu do przodu". "Do przodu"- o Pani indywidualne doświadczenia, niepowtarzalną perspektywę i wszystko, czym Pani jest.  Naprawdę, jeśli Pani jest na to gotowa, czas jest idealny, by zacząć pracować nad takim przeżywaniem siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

4 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Saro,

mierzy się Pani z lękiem, z którym mierzy się ogrom osób w Pani wieku. Wydaje się Pani, że wszyscy są już do przodu, że osiągają więcej, szybciej i łatwiej, a inni patrzą na Panią i bardzo możliwe, że myślą dokładnie to samo o sobie. To porównywanie jest czymś naturalnym, ale potrafi bardzo boleśnie zniekształcać obraz własnego życia.

Żyjemy dziś w świecie ogromnego tempa i mediów społecznościowych, które sprawiają, że młodym ludziom wydaje się, że w wieku 25 lat powinni mieć to, co kiedyś ludzie mieli dopiero około pięćdziesiątki - stabilizację, sukcesy, doświadczenia, podróże, przyjaźnie i udane związki. To nierealne oczekiwania, które powodują presję i poczucie, że zawsze jest się „za późno” albo „niewystarczająco”.

Chcę Panią zapewnić, że życie absolutnie nie kończy się po trzydziestce, a wiele osób dopiero wtedy odnajduje swoją drogę, zmienia kierunki, podejmuje nowe studia czy spełnia marzenia. Każdy ma swój indywidualny tor i swoją historię, której nie należy porównywać z innymi. To, że teraz jest Pani w Hiszpanii, że korzysta Pani z możliwości Erasmusa, że zastanawia się Pani nad samodzielnością. To są ważne kroki, które mają ogromną wartość i które dzieją się we właściwym dla Pani momencie.

To poczucie „bycia do tyłu” często wynika z zaniżonej lub niestabilnej samooceny, z poczucia, że niezależnie od tego, co się zrobi, i tak zawsze inni będą lepsi. Warto nad tym pracować, bo jest to silny predyktor Pani przyszłego szczęście i spokoju. Budowanie zdrowej samooceny pozwoli Pani bardziej cieszyć się tym, co już Pani osiągnęła, zamiast odbierać sobie radość przez porównania.

 

Dużo siły i wszystkiego dobrego :)

Elza Grabińska, psycholog. 

4 miesiące temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Z tego, co Pani pisze, wygląda na to, że porównywanie się z innymi stało się dla Pani główną i najczęściej stosowaną strategią do oceniania swojego życia. To rzeczywiście może być bardzo przytłaczające i zrozumiałe, że jest to dla Pani ciężkie doświadczenie.

 

Porównywanie się z innymi jest naturalnym mechanizmem, który każdy z nas wykorzystuje. Ma to sens – jesteśmy istotami społecznymi, które potrzebują innych, by przetrwać. Dlatego nasze myśli często podpowiadają nam, jak dopasowujemy się do grupy, czy jesteśmy akceptowani i co możemy zrobić, by nie zostać odrzuceni. To w dużym stopniu wpływa na nasze życie.

 

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ta strategia staje się niemal jedynym sposobem rozumienia świata. Z różnych powodów (np. doświadczeń w dzieciństwie, edukacji, kontaktów z rówieśnikami) mogło się zdarzyć, że zaczęła Pani nadużywać tego mechanizmu, nie rozwijając przy tym innych alternatywnych sposobów patrzenia na siebie i swoje życie. Wtedy porównywanie działa trochę jak soczewka powiększająca – wydaje się, że dzięki niej lepiej rozumiemy świat, ale jednocześnie inne perspektywy stają się mniej widoczne i mniej istotne.

 

Tymczasem nasze doświadczenia można interpretować na wiele sposobów, z różnych stron i punktów widzenia. Zachęcam Panią do eksperymentowania z innymi strategiami – do sprawdzania, jak działają w praktyce i czy zawsze to właśnie porównywanie się jest najlepszym narzędziem.

 

Jeśli jednak poczuje Pani, że trudno samodzielnie znaleźć inne sposoby radzenia sobie, warto skorzystać ze wsparcia specjalisty, który pomoże otworzyć nowe ścieżki myślenia i działania.

 

Trzymam kciuki,

Lucio Pileggi, Psycholog

4 miesiące temu
borderline

Darmowy test na osobowość borderline (EDGE25-Q)

Zobacz podobne

Poczucie, że wszyscy się odsuwają, próbują ośmieszyć, doświadczam gaslightingu.

Witam, piszę te pytanie, iż borykam się z wewnętrznym problemem. 

Moje wewnętrzne dziecko cierpi, a z nim ja, odnoszę wrażenie, że wszyscy sie ode mnie odsuwają, unikają mnie, ignorują, a jak już sie odzywają, to próbują mi dogadywać, ośmieszyć albo stosować gaslighting, czuję jakby byli dla mnie niemili, odnoszę wrażenie, jakby mnie obgadywali. Czuje się z tym źle, mam wahania nastroju, chce mi się płakać, jest mi smutno, mam złe myśli, a w umyśle piszę negatywne scenariusze. 

W pracy doszło między mną a znajomym do konfliktu, w sumie z mojej winy, bo wykonywałem czynność zbyt długo, do czego się przyznaję i od tamtego momentu, wszystko zaczęło się psuć. 

Czy coś ze mną jest nie tak? co mogę poradzić z tym? czy samodzielne mogę sobie poradzić z tym problemem, jeśli tak, to jak? jak radzić sobie z gaslighting?

Przemoc w rodzinie i jej wpływ na zdrowie psychiczne - jak sobie radzić?

Mam poważny problem, związany z moim zdrowiem psychicznym, a także relacjami z moją rodziną. W skrócie: będąc dzieckiem (5-6 lat, lub mniej), doświadczyłem przemocy, ze strony opiekunki, która została zatrudniona przez moich rodziców, gdy oni pojechali do Niemiec na zarobek (wczesne lata 2000), podczas ich nieobecności, karała mnie i moje rodzeństwo, szczególnie mnie, pamiętam moment, gdy kazała mi na zimnej podłodze w łazience, klęczeć, z rękoma do góry, podawała też nam niedogotowane jedzenie. Po przyjeździe do Polski, gdy moi rodzice się o tym wszystkim dowiedzieli, zwolnili ów opiekunkę i nawet pojechali w jej rodzinne strony i opowiedzieli o wszystkim jej rodzinie. Wiele lat później, doświadczyłem przemocy ze strony mojej matki, potrafiła mnie bić przedmiotami, na przykład, zrywała rózgę z drzewa i biła mnie ją, więcej niż raz, i ów rózga pękła na moim tyłku, był taki epizod, że potrafiła zapalić palnik w kuchence i kazać mi przyłożyć rękę do ognia, dzięki Bogu, mój ojciec się za mną wstawił, nigdy nie zapomnę tego incydentu. Raz powiedziała mi, że jestem zakałą rodziny. Moja matka jest manipulatorką, potrafi zastraszać, manipulować, grać na emocjach, a także stosować szantaż emocjonalny, gdy się ktoś jej przeciwstawi i coś nie pójdzie po jej myśli, to idzie na skargę do mojej młodszej siostry i razem plotkują na temat danej osoby, źle o tej osobie mówiąc. Potrafi być osobą wybuchową, agresywną i opryskliwą, nie przyznaje się do swoich błędów, stwarza konflikty i robi z siebie ofiarę, lubi naśmiewać się z innych i komentować wygląd drugiej osoby, podczas gdy sama nie dba o swój wygląd. Za każdym razem próbuje znaleźć wymówkę, by położyć rękę na moich pieniądzach, zawsze musi być według jej myśli. Mój ojciec jest nie lepszy, agresor, manipulant jak moja matka, osoba wybuchowa, konfliktowa, mitoman, kłamca, uważa, że przemoc i agresja jest jedynym rozwiązaniem, potrafi popisywać się przed ludźmi, szczególnie, gdy jest po kilku piwach, wielokrotnie groził mi pobicie, wyzywał mnie, moją matkę, kilkukrotnie pojawiał się w domu pijany, raz powiedział mi, że mnie załatwi, nie wiem, co przez to miał na myśli, zabić mnie czy pobić. Raz, gdy rzucał się do mojej matki pijany, powiedziałem mu, że jak się nie uspokoi, to wezwę policję, później wparował do mojego pokoju i zaczął mnie wyzywać i powiedział, że policja nic mu nie może zrobić. Był taki epizod, że moja młodsza siostra, korzystała z pomocy psychologa i psychiatry, bo miała ataki paniki, czy coś w tym stylu i gdy mój ojciec dowiedział się o tym, wyśmiał ją i powiedział, że jest chora psychicznie, używając wulgarnego słownictwa. Gdy moja matka miała złamaną rękę, ani razu jej nie pomógł, nawet na rehabilitacje ją nie zawiózł, na piechotę musiała daleko iść do szpitala, a gdy zapytała się go, dlaczego jej nie pomógł, powiedział, że nie zasłużyła. Moja młodsza siostra nie jest świętoszkiem, rozpieszczona, od najmłodszych lat, wszystko, co chciała, to miała, podczas, gdy ja, na swój pierwszy telefon, musiałem zarobić, ciężko pracując na budowie. A teraz ona twierdzi, że jest lepsza od innych, bo jest po studiach, śmieje się ludziom prosto w twarz, bo ktoś jest wierzący i ma konserwatywne podejście do życia i uważa, że ci co tak wierzą, są chorzy psychicznie (ona sama jest ateistką). Każdego próbuje pouczać, rozstawiać po kątach i uczyć życia, mimo, że ma zaledwie 26 lat. Mam starszego brata, 32 letniego, ma on swoją własną rodzinę, dwoje dzieci, ma firmę budowlaną, jest trochę nerwowy, wybuchowy i opryskliwy, ale jesli pracujesz, starasz się i pokazujesz zainteresowanie, to normalnie się zachowuje, obecnie u niego pracuje, ale jestem teraz na miesięcznym zwolnieniu lekarskim, z powodu skręconej lewej kostki, zostały mi ostatnie dni zwolnienia lekarskiego i według zaleceń ortopedy, mam ćwiczyć kostkę, nie przeciążać jej, brać leki i odpoczywać. Można w nim (moim bracie) mieć wsparcie, jesli tak jak wcześniej wspomniałem, ktoś angażuje się w pracy, a czasami nie. Tak jak wcześniej wspomniałem, jestem na zwolnieniu lekarskim, zostały mi raptem kilka dni i po zwolnieniu lekarskim muszę znowu iść na kontrolę do ortopedy, gips mam zdjęty i mogę normalnie chodzić. No i tu problem się zaczyna, bo mój ojciec jest sfrustrowany, bo nie jestem w pracy, nie jeżdżę do pracy, mówił to podobnie, gdy miałem nogę w gipsie, jak niby miałbym z nogą w gipsie i o kulach iść do fizycznej pracy i pracować? przecież jestem na zwolnieniu lekarskim, prawnie pod groźbą kary jest zakazana praca na zwolnieniu lekarskim. Całe praktycznie życie byłem pod kontrolą mojej rodziny, nie mogłem mieć własnego zdania, nie mogłem naturalnie i swobodnie się zachowywać, nie mogłem żyć po swojemu, bo im to nie odpowiadało, zniszczyli mi tak psychikę, że jestem bezradny, nie wiem co mam w życiu robić, gdzie iść, jestem bezsilny, i na samą myśl, że muszę przebywać wśród obcych ludzi lub szukać innego miejsca pracy i pracować w innym miejscu pracy, czuję lęk i strach, mimo, że mam 28 lat. Nigdy nic nie mogłem dla siebie zrobić, bo później nachodziła mnie myśl, że im się może to niespodobać, gdy wielokrotnie próbowałem się zbuntować przeciwko nim, czułem wyrzuty sumienia. Raz, gdy powiedziałem im, że skoro pracuje u swojego starszego brata, legalnie, to rozsądne by było, gdyby mi płacił, jak normalnemu pracownikowi, więc byłbym finansowo niezależny, moja matka sfrustrowana powiedziała, że nie ma takiej opcji. Moja rodzina nigdy mnie na poważnie nie traktowała, albo drwili sobie ze mnie, albo sie ze mnie śmiali, albo celowo mnie prowokowali, żeby wzbudzić we mnie agresję i zrobić ze mnie złego bohatera. Mam jeszcze najstarszego brata, od około dwudziestu lat mieszka w Anglii i pracuje jako manager w jakieś brytyjskiej firmie, a po pracy jeździ swoim prywatnym tirem, przez moich rodziców, nie mam z nim kontaktu, moi rodzice wmawiali mi i mojemu rodzeństwu, że on zerwał z nami kontakt i wybrał rodzinę swojej byłej żony, niż swoją, co jest nie prawdą, bo on chce z nami się kontaktować. Raz na pogrzebie mojego dziadka (ze strony ojca) on się pojawił w domu pogrzebowym i normalnie z każdym się przywitał, a mój ojciec z wrogością nie chciał mu podać ręki, dopiero moja matka go do tego zmusiła, a teraz jak gdyby nigdy nic, mój ojciec zaczął się przyznawać do mojego brata i mówi, że ma syna w Anglii. Obecnie stosuje emocjonalny dystans (emotional detachment), względem mojej rodziny i czuję napiętą atmosferę, nikt się do mnie nie odzywa, a jak już na przykład matka się odezwie, to z frustracją, podniesionym głosem. Na obecną chwilę, leżę finansowo, mam 800 euro, plus 300 zł, szukam dalej odpowiedniej pracy (jestem z Suwałk) a w moim rodzinnym mieście trudno o dobrą pracę, mieszkania pod wynajem są drogie, a o wzięciu kredytu nie myślę, bo to zbyt wielka odpowiedzialność. Byłem na dwóch sesjach psychoterapeutycznych, ale nie skończyło się to dobrze, dlatego, że trafiłem na nieodpowiednią psychoterapeutkę, która nawet nie chciała wysłuchać mojego problemu, na samym starcie mi przerwała, zaczęła mówić coś o czakrach, punktach energetycznych, co w ogóle nie miało nic wspólnego z moim problemem, w ogóle nie chciała mi pomóc i dawała mi bezużyteczne rady, nawijając o swojej rodzinie. Potrafiła podnosić na mnie głos i po wszystkim skasowała ode mnie 250 zł i tyle po terapii. Gdy zadzwoniłem do niej po raz pierwszy, to niechętnie chciała mnie przyjąć na sesję indywidualną. Czuję, jak moje zdrowie psychiczne się pogarsza, jestem zestresowany, rzadko się uśmiecham albo się smieje, a jak już to robię, to czuje dziwny dyskomfort, jakby ktoś z mojej rodziny chciał mnie zbesztać, za to, że się śmieje. Z tego też powodu od dawna borykam się z uzależnieniami od pornografii i masturbacji. Totalnie straciłem motywację do działania, nic mi się nie chce.

Jak radzić sobie z lękiem i brakiem wsparcia rodziny w podejmowaniu życiowych decyzji?

Boję się czegoś w życiu podjąć, bo nie mam bezpiecznego ,,zaplecza" w postaci domu i rodziny. Wiem, że gdyby coś mi się nie udało, to zostanę z tym sama, dlatego tak trudno od lat jest mi spróbować w życiu czegoś nowego. Zawsze towarzyszy mi lęk.(Mam 20 lat)

Nie cierpię miejsca, w którym żyję, nie chcę mieszkać w Polsce, bo wszystko idzie nie tak, jak powinno.
Dzień dobry. Męczę się strasznie, ponieważ mieszkam w miejscu, którego nie znoszę. Od kilku lat wiedziałam, że nie chcę absolutnie mieszkać w Polsce, nie podoba mi się tutaj nic, po prostu tego nie czuję i nie czuję żadnej więzi z tym krajem. Czekałam cierpliwie, aż skończę studia, żyłam w pewnego rodzaju bańce, bo większość czasu spędzałam przed komputerem albo w książkach. Miałam mało kontaktu z ludźmi, pomimo, iż jestem osobą otwartą i kontaktową, to wielu ludzi z mojego pokolenia jest dziwnych, ciężko nawiązać z nimi głębszy kontakt. Marzyłam o przeprowadzce do Włoch i nawet rok temu udało mi się dostać na staż, więc byłam pewna, że uda mi się do tego kraju przeprowadzić. Jednak po skończeniu studiów w czerwcu zaczęłam szukać pracy w innym kraju, bo trochę wzbraniałam się przed tymi Włochami. Nie udało mi się jednak znaleźć pracy w Szwajcarii, a więc postanowiłam dać kolejną szansę Warszawie, której nie znosiłam, szukałam usilnie pracy przez kilka miesięcy i nic. Pomimo, iż ukończyłam studia prawnicze z dobrym wynikiem, znam biegle angielski, za mną staż za granicą... Nie mogłam w to uwierzyć, że w moim własnym kraju nie mogę dostać pracy. Czuję, że ja żyję za jakimś szkłem z dala od świata. Niedawno wybrałam się do Włoch na parę dni i poczułam się jak w domu. Nie wyobrażałam sobie powrotu do tej szarej rzeczywistości, którą mam tutaj. Nie wyobrażam sobie zostać w Polsce, nie jest to mój dom, pomimo iż jestem Polką to chcę mieć nic wspólnego z życiem tutaj. Ciężko to opisać, po prostu moja energia jest gdzie indziej, kocham Włochy. Nie mówię niestety biegle po włosku, więc to utrudnia sprawę w dostaniu pracy. Marzę o tym, żeby po prostu kupić bilet lotniczy, spakować się i wylecieć do Włoch. Obawiam się, że może być tak, że jedynym wyjściem będzie podjęcie się pracy fizycznej, bo taką raczej na pewno bym dostała. A przecież nie po to ukończyłam studia, czułabym się upokorzona musząc wykonywać taką pracę. Tutaj w Warszawie za to tylko marnuję czas, nie mam nawet za bardzo po co wychodzić z domu, poza zakupami. To, gdzie żyję, mieszkam, to kwestia najważniejsza, ponad wszystkim. Naprawdę mogę mieć gorszą pracę, byleby tylko czuć, że jestem naprawdę w domu.
Dzień dobry, moja żona ma stwierdzona depresję, bierze jakieś średnio silne antydepresanty, ostatnio jest również mobbingowana w pracy, wraca zapłakana i ma wszystkiego dość
Dzień dobry, moja żona ma stwierdzona depresję, bierze jakieś średnio silne antydepresanty, ostatnio jest również mobbingowana w pracy, wraca zapłakana i ma wszystkiego dość. Chciałbym prosić o pomoc, podpowiedź jak uzyskać zwolnienie L4 dla niej na jakieś 2-3 miesiące, by w spokoju mogła sobie z czystą głową poszukać innej pracy. Bądź czy znalazłby się jakiś lekarz, który mógłby mi takie L4 pomógł załatwić. Bardzo mi zależy, bo widzę, jak ona z dnia na dzień traci resztki radości z życia, co przekłada się na naszą rodzinę. Bardzo proszę o pomoc.
BorderLine

Borderline – przyczyny, objawy i metody leczenia

Osobowość borderline to złożone zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpływać na życie osoby dotkniętej tym schorzeniem oraz jej bliskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom leczenia tego zaburzenia.