Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy jestem spóźniona w życiu? Porównywanie się i odczuwanie presji społecznej

Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…

User Forum

Sara

7 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj Saro, 

porównywanie się z innymi może być bardzo obciążające.  Pamiętaj, że każdy z nas idzie swoją własną drogą. To co widzisz u innych to tylko kawałek ich życia. Twoje obawy o utrzymanie znajomości i inicjatywę są czymś, nad czym możesz pracować. Zamiast zakładać, że ludzie cię nie lubią, spróbuj otworzyć się na bardziej proaktywne podejście. Ludzie zwykle są zaabsorbowani swoim życiem, a brak kontaktu nie musi oznaczać braku sympatii. Proponuję, abyś zamiast porównywania się z innymi zaczęła porównywać się ze sobą wcześniej. Zobacz jak dużo już osiągnęłaś. Twoje życie jest Twoje i nie musi być dopasowane do żadnego schematu.

 

Pozdrawiam ciepło

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

 

7 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Saro,

dziękuję za ten szczery wpis. Porównywanie się do innych i wrażenie bycia "do tyłu" jest dość często występującym zjawiskiem. Proszę pamiętać, że nie istnieje jedna "właściwa" droga, którą należy obrać, by wieść szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Nawet jeśli ma Pani wrażenie, że wypada Pani gorzej na tle innych, warto pamiętać, że są to jedynie myśli, a nie fakty. Pani doświadczenia mogą być inne, ale niekoniecznie gorsze. Łączy Pani ze sobą wiele obowiązków, zdecydowała się Pani na wyjazd na Erasmusa - to ogromne osiągnięcia i dowód na Pani samodzielność i odwagę. Sam fakt, że stara się Pani działać pomimo lęku, już świadczy o tym, że się Pani rozwija. Jeśli poczucie samotności i zagubienia bardzo Pani doskwierają, warto rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, by jeszcze bliżej się temu przyjrzeć.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

7 miesięcy temu
Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Rozumiem Twoje obawy, to zupełnie naturalne co czujesz, jednak naprawdę nie jest za późno na żadne z marzeń, o których piszesz. Pamiętaj, że każdy z nas, ludzi, ma swoje własne tempo i swoją ścieżkę rozwoju – Twoja nie jest gorsza, tylko inna. Wyjazd na Erasmusa to ogromny krok i dowód Twojej odwagi, tego, że dajesz sobie szansę na nowe doświadczenia. Poczucie „straconego czasu” często wynika z krytycznego myślenia o sobie, a nie z faktów – masz dopiero 23 lata, a więc jeszcze bardzo dużo czasu przed Tobą. Spróbuj spojrzeć na to, co osiągnęłaś, i traktować kolejne kroki jako możliwość wyboru, a nie nadrabiania zaległości. Powodzenia, trzymam kciuki za nowe spojrzenie i perspektywę.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

7 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Saro,

 

w Pani opowieści moją uwagę zwróciła silna samokrytyka i tendencja do umniejszania własnym zasługom poprzez zwroty takie jak "udało mi się" czy "los się do mnie uśmiechnął". Chociażby wyjazd do Hiszpanii to nie był przypadek, lecz bezpośredni efekt Pani ogromnej determinacji, w tym trzech lat ciężkiej pracy połączonej ze studiami zaocznymi. Skłonność do przypisywania sukcesów czynnikom zewnętrznym, a porażek wyłącznie sobie, może podtrzymywać w Pani poczucie bycia "do tyłu". Proszę spróbować spojrzeć na swoje życie jako na dowód własnej siły i sprawczości – Pani droga, choć inna, wymagała niezwykłej dojrzałości i z pewnością nie jest zmarnowana, a na nowe doświadczenia nigdy nie jest za późno.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

7 miesięcy temu
Karolina Widawska

Karolina Widawska

Dzień dobry!

Opierając się na tym, co Pani napisała, zauważalna jest tendencja do mierzenia swojej wartości osiągnięciami, które są zestawiane z innymi osobami. Prawdopodobnie odkrycie genezy takich zachowań mogłoby nam dużo wyjaśnić. Jest Pani w wieku, który stawia wiele pytań natury egzystencjalnej - kim jestem, kim chcę być, gdzie mieszkać, jak odnaleźć się na rynku pracy, co by było, gdybym podjęła inną decyzję... Wszystkie odczucia, o których Pani pisze, są jak najbardziej na miejscu. Ważne, aby znaleźć chwilę na oddech, aby pomyśleć, jak chciałaby Pani, aby Pani życie wyglądało. Terapia może pomóc w poszukiwaniach i zrozumieniu swoich mechanizmów. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Widawska,

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

7 miesięcy temu
Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

Dzień dobry Pani Saro, dziękuję za Pani pytanie. Widzę i czuję w nim dużo silnych emocji, bólu, niepokoju, rozczarowania. Chciałabym Panią zapewnić, choć może to zabrzmieć banalnie, że naprawdę nie jest Pani osobą u schyłku życia, 23 lata to nadal młody (dla niektórych nawet bardzo młody) wiek. A gdyby nawet była Pani w kwiecie wieku lub w jesieni swojego życia, nadal odpisałabym Pani, że o ile tylko zdrowie, siły i finanse Pani pozwalają - proszę iść za marzeniami. To również brzmi jak psychologiczny slogan, ale naprawdę tak jest. Warto słuchać swojej intuicji i swoich potrzeb w wyborze własnej drogi życiowej.  

 

Jeśli chodzi o kwestie porównywania z innymi, jest to, jak zauważyła tu inna Specjalistka, bardzo częste zjawisko. Warto nad tym pracować. Myślę, że psychoterapia albo chociaż kilka wizyt o charakterze wsparcia psychologicznego w gabinecie mogłyby pomóc Pani zobaczyć te kwestie z innej, korzystniejszej dla Pani perspektywy. 

 

Serdeczności, Kamila Kłapińska-Mykhalchuk

7 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Cześć Sara, 

 

Widzę w Twojej wiadomości zagubienie, niepewność, ale też duży apetyt na życie. Piszesz o działaniu pomimo lęku - to super, że podejmujesz różnego rodzaju aktywności i starasz się działać nawet pomimo trudności. Super też, że dostałaś się na erasmusa i wyjeżdżasz studiować w innym kraju. Wiele osób nie miałoby odwagi, a Tobie się udało :). Przez dłuższy czas udawało Ci się również łączyć pracę ze studiowaniem, co jest dużym osiągnięciem. 

Masz naprawdę sporo rzeczy, z których możesz być dumna. Coś jednak sprawia, że trudno jest Ci to zauważyć. To mogą być Twoje przekonania, które wpływają na to, jak myślisz o sobie i w konsekwencji jak zawierasz i podtrzymujesz relacje. Myślę, że praca z psychologiem lub psychoterapeutą dotycząca twoich przekonań, samooceny, relacji interpersonalnych - mogłaby być pomocna i skuteczna w Twoim przypadku.

Wierzę, że jeszcze dużo wspaniałych chwil i ciekawych przygód przed Tobą. Chciałabym, żebyś też w to uwierzyła i popatrzyła na swoje życie z innej perspektywy.  Może to wymagać trochę pracy, ale jest jak najbardziej możliwe. 

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog

7 miesięcy temu
Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Pani Saro, można racjonalnie napisać, że coś takiego, jak idealny czas na pewne zadania życiowe nie istnieje, że niemożliwym jest też porównać dwa życia ludzkie ze sobą.  Wydaje mi się jednak, że to nie przyniesie Pani ulgi.

Pani opis sugeruje, że z jakiegoś powodu straciła Pani pewność i zaufanie do siebie, że mniej standardowa ścieżka rozwoju życiowego wpłynęła na Pani samoocenę.  

Pisze Pani o zagubieniu, o jakimś automatycznym włączaniu się porównań do innych i "na to już za późno", nawet gdy zaczyna Pani realizować swoje pragnienia i marzenia. Myślę, że sprawa wymaga empatycznego przyjrzenia się w gabinecie psychoterapeutycznym. Zachęcałabym do zajrzenia w głąb, jakie myśli, skojarzenia, a przede wszystkim uczucia pojawiają się w tych momentach.

Pisze Pani o samotności i  trudnościach w budowaniu relacji.  Być może warto przeanalizować wzorce ich tworzenia, prześledzić różne trudne momenty. Psychoterapia sama w sobie opiera się na relacji i może stanowić punkt wyjścia do zbudowania czegoś nowego.

Podsumowując, ośmielę się przekornie napisać, że jest Pani "w życiu do przodu". "Do przodu"- o Pani indywidualne doświadczenia, niepowtarzalną perspektywę i wszystko, czym Pani jest.  Naprawdę, jeśli Pani jest na to gotowa, czas jest idealny, by zacząć pracować nad takim przeżywaniem siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

7 miesięcy temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Saro,

mierzy się Pani z lękiem, z którym mierzy się ogrom osób w Pani wieku. Wydaje się Pani, że wszyscy są już do przodu, że osiągają więcej, szybciej i łatwiej, a inni patrzą na Panią i bardzo możliwe, że myślą dokładnie to samo o sobie. To porównywanie jest czymś naturalnym, ale potrafi bardzo boleśnie zniekształcać obraz własnego życia.

Żyjemy dziś w świecie ogromnego tempa i mediów społecznościowych, które sprawiają, że młodym ludziom wydaje się, że w wieku 25 lat powinni mieć to, co kiedyś ludzie mieli dopiero około pięćdziesiątki - stabilizację, sukcesy, doświadczenia, podróże, przyjaźnie i udane związki. To nierealne oczekiwania, które powodują presję i poczucie, że zawsze jest się „za późno” albo „niewystarczająco”.

Chcę Panią zapewnić, że życie absolutnie nie kończy się po trzydziestce, a wiele osób dopiero wtedy odnajduje swoją drogę, zmienia kierunki, podejmuje nowe studia czy spełnia marzenia. Każdy ma swój indywidualny tor i swoją historię, której nie należy porównywać z innymi. To, że teraz jest Pani w Hiszpanii, że korzysta Pani z możliwości Erasmusa, że zastanawia się Pani nad samodzielnością. To są ważne kroki, które mają ogromną wartość i które dzieją się we właściwym dla Pani momencie.

To poczucie „bycia do tyłu” często wynika z zaniżonej lub niestabilnej samooceny, z poczucia, że niezależnie od tego, co się zrobi, i tak zawsze inni będą lepsi. Warto nad tym pracować, bo jest to silny predyktor Pani przyszłego szczęście i spokoju. Budowanie zdrowej samooceny pozwoli Pani bardziej cieszyć się tym, co już Pani osiągnęła, zamiast odbierać sobie radość przez porównania.

 

Dużo siły i wszystkiego dobrego :)

Elza Grabińska, psycholog. 

7 miesięcy temu
Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Z tego, co Pani pisze, wygląda na to, że porównywanie się z innymi stało się dla Pani główną i najczęściej stosowaną strategią do oceniania swojego życia. To rzeczywiście może być bardzo przytłaczające i zrozumiałe, że jest to dla Pani ciężkie doświadczenie.

 

Porównywanie się z innymi jest naturalnym mechanizmem, który każdy z nas wykorzystuje. Ma to sens – jesteśmy istotami społecznymi, które potrzebują innych, by przetrwać. Dlatego nasze myśli często podpowiadają nam, jak dopasowujemy się do grupy, czy jesteśmy akceptowani i co możemy zrobić, by nie zostać odrzuceni. To w dużym stopniu wpływa na nasze życie.

 

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy ta strategia staje się niemal jedynym sposobem rozumienia świata. Z różnych powodów (np. doświadczeń w dzieciństwie, edukacji, kontaktów z rówieśnikami) mogło się zdarzyć, że zaczęła Pani nadużywać tego mechanizmu, nie rozwijając przy tym innych alternatywnych sposobów patrzenia na siebie i swoje życie. Wtedy porównywanie działa trochę jak soczewka powiększająca – wydaje się, że dzięki niej lepiej rozumiemy świat, ale jednocześnie inne perspektywy stają się mniej widoczne i mniej istotne.

 

Tymczasem nasze doświadczenia można interpretować na wiele sposobów, z różnych stron i punktów widzenia. Zachęcam Panią do eksperymentowania z innymi strategiami – do sprawdzania, jak działają w praktyce i czy zawsze to właśnie porównywanie się jest najlepszym narzędziem.

 

Jeśli jednak poczuje Pani, że trudno samodzielnie znaleźć inne sposoby radzenia sobie, warto skorzystać ze wsparcia specjalisty, który pomoże otworzyć nowe ścieżki myślenia i działania.

 

Trzymam kciuki,

Lucio Pileggi, Psycholog

7 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam, aktualnie jestem kilka lat po dwudziestce, nie mam praktycznie żadnego doświadczenia z pracą.
Witam, aktualnie jestem kilka lat po dwudziestce, nie mam praktycznie żadnego doświadczenia z pracą. Praktycznie od wejścia w dorosłość cierpię na depresję, stany lękowe i przede wszystkim fobię społeczną (to akurat mam od dzieciaka). Mam dwie lewe ręce do wszystkiego, brak pewności siebie, żadnych umiejętności. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie trudno jest znaleźć pracę, nie posiadając doświadczenia. Chciałbym w końcu być niezależny finansowo, zaoszczędzić trochę pieniędzy i przy okazji móc wydawać na potrzebne mi rzeczy, po prostu chciałbym zacząć żyć jak człowiek... nie daję sobie już z tym psychicznie rady, nie mam żadnego wsparcia. Nie wyobrażam sobie pójścia do pracy z grupą ludzi, nowego miejsca, uczenia się wszystkiego, kontaktu z ludźmi. Marzy mi się coś swojego i praca przez internet. Od pewnego czasu chodzę do psychologa, ale nie pomaga mi to w żaden sposób. Sama myśl o tym, że miałbym gdzieś złożyć CV, sprawia, że się stresuję. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, czas ucieka i chciałbym w końcu zacząć żyć jak człowiek. Nie mam kompletnie nic, a przez lata, które uciekły, mogłem mieć wszystko, czego potrzebuję i na pewno bym sporo pieniędzy odłożył, myśl o tym dołuje mnie jeszcze bardziej :(
Czuję wstyd i lęk przed odsłonięciem się z pomysłem, dobrym planem. Również tam, gdzie mózg blokuje dostęp do ciężkich emocji, nie jestem w stanie być kreatywna.
Mam problem z odsłonięciem swoich pomysłów i inicjatyw. Nie wiem dlaczego, ale czułam do tej pory wielki wstyd z tym związany. Przyszedł mi do głowy pomysł na ciekawy biznes, związany z wydarzeniami. Wymagałby on ode mnie jednak przekonania ludzi, by podjęli ze mną współpracę, a nie mam jeszcze doświadczenia w tym i po prostu sama ta świadomość, że musiałabym odsłonić swoje pomysły, zaprezentować też siebie, aby przekonać ich do siebie, wywołał we mnie duży wstyd, ale w sumie nie wiem dlaczego. Miałam zawsze taki problem, że nie lubiłam nikogo przekonywać, chyba, że czułam się z czymś naprawdę pewnie. Boję się krytyki w tym kontekście, wiem jednak, że to jest nieunikniona część świata zawodowego. Jedna część mnie jest naprawdę pewna siebie, druga nie. Natomiast teraz, gdy piszę właśnie o swoim problemie, ten wstyd ustąpił w jakimś stopniu i dotarło do mnie, że nie ma w sumie powodu do odczuwania tego wstydu. Jak przestać wstydzić się wyrażać swoje pomysły? Jakie kroki poczynić, by sobie pomóc? Kolejnym problemem jest to, że nieraz przy myśleniu kreatywnym następuje blokada, zauważyłam, że tam gdzie moja głowa jest otwarta, tam ma dostęp do kreatywności, ale też do wielu negatywnych emocji, które się tam kryją. Wiele razy próbowałam je oswajać, jest to jednak trudne i jeszcze mi się nie udało tego przemóc. Wiem, że ta blokada występuje, by mnie chronić przed ich odczuwaniem. Przysłania mi niestety jasność umysłu. Podobno dobrze jest się wyeksponować na bodziec stresowy, jednak przy wielu próbach, czuję ścisk w gardle, kołatanie serca.
Jestem niespokojna-wybuchowa, zmienna, wiecznie zmieniam pracę i miejsce zamieszkania. Nie potrafię podjąć hobby czy być konsekwentną, bo rozpiera mnie różnorodność emocji. Nie radzę sobie.
Od kilku dobrych lat, od kiedy wyprowadziłam się z domu, cały czas się przeprowadzam. Ciągle zmieniam pracę. Jedyne co stałe to (o dziwo) mąż, za którego wyszłam dosyć spontanicznie, ale mam niezawodną intuicję i według mnie to jest to coś na całe życie. Brakuje mi cierpliwości, często płaczę, wybucham, nie mogę opanować złości. Nastrój mam bardzo różny i bardzo szybko się zmienia, zauważyłam to mniej więcej po 20 rż, mam 26 lat, z każdym rokiem mam wrażenie, że coraz bardziej tracę nad sobą i swoimi emocjami panowanie. Nie potrafię rozwinąć żadnego hobby, poddaję się przy pierwszej próbie. Nie wiem co o sobie myśleć, nie potrafię siebie opisać, mam wrażenie, że jestem bardzo różna albo nijaka. Nie wiem o co chodzi, ale moje zmienne nastroje i ciągła złość wywołana też moja niekonsekwencją znacznie utrudniają mi życie (mimo wszystko burzliwy związek, czasem jestem nieznośna i mam tego świadomość, ale nie potrafię się opanować w danej chwili) zarówno uczuciowe, ale zwłaszcza zawodowe. Pociągają mnie różne rzeczy, mam dużo pomysłów, których nie realizuję lub robię to w małym stopniu. Szukam rozwiązania, które pomoże żyć mi normalnie. Na tę chwilę sama się ze sobą męczę.
Czuję beznadzieję po stracie, utracie pracy i porównywaniu się z innymi – ciągły smutek i brak sił do życia
Dzień dobry. Z góry przepraszam, jeśli mój wpis jest chaotyczny, ale jestem słaba w pisaniu i chcę to po prostu z siebie „wypluć”. Moje życie to pasmo nieszczęść, smutku, uczucia beznadziejności i stresu. W ciągu ostatniego pół roku straciłam bardzo bliską mi osobę, mojego dziadka, co do dziś bardzo przeżywam. Niedawno straciłam też pracę… i nawet mój szef nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Dowiedziałam się od dziewczyn z którymi pracowałam, że nie przedłuży mi umowy. Od kilku miesięcy szukam czegoś nowego, ale bez skutku, przed chwilą dostałam kolejną odmowę. Nie mam za co opłacić nawet rachunku za telefon. Do tego dochodzi wysoki rachunek za auto, który niedługo muszę zapłacić. Wszystko wali mi się na głowę. Czuję się bezwartościowa i „leniwa”, mimo że naprawdę się staram. Mam wrażenie, że wszystko, co robię, kończy się źle. Jestem ciągle zestresowana, rozdrażniona, kłócę się z chłopakiem i rodzicami i ogólnie czuję w sobie tyle złości na świat i na siebie. Czuję się l brzydka i totalnie zaniedbana. Nie mam siły ani chęci na najprostsze rzeczy np. ugotowanie obiadu, posprzątanie pokoju czy nawet wstanie i pójście umyć zęby potrafi być dla mnie problemem. Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo nienawidzę swojego życia i samej siebie. Mam poczucie, że wszystko jest beznadziejne i po prostu odechciewa mi się żyć. Dodatkowo dobija mnie porównywanie się do znajomych którzy mają stałe prace, dzieci w drodze, własne mieszkania, planują śluby… a ja czuję, że stoję w miejscu albo wręcz się cofam. I jedyne, co teraz czuję, to po prostu „mam dość”. Utrudnia mi to spotykanie się z nimi bo nie chce mi się słuchać o ich kolejnych sukcesach, nie z zawiści ale przez to że wracam z tych spotkam załamana i zapłakana z pytaniem „dlaczego nie ja?” Nienawidzę życia, które mam. Każdego dnia czuję ucisk w klatce piersiowej i jakby coś ciągle mnie przygniatało. Nic mnie już nie cieszy, wszystko wydaje się bez sensu. Chciałabym po prostu stąd uciec. Czasem myślę o sobie sprzed lat. Moja 15-letnia ja byłaby totalnie zawiedziona tym, kim jestem i jak żyję teraz. Czuję się sama sobie winna, a do tego wszystko wokół wydaje się takie przytłaczające…
Od jakiegoś czasu zdiagnozowałem u siebie ergofobię. Jak to leczyć?
Od jakiegoś czasu zdiagnozowałem u siebie ergofobię. Jak to leczyć?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.