Pani Saro,
mierzy się Pani z lękiem, z którym mierzy się ogrom osób w Pani wieku. Wydaje się Pani, że wszyscy są już do przodu, że osiągają więcej, szybciej i łatwiej, a inni patrzą na Panią i bardzo możliwe, że myślą dokładnie to samo o sobie. To porównywanie jest czymś naturalnym, ale potrafi bardzo boleśnie zniekształcać obraz własnego życia.
Żyjemy dziś w świecie ogromnego tempa i mediów społecznościowych, które sprawiają, że młodym ludziom wydaje się, że w wieku 25 lat powinni mieć to, co kiedyś ludzie mieli dopiero około pięćdziesiątki - stabilizację, sukcesy, doświadczenia, podróże, przyjaźnie i udane związki. To nierealne oczekiwania, które powodują presję i poczucie, że zawsze jest się „za późno” albo „niewystarczająco”.
Chcę Panią zapewnić, że życie absolutnie nie kończy się po trzydziestce, a wiele osób dopiero wtedy odnajduje swoją drogę, zmienia kierunki, podejmuje nowe studia czy spełnia marzenia. Każdy ma swój indywidualny tor i swoją historię, której nie należy porównywać z innymi. To, że teraz jest Pani w Hiszpanii, że korzysta Pani z możliwości Erasmusa, że zastanawia się Pani nad samodzielnością. To są ważne kroki, które mają ogromną wartość i które dzieją się we właściwym dla Pani momencie.
To poczucie „bycia do tyłu” często wynika z zaniżonej lub niestabilnej samooceny, z poczucia, że niezależnie od tego, co się zrobi, i tak zawsze inni będą lepsi. Warto nad tym pracować, bo jest to silny predyktor Pani przyszłego szczęście i spokoju. Budowanie zdrowej samooceny pozwoli Pani bardziej cieszyć się tym, co już Pani osiągnęła, zamiast odbierać sobie radość przez porównania.
Dużo siły i wszystkiego dobrego :)
Elza Grabińska, psycholog.